Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez ashley 30 mar 2007, 16:46
Lucy może nie myśl o tym za dużo, postaw na spontan ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez Jakub 30 mar 2007, 16:48
... a i marze jeszcze zeby sie okazalo ze Bog mial dla mnie takie doswiadczenie zebym nauczyla sie siebie i zeby zylo mi sie lepiej po tej calej męczarni.... zeby ten psycholog, leki, wiara okazalo sie tym czego bylo mi trzeba..... i zycze sobie i wam zebysmy kiedys sie smieli z tego co teraz przezywamy....



Będziesz zmuszona nauczyć się siebie, aby normalnie żyć z twoim chłopakiem no i nerwicą. Na pewno też psycholog i leki są tym co ci teraz trzeba. Na dzień dzisiejszy nie ma szans na całkowite wyleczenie tej choroby. Ale każdy z nas będzie musiał nauczyć się z nią żyć. Trzeba mieć świadomość istnienia w nas tego gówna. Kiedyś faktycznie będziesz się śmiać z tego, co teraz jest dla ciebie koszmarem. Wiem to po sobie. Musisz być silna, a raczej będziesz zmuszona do tego, żeby być silna bo nie doprowadzisz do rozstania z chłopakiem. Buduj wasz związek :)[/quote]
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez Lucy86 30 mar 2007, 20:34
Hej. Dziś było naprawdę kiepsko, dopóki nie wzięłam Alproxu...chyba się już od niego uzależniłam, ale mam to w d..., przynajmniej dobrze się czuję. Byłam dziś nawet w kapliczce koło kościoła, ale pomogło na krótko...co za życie :/ i to gorzej po wizycie u psychiatry :/
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 31 mar 2007, 08:55
lucy wiesz co, jak bierzesz alprox to znikaja twoje mysli na temat chlopaka czy takie objawy fizyczne? bo ja tez mam w zanadrzu lek Rudotel ale on nie likwidowal moich mysli:( ale kochana uwazaj!!!!!!!! ja tez raz wzielam od wplywem gniewu na to wszystko naraz 3 te tabletki a potem zalowalam! lucy prosze cie nie bierz ich tak duzo! lepiej sie czyms zajmij, posluchaj muzyki, wypij herbatke, wiem ze latwo sie mowi ale ja tez mialam tak ze w krytycznym momencie siegalam po ten moj rudotel ale cofalam sie bo wiedzialam ze cholerstwo uzaleznia!


prosze kochani mam bardzo bardzo wazne dla mnie pytanie: mieciu kiedys o tym wspomial!!!! otoz: czy np. jak jestem z moim kochaniem i usilnie chce zebym byla szczesliwa z tego ze np. spojzal sie na mnie to normalne jest ze to szczescie nie nadchodzi wlasnie z powodu tego ze chce tego na sile, ze chce sobie udowodnic ze go kocham??????? wiem ze to glupie ale ja sie tak zachowuje:((((((((( jak go przytulam to automatycznie sprawdzam co czuje:((((((((((( czasem jest tak ze zapominam sie sprawdzic i wtedy jest ok. PROSZE O ODPOWIEDZ NA TO GLUPIE PYTANIE! pozdrawiam was kochani !



a jeszcze jedno lucy! tak bardzo pokladamy nadzieje w wierze prawda:( kosciol kapliczka , nawet zwykly dom i nasze blagania... chcemy zeby zrobily tak zeby w danym dniu stal sie cud i bylo dobrze albo jeszcze lepiej: zeby w ogole to wszystko juz ustalo.....:( ehhh
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Straciłam poczucie rzeczywistości...

przez Ja 31 mar 2007, 11:52
Witam wszystkich!
Chciałam poruszyć podobny temat niż wyżej, mianowicie coś dzieje się złego w mojej psychice...Może zacznę od początku, mam prawie 24 lata, wszystko zaczęło się od 16 roku życiu, był ciągły smutek, przybicie - często bez powodu, było to tak mocne jakby ktoś wbijał ciernie w moją duszę, zaczęłam się izolować, czułam się nieakceptowana przez otoczenie, wiadomo, że ludzie szukają przyjaciół "uśmiechniętych" ja byłam ciągłe przybita.....czasami spotykałam na swojej drodze dobrych ludzi, którzy podali mi swoją dłoń, jednak przyjaźń trwało krótko, nikt nie wytrzymał długo patrząc na moją pogrążoną w smutku w przepaści osobą, odchodzili wszyscy po kolei...cierpiałam po tym jeszcze bardziej, za każdym razem odbijało sie to na mojej psychice mocno. Sam smutek trwał jakieś 5 lat, później doszły dziwne lęki, co chwilę bałam się czegoś jakiś sytuacji, W wieku 19 lat pojawiła się na mojej drodze osoba, która mnie zrozumiała, jesteśmy razem do dziś, ale zaczyna sie dziać coraz gorzej....Po lękach, pojawiły się natrętne myśli, męczące pogrążające - potrafiłam wyciągać jakąś sytuację z przeszłości i myśleć o niej dniami, nocami, miesiącami.....jedyną ulgą było gdy opowiedziałam o tym osobie z którą jestem, wszystko wracało do normy, ale po chwili znowu to samo cos innego i tak w kółko...........Ciągłe myśli i tak w koło.....koszmar nie mogłam pozbyć się tego w żaden sposób. Wspomnę jeszcze, że te myśli często nie dotyczyły mojej połówki, tylko były innej treści, ale jedynym sposobem uwolnienia sie od nich było opowiedzenie partnerowi o nich. Następny etap to moja wielka "schiza" że nie kocham swojego partnera, pojawiała się to często, ale mijało, zawsze mu o tym mówiłam i mnie wspierał, jesteśmy ze sobą 5 lat, jesteśmy bardzo związani ze sobą widzimy się codziennie, nie mamy tematów tabu, zawsze się rozumiemy, wspieramy. Ale ostatnio dzieje się coś złego znowu mnie to dopadło "że nie kocham", czuję obojętność, wydaje mi się ze nie tęsknię jak wychodzi odemnie wieczorem, myślę że chcę być z kim innym, że chcę odejsc, że nie kocham, to jest takie silne i autentyczne, tak po prostu czuję mocno, mam takie napady jak opowiadam mu o tym wszystkim, płaczę, czuję lek, po prostu wariuję - najgorsze jest to, że to wydaje mi się takie prawdziwe i autentyczne - mocno autentyczne. Czasami trwa to parę godzin, a później jest wszystko oki, czuję że jest dobrze, że nie chcę się rozstawać z nim ani na chwilę, że chcę z nim zamieszkać, jest cudownie, a po chwili znowu to samo - zaczynam myśleć ze jednak go nie kocham, że nie chcę być z nim tylko z kimś innym....a potem znowu jest dobrze i tak w koło, czuję ze wariuję, nie wiem co się dzieje, to tak jakbym miała jakieś dwa światy, temu wszystkiemu towarzyszy silny lęk, stres, jeden wielki koszmar....rozmawiamy o tym, chcieliśmy nawet spróbowac zrobic przerwę w widywaniu się jeden dzień, w pewnym momencie wydaje mi się ze chcę, ale tak naprawdę czuję ze nie chcę i nie dam rady nie wytrzymam tak i że potrzebuję go przy sobie. Pojawiały się juz tego typu schizy- że nie kocham, ale ta jest koszmarna i zdecydowanie największa z dotychczasowych....!!!!! Chciała jeszcze dodac, ze ta schiza trwa juz ponad 2 tygodnie i pojawiła się nagle, bez żadnych powodów. Wybieram się do lekarza psychiatry bo czuję ze nie wytrzymam dłużej tak, to będzie moja pierwsza wizyta!!!! Po prostu czuję ze straciłam poczucie rzeczywistości, nie wiem co jest prawdziwe a co nie, czy ja naprawdę kocham????? Proszę napiszcie co sądzicie o tym wszystkim!!!! Wierzę, że wasze wypowiedzi cos mi uświadomią!!!!!!!! Dziękuję z góry!!!!!!!!!!!!
Ja
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
28 sie 2006, 22:58

przez pikpokis 31 mar 2007, 12:21
kochana mam podobny problem a raczej mamy.... poczytaj sobie temat : co by bylo gdybym przestala go kochac... masz IDENTYCZNIE!!!!!!!!!!!!!!!!! u mnie ta schiza tez przyszla nagle po wczesniejszych innych lękach!!! idz do psychiatry kochana! wszystko bedzie dobrze! i zapraszam do naszego tematu:) pomozemy sobie razem.... cos ci wysle na pw!!!! buziaczki!!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 31 mar 2007, 12:21
no piko tak jest. Ja też miałam w sobie tą niecierpliwość: żeby już czuć! żeby to minęło żeby teraz... itd pytałam mamy czy wrócą dobre uczucia, jak nie wracały płakałam itd. Ale trzeba nauczyć się żyć bez ciągłych motylków w brzuchu;) to normalne, bo to następny etap... Na początku mojego "uświadomienia" (tego prawdziwego, bo niby wiedzialam ze taki musi przyjść...) bardzo się go przeraziłam, ale teraz już mniej lęku we mnie... kiedy się uspokoisz zaczną przychodzić dobre emocje, zaczniesz cieszyć się ze związku :) więc cierpliwości !! dużo pracy Cię czeka, ale uwierz mi, warto.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 31 mar 2007, 12:22
dziekuje kochanie:* milego dnia! oby bylo dobrze! przeziebilam sie:P ide sie wygrzac:)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 31 mar 2007, 12:37
Ja już nie mam cierpliwości. Po tym Alproxie przeszły mi i myśli i objawy fizyczne, ale mam wrażenie, że jedna tabletka już słabiej na mnie działa niż wcześniej..niedobrze :(

Dziś jedziemy na wycieczkę na rower, a ja się cały czas denerwuję. Jak dziś rano Marcin zadzwonił, wydawało się, że mnie męczy, że nie mam ochoty z nim rozmawiać, starałam się jak najszybciej zakończyć rozmowę. To było przerażające...wczoraj naprawdę miałam zamiar wyskoczyć przez okno, ale Marcin powiedział, żebym została dla niego...ja już nie wierzę, że mi cokolwiek pomoże, w nic już nie wierzę ;(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez apsik84 31 mar 2007, 19:45
Ja -> Musisz isc do psychiatry!! i opowiedziec wszystko co sie działo w twoim życiu i co się dzieje... wiesz ja miałam jak ty, tylko ze w wieku 13 lat się to zaczęło! różne schizy, różne myśli... potem przeszło na kilka lat ale w tamtym roku uderzyło tak jak Tobie to co mówisz że trwa 2 tyg!. Jestem po 4 miesięcznej terapii i zażywaniu psychotropów i wszystko powoli zaczyna się układać:) więc do pracy!! bo na pewno kochasz! pozdrawiam was gorąco!

Lucy!! nie poddawaj sie:( wiem jak to banalnie brzmi ale tylko ten banał może cie uratować... posłuchaj ja czasem do dziś sie zastanawiam czy nie chce np nagle isc sobie gdzies gdzie nie ma mojego kochanie, albo skonczyc z nim rozmowy nagle... ale te myśli straciły moc! już sie nimi tak nie przejmuje i jestem pewna, że ty również sobie z tym poradzisz i dożyjesz dni, kiedy odczujesz ulgę i radość!!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Ana24 31 mar 2007, 20:08
-> Ja- jesli napisze Ci ze mam dokładnie tak samo to chyba zabrzmi banalnie ale prawdziwie....tylko ze ja mam tak od roku....obecnioe lecze sie u psychiatry i chodze na terapie ale zbyt wczesnie zeby cokolwiek powiedziec....powiedziałabym ty;lko ze jest jak jest.........raczej zle ale wiem ze moze byc gorzej
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Musimy walczyc...

przez Ja 31 mar 2007, 22:31
Ja wierzę, że wszyscy kiedyś z tym wygramy, nie możemy się poddawac, a tym bardziej "sami decydowac o tym kiedy mamy stąd odejśc" Wszyscy tutaj wiemy co znaczy cierpienie, z pewnością każdemu wydaje się, że jego cierpienie jest największe, że to co teraz czuje jest najgorsze z wszystkiego...ale tak nie jest, tez zawsze przy każdej schizie myślałam, że to jest coś najgorszego, myliłam się....może byc gorzej, dlatego walczmy, "BÓG wie, że gdybyśmy czegoś nie przeżyli, to by na nas tego nie zesłał....." Taka jest nasza droga...Ja myślę, że to do czegoś prawadzi, do czegoś dobrego, cierpienie nadaje sens życiu, skoro walczymy to po coś tu jesteśmy.....BUZIAKI!!!!!
Ja
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
28 sie 2006, 22:58

przez Lucy86 01 kwi 2007, 12:01
Dzięki za słowa otuchy...

Wczoraj wzięłam nowy lek wieczorem, który mi zapisała psychiatra. Nasenny i nieuzależniający - Lerivion. Tylko zadziałał tak, że zasnęłam o 22:15, spałam do 10:30 i nadal mam spowolnione wszystkie reakcje...więc już sama nie wiem :/

Czasem mam wrażenie, jakbym poruszałam się między rzeczywistością a fikcją, czasem zupełnie nie mam świadomości, co jest bardziej prawdziwie, a przynajmniej tak to odczuwam. Potrafię się czasem wyłączyć z rzeczywistości i jakby obserwować siebie w tym, co robię. Bardzo to jest dziwne, kiedyś też tak miałam przy nasilonej depresji...mam nadzieję, że to wszystko przejdzie, bo czasem już jestem skłonna rezygnować z walki...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Ana24 01 kwi 2007, 13:15
to tak jak ja Lucy....czasem mam juz dosc....ilez mozna czekac na poprawe...i czy warto? skoro nigdy to cos do konca z nas nie wyjdzie? perspektywa zycia w leku przed nawrotem jesli mnie nie zabije to sprawi ze moje zycie bedzie tylko marna wegetacja a tego by nie chciala....chce zyc i byc szczesliwa tak jak bywałam rok temu...
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do