Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez mieciu 27 mar 2007, 07:26
Piko a byłabyś gotowa przeżywałać takie katusze jakbyś go nie kochała? Już dawno byś uciekła żeby czuć się lepiej. Zależy Ci na Nim bardziej niż na zdrowiu. Więc jak?:) uśmiechnij się troszkę. Pozdrawiam
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 27 mar 2007, 11:13
dzis wizyta u psychiatry. dowiem sie czy mam to brac....jest strasznie nie mam sily na nic...najchetniej polozylabym sie do lozka i tak zeby juz oztalo....czyje sie dokladnie jak rok temu......nie mam sily juz zyc.......gorzej juz byc nie moze! i po co ja to gówno bralam....
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez mieciu 27 mar 2007, 14:23
Ano leki czasem powodują pogorszenie ale jest ich tak dużo, że napewno coś dobierzecie. Nie martw się. Będzie dobrze. Trzymam kciuki.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 27 mar 2007, 20:25
aniu napisz jak bylo u lekarza! lucy apsik jak sobie radzicie? mieciu ma racje ze leki powoduja pogorszenie zwlaszcza ze wzielas odrazu 1 tabletke!

u mnie dzis niby dobrze... mysli byly ale zachowywalam sie normalnie....czasem mam tak ze jak mialam intensywne mysli w jakims miejscu boje sie np isc tam z chlopakiem ;/ tak samo z jakimis wyjazdami :( ehhhhhh tak bardzo sie boje ze przez moje mysli go strace:( potem jak sie juz rozstalismy przyszla mi mysl ze : przeciez bylo dobrze.... czego ty chcesz? :( modle sie o jutro, trzymajcie sie kochani!!!! papa bede jeszcze potem
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 27 mar 2007, 21:31
Hej :)

Ana takich objawów ubocznych nie powinno być, może być jakieś nasilenie, ale nie takie akcje...pikpokis musisz zacząć wierzyć, że Ty możesz na to wpłynąć! Nie czekać na cud z nieba czy działanie modlitwy. Pomyśl: sama mogę wpłynąć na to, co się dzieje...to tylko moje myśli.

Jutro będę na terapii, to babka ma mi dokładnie powiedzieć, jak sobie z tym radzić, jak hamować, to od razu tu napiszę. Generalnie jest dobrze, co pewien czas coś wyszukam, ale jak na taką ilość czasu, jaką ze sobą spędzamy jest naprawdę dobrze. Mam wrażenie, że pogoda trochę pomogła i bardzo pewna psychiczna separacja od rodziców. Mam wrażenie, że mama jest strasznie zazdrosna o Marcina, i być może nieświadomie podsyca te moje myśli :/ Czyli pomysł z terapią rodzinną nie był taki głupi...ale nie z moimi rodzicami. Marcin strasznie mnie wspiera, cieszy się, że powoli wracam do normy :) Jest naprawdę strasznie wyrozumiały :) To, że sobie zaczęłam radzić, to może też wreszcie spóźnione działanie leków, ale ja też staram się sama przekraczać te lęki. Mam lęk, jak się przytulę, to mogę nie być zadowolona, to pokonuję lęk i to robi i okazuje się, że problemu nie ma...i myśl była nieprawdziwa.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Ana24 27 mar 2007, 22:45
czesc!
wlasnie jestm po kroplówce...mam anemie i jestem zdeka odwodniona...fevarin mam brac bo jak sie okazało to chyba przez Yasmin i estrogeny ktore po operacji mi podają dożylnie. Skojarzyłam ze w tym samym dniu kiedy rozpoczelam fevarin zacze;lam dozylnie hormony i w godzine po zastrzykyu zaczynała sie jazda,,, prztjechal dzis do mnie psychiatra i obgadalismy moje samopoczucie. nadal mam brac 50 mg. powiedzial ze przykjedzie za 2 tyg i pogadamy jak sie bede czula....a deprecha po estrogenach....juz tym wszystkim rzygam.....nawet nie wiem czy dam rade isc na terapie w czwartek....a po fevarinie rzeczywiscie jestem bardziej pobudzona....i jak narazie to chyba jedyna zmiana odczuwalan zmiana no i chyba to ze mam bardziej plytki sen i spie mnie, choc caly dzien ziewam, trzymajcie sie
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 28 mar 2007, 08:39
aniu trzymaj sie mocno i zdrowo najwazniejsze ze niejestes sama i masz przy sobie wsparcie i dobra opieke! teraz widzisz kochana wszystko sie skumulowalo i stad byly te wszystkie objawy, wszystko bedzie dobrze, najwazniejsze ze organizm pokazal co mu nie pasuje! ja tez mialam anemie i nadal chyba mam;/ wiem jak to jest, bralam caly czas zelazo, aniu jesli bedziesz sie w miare czula idz na terapie a my trzymamy za ciebie kciuki i zyczymy zdrowka i milosci z twoim kochaniem :))))


lucy! dziekuje ci :P tez doszlam do tych wnioskow a ty to potwierdzasz:) wiesz co wlasnie to jest moj problem najwiekszy z tym np. przytulaniem, boje sie tego poprostu bo pamietam jak kiedys nie bylam zadowolona i teraz przy kazdym przytulaniu SPRAWDZAM swoje odczucia zamiast cieszyc sie z tego.... sama wiesz jak widze jak to jest :))))) oby dzis znowu sloneczko dalo nam pozytywne mysli ! papa!!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:00 pm ]
jutro mam wizyte u psychologa.... kurde a dzis bylo dobrze do ostatnich minut az nagle : zostalam wrecz owiana atmosfera ze go nie kocham;/ to bylo straszne nie wiedzialam co robic;/ pocieszalam sie ze nie zawsze musze miec ochote na przytulanki;/ ide juz spac zeby o tym zapomiec:(

kurde skad sie bierze takie obsesyjne natretne myslenie?! co jest z nami nie tak! normalni ludzie mysla realnie;/ nawet jak im cos glupiego strzeli do glowy panuja nad tym! a nie ze jedna mysl powoduje ze miesza rzeczywistosc!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 29 mar 2007, 21:08
Hej...normalnie chyba coś sobie zrobię...do dzisiaj rano było wszystko dobrze, poszłam do psychiatry po leku i po wyjściu stamtąd zaczęło się nasilać :/ tak naprawdę wróciłam do punktu wyjścia ze wszystkimi natręctwami...w dodatku nasiliły się myśli samobójcze. Mój chłopak poszedł już do siebie do domu, chyba miał już dość mojego zachowania. Dostałam dwóch ataków płaczu, nie mogłam się za nic wziąć, a jak się nie brałam to stwierdzałam "nie mamy co razem robić", zaczęliśmy się uczyć historii myśli psychologicznej na moje zajęcia. Marcin w miarę szybko załapał, o co w tym chodzi i zaczął mi tłumaczyć. Na początku byłam zadowolona i dumna, a potem stwierdziłam, ale mnie to nie interesuje. Normalnie koszmar :/

I pomyśleć, że jeszcze wczoraj myślałam o wspólnym zamieszkaniu...i co to do cholery wywołało???
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 29 mar 2007, 21:55
lucy witaj kochana! no wlasnie kurde co wywoluje te gowniane nawroty:( raz jest dobrze ale chwile pozniej juz zle! dzis bylam u psychologa, naprawde wszystko bylo super, moglam sie wygadac a i pani mnie wspierala.... wracajac do domu to gowno wrocilo! to co ze szlam do domu zadowolona w jednej chwili wszystko leglo w gruzach:( lucy kochana a pamietasz jak on ci przysylal e kartki ? tez napoczatku bylas zadowolona a potem wiesz co bylo.... tak jak teraz opisujesz... moze masz tak jak ja, a mysle ze napewno ze juz jak jest dobrze, przypomina nam sie co nas dreczy i nagle zamieniamy ta duper chwile w dreczace nas mysli! a kiedy bylo tak dobrze:(((( bede jutro lucy i pozdrawiam wszystkich!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 30 mar 2007, 07:24
Powiem rzecz oczywistą: mam tak samo. Jak już minie dużo czasu i wydaje się, że idzie ku lepszemu to to gówno potrafi wrócić do punktu wyjścia albo nawet cofnąć się jeszcze. Skąd to się do cholery bierze? Żeby tak można było wyciąć kawałek mózgu, który za to odpowiada...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Lucy86 30 mar 2007, 10:38
Dziś troszkę lepiej ale od rana myślę o tym, co będziemy robić, jak Marcin przyjdzie, i czy nie będziemy się nudzić, czy mamy o czym rozmawiać...eh..
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 30 mar 2007, 15:30
lucy ja mam identycznie.... dzis tez mialam dobry poranek z kochaniem ale juz juz przyszly mysli co bedzie jak zobaczymy sie pozniej..... czy bedziemy mieli o czym gadac, czy ja bede zadowolona z tego co on mowi, czy sie zasmieje.... ale czasem jest tak lucy ze nasz strach ma wielkie oczy, pamietasz jak bardzo sie balas co to bedzie jak marcin wroci? a potem sie cieszylas ze bylo super:) ale niestety czasem jest wlasnie tak ze nasze mysli stana sie realne, bo za bardzo bedziemy o nich myslec juz w trakcie spotkania, wplywa na to wiele czynnikow np dana sytuacja, maly stresik i juz mamy gotowe trwale mysli.... powiedz lucy co o tym myslisz?
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 30 mar 2007, 15:33
Piko powiedz jak było na terapi w czwartek? Jak wam idzie? O czym rozmawiacie? Pozdrawiam
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 30 mar 2007, 15:56
doszlysmy do tego ze boje sie stabilizacji, normalnego zycia, a chce tylko przytulań, ze chce caly czuc milosc do niego. W kazdej sytuacji (bo np jak mnie przytula to ja chce czuc fajerwerki a wiadomo ze ich nie ma ) i wtedy mam mysli ze go nie kocham, pani powiedziala wlasnie ze tesknie do czasu kiedy bylam bardzo zakochana i ten etap mnie przeraza... i ze musze nauczyc sie zyc w tym etapie. Dlatego dzis wcielilam jej rady w zycie i jakos mi poszlo ale wiadomo:P to dopiero pierwszy dzien a mysli i tak potem przylazly! wiecie co ja mam jedno marzenie: zeby ktos mnie zapewnil ze do konca zycia bede szczesliwa z moim chlopakiem i ze bede go kochala, jesli sam Bog by mi to powiedzial dopiero wtedy ustaly by moje obawy i mysli....

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:01 pm ]
pamietam jak wyszlam od psychiatry i ona powiedziala mi ze to typowe natrectwa: mysle sobie : jak ona to powiedziala to napewno tak jest... wracalam szczesliwa do domu.... potem przylazla mysl ze: a skad ona moze wiedziec na 100% no i ciagnie sie to do dzisiaj... tak samo kochani bylo jak tu przyszlam na forum... mysle sobie: skoro tyle osob mowi ze tak ma i sa ze mna, wspieramy sie to powinnam sie ucieszyc na maxa ze to choroba... i tak bylo.. ale tez krociutko:( mieciu i wszyscy zycze dobrego dnia!!!! juz niedlugo Swieta pomysle sobie zeby wszystkim nam zając przyniosl dawna radosc i zeby zabral nasze glupie lęki i wywlukł je do lasu..... zakopal w ziemi i nasrał na nie hehe:P sorki hehehe ale kurde!!!!!! niech to spada skad przyszlo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:04 pm ]
a i marze jeszcze zeby sie okazalo ze Bog mial dla mnie takie doswiadczenie zebym nauczyla sie siebie i zeby zylo mi sie lepiej po tej calej męczarni.... zeby ten psycholog, leki, wiara okazalo sie tym czego bylo mi trzeba..... i zycze sobie i wam zebysmy kiedys sie smieli z tego co teraz przezywamy....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do