Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Lucy86 10 mar 2007, 13:49
pikpokis napisał(a):lucy a ty juz zwiekszylas swoja dawke?


Mi lekarz zabronił zwiększać dawkę w zw. ze spadkiem wagi - ważę teraz 49 kg pomimo jedzenia w miarę :( Powiedziała, że to lek może wywoływać to chudnięcie...

A Jakub -> mógłbyś podać mi namiary na pw na tego terapeutę?

A co do samopoczucia to czuję się wyjątkowo w miarę dobrze. Słońce świeci, dziś rozmawiałam ze swoim chłopakiem, nawet było mało natręctw, więc w ogóle jestem happy :) Mam nadzieję, że się nie pogorszy...eh...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Ana24 10 mar 2007, 14:49
czesc kochani! jestem juz po operacji. co chwile spie ale docgodze do siebie. dzis dostałam wypis. ucieszylam sie ale zaraz po tym jak opuscilam szpital wrocily mysli :(
jak wierzyc w to ze to choroba jak przez cały pobyt w szpitalu nie pomyslalam o tym ani razu :(
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez apsik84 10 mar 2007, 16:03
Ana24 wiesz jak ja miałam? cały czerwiec, lipiec i sierpien byłam we wrocławiu i czułam się wtedy strasznie, myśli było dużo, traciłam apetyt nie miałam świadomości co się dzieje itd... we wrzesniu wyjechałam z moim chlopakiem na 2 tyg... podczas tych 2 tyg mysli były, ale jakoś łatwiej mi sie z nimi walczyło... ogolnie powiedziałabym że mi sie wtedy poprawiło. W dzień kiedy wróciłam do Wrocławia i czekaliśmy żeby nas rodzice zabrali do domu zaczęło mi tak serce walić i przeszły mnie takie okropne lęki pomieszane ze stresem, że nie wiedziałam co się dzieje... i od wtedy robiło się jeszcze gorzej... tak więc myślę, że jednak to choroba - wróciłas do swojej codziennosci i się na nowo boisz, że będzie tak samo jak przed operacją, a już miałaś nadzieję, że się poprawia. To jest chyba taki zakodowany, podświadomy lęk...
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Lucy86 10 mar 2007, 19:39
Oj znowu się beznadziejnie czuję :(
A już tak było dobrze - mam dość tej huśtawki...
W dodatku te myśli są ostatnio takie sensowne i racjonalne, przez co mnie bardziej przerażają...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 10 mar 2007, 22:38
Aniu! poprostu w duchu mialas nadzieje ze jak wyjdziesz ze szpitala bedzie juz dobrze, pamietasz kiedys tez pisalas ze napewno po zabiegu bedzie juz dobrze, poprostu przyszla kochana mysl i odrazu ja rozgrzalas.... nie martw sie ja tez tak mam niestety:( apsik ma racje bierzmy z niej przyklad:) Lucy i to jest wlasnie klucz tego wszystkiego... jeden dzien super jestesmy pewni milosci a drugi moze byc juz najgorszy..... jak to wytlumaczyc?:( tego nie wiem:( co gorsza moja psycholog.... kurde nie wiem czy ona mi pomorze... wydaje mi sie ze ona uwaza ze nie mozna miec takich natręctw....i ja mam watpliwosci co do mojego zwiazku ;/ lucy miecio opisal ta hustawke jako pociag ciagnacy nas w dwie strony.... kurde jak sie jej pozbyc! ach powiem wam jak dzis bylo:P bylo dobrze:) a wczoraj bylo zle, dlatego co bedzie jutro nie wiem:( wiecie co moi drodzy moze to durne ale pomyslalam sobie ze bede sie relaksowac w kazdej wolnej chwili... jakies oddechy:P herbatka..... kapiel:))))) i postanowilam ze bede wstawac z dobrym humorem! wiem ze bedzie ciezko ale postaram sie bardzo!!! zrobie to dla mojej milosci..... kochani nawet jesli umysl wam mowi ze to nie natrectwa i ze nie kochacie pomyslcie jaki sens mialoby to pisanie, ten smutek..... te obawy ze jak jestesmy zadowoleni bez naszych milosci to nie kochamy...... martwimy sie doslownie wszystkim, kazdym malym gowienkiem.......
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 10 mar 2007, 22:45
Ja mam wrażenie, że te natręctwa biorą się z jakiegoś dążenia do perfekcjonizmu. Piszemy, że a to coś nam w partnerze przeszkadza, a to coś między nami nie pasuje. Nie macie wrażenia, że gdzieś w Was drzemie jakaś wizja doskonałości?
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez apsik84 11 mar 2007, 00:28
no wlasnie tak jest. moim problemem (w skrócie ;) ) jest perfekcjonizm. Mysle ze w kazdym z nas jest ta cecha... bardzo niebezpieczna. Bo wlasnie trzeba nauczyc sie patrzec na zycie, na siebie, na związek i innych ludzi, że nie są doskonali... że osoba którą kochamy nie jest doskonała, a ponadto, że związek i NASZE uczucia nie będą nigdy perfekcyjne. Trzeba dopuscic do siebie myśl, że mamy prawo nie być idealni, my i nasze ukochane osoby.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Jakub 11 mar 2007, 12:54
-> pikpokis, jeżeli twoja pani psycholog uważa, że nie można mieć takich natręctw, to znaczy że albo jest całkowicie niekompetentna, albo my nie jesteśmy neurotykami, tylko cierpimy na bardzo głęboką psychozę. Mimo moich osobistych problemów z logicznym myśleniem jakoś wykluczam tą ostatnią opcję. A co może wiedzieć o takich stanach osoba, która nigdy ich nie czuła, zna je tylko z książek. Jeżeli nie masz zaufania to zmień terapeutę.

-> Lucy86, we wtorek będę wiedział coś na temat poradni w Wawie.

->apsik84, Lucy86 - też tak czuję, perfekcjonizm do przesady. Coś w tym musi być, tym bardziej że moje całe życie niesie ślady zbyniego koncentrowania się na formie, co uniemożliwiało doprowadzenie rzeczy do końca. Ten typ osobowości to osobowość anankastyczna. Zobacz, jak trudno pogodzić się nam z tym, że teraz miłość wyglądać będzie trochę inaczej. A nie tak jak w komediach romantycznych. To jest chore !!! Ciężko się z tym zaczeło żyć ...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez apsik84 11 mar 2007, 13:19
Jakub dokładnie! najbardziej nas boli to ze nie bedzie caly czas jak w komedii romantycznej (bo wydawalo sie nam, że jednak w naszym przypadku będzie to trwać wiecznie! Ja miałam świadomość, że stan zakochania mija, bo to chyba każdy wie, ale ta świadomość mi nie wystarczyła... tzn myślę, że w jakimś stopniu miałam nadzieję, że u mnie będzie inaczej...). A perfekcjonistką byłam od zawsze... czego się nie chwytam, to robię to tak, aby było świetnie. Zmęczyłam się tym i muszę przyznać, że luzuję... nawet się trochę uczyć przestałam... i co? świat się nie zawalił, a mam więcej czasu dla siebie ;). Mam tylko nadzieję, że nie będę wpadać ze skrajności w skrajność :D. Ale myślę, że jakiś złoty środek się w tym wszystkim znajdzie.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Lucy86 11 mar 2007, 14:00
O, właśnie! Psychiatra, u której byłam, użyła pojęcia: "osobowość anankastyczna", ale nie znalazłam w podręczniku, na czym to dokładnie polega. Ja mam wrażenie, że moi rodzice wyrobili we mnie taką osobowość. Zawsze musiałam być najlepsza, najlepiej się uczyć, mieć najwięcej sukcesów. Dopiero w drugiej klasie liceum nastąpił bunt i powiedziałam: dość! Wtedy miałam pierwszy raz na semestr dwóję (akurat z matmy, którą lubię :/), co było dla wszystkich w rodzinie szokiem. Potem znowu wróciłam do swojego perfekcjonistycznego stylu bycia - świetnie napisana matura, dostanie się na wymarzone studia...teraz już zaczęłam trochę odpuszczać - chyba za dużo wzięłam na siebie i to mnie przeciążyło...Mam tylko nadzieję, że jak mój chłopak wróci, to wszystko jakoś się unormuje, a nie nasili...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 11 mar 2007, 20:59
witam was kochani.... jestem dzis jakas przygnebiona.... jesli akurat robie cos z moim chlopakiem smiesznego albo jestesmy pochlonieci rozmowa jest dobrze ale jak tylko mam troche czasu na rozmyslanie to sprawdzam co czuje jak wchodzi do pokoju i tak dalej..... co chwile mam inne mysli... dzis: czemu on ma troche jasne wlosy? a moze mi sie nie podoba jak on mowi? czemu nie bylam mega happy jak sie do mnie usmiechnol? :( a moze inny chlopak bedzie lepszy? Boze mam juz dosyc tego...... :( smutno mi i zle..... czy to normalne ze w ciagu dnia moge miec kilka roznego typu mysli? czy to normalne ze czasem wydaja sie rzeczywiste?:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 11 mar 2007, 21:34
Mi się też czasem wydają rzeczywiste. Na przykład ostatnio wymyśliłam sobie, że nie mamy wspólnej pasji. Niby to jest powód racjonalny, prawda? Ale zaraz sobie wytłumaczyłam, że skoro nie stanowiło to problemu przez 2,5 roku, to dlaczego nagle teraz ma zacząć stanowić? I się uspokoiłam. Ale nie zawsze jest tak kolorowo :/ Znowu przez tydzień nie będę miała kontaktu telefonicznego z moim chłopakiem, bo wracają na ćwiczenia do lasu...beznadzieja...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 11 mar 2007, 22:09
Piko też mam w ciągu dnia kikla typów myśli na różny temat... męczące troche... wiesz, to jeśli my jesteśmy takimi perfekcjonistami to pewnie stąd też biorą sie te natręctwa dotyczące tego że tak bardzo przyglądamy sie naszym ukochanym i wynajdujemy wady...

Też macie tak, że w ciągu dnia potraficie najpierw godzine sie śmiać a potem wpadać w płacz? bo ja ostatnio przeżywam takie skrajności.
już mam powoli dosyć...

3majcie sie cieplutko!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Avatar użytkownika
przez GRACJA 11 mar 2007, 22:55
Czy też macie tak, że w ciągu dnia potraficie najpierw godzine sie śmiać a potem wpadać w płacz? Oczywiscie że tak. Przeież to jest właśnie jeden z objawów nerwicy. Zmienność nastroju. To typowe. Teraz to wiem bo wytlumaczył mi to psychiatra. Na początku myślałam,że zwariowałam. Czułam sie z tym bardzo żle. Na szczęście lekarz wyprowzdził mnie z błędnego myślenia. Teraz już nie panikuje kiedy mi się tak robi. Poprostu tym się nie przejmuje. Staram się raczej skupić na tym co wprowadziło mnie w taki stan,bo napewno coś to wywołuje.
Pozdrawiam.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do