Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Jakub 09 mar 2007, 13:50
Mieciu, od jakiego czasu masz tą przypadłość ?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez mieciu 09 mar 2007, 14:48
Tę konkretną od ponad 3 lat ale teraz się strasznie nasiliła. Zalążki nerwicy miałem już w wieku 13 lat.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Jakub 09 mar 2007, 14:58
czy w tym czasie zmieniałeś partnerki, czy jesteś cały czas z tą samą osobą ? No i ile masz lat ? Jaka zmiana w twoim życiu nasiliła nerwicę ?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mieciu 09 mar 2007, 15:13
Nie zmieniałem partnerek. Nasiliło się przed zaręczynami.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Jakub 09 mar 2007, 15:41
Ja byłem już raz żonaty. Przed przed zaręczynami czułem także nasilenie się objawów, jednak po całej ceremonii tj. ślubie i reszcie ceregieli po jakimś czasie objawy się bardzo mocno zredukowały. Zobacz, nawet moi kumple którzy są zdrowi, w obliczu takiej zmiany w życiu czują stres. Jest to jakiś lęk przed zmianą. Normalni ludzie też go mają. Ale u nas jakikolwiek stres pobudza nerwicę. Ja też się stresuję w związku z ponownym zawarciem małżeństwa, ale już wiem, że z czasem obsesje się zmniejszą. Pewnie czytałeś o takich zdarzeniacz, że ktoś myślał, że już się wyleczył, a tu nagle przy jakiejś emocjonalnej sytuacji nie wiadomo skąd objawy powróciły. Wiem, że jest ciężko, ale ja takie chwilę najszczęściej załatwiam w taki sposób, że natręctwa przeżywam na pół gwizdka. Trudno mi to wytłumaczyć, ale nie walczę z nimi, tylko daję, żeby mną trząsły, jednak nie zagłębiam się w ich treść. Po jakimś czasie (kilkudziesięciu minutach lub czasem kilku godzinach) nagle wszystko się luzuje i czuję się normalnie. A jak jest normalnie to nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym. I zazwyczaj tak już się czuję do końca dnia. Nie tłumię całkowicie tych myśli, tylko je przeżywam w ograniczony sposób. Raz mi to wychodzi lepiej raz gorzej ale gdyby ten mechanizm dopracować, to myślę, że to było by to. Dasz radę, nie ma bata :)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez mieciu 09 mar 2007, 16:04
Bardzo dziękuję za słowa otuchy:). Miłego dnia życzę.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Jakub 09 mar 2007, 16:24
Wiesz co ? Cholera z tym gównem jest o tyle gorzej, że nawet gdybyś się poddał to będzie to porażka podwójna. Stracisz partnerkę i za jakiś czas w następnym związku wszystko od nowa. A jak sobie uświadomisz, że zerwałeś z laską, która była dla ciebie , to sprawa ci się skomplikuje w postępie geometrycznym. Dlatego ja się nie 'podniecam' myślą o zrywaniu, bo to jest bez sensu. Ja już tak miałem. Ale teraz mam bardzo duże szczęście, bo spotkałem wreszcie MOJĄ KOBIETĘ. I co ? Nerwica dalej trwa, a ja jestem świadom, że lepiej przy innej lasce mi już nie będzie. Sram na nerwicę i idę do przodu. Czasem na siłę, bo inaczej się nie da. Choć wiem, że będzie różnie, to dla mnie nie ma innej drogi.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:45 pm ]
Jeszcze jedno : widzę, że ty też niesiesz w sobie lęk przed odrzuceniem. U mnie schizy znacznie się redukują (nawet do zera), kiedy jestem z moją dziewczyną sam na sam np. przez kilka dni. I przechodzi lęk, bo jestem z nią i czuję się bezpiecznie. Ale jak np. przychodzi niedziela i następnego dnia trzeba się rozstać na rzecz obowiązków, to już pojawia się lekkie napięcie i żal. Toksyny, ale może znajdę w nich jakiś trop.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez Lucy86 09 mar 2007, 17:12
Jakub czy Ty może jesteś w stanie polecić mi jakiś ośrodek terapeutyczny w Warszawie, gdzie jest terapia indywidualna? Płatność do 100 zł/godzina, bo więcej kasy nie mam skąd wziąć :/
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Jakub 09 mar 2007, 17:19
Mogę poprosić mojego terapeutę o pomoc. Może będzie w stanie coś polecić. Ja pochodzę z Lublina. U nas terapia grupowa kosztuje 40 zł za spotkanie trzytgodzinne. Za terapię indywidualną płaci się 70 zł. Jak coś będę wiedział, to na pewno dam znać.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez Mia_ 09 mar 2007, 18:56
Witajcie. No cóż Lucy - ja mam podobne doświadczenie z Centrum Psychoterapii na Sobieskiego (bo to chyba o nie chodzi). Najpierw czekałam dwa tygodnie na wizytę, gdy do niej doszło okazało się, że pani ma tylko dla mnie chwilkę, bo dziś jest jakaś zabiegana - zrobiła pobieżny wywiad i tyle. A i umówiła mnie na spotkanie za kolejne 2 tygodnie. Współczuję ludziom, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy. Na prywatne wizyty mnie nie stać. Nie mam wyboru, muszę czekać. Zobaczymy, ponoć to specjaliści. Ja choruję od prawie 4 lat i w ostatnim miejsiącu objawy się strasznie nasiliły, choć przez długi czas było po prostu wspaniale. Na nowo biorę leki i trochę pomogły. Czytając was, wraca mi nadzieja. Dzięki, że jesteście. Właśnie wyrabiam w sobie świadomość choroby - jest coraz lepiej - dziękuję Jakubie. Pozdrawiam was cieplutko.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
24 lut 2007, 08:13
Lokalizacja
Warszawa

przez Lucy86 09 mar 2007, 21:21
Jakub napisał(a):Mogę poprosić mojego terapeutę o pomoc. Może będzie w stanie coś polecić. Ja pochodzę z Lublina. U nas terapia grupowa kosztuje 40 zł za spotkanie trzytgodzinne. Za terapię indywidualną płaci się 70 zł. Jak coś będę wiedział, to na pewno dam znać.


A to na pewno jestem zainteresowana. Bo mi proponowano spotkania za 100-150 zł. Nie wiem, skąd miałabym wziąć tę kasę :/ Rodzice powiedzieli, że trochę mogą mi dać, ale nie za dużo. Non stop wydają na podręczniki na studia albo kursy językowe, to im się nie dziwię, a ja nie zarabiam :/

A co do wypowiedzi Mii (witam serdecznie :) ) to mam dziwne wrażenie, że tam na Sobieskiego lekceważą ludzi. Ja sobie skojarzyłam, że ja tam byłam 3 lata temu u psychiatry i on po 5-minutowej analizie za każdym razem zapisywał coraz wyższą dawkę leków, a ja chodziłam jak nieprzytomna...bardzo chętnie bym tam pochodziła na terapię, ale ten czas...

A zapomniałabym napisać - właśnie dzwoniło moje Kochanie :) Jestem strasznie szczęśliwa, świetnie nam się gadało 40 minut, aż padła komórka (ma do mnie darmowe połączenia :) ), więc jestem duuuużo spokojniejsza :) Pozdrowienia 4 all :)
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Jakub 10 mar 2007, 01:15
Musimy żyć dalej. Nerica natręctw to cholerne przekleństwo, ale jest i jedyne co możemy zrobic to ją zaakceptować, bo już tego raczej nie zmienimy. Natomiast na 100% możemy to skręcić do tego stopnia, że będziemy szczęśliwie żyć. Będę to powtarzał do znudzenia. Trzymajcie się wszyscy bardzo mocno :)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez apsik84 10 mar 2007, 01:25
będziemy będziemy! moje natrętne myśli tracą moc! więc wiem co mowie :)
trzymajcie się i miłego weekendu...

idzie wiosna, a z nią miejmy nadzieje duużo słonka - to b. dobrze bo slonce poprawia nastrój... :)

nie traćcie nadziei i zapału do walki! uda sie na pewno... nikt nie mówił, że miłość jest prosta... miłość jest piękna, co nie znaczy że łatwa.

jestem z wami!! pozdrawiam!!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 10 mar 2007, 09:16
Witam was kochani moi! mieciu trzymaj sie mocno! u mnie tez byl wczoraj koszmarny dzien, dlatego nie pisalam.... ale wiesz co mieciu tak sobie mysle ze kuba mial racje troche stresu poteguje nasze mysli, moze wczoraj bylismy poddenerwowani - nawet nie musielismy tego bardzo widziec i dlatego nas naszlo.... a powiedz mi jeszcze mieciu masz tak jak ja ze co napadaja cie inne mysli co jakis czas?np raz myslisz: nie jestesmy sobie przeznaczeni, a za kilka dni : nie podoba mi sie w niej to i to..... jestem bardzo ciekawa! apsik dzis rano pomyslalam ze zbiore twoje slowa do kupy i wydrukuje:) witam nowa dziewczynke:) obysmy szybko sie tego pozbyli..... Aniu zdrowiej!!!! Wszyscy czekamy na ciebie!

Wiecie co chyba sobie na wlasna reke zwieksze do 2 tabletek... cos mi mowi ze to bedzie dobra dawka...... lucy a ty juz zwiekszylas swoja dawke?

Pozdrawiam wszystkich co do joty :PPPPP :))) Dobrego dnia kochani!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do