Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 07 mar 2007, 21:11
Dziekuje bardzo za informacje... naprawde wiele mi pomogła... i tobie też Lucy...
A czy można zaryzykować stwierdzeniem że nieleczona nerwica natręctw będzie trwała przez całe życie?
bo wiecie... ja właściwie nie wiem jak myśli normalny człowiek bo nerwice mam odkąd pamiętam. więc trudno mi odróżnić już teraz co jest chorobą a co nie... dlatego też was o to pytałam...
Dziekuje jeszcze raz... to mi naprawde dużo pomaga...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez Jakub 07 mar 2007, 21:34
Z nerwicą natręctw to tak jak z cukrzycą. Nauka nie poznała jeszcze leku na całkowite uleczenie. Można chorobę na kilka sposobów wyciszyć, ale ona tam pozostaje. Nie znam udokumentowanego przypadku 100 %wyleczenia nerwicy natręctw.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 07 mar 2007, 21:43
Każdy w życiu z czymś sie zmaga... nie ma lekko.
Zaczęłam już to wszystko powoli rozumieć... Sam fakt że mozna to wszystko wyciszyc podnosi mnie na duchu...
zawsze sobie mówie, że inni mają gorzej... zaczynam wtedy akceptować tą cała chorobe...
jeśli będziemy walczyć to napewno uda nam sie z tym żyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 07 mar 2007, 22:06
Jakubie skoro Ty nie jestes ekspertem to nie wiem kto jest :) Bardzo dziekuje za Twoje slowa.... zwlaszcza o tym zadowoleniu kiedy nie jestesmy z ukachanymi, masz racje ze poprostu nie mamy obiektu zainteresowania i stad jakby taka ULGA... ale tez i mysli: czuje sie zadowolona bez niego? Dalej juz nie dokoncze.... dzis mialam nerwowy dzien stad chyba wykluly sie natrectwa na dzis..... jednym slowem gorszy dzien :( pocieszam sie ze jutro pierwsza zapoznawcza wizyta u psychologa:) hanusiu kochana!!!! w koncu sie pojawilas:) jak widzisz mamy tu dobrego czlowieka ktory chce nam pomoc..... :) to cudownie ze planujesz dzidziusia :) Wasze zwierzatka beda mialy nowego czlonka rodziny :))) najwazniejsze zeby lekarz dobrze cie przygotowal!, co do gg to kurde zaklakalam doslownie 3 dni temu i jakis blad mi wyskakuje... chyba ta nowsza wersja nie nadaje sie na moj komputer:P ale obiecuje ze szybko to naprawie:) zagladaj czasami bo tęskno tu bez ciebie...:( ale ciesze sie ze napisalas i ze masz dobry humorek :) ja ide sie juz polozyc, wszystkich mocno sciskam i napisze wam jutro jak wygladala moja wizyta :)))))
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 07 mar 2007, 22:16
No ja czekam na wizytę do piątku, trochę trudno się z tym wszystkim zmagać samej, ale cóż...2 tygodnie kiedyś miną, tylko obawiam się, że mogę się nie ucieszyć tak jak powinnam na widok mojego chłopaka, czy nie tęsknić wystarczająco itp., ale jakoś sobie radzę...dobrze, że mam studia - inaczej bym chyba nie wytrzymała :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Jakub 07 mar 2007, 22:55
Pamiętajcie. Teraz jesteście w garści nerwicy natręctw. Jakiekolwiek wyciąganie wniosków dotyczących drażliwych tematów jest absolutnie nieobiektywne. Po 6 - 10 miesiącach terapii psychologicznej czy też farmakologicznej będzie można pomyśleć konstruktywnie. Starajcie się nie podejmować na razie żadnych ważnych decyzji dotyczących związków (tj rozstania). Myślę, że ten czas jest niczym w porównaniu z żalem wynikającym z utraty osoby, którą naprawdę się kochało. A to uczucie będzie realne
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez Lucy86 07 mar 2007, 23:31
Wiem, uświadomiłam sobie, że nie wyobrażam sobie życia bez mojego chłopaka. Ale takie "normalne" myśli są 1-3 razy w ciągu dnia, a reszta to piekło. Czasem myślę, że lepiej byłoby ze sobą skończyć :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez apsik84 08 mar 2007, 02:01
Lucy nie poddawaj sie... wiesz co, zauwaz ze kiedy bylas dzieckiem Twoje myśli były skierowane na mame. Myśle, że to dlatego, że ona byla najwazniejszą osobą w Twoim zyciu. A teraz popatrz dopadło Cie w stosunku do Twojego chłopaka. Dlaczego z taką siłą? Bo on jest dla Ciebie najważniejszy i zależy Ci na nim ogromnie. Ja kiedyś stwierdziłam, że obiekty tych moich myśli, są zawsze czymś, na czym mi najbardziej zależy. Ponieważ na moim chłopaku mi zależy tak, jak jeszcze nigdy wcześniej na nikim na świecie i na spędzeniu z nim przyszłości jak nigdy wcześniej na niczym na świecie, dlatego tak mocno nn uderzyła w tą sprawę. Myślę, że u wszystkich jest podobnie.

ps. Lucy zauważ, że kiedy zrywa się z osobą, z którą już rzeczywiście nie chce się być, to na pewno nie ma się uczuć, takich jak Ty masz - że lepiej ze sobą skończyć. Jest raczej obojętność i nie przeżywa się tego w taki sposób jak my wszyscy tutaj.

Podobnie jak ty zmagam się z tym od dziecka. Miałam 11 lat jak pojawiły się pierwsze lęki i myśli i podobnie jak u Ciebie zmieniały się z czasem. To czego bałam się wtedy już nie jest dla mnie problemem teraz.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 08 mar 2007, 08:40
Kubo.... powiedz mi czemu jest tak ze jak patrze na mojego chlopaka i trafi mnie durna mysl to mysle ze np. nie podoba mi sie w jaki sposob on mowi i tak dalej :( teraz moze to jest bardziej blade doznanie niz pierwszy miesiac kiedy codziennie widzialam np. jego wlosy, czy cos na twarzy... myslalam o tym uporczywie :(


Trzymajcie prosze kciuki za wizyte kochani! dzis dzien kobiet i pozdrawiam wszystkie panie :) niestety.... w ten dzien nie spotkam sie z moim kochaniem...... mam nadzieje ze nie bede zadowolona.... ;/ lucy widzisz mam ten sam dylemat co ty! trzymajmy sie! ja tez mam te mysli zeby.........

Apsik nasza ma racje 100 % ..... to uderzylo w kogos kogo kochamy najbardziej, tylko czasem tak trudno sie ucieszyc ze to tylko choroba.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 08 mar 2007, 09:08
Ja też, tak jak Pikpokis jestem ciekawa dlaczego tak jest że nagle zwracamy uwage na rzeczy dotyczące wyglądu. na to czy nam sie nadal podoba czy nie... czy jesteśmy aż takimi perfekcjonistami...?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez mieciu 08 mar 2007, 10:13
To taka reakcja organizmu (podobno dość standardowa). Gdy nie ma przy Tobie ukochanej osoby a czujesz się wtedy lepiej organizm tworzy pewien schemat i na siłę "pomaga" poprzez np. wynajdowanie wad, zainteresowanie innymi facetami - odsunąć się od obiektu Twojej miłości a zarazem nerwicy. Podobno trzeba zmienić ten schemat myslenia, ustawić go trochę inaczej i będzie po krzyku. Tylko szkoda, że dużo łatwiej powiedzieć a dużo trudniej zrobić...Pozdrawiam . Piko trzymam kciuki!!
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Lucy86 08 mar 2007, 11:08
apsik dzięki za słowa otuchy i za uświadomienie mi tego :) Od razu poczułam się lepiej. Już jutro mam wizytę, może jakoś dotrwam. Dziś, jak wstałam, znowu czułam się tak, że mi nie zależy na moim chłopaku, że nie muszę się z nim kontaktować, a ja wczoraj w nocy miałam atak płaczu, że nie mogę z nim porozmawiać...jakie to wszystko trudne :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez mieciu 08 mar 2007, 12:27
Dotrwasz Lucy, musisz dotrwać. Wszyscy tu mamy te same wahania nastrojów, niestety wszyscy. Powodzenia.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 08 mar 2007, 18:47
witajcie moi kcohani! jestem juz po wizycie.....opowiem wam jak bylo! na poczatku troszke sie zdziwilam, gdy zobaczylam moja przyszla psychoterapeutke to pomyslalam jedno: jest bardzo mloda, powiem tak : atrakcyjna blondynka powiedzieli by pewnie panowie :) bylam troszke w szoku..... bo mialam w glowie jakis utartą mysl jaka bedzie ta psycholog:) ale miejsza z wygladem! to bylo na poczatku, potem zaprosila mnie do gabinetu, kazala wygodnie usiasc na fotelu, ona usiadla na przeciwko mnie, przedstawila sie co spodobalo mi sie.... spytala jaki mam problem, mi otworzyla sie buzia i gadalam i gadalam.... opowiedzialam jej wszystko.... pani zasugerowala czy to nie sa moze takie ZWYKLE watpliwosci dotyczace mojego zwiazku- ja oczywiscie powiedzialam ze nie! pytala mnie co czuje w trakcie moich mysli....co sobie pomyslalam jak ja zobaczylam, czego oczekuje po terapi: powiedzialam jej ze chce wiedziec czemu mam taki schemat myslenia i ze chce sie go pozbyc! ona powiedziala ze narazie nie moze mi postawic diagnozy, byla troche zdziwiona ze nazwalam to nerwicą..... powiedziala mi ze bedzie mi trudno i zebym sie tym nie przejmowala.... to by bylo chyba na tyle moi drodzy! juz mi troche ciezko:( mysle ze ta pani jest odpowiednia.... slucha mnie i kilka razy dobrze nazwala moje objawy.... tak naprawde to wy jestescie poczatkiem mojej terapi:))) :* nastepna wizyte mam za tydzien.... ciesze sie ze moglam sie przy tej pani otworzyc tak jak przy was, lucy jestem na tym samym etapie co ty teraz.... ze jak jestem zadowolona to denerwuje sie ze go nie kocham skoro jestem bardziej spokojna jak go nie ma.... mialam tak samo wczoraj wieczorem ze plakalam bo chcialam go juz zobaczyc a dzis lęki rano.....ehhhh apsik wezme z ciebie i z hanusi przyklad :******* pozdrawiam WSZYSTKICH!!!!!!!! i dziekuje za trzymanie kciukow :)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do