Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez apsik84 05 mar 2007, 12:31
dziękuje za Twoje posty, Jakub :) tu czuję się przez Was rozumiana jak nigdzie... :)

Zauważyłam, że kiedy się stresuję (bez względu na to czym) to taki "bezsens " życia mnie dopada... i wtedy zaczynam mieć jazdy i nakręcam się i wracam do tematu podstawowego.

Jakub napisał(a):Nie wiem czy już to wiecie, ale nawet po usunięciu przyczyn nerwicy objawy utrzymują się średnio przez ok 6 miesięcy z tendencją gasnącą.


Tak właśnie... a ja cały czas mimo tego, że wydaje mi się, że w pewnym stopniu się poznałam + skończyłam psychoterapie, wydaje mi się, że juz to nie ma prawa wracać! i stąd moje lęki... aczkolwiek słabsze :) ostatnio trwały 2 dni, a nie 2 tygodnie :D

No i oczywiście staram się rozumieć, że zakochanie nie wróci, że teraz będzie inaczej, co nie znaczy, że mniej pięknie. Ale ten mój mózg zakodował sobie tamten stan, jako "idealny", dlatego tak ciężko jest uwierzyć, że się kocha mimo tego, że jest nie tak jak kiedyś :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Jakub 05 mar 2007, 13:07
pikpokis . Generalnie zmiana tematu myśli, gdy pojawiają się drażliwe treści jest dobrą metodą, ale trzeba wiedzieć po co to się robi. Tu nie chodzi o to, aby w ten sposób całkowicie stłumić myśli w tym momencie i zrobić to tak dobrze, że już nigdy nie powrócą. Trzeba mieć świadomość, że odbija się je, bo to są myśli natrętne, które nie prowadzą w sumie do niczego. Bo rozstanie jak już wiecie niczego nie załatwi. Trzeba nauczyć przeżywać się te myśli ale pozbawić je mocy. Tak funkcjonują zdrowi ludzie. Musisz odrzucać natręctwa i być świadoma, że robisz to, bo wiesz że to choroba. Na pewno czujecie jakościową różnicę w przeżywaniu tych myśli. Nie chodzi mi tu o przygnębienie. Chodzi o to, że podczas przeżywania tych myśli umysł i w sumie całe ciało przełącza się w tryb zawieszenia. Ja odczuwam to jako stan, w którym jestem sparaliżowany lękiem jak zając, który stoi na drodze i patrzy w światła nadjeżdzającego samochodu. Obsesja !!! Nigdy tak się wcześniej nie czułem. Zwróćcie też uwagę na to, że w borykaniu się z rzeczywistymi problemami nie przeżywacie tego w ten 'chory' sposób. Co do twojego sposobu na walkę z nerwcą mogę powiedzieć, że zrozumiałaś na czym polega zależność nakręcania nerwicy natręct. Jest to jeden z najważniejszych kroków jakie teraz wykonałaś w kierunku wyleczenia. Starasz się nie myśleć o swoim chłopaku ciągle, nie patrzysz na zdjęcia i nie szukasz obsesyjnie momentu, aż głos w tobie ci powie : ok, teraz wiem, że na pewno go kocham. W ostrych stanach nerwicy nie znajdziesz takiego argumentu, który utwierdzi cię w przekonaniu, że go kochasz. Postaraj się wyciszyć. Za chwilę, jak obrzęk emocjonalny trochę się zmniejszy, poczujesz w chwilach dnia te uczucia, ale tym razem staraj się obejść z nimi swobodniej. Bez nacisków. Twoje uczucia do twojego chłopaka są i to potwierdza twój upór w walce. Ty też potrzebujesz miejsca w związku dla swoich potrzeb. Czuć się swobodnie, żeby rozwijać dojrzałą miłość.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:15 pm ]
apsik84 Wyleczyć całkowicie nerwicę natręctw jest bardzo trudno i na prawdę niewiele jest udokumentowanych przypadków takiego ozdrowienia. Najczęściej na skutek leczenia udaje się doprowadzić do na tyle zadowalającej poprawy, że 'chory' człowiek normalnie funkcjonuje w społeczeństwie. Czasami dopiero po kilku latach uczestnictwa w terapii nadchodzi oczekiwane wyciszenie. Myślę, że ty już to wiesz, bo wynika z tego, że odczuwasz poprawę po swojej psychoterapii. Podziel się doświadczeniem z innymi uczestnikami forum, bo bez wątpienia pomożesz im walczyć z nerwicą na stojąco.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 05 mar 2007, 17:58
Jakubie bardzo podnosisz nas na duchu.
Z twoich wypowiedzi potrafie sie dowiedzieć rzeczy o których wczesniej nie miałam pojecia....
a powiedz mi, czy odczuwałeś na początku brania leków jakieś skutki uboczne? Powiedzcie mi jak to jest?

Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Lucy86 05 mar 2007, 20:27
Jakub napisał(a):Na pewno czujecie jakościową różnicę w przeżywaniu tych myśli. Nie chodzi mi tu o przygnębienie. Chodzi o to, że podczas przeżywania tych myśli umysł i w sumie całe ciało przełącza się w tryb zawieszenia.

Tak zauważyłam to! Jak pojawiają się już takie "oswojone" (w sensie nie-nowe) myśli obsesyjne, to od razu je rozpoznaję, one jakoś "wyglądają" trochę inaczej w mojej głowie...

A co do psychoterapii, to się zawiodłam. Byłam dziś i babka powiedziała, że ona się zastanowiła i ona nie jest w stanie mi pomóc, bo to za rzadko raz na tydzień, że ona by sugerowała Centrum Psychoterapii na Sobieskiego (wiecie coś na ten temat?) bo tam jest 3-4 razy w tygodniu, indywidualna i grupowa a najlepsza to dla mnie by była systemowa terapia rodzinna...sama studiuję psychologię to mam jakieś pojęcie o tym wszystkim, ale czuję się spławiana przez tych wszystkich psychologów :/

Mój chłopak dziś wyjechał na 2 tygodnie :( Nie wiem, jak sobie poradzę...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez lochness 05 mar 2007, 20:42
aaaaaaaaa
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 19:32 przez lochness, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez apsik84 05 mar 2007, 20:52
lochness mi sie czasami serce krajało jak widziałam, że moj chłopak siedzi ze mna i sie martwi i tak naprawde nie wie co robić. Ale ile znaczą dla nas te wspólne chwile smutku! ile dla mnie znaczy, że on przy mnie jest... i był w tym najtrudniejszym czase... zaprowadz chłopaka na psychoterapie - to najlepsze co możesz zrobić, poza tym możesz mu pomagać w taki sposób, że będziesz mu próbowała pokazać co jest natręctwem a co rzeczywistością... bo on może jeszcze tego nie rozumieć i nie rozróżniać... wiem że to moze podle zabrzmieć, ale nie wierz w to że kiedy przyjdzie lepszy dzień to oznacza, że to cholerstwo już mija... to właśnie tak działa, raz jest ok i wtedy jest się pewnym, że da sie samemu rade, ale potem dowala jeszcze mocniej... więc nawet jeśli rękami i nogami będzie sie zapierał że juz jest ok, to każ mu iść na psychoterapie :) sama wiem jak mowiłam mamie, kiedy mnie wysyłała do lekarza, że już sobie poradze bo akurat czuję, że dziś jest lepiej...

dużo cierpliwości Ci życzę :) bo wyobrażam sobie jak ciężko jest "wytrzymać" z taką osobą.

poza tym nie jestem przekonana co do deprim... to chyba za silna przypadłość jak na takie leki...

co do moich leków (fevarin) to miałam skutki uboczne kilka dni: wymioty, kręciołek (w nocy zwłaszcza), jadłowstręt i taka niemoc + zbyt dużo energii w jednym ;) tzn odczuwałam tyle energii w nocy, że musiałam kilka przysiadów zrobić bo inaczej nie umiałam zasnąć... a w dzień spałam.. właśnie duuuużo śpie po tych tabletkach, nie mam problemu zasnąć w dzień o byle której godzinie :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Lucy86 05 mar 2007, 21:12
Ja biorę Asentrę. Skutki uboczne: nie mam zupełnie ochoty nic jeść :/
Niestety utrzymuje się to już 3 tygodnie (tyle czasu biorę lek). Ważę już 49 kg i zaczęłam się trochę przejmować :/
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Jakub 05 mar 2007, 21:25
Lochness, deprim nie jest lekiem, który cokolwiek tu zdziała (no może chwilowy efekt placebo). To prawda, dla ciebie to również jest dół. Ale jego myśli są generowane przez chorobę. Są niezgodne z jego uczuciami, przekonaniami czy nawet osobowością. Nie czekaj na cud. Pomóż znaleźć twojemu chłopakowi dobrego psychiatrę zanim zabraknie wam sił. To nie są już żarty. Jeżeli chodzi o efekty uboczne terapii farmakologicznej to u mnie wystąpiło nadmierne pocenie się i lekki wzrost masy ciała. Nic ponadto. Lochness - życzę ci wytrwałości w walce o twojego chłopaka. Twoja pomoc jest mu naprawdę bardzo potrzebna.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez pikpokis 05 mar 2007, 22:00
witam wszystkich! Kubo moze ja zle poradzilam lochness zeby tak co chwilke nie wypytywala chlopaka jak sie czuje? Powiedzialam to tylko z wlasnego doswiadczenia mi by bylo gorzej gdyby moj chlopak sie mnie pytal czy mi juz lepiej i czy nadal mam mysli... jesli nie mam racji to lochness przepraszam! Lucy moze takie rozstanie dobrze zrobi co? stesknisz sie:))) napewno :) u mnie dzis gorzej:( Zaczelam sie strasznie bac ze pewnego dnia przestane go kochac (dokladnie takie zdanie ukladalo sie w mojej glowie) na dodatek zaczelam prosic Boga zeby dal mi jakis najmiejszy znak ze bedzie dobrze ( pomyslalam: co Bogu to robi- tak brzydko ;/ ) i nic..... zadnej odpowiedzi:( juz chcialam mu w myslach powiedziec: daj znak Boze jak bedzie zle... ale balam sie bo byle podmuch wiatru chyba bym wziela za rzeczywista odpowiedz :( Kubo jak my sie Tobie odwdzieczymy za pomoc..... kurcze ide juz sie polozyc, bo znowo mysli ida :( papa!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 06 mar 2007, 00:00
Jakub jest nieoceniony ze swoją wiedzą :)
Ja też dziś postanowiłam się dokształcić z podręcznika 'Psychopatologii", który muszę wykuć na egzamin i się dowiedziałam, że dużo osób z natręctwami ma także objawy depresji, która im utrudnia walkę z myślami i tworzy się takie błędne koło zaburzeń...
Chyba tak jest w moim przypadku. Czasem zupełnie nie mam siły na walkę. Myślę sobie: może rzeczywiście lepiej się rozstać? Ale potem sobie uświadamiam, że bym nie potrafiła, że Marcin jest dla mnie za ważną osobą...ale to wszystkie takie trudne :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 06 mar 2007, 07:32
Lucy ja mialam depresje 2 miesiace dopiero ostatno przeszlo, w koncu leki zadzialaly, musisz poczekac! uwierz w koncu lek zaskoczy i depresja minie :) napisze wiecej wieczorem papa!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 06 mar 2007, 08:22
Witajcie
Widzę, że wam trochę lepiej - cieszy mnie to. Ja wczoraj byłem na terapii i chyba wreszcie zaczynamy się zajmować właściwym (wg mnie) problemem. Wiele zrozumiałem i mam nadzieję zrozumieć jeszcze więcej aż będę mógł poukładać sobie w głowie jak należy. Trzymam kciuki Piko w czwartek:), mam nadzieję, że coś Ci pomoże ta wizyta. Trzymajcie się kochani. Tak pozatym witam kolejnego faceta z tym problemem - witam Cię Jakubie. Pozdrowionka
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Jakub 06 mar 2007, 10:25
Nie dopośćcie, aby natrętne myśli budowały mur odgradzający was od partnera. Kiedy ich nasilenie się zmniejsza uświadamiajcie sobie, że to natręctwa i że jesteśmy z drugą osobą, bo sobie sami ją wybraliśmy i ją kochamy. Fajnie było by, gdyby ludzie, którzy poprzez np. psychoterapię uzyskali poprawę samopoczucia dzielili się z innymi ludzmi na forum swoim doświadczeniem czy też formą, albo przebiegiem leczenia
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
01 mar 2007, 10:52

przez mieciu 06 mar 2007, 14:31
Tak ale czasami te myśli są silniejsze. Im większy mur zbudują tym jesteśmy spokojniejsi. Im bardziej walczymy tym bardziej te mysli wykańczają. Ile można tak wytrzymać... Ja myślę, że długo nawet bardzo długo ale każdy by chciał spokoju....chociaż malutką chwilę spokoju...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do