Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Ana24 01 mar 2007, 18:49
Czesc kochani! Witam Pikpokis. Witam nowo przybylych. jakub- milo sie czyta Twoja wypowiedz! chyba jak malo kto tak sprawnie sie w tym wszystkim orientujesz, powiedzialabym fachowo! Dzieki za slowa zwiazane z tym ze rozwiazaniem nie jest rozstanie! dzis znow bylam na terapii. co tydzien dostaje nowe zadania i przyznaje ze jakos zabieraja mi troche mysli. ale nadal jest kiepsko. jutro wraca Lukasz a ja boje sie spotkania jak bedzie, czy wytrzymam na spotkaniu ( bo ostatantio jak soebie nie radze reaguje ucieczka _ wychodze z pokoju itd).Nadal nie biore leków bo 8 marca tuz tuz-operacja! Piko trzym kciuki. Kochani nie mam sil na wiecej slow....uwierzcie wole breznamietnie patrezc w telewizor niz myslec o tym co czuje lub czego nie czuje co mysle czego nie chce myslec itd. trzymajcie sie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:00 pm ]
[i
A porzucenia przez ukochanego bałam sie zupełnie na początku... kiedy nie miał czasu sie ze mną spotkac, nie napisał do mnie, nie zadzwonił... wtedy w mojej głowie kłebiły sie myśli na temat tego że chce mnie zostawić. a tak wcale nie było. oczekiwałam od niego nie wiadomo czego a teraz jest jakby zupełnie odwrotnie...

miałam tak samo, dzwonilam do Niego i plakałam do sluchawki ze boje sie ze moze odejsc tylko dlatego ze on mial zly humor lub smutny glos...

chyba bylam do niego uzalezniona...potrafiłam stanac na rzesach byle tylko nie stracic go!
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 01 mar 2007, 19:03
aniu :P widzisz wszyscy w jednym czasie sie zebralismy prawie :)))) oj dobrze ze jakub to napisal prawda?:) same to wiemy w glebi serduszek ale dodatkowy bodziec nie zaszkodzi :P Aniu TTy dobrze wiesz ze kto jak kto ale my najlepiej wiemy jak sie czujesz! Aniu masz juz ostatnia operacje? jesli tak to juz moze bedziesz mogla brac lekarstwa? aniu u mnie tez nie jest dobrze ale my bardzo kochamy dlatego te mysli mamy, wiesz jak to jest z depresja poporodowa albo baniem sie ze zrobi sie bliskim krzywde, my mamy to samo tylko troszke w inny sposob, Trzymaj sie mocno!!!!! sciskam cie! i pomysl moja droga o tych tanszych lekach :P :) jeszcze jedno aniu! jak mi bylo zle to tak reagowalam nie ucieczka bo akurat nie mialam dokad:) ale myslalam : niech on nic nie mowi lepiej ! bo jak znowu cos wynajde zlego w mowie czy slowach to bedzie zle! i klepalam jezorem byle co..... ale glupia bylam :P jeszcze jedno moi drodzy jedno dobre co powiedziala mi ta psycholog ktora potem odeslala mnie z kwitkiem:::: spytalam ja czy spotkala sie z tego typu natrectwami: a ona: TAK!!! i ze kochamy nawet jesli mysli mowia nam 100% ze nie, i jeszcze powiedziala ze terapia musi trwac dlugo zeby na dlugo i raz na zawsze wszystko wyeliminowac :) ide sie wykompac:P aniu idziesz ze mna ?:) zajmiemy sie czyms innym :)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez lochness 01 mar 2007, 19:14
aaaaaaaaaaaaa
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 19:27 przez lochness, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez apsik84 01 mar 2007, 19:18
ej wiecie co, Jakub ma racje, że jeśli pojawiają się w związku 'trudniejsze czasy', albo jakies poważniejsze problemy, to nerwica wkracza z podwójną mocą... ja zawsze jak jesteśmy nie takiego samego zdania to tak mi trudno to zaakceptować (jak małemu dziecku) i wtedy pojawiają się lęki i myśli... narazie wiem że uporałam się częściowo (tzn to co mnie zabijało na codzień odeszło) ale jestem przygotowana na to, że w trudniejszych momentach może to chorobsko zaatakować... dobrze chociaż że mam już świadomość z czym mam do czynienia :)

ps Jakub, jeśli można oczywiście, to powiedz poradziłeś sobie z tym w taki sposób, że potrafisz z kimś być i jesteś szczęśliwy? Wiem że to osobiste pytanie więc jesli nie chcesz to nie odpowiadaj :) pozdrawiam

Piko jak milo że to napisałaś!! bardzo podnosi na duchu! chyba sobie wydrukuje i powiesze zeby zawsze o tym pamietac :D
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 01 mar 2007, 19:27
apsik po raz kolejny napisze TAK : ja tylko czekam jak cos powiem: mam tak samo! tak masz racje! jak on nie mysli tak jak ja przychodzi mysl : nie jestesmy dla siebie! on mysli inaczej! a jak sie zgadzamy to sie ciesze jak dziecko! i wtedy sie upewniam ze kocham i ze jestesmy dla siebie! apsik a ja chcialam kiedys wydrukowac twoje :PPPPP Aniu jak ci juz kiedys pisalam tez panicznie sie balam ze on mnie zostawi i masz racje jest tak ze teraz mamy na odwrot :) ( az dziwne ze sie usmiechnelam :P ) papa kochani ja bede jutro ! bo woda mi zastygnie w wannie heheeh :) papapa:********************* dla kazdego ;)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 01 mar 2007, 20:16
pikpokis napisał(a):lmoi rodzice sa bardzo religijni a moj chlopak nie chodzi do kosciola, moja mama zawsze mowila: co to za chlopak co do kosciola nie chodzi :(

Ojej, ja mam to samo :/ mój chłopak też nie chodzi do kościoła, u niego w rodzinie traktuje religię na zasadzie, no wierzę i to wszystko. I o to bardzo często są u mnie w domu konflikty, bo mama powiedziała, że on mnie sprowadza na złą drogę i bez Boga to tak nie można:(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Ana24 01 mar 2007, 20:55
Pikpokis dziekuje Ci wiesz? buzka :*
zaraz po operacji zaczynam brac lekii dalej bede chodzic na terapie. Teraz mam bradzo napiety grafik przed operacja (aha mam nadzieje ze ostatnia) ale napisze przed wyjazdem! Trzym sie ciepło jak i Wy wszyscy! ide do wanny :)
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez lochness 01 mar 2007, 22:08
aaaaaaaaaa
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 19:28 przez lochness, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

przez Lucy86 01 mar 2007, 22:13
lochness osobie, która ma nerwicę natręctw może się wydawać, że sama siebie oszukuje, ale to nieprawda, to po prostu wpływ tych okropnych myśli...a Twój chłopak chodzi na jakąś terapię, bierze jakieś leki..?
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez lochness 01 mar 2007, 22:18
wiesz to zaczęło się bardzo niedawno. Od jakiś 3 dni bierze deprim, a jutro jego mama zapisze go do psychologa. Mam nadzieję, że to pomoże i przywróci mi dawnego chłopaka. Jestem cierpliwa (:
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 01 mar 2007, 22:41
czyli wniosek nasuwa sie tylko jeden: Potrafimy kochać! :)
W końcu nam wszystkim uda sie pokonać tą chorobe!
u mnie było dzisiaj troszke ciężko... nie dosyć że dopadły mnie znowu złe myśli to jeszcze duszności i niepokój...
Czy po każdej pierwszej wizycie psychiatra przepisuje jakieś leki?
Mówiłaś Piko że lek wyeliminował niektóre objawy nerwicy... ulżyło by mi chociaz troche gdyby u mnie też tak sie stało...
Lochness głowa do góry! jeśli razem będziecie sie wspierać to napewno uda wam sie przez to przejść :)
pozdrawiam! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez apsik84 01 mar 2007, 23:49
Bad Girl ja dostałam leki dopiero po 2 miesiącach chodzenia na terapie :) i bardzo dobrze sie stało, bo uważam że sama psychoterapia za dużo by mi nie pomogła... byłam juz w zbyt zaawansowanym etapie tej cholernej nerwicy i musiałam mieć "coś", co by mnie z niej tak "wykopało", no i leki były takim pierwszym "kopem"... dla mnie zadziałały kojąco... nie mineły wszystkie myśli ale moj nastrój sie polepszył... oczywiscie nie od razu... jak bierze sie leki trzeba uzbroić się w cierpliwość...

byłam dziś na ostatniej wizycie:) psycholożka powiedziała że mam za 2 miesiące na kontrole sie zjawić to mi powie czy mam wziąć jeszcze jedno opakowanie leków czy już mi starczy ;) (narazie jestem w trakcie drugiego, gdzie jest 60 tabletek). W każdym razie pozytywnie mnie nastawiła, mówiąc że raczej powinnam z tego wyjść raz na zawsze, bo w miarę dobrze sobie radzę :D aczkolwiek świadomość, że to może wrócić muszę mieć...

trzymam za Was kciuki :) wiecie co, ja myślę, że jedno co dobrego wynikło z mojej NN to, że chyba trochę inaczej patrzę na świat... może ta moja dziecinność wreszcie zmienia się w dojrzałość?

ps. moi rodzice też są religijni ale nigdy sie nie czepiali o to jaki jest moj chłopak. W moim przypadku jest inaczej: ja jestem religijna na tyle, że początkowo bałam się związać z kimś, kto do kościoła nie chodzi. Jednak uczuć do niego nie umiałam stłumić i w końcu zostaliśmy parą. Mój chłopak do kościoła nie chodzi (albo czasem ze mna pojdzie :) ) niby to nie był problem, ale gdzieś musiało mi sie zakorzenić... no i myślę, że to też jedna z przyczyn... Mimo wszystko staram się wyluzowywać i nie chcę go na siłę zmieniac... Wcześniej czułam się tak jakbym miała Go nawracać! masakra... teraz juz tak nie jest, sama przeżywam kryzys, przez ta chorobe głównie... ale będzie dobrze... Ciesze sie ze moj chłopak jest jaki jest, co nie znaczy ze nie mozemy byc razem :) a myśle, że wkrótce znajde Boga w życiu... ale juz tak autentycznie, a nie "obsesyjnie" jak przed tym okropnym atakiem choroby.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez lochness 02 mar 2007, 00:42
aaaaaaaaaa
Ostatnio edytowano 17 kwi 2007, 19:29 przez lochness, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
27 lut 2007, 18:23

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 02 mar 2007, 08:38
Apsik, wierze że dasz sobie rade i życze ci żeby to choróbsko już nigdy do Ciebie nie wróciło!
U mnie jeśli chodzi o religie jest identycznie tak samo... to jest bardziej coś obsesyjnego niż prawdziwego (niestety...). a chłopaka też chciałam nawracać.... a wiadomo - nic na siłe sie nie zrobi.

Napewno pozbycie się NN jest jak rozpoczęcie życia na nowo :)
przynajmniej tak mi sie wydaje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do