Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 10 paź 2015, 10:31
Skarbus napisał(a):Dawidoff, jak teraz sytuacja wygląda u Ciebie? U mnie teraz cały czas jest źle, bo dodatkowo kłótniom z dziewczyną sprzyja odcięcie od uczuć, czuję się obojętnie i nie wiem, czy naprawdę lepiej byłoby się rozstać czy to tylko nerwica stara się "wykorzystać sytuację" przez to, co się stało... :(


U mnie? Różnie i podłużnie. Wszystko skorelowane jest, w moim wypadku, ze stresem. Poza typowym ROCD, mam jeszcze myśli, że jakimś zachowaniem zdradzam swoją dziewczynę, boję się, że przy wykonywaniu określonych czynności (np. wychodzę z kumplami na piwo i w pobliżu są ładne dziewczyny, które obiektywnie należy uznać za takowe - sam fakt, że uważam je za ładne doprowadza mnie do szału, bo uważam, że jeżeli kogoś kocham, to powinienem takich ocen dokonywać tylko w stosunku do tej osoby itp.) ona może pomyśleć, że ją zdradzam. To są różne wariacje nt. tzw. "cheating thougths", co jest elementem, przyczyną lub następstwem ROCD (bo z różnych obserwacji, czy to na forach, czy to w książkach, wychodzi mi, że te zaburzenia potrafią się wzajemnie uzupełniać). Ostatnimi czasy często pojawiający się imperatywny rozkaz, że powinienem zdradzić swoją dziewczynę. Dodatkowo - typowa hipochondria, jak nie mam w danym momencie ROCD, to najczęściej wkręcam sobie raka żołądka (dziadek ostatnio zmarł właśnie na raka żołądka, co moje rozkminy w tym temacie właściwie spowodowało) i inne nowotwory. Poza tym, dosyć zaniżone poczucie własnej wartości - czuję się śmieciem, chociaż rzekomo nie powinienem - mam kochającą dziewczynę, dobrze płatną pracę zgodną ze swoim wykształceniem, niezłe perspektywy na doktorat, wraz z dobrą średnią na ostatnich latach studiów. Pomimo tego, porównuję się z każdym i chciałbym wykonywać to co on i żeby przynosiło to takie pieniądze jak jemu - zawsze widzę, że ktoś w czymś jest lepszym ode mnie. Do tego dochodzi stres związany z pracą, którą ma charakter taki, że wszystkie czynności w niej obarczone są terminami, od których częstokroć zależy czyjeś życie. Stres ów częstokroć generuje do tego kompulsywną masturbację.

Moje problemy zaczęły się natomiast nie od ROCD, a od masakrycznej hipochondrii, potem przeszły w chorobliwą zazdrość o dziewczynę, a potem przeszły w ROCD i inne natręctwa. Choć, jak sobie teraz uświadamiam, od dziecka miałem mnóstwo natręctw, chociaż tak naprawdę z tego nie zdawałem sobie sprawy.

Obecnie, jak zaznaczyłem na wstępie, moje myśli nasilają się wprost proporcjonalnie do czasu w którym jestem w zwiększonej ekspozycji na stres. Siłą rzeczy, życie moje jest tak skonstruowane, że jednocześnie studiuję ciężki kierunek i pracuję. Dodać do tego działalność stricte pozauczelnianą typu kształcenie w kierunku językowym oraz organizacja konferencji naukowych o różnym szczeblu - kabała gotowa. Z perspektywy czasu jednak, lepiej to znoszę, bo się sam obserwuję - staram się chillować i nie żyć swoimi natręctwami, chociaż to naprawdę bardzo trudne. Dużo pomaga świadomość, że spory udział w takim myśleniu ma po prostu permanentny stres.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 11 paź 2015, 08:54
Mam do Was pytanie... od kiedy walczę z problemem ROCD, praktycznie cały czas funduję dziewczynie huśtawkę nastrojów, taki rollercoaster emocjonalny... ale ja tego nie chcę! Chcę, żeby była przy mnie szczęśliwa i żebym ja był szczęśliwy przy niej... ona chce, żeby się nam udało ale wiem, że to dla niej nie lada wyzwanie znosić te moje "humorki"...

Czy to może oznaczać, że jestem toksyczny? Czy to też nerwica tutaj miesza? Nie chcę taki być, bo bardzo chcę być z moją dziewczyną, gdzieś jest we mnie ta iskra nadziei, że wszystko się ułoży... i tak samo boję się, że gdy nadejdzie lepszy dzień to potem znowu wszystko minie i stanę się humorzasty... przeraża mnie sama myśl o tym, bo ona w końcu nie wytrzyma :( proszę o odpowiedź...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 11 paź 2015, 12:28
Nerwica sama w sobie jest czymś toksycznym. Nie podejmuj żadnych decyzji, które związek mogłyby zniweczyć. ROCD taki już jest. Za jakiś czas będziesz miał więcej przebłysków. Każdy tutaj przechodził przez coś takiego. Część osób już żyje szczęśliwie, grunt, to się po prostu nie poddawać i wierzyć w swoje.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Mae 11 paź 2015, 13:33
Dawidoff napisał(a):Nerwica sama w sobie jest czymś toksycznym. Nie podejmuj żadnych decyzji, które związek mogłyby zniweczyć. ROCD taki już jest. Za jakiś czas będziesz miał więcej przebłysków. Każdy tutaj przechodził przez coś takiego. Część osób już żyje szczęśliwie, grunt, to się po prostu nie poddawać i wierzyć w swoje.

Przede wszystkim potrzebny jest wyrozumiały i cierpliwy partner. Bez tego jest bardzo trudno poradzić sobie z natręctwami. Nie ma sensu wypruwać sobie żył, kiedy druga osoba nie traktuje problemu poważnie.
Trolololololo
Mae
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
06 sie 2013, 22:22

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 11 paź 2015, 13:53
Ludzie dziekuje wam. Gdyby nie to forum i czytanie waszych wypowiedzi pewnie dalej myslalabym ze jestem jakims wyrzutkiem. Naprawe duzo pomaga w zrozumieniu swojego problemu. Mimo tego jak bardzo jest mi ciezko, wiem ze nie tylko ja sie z tym zmagam.
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 11 paź 2015, 15:21
Płaczę z bezsilności... nie mam ochoty nawet wracać do tego, jak było mi z dziewczyną kiedyś, bo od razu włączają mi się myśli, że już nie będzie dobrze... ona teraz ma dużo stresów związanych ze szkołą i nie mogę jej męczyć rozmowami o naszym związku... boję się, że nie wytrzyma i będzie chciała zakończyć związek. Choć mówi, że nie chce się rozstawać choć boi się, że tak będzie, ale ja i tak jestem w takim stanie, że nie dam rady zrobić nic... jeszcze tydzień temu wszystko było dobrze, chciałem być tylko z nią i nawet ona wierzyła że nam się ułoży, teraz wszystko wywrócone jest do góry nogami...

Proszę was, wierzcie we mnie... trzymajcie kciuki... jeśli możecie to wesprzyjcie jakoś...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez ladywind 11 paź 2015, 18:24
Ale skoro Cie rozumiala wczesniej to dlaczego teraz miałaby Cie zostawic?
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 12 paź 2015, 06:45
ladywind napisał(a):Ale skoro Cie rozumiala wczesniej to dlaczego teraz miałaby Cie zostawic?


Bo rani ją moje dziecięce, idiotyczne zachowanie. Że na jednym spotkaniu wszystko jest OK, a na drugim jest źle, bo co nie powie to ja się denerwuję. Ona tak samo cierpi przeze mnie. Muszę zmienić swoje zachowanie i podejście do nerwicy, bo sam fakt, że chce ze mną być i podchodzi do sprawy poważnie powinno być dla mnie motywacją do zmiany postępowania.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kitty1234 12 paź 2015, 11:17
czy można z tego wyjść? proszę Was o jakieś dobre słowo, bo naprawdę zwariuję... Nie mam siły. na przygotowania do ślubu, na prace, na życie. Chciałabym tylko spać. Nie mam siły. Chce się cieszyć, chcę planowac z radoscia, a jest tylko strach i watpliwosći.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
10 kwi 2015, 18:38

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 12 paź 2015, 13:16
Ja mam to samo.. Jeszcze na dodatek widuje mojego chlopaka raz na dwa tygodnie... Męczarnia totalna
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez ladywind 12 paź 2015, 13:44
kitty1234 a bierzesz jakies leki? Cóż moge Ci powiedzieć...Na tą chorobe trzeba brać leki i być bardzo bardzo cierpliwym, ponieważ poprawa nie następuje tak szybko jak w przypadku depresji. Czasami czeka sie nawet miesiącami, ale mogę Cię zapewnić że da sie z tego wyjść.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kitty1234 12 paź 2015, 14:17
ladywind: biore od marca, fluoksetyne rano i opipramol wieczorem. Ostatnio towarzyszy mi silny stres, nie mam wpływu na to, co go powoduje (choroba rodziców), ale staram sie to poukladac i funkcjonowac jak najbardziej normalnie.
Dziękuję! :)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
10 kwi 2015, 18:38

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 12 paź 2015, 16:37
tosiaantosia napisał(a):Mae Tobie chyba z zadnym facetem nie wyszlo. To nie jest watek o milosci tylko o nerwicy natretnych mysli jaka nas dotknela. Robisz dziwne analizy. Ciekawe jak zinterpretowalabys fakt natretnych mysli samobojczych? "No coz chec zycia mija" . Chyba nie rozumiesz ze nas w /cenzura/ robi mozg, ktory podpowiada nieprawde. Przynajmniej ja nie chce sie rozstac bo zauroczenie nie minelo, wspolne zainteresowania sa, chcesz tego kogos kochac bardzo jak przed zaburzeniem ale nerwica mowi Ci cos innego. I tyle.

Wiem o co chodzi Tosiaantosia i nie denerwuj się najlepiej daj do ignorowanych jak ja. Musisz olewać te mysli innej rady nie ma.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez daredevil9 17 paź 2015, 14:55
Zastanawia mnie, czy przypadkiem nie jest tak, że nasza miłość jest miłością neurotyczną...Ostatnio o tym czytałem i nie wiem, czy to nie jest powód naszej "walki". Co myślicie?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 sty 2013, 22:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do