Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 07 paź 2015, 08:49
Cały czas rozpaczam. Mimo tego jednak uważam, że nie mogę się poddać. Na samym początku naszego związku bardzo pragnąłem z nią być, mimo że byłem w tych sprawach "niedoświadczony", że wtedy jeszcze moja wiedza o związkach ograniczała się do "bądźcie ze sobą, kochajcie się, cały czas będzie dobrze, czasami kłótnie ale i tak się kochajcie". Mimo że byliśmy dla siebie pierwsi. Tak i teraz widzę, jak bardzo krzywdzę swoją ukochaną tym wszystkim. Nie dociera to do niej, nie mogę powiedzieć "przepraszam, że się tak zachowałem". Mam odwagę przyznać się przed nią, że się zachowałem jak dziecko, jednak nie uważam, żeby przeprosiny mogły tu coś zmienić. Muszę zapewniać ją, że wszystko będzie dobrze. Teraz po tym wszystkim widzę, jak bardzo nie chcę jej stracić, jak bardzo chcę walczyć o nas.

Jest we mnie jakaś nuta optymizmu, która każe mi myśleć, że takie przejścia tylko nas umocnią i że wyjdę z tego pieprzonego zaburzenia. Jakiś tam procent moich myśli dotyczą tego, jak może być wspaniale, gdy się tego pozbędę. Nie mogę jednak rezygnować z czegoś, co było dla mnie najważniejsze i mam gdzieś te wszystkie natręty. Teraz widzę, jakie one są absurdalne:

- Nie kocham jej? OK, mam dopiero 18 lat, nie jest cudownie jak w pierwszych miesiącach. To normalne. Ale czymże są te wątpliwości, jeśli chodzi o bycie z nią? Wiem, że to z NIĄ chcę być, dla niej się starać i robić wszystko, by przybliżać nas do siebie. Wypracowywać więź, wspierać się, poznawać. A do prawdziwej miłości dojrzewać. Kiedyś kiedy miałem lepszy dzień doszedłem do wniosku, że nasza relacja staje się głębsza. Że gdybym cały czas miał odczuwać taką euforię i "motylki", to szlag by mnie trafił. Cieszyłem się, że mam swój skarb i chciałem być dla niej, być z nią. To pokazywało mi, że na swój sposób jednak kocham. Nie wyobrażam sobie, bym mógł być z kimś innym.

- Ona mnie denerwuje? Bzdura, przecież to normalne, że musimy czasami się zdystansować, nie będziemy cały czas patrzeć sobie w oczy i wychwalać nad niebiosa. Przecież ona tego nie mówi, żeby mi było źle. Jak nienormalny i zaburzony muszę być, żeby brać to na serio? Nienawidzę siebie za te fochy, które strzelam. Po prostu przez to zachowuję się jak p*zda. I tak samo, w lepszym dniu mogłem cały czas siedzieć z nią i się śmiać razem z nią.

Teraz gdy widzę jakie to jest bezsensowne, muszę wziąć się za siebie. Muszę uratować tę relację. Za dużo mam do stracenia. Zachowałem się jak dziecko, jak cham, egoista. Mój nerwowy charakter i niska samoocena zaczęły mnie przejmować w momencie nasilenia objawów. To nie jestem ja! Zadałem potworny ból tej dziewczynie, która czuje się okropnie z tym, że na jednym spotkaniu z nią wszystko jest ok, a na drugim jest źle. Do tego dochodzą jej problemy osobiste, z którymi ją "zostawiłem", nie chce mojej pomocy. Myśli, że to ona jest powodem tych lęków i myśli, ale niestety co się stało, to się nie odstanie. Boli ją to, że według niej to ona powoduje moje myśli, wierzy w nie i ma żal, że dotyczą jej całkowicie. Nie rozumie mojego zachowania i dłużej tak nie wytrzyma, cierpliwość i miłość swoją drogą ale, bądźmy szczerzy... i tak długo przy mnie wytrzymała. Nie wiem jak będzie teraz, straciłem w jej oczach i na pewno zburzyłem w niej wiarę, że się uda.

Nie chcę przekreślać naszego związku. Przez to, co było i co może być, bo wierzę, że nam się uda. Te wszystkie myśli to nie ja. Może mam jakiś problem ze sobą, jakieś zaburzenie, perfekcjonizm, jestem bardzo wrażliwą osobą i cały czas boję się, że nie będę odpowiednią osobą do związku, że to ona będzie tą "silniejszą stroną" i że nie będę mógł jej zapewnić oparcia. Nie wiem jak to zrobię i na ile jestem w stanie, ale MUSZĘ naprawić nasze relacje. Teraz łatwo mi mówić, że mogę obiecać, że to się już nie powtórzy. A jak się powtórzy? Chociaż teoretycznie miałbym w głowie to, co może się stać, tym bardziej, że teraz widzę jakie te wszystkie myśli są bezsensowne... I tak jestem przesiąknięty lękiem, że to mimo wszystko nie to, że się nie dogadamy w przyszłości, że mamy zupełnie odmienne charaktery i inne problemy nas rozłączą. Ale nie mogę tak myśleć... chcę się tego pozbyć raz na zawsze, ewentualnie radzić sobie z tym, gdy zaatakuje.

Nie wiem, w jaki sposób naprawię nasze relacje. Muszę ją jakoś zatrzymać przy sobie, wiem, że ona też na pewno chce ze mną być, ale te wszystkie wydarzenia zmieniły wszystko... no cóż, byłem miękki przez cały ten czas, teraz to moja kolej, by "pokazać jaja". Nic już nie będzie łatwe, muszę się trzymać i walczyć o ten związek... proszę Was, trzymajcie za mnie, za nią i za nas kciuki. Muszę to odbudować. I wziąć się za siebie. Za dużo mam do stracenia...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 07 paź 2015, 12:41
Trzymam kciuki Skarbus, wierze ze Ci sie uda..

A Ty trzymaj za mnie, zeby moje natrectwa przeszly bo nawet w snach mnie scigaja i nie chce mi sie juz zyc :-(
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 07 paź 2015, 21:19
Przejdą Ci... to jest pewne. Poza tym w Twoim związku wszystko się układa. Mój jest w rozsypce... nie wiem czy uda się go naprawić, żeby było dobrze...
Trzymam kciuki.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 07 paź 2015, 21:24
Uklada sie pozatym ze mysle nonstop ze jestem lezbijka co wprawia mnie w lek i strach, ze nigdy nie bede szczesliwa i ze ranie mojego chlopaka. A jeszcze 2 tygodnie temu bylam szczesliwie zakochana, a dzisiaj nie umiem sie podniesc z lozka.
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 07 paź 2015, 22:18
To tylko wkrętki. Nie masz tego długo, wyjdziesz z tego szybko tylko nie popełniaj błędów i nie wierz w te myśli, nic sobie z nich nie rób... ja posunąłem się za daleko i wątpię, żeby nam się udało tym bardziej teraz, kiedy natrętne myśli wróciły i znowu nic nie czuję... czuję się beznadziejnie.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 08 paź 2015, 14:03
Tylko jak z tym zyc skoro mysle o tym 24/7??
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 08 paź 2015, 14:15
Jedyne to nic sobie z tego nie robić... być z partnerem normalnie, pomimo tego co podpowiada mózg, bo to tylko ILUZJA i nieprawdziwe, kłamliwe myśli które uderzają w to, co dla człowieka najważniejsze. Nie masz ochoty się tulić? Mimo wszystko to zrób. Tylko nie wpływaj na niego swoim zachowaniem tak jak ja wpłynąłem na swoją dziewczynę... teraz muszę wszystko naprawiać, jeśli chcę z nią być.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 08 paź 2015, 15:08
Jakos nie moge poprostu wybic sobie tego z glowy.. Jeszcze dzisiaj na dodatek wydaje mi sie ze w ogole juz nie jestem nawet zazdrosna o niego.. Czy to znaczy ze juz go nie kocham? Kiedys bylam zazdrosna nawet o spotkania z kolezankami a teraz jakby to bylo dla mnie normalne... Czy moglam sie az tak zmienic z dnia na dzien?
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 08 paź 2015, 15:26
Zrozum, że natrętne myśli nad Tobą obecnie górują, bo w nie wierzysz. Nie mają nic wspólnego z prawdą. Kiedy te parę dni temu nastała groźba, że już nie będziemy razem, to od razu wszystkie mi zelżały, bo tak się bałem, że ją stracę... zobacz zresztą na tego długiego posta z tej strony. Obecnie staram się naprawić moje relacje z ukochaną, ale natręctwa znowu wróciły. Staram się wyobrazić sobie nas w przyszłości, kiedy już jesteśmy szczęśliwi i wyobrażam sobie, że z tego wychodzę to jakoś się uspokajam... ale ogólnie wszystkie myśli wróciły. Odcięcie też, mam wrażenie, że nie chcę być z tą dziewczyną. Że ona mnie ma dosyć, że nie wytrzymuje, że nie chce już ze mną być
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 08 paź 2015, 16:06
Cholernie się boję. Z jednej strony przytłaczają mnie myśli i odcięcie od emocji, które mogłoby sugerować, że nie chcę już z nią być, że chcę zerwać albo doprowadzić do rozstania, by jej było lepiej. Z drugiej strony cały czas myślę o tym, że za parę miesięcy wszystko wróci do normy i będziemy szczęśliwi, bo tego chcę... jednak boję się jej :( obiecywać, że wszystko będzie dobrze, że obiecuję że już się tak nie zachowam, a przecież skąd ja mogę wiedzieć, czy tak się nie zachowam? Jej jest z tym cholernie ciężko, obecnie jesteśmy na siebie strasznie "schłodzeni". Przytłaczają ją obowiązki osobiste i nie wiem, co mam w ogóle robić... boję się, że ta relacja nie jest możliwa do naprawy i rozwijania... a co jeśli jestem toksyczny i nie będę potrafił kochać? Może te moje fochy o byle co to moje prawdziwe oblicze? Boję się, że mi nie uwierzy, że powie "ostatnio też obiecałeś", "mam dość słuchania tego samego"...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 08 paź 2015, 20:48
Ja tez czesto staram sie wyobrazic nasza wspolna przyszlosc, cos czego tak pragne i tak samo jak Ty sie boje ze jak to nazwales ' jestes toksyczna ' i nie bede umiala kochac i dac szczescia.. caly czas wydaje mi sie ze go ranie swoim zachowaniem, ze wkoncu bedzie mial mnie dosc i mnie zostawi. A ja wiem ze on chce mi pomoc, chce pomoc nam wspolnie zyc dalej.. Mysli mam pelno i niestety wiecej tych negatywnych. Dzisiaj pol dnia przeplakalam, czasami juz nie mam sily. Jak zyc? Teraz tylko widujemy sie raz na tydzien bo on strasznie dlugo pracuje wiec tych mysli i samotnosci jest o wiele wiecej. Czasami sobie mowilam, ze przeciez inni maja gorzej.. Ludzie sa chorzy, umieraja ale teraz to juz mnie nie pociesza. Ja tak bardzo chce byc znowu soba i zyc jak dawniej tylko te mysli mnie zabijaja i boje sie codziennie, zyje w stresie i lęku. Dlaczego? Dlaczego czasami nie czuje nic? Tkwie w jakimis bagnie z ktorego nie moge wyjsc...
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 09 paź 2015, 20:27
Nie wiem jak sobie poradzić :( kłócę się z dziewczyną, naprawdę ciężko mi jest rozmawiać z nią, bo i przez to ona stała się chłodna... mam wrażenie, że mi nie wierzy. Przede wszystkim uważam, że straciłem w jej oczach. Że jestem słaby, że nie wierzy. Mimo że mam natłok natrętnych myśli i nie czuję nic, chciałbym z nią porozmawiać, niestety ciężko mi cokolwiek mówić... obiecać, że to się nie powtórzy? A jak się powtórzy, to co? Przecież ostatnio też jej obiecałem, że jak coś będzie nie tak, to postaramy się naprawiać... Obecnie ciężko nam się dogadać. Nie chcę się rozstawać, bo wiem, że w moim stanie to naprawdę byłaby głupota. A do tego dochodzą jeszcze myśli, co jeśli ona nie chce ze mną być, jeśli nie wytrzyma i odejdzie, jeśli nie będzie chciała być z takim mięczakiem jak ja? Ludzie...

Dodam do tego, że całkowicie jeszcze nie wierzę w pomyślność tego związku, jakiś głos w głowie mi mówi "to nie to"... a jeszcze parę dni temu wszystko było ok...
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 10 paź 2015, 02:49
Mae napisał(a):
Skarbus napisał(a):Przede wszystkim muszę naprawić naszą relację... spróbować śmiać się z nią jak dawniej na przekór temu, co mówią mi myśli. Ale na dłuższą metę nie wiem ile sam dam rady... tak bardzo bym chciał żeby ona to zrozumiała. Bo ona tego nie rozumie. Myliłem się co do tego, na początku wspierała, mówiła że damy radę, ale teraz ma na tyle dość mojego zachowania, że myśli że to wszystko przez nią. Muszę to naprawić, bo przez to wszystko postawiłem ją w bardzo trudnej sytuacji, dorzucając do tego jej problemy osobiste... czasami tak sobie myślę, że takie coś mocnego może na nas dobrze wpłynąć, czasami wierzę, że dzięki temu czuję do dziewczyny coś więcej (oczywiście w momentach przebłysków)... wiem doskonale i jestem pewien, że gdybym ją stracił, to później bym żałował. To kwestia zejścia napięć, lęków i natręctw nerwicowych. Niestety zabolała ją cała ta sytuacja. No cóż, ma nerwowego, niestabilnego emocjonalnie chłopaka... ale na siłę trzymał jej nie będę. Nie każę jej zostawać, wbijać do głowy czegoś, czego ona nie zechce zrozumieć. Niestety jeśli tego nie naprawię, to z nią nie będę. Miłych słówek też mówić nie mogę. Bo i tak uzna, że mówię to na siłę, że to ode mnie puste słowa... mam w głowie teraz promyk nadziei... nawet mi się nie chce myśleć czy gdyby nam się udało naprawić to czy w przyszłości bedzie dobrze... po prostu wątpię... jeszcze jak do tego dojdą myśli, że tak naprawdę jej nie kocham, że to tylko zauroczenie i to wszystko robię na siłę, to pogrążam się jeszcze bardziej.

Zanadto się rozemocjonowałeś i przez to wpadasz w głębszy wir swoich natręctw. Proponuję odizolować się na jakiś czas od dziewczyny, wyeliminować stresotwórcze czynniki i skupić na własnych potrzebach (być może też na terapii). Na chłodno znacznie łatwiej będzie Tobie przeanalizować sytuację.
A gdyby dziewczyna się wypięła, to swoje odchorować i przetłumaczyć sobie, że to nie była ,,ta jedyna". Tego kwiatu jest pół światu. Pewnie jeszcze nieraz się sparzysz.


Po co izolować się od osoby, którą się kocha? Przecież to jest wewnętrznie sprzeczne. Ludzie, którzy się kochają, nie robią sobie przerw.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 10 paź 2015, 05:53
Dawidoff, jak teraz sytuacja wygląda u Ciebie? U mnie teraz cały czas jest źle, bo dodatkowo kłótniom z dziewczyną sprzyja odcięcie od uczuć, czuję się obojętnie i nie wiem, czy naprawdę lepiej byłoby się rozstać czy to tylko nerwica stara się "wykorzystać sytuację" przez to, co się stało... :(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do