Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wystraszona922 03 kwi 2014, 10:29
Czyli, co , myślicie , ze to raczej kwestia nerwicy niż faktycznie mojej orientacji?

Dzisiaj miałam erotyczny sen z moim facetem w roli głównej, a mimo tego jakoś dalej mam te natręty. Dużo już zaczynam czytać o tym wszystkim i sama już nie wiem. Zaczęło to być moją obsesją - co zauważę jakąś kobietę to od razu w głowie myśl czy mi się podoba, czy nie, czy to nerwica czy też nie. Zaczynam normalnie mieć strach to kobiet - chore.
Wczoraj nawet mialam takie myśli - no tak, boję się być les, ale dlaczego tak naprawdę? - że co, że rodzina mnie nie zaakceptuje, że świat mi się zawali - jakoś bardzije chyba pod tym kontekstem myślę.

No nie wiem, jestem w kropce. Nie umiem sobie do łba przetłumaczyć - nie jesteś les, ani bi tylko HETEO w 100% a to wszystko wina DD i nerwicy a to, że podoba mi się naga kobieta - no tak po prostu bywa.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 mar 2014, 11:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 08 kwi 2014, 23:56
Dawidoff, Asertin, lek który pomógł mi stanąc na nogi ale nie myśl ze lecznie i działanie bedzie od tak szybkie jest to czas mega długi i mozolny ale warto walczyc :)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 09 kwi 2014, 00:28
Wiem, że warto, nie poddam się tej szmacie - nerwicy :). Aczkolwiek, dosyć to męczy. Asertin 50 mg wziąłem dzisiaj ostatnią tabletkę z opakowania, prócz tego nie biorę dosłownie nic. Asertin 100 zaczynam od jutra. Do tej pory gorsze dni przeplatały lepsze, mam nadzieję, że teraz poczuję mocniejszą poprawę.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 09 kwi 2014, 10:49
Dawidoff, NN 1982, jak się czujecie? wystraszona922, jesteś heteroseksualna. nie znam Cię ale po Twoich wpisach tak uważam
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez NN 1982 09 kwi 2014, 21:29
Hej khalessi, Dawidoff
No u mnie słabszy moment, bardzo depresyjnie, walcze ale co chwile coś, pare razy już bym sie poddał żeby tylko poczuć ulge ale nie daje za wygraną, mam o co walczyć. też zwiekszam dawke asentry, marzec do najlepszych nie należał, mam nadzieje że wiosna przyniesie poprawe, ogólnie stan depresyjny, ale nic to, to mój stan i innego narazie nie mam, wiec z dnia na dzień. Poczytałem troche, http://www.relationshipocd.com blog pewnego anglika który przez to przeszedl. dodeje otuchy i wiary ale jak każda kompulsja - chwilowo, http://www.rocd.com tu badania izraelskich psychologów, też ciekawe i publikowane w wydawnictwach fachowych. Wszystko po angielsku, niestety w Polsce jest niewiele materiałów i badań a wiekszość dotyczy najbardziej powszechnych objawów (mycie rąk, sprawdzanie gazu drzwi itp.) O ocd ukierunkowanym na relacje bardzo mało lub wcale. Generalnie walczymy choć łatwo nie jest, mam wrażenie że po 10 latach jestem na początku drogi, skutki lenistwa i opieszałości. Z drugiej strony, musze sobie z tym teraz poradzić i koniec, inne wyjście nie wchodzi w grę. życze zdowia i radości, nawet tej chwilowej.
Pozdrawiam
If you going thru hell.... keep on going
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 sty 2014, 16:20

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 09 kwi 2014, 21:32
NN 1982, tak sobie myslę, że fajnie,że mamy takich wyrozumiałych partnerów. Inni by już dawno uciekli :lol:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez NN 1982 09 kwi 2014, 21:45
Oj tak, zdecydowanie, najlepszych na świecie. A my i tak szukamy wad i problemów, wątpimy. Ale tak to działa na każdy argument za jest zawsze argument przeciw i tak cały dzień. Czasem sie zastanawiam czy ja bym wytrzymał. Moja kobieta jest bardzo silna i cierpliwa. Tyle razy robiłem różne dziwne rzeczy a ona trwa przy mnie. Mam wszystko czego potrzebuje do szczęścia a Nie potrafie (nie moge) tego docenić. Ech życie...
If you going thru hell.... keep on going
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 sty 2014, 16:20

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 09 kwi 2014, 21:51
NN 1982, mam to samo. Cholera po prostu my z NN potrzebujemy wyrozumiałych i cierpliwych partnerów i na takich natrafiliśmy. Ostatnio miało miejsce pewne wydarzenie co pokazało, że mi cholernie zalezy na moich chłopaku a cały czas i tak wątpliwości. Po prostu te natręctwa miną tylko musi trochę potrwać czasu. Najgorzej chyba w nocy jest w ZOK ale wtedy zażycie lekarstw i lulu.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 09 kwi 2014, 23:39
Siema, ja mam na razie na zmianę, jeden dzień lepszy, drugi gorszy, ale mam wrażenie, że już powoli wiem, jak się z tą parszywą hydrą obchodzić (z drobną pomocą Asertinu). W przyszły czwartek pierwsze spotkanie z psychoterapią, zobaczymy, czy się przekonam, czy nie. A dzisiaj - kozacki dzień :). Cały dzień z dziewczyną, spacer, filmik i w ogóle. Też pomaga mi ostatnio to, że dziewczyna się troszkę pochorowała, więc budzą się takie opiekuńcze instynkty - a to zrobić jakieś zakupy, a to pogłaskać, a to przytulić, a to naczynia umyć...

I fakt, wyrozumiała moja kobieta jest strasznie. Generalnie, ma po prostu w dupie tą chorobę coraz bardziej, twierdzi, że lada moment to pokonamy i nie należy się tym przejmować. Na początku, straszny szok, płacz, smutek - gdy powiedziałem jej o tych wątpliwościach. A teraz to już nawet momentami sobie dworujemy (np. po asertinie czasem się czuje lekko skołowaciały, to śmieje się ze mnie, czy jej zaraz nie walnę na odlew jakąś siekierą przez głowę jak w różnych horrorach o psychopatach :D). A w trudniejszych chwilach stawia do pionu. I tak powinno być :).

W takich chwilach jak dzisiaj, czuję, że nie ma szans, bym się tym nerwom podporządkował, nie ma szans, bym tym wątpliwościom dał się pokonać.

Co do opracowań naukowych - fakt, po angielsku i francusku można znaleźć sporo o tym, po polsku nie znalazłem właściwie nic o "relationship ocd". Są dwie możliwości:

- albo nasza psychiatria i psychologia jest w głębokiej komunie i regresie,
- albo to po prostu próba wyłudzenia od wielu ludzi, mających przejściowe kryzysy w związkach, pieniędzy na terapie.

Myślę, że prawda leży troszkę po środku. Głębokie przemiany, które obserwujemy w ostatnim półwieczu w Europie jak i za Wielką Wodą, szczególnie w kwestiach społecznych i stylu życia, powodują, że stres dotyka coraz rozleglejszych dziedzin naszego życia. Także uczuć. A i trochę na zachodzie, że tak powiem, stworzyło się "cipowate" społeczeństwo, które gorzej znosi porażki i stresy. Pewnie, jest dużo wyjątków, gdy ktoś "cipowaty" zwyczajnie nie jest, a po prostu obciążenia psychiczne są za duże. Ale zobaczmy też, że w Afryce czy Azji jakoś ludzie sobie radzą z większymi traumami (brak żywności, wody), przy dalece gorszych standardach medycznych, że nie wspomnę o opiece psychoterapeutycznej.

I tutaj pojawia się kwestia, czy przedstawiciele współczesnej medycyny nie przesadzają za bardzo, przypisując pewnym sytuacjom w życiu człowieka desygnatu "choroba" (w naszym wypadku - ZOK, czy też domniemywany przez ROCD), celem np. dalszego rozkręcania psychoterapeutycznego i farmaceutycznego biznesu? "Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem" - chciałoby się przywołać słowa klasyka, które często pojawiają się na moich studiach.

Miłość, co do zasady, to przecież uczucie zmienne, bynajmniej stałe, kształtuje się i przybiera różnorakie formy w określonych ramach czasowych, namiętność z czasem powolutku będzie wygasała, a będzie zwiększało się zaufanie, przywiązanie i kupa innych pobocznych, naprawdę fajnych uczuć - choć to też zależne oczywiście od ludzi, których uczucie łączy. Może, po prostu, ten cały i strasznie brzmiący ROCD, to pewien wycinek tej ewolucji, tylko że część osób jakoś to tak trudniej przechodzi? Być może, jest to też swoista próba dla uczucia, gdzie rzucana jest w twarz rękawica, którą, wydaje mi się, w dzisiejszym zachodnim społeczeństwie mało kto podejmuje (patrząc choćby na statystyki rozwodów wśród młodych małżeństw). Chwała ludziom, którzy za te uczucia walczą, tak jak my tutaj :).

Dobra, nieistotne, to takie osobiste przemyślenia, może komuś pomogą zastanowić się nad tym wszystkim :).
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 10 kwi 2014, 13:50
Dawidoff, dobrze, że po angielsku coś chociaż jest. Ale te wkręty są wkurzajace pomału :roll:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez cyklopka 10 kwi 2014, 23:34
wystraszona922 napisał(a):No nie wiem, jestem w kropce. Nie umiem sobie do łba przetłumaczyć - nie jesteś les, ani bi tylko HETEO w 100% a to wszystko wina DD i nerwicy a to, że podoba mi się naga kobieta - no tak po prostu bywa.

Dlatego ja mówię, że jestem 98% hetero, no bo patrzeć na kobiety chyba sobie mogę i nic mi od tego nie ubędzie ;)
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7973
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 16 kwi 2014, 11:47
Siema,

Dzisiaj obudziłem się z lękiem (także gorszy dzień), potem jeszcze na chwilkę dosłownie zasnąłem i śniła mi się inna dziewczyna z którą uprawiałem seks. Nie była to jakaś kiedykolwiek przeze mnie dziewczyna pożądana, właściwie dawno temu straciłem z nią kontakt, ale mam taki strach, lęk, niepokój i poczucie winy, że masakra. Nie chcę i nie chciałem takiego snu, a naprawdę nie z inną laską... Miewaliście tak? W ogóle, jak u Was? U mnie, poza tym snem, ostatnio było dobrze, wczorajszy dzień do południa był troszkę gorszy, poniedziałek też troszkę parszywy. Ale i tak notuję ogólną poprawę.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez NN 1982 16 kwi 2014, 20:52
Hej Dawidoff, no takie sny to ja miewam często, też powodują wyrzuty sumienia i lęk, bo to niby znaczy że podświadomie chcesz być z inną (taką interpretacje proponuje terapia analityczna). Ja osobiście uważam że to bzdura. Czy ludzie bez ocd nie śnią o innych kobietach? Oczywiście że śnią, tylko sie nimi nie przejmują. Sny to też myśli, śni ten sam mózg ktory w ciagu dnia ma obsesje, ergo obsesje rowniez pojawiaja sie we snach.
A jak u nas, nie wiem jak reszta, u mnie słabo ostatnio, dużo stanów depresyjnych. Wpadlem w małą pulapke i martwi mnie chwilowy brak lęku czy depresji bo to znaczy że mi nie zależy, poprostu jaja. Lęk nad ranem to u mnie norma, nie pamietam już kiedy wstałem bez dygotania. Generalnie mam okres apatii i obojętności co oczywiście znaczy wiemy co :) a jak u ciebie z terapią? Pisales ze coś sie udało załatwić.
Pozdrawiam
If you going thru hell.... keep on going
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 sty 2014, 16:20

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 16 kwi 2014, 21:35
Z tego co wiem, to metoda analityczna, jak i cała psychoanaliza, bywa gnojona przez część światka nauki psychologii i psychiatrii, jak i samej filozofii. Też mam podobne zdanie co Ty, zresztą... zacząłem szperać po forach i w cholerę ludzi tak ma, a często deklarują się jako szczęśliwi narzeczeni czy małżonkowie. To mnie troszkę uspokoiło, niemniej, ten sen troszkę zgnoił mnie na resztę dnia.

Dobry ktoś rzucił przykład: "ostatnio miałem sen zoofilski ze swoim psem. Czy to znaczy, że jestem zoofilem? Nieeee, wręcz przeciwnie, kobiety mi w głowie. Natomiast, fakt, sen okropny :/".

Co to psychoterapii - idę jutro pierwszy raz.
Ostatnio edytowano 16 kwi 2014, 21:37 przez Dawidoff, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do