Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 26 mar 2014, 23:03
elo, u mnie natręctwa myslowe są na okrągły zegar od ponad 10 lat. Treść natręctw sie tylko zmienia.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez elo 26 mar 2014, 23:06
o jezu serio? to strasznie wspolczuje nawet se tego wyobrazic nie potrafie

ja gdy jestem totalnie zjechana to ogarnia mnie chwilowy spokoj
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7695
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 26 mar 2014, 23:12
elo, niestety ale to prawda. cokolwiek nie robię mam natręctwa. Najlepsze, że po mnie kompletnie tego nie widać jaki sajgon odbywa sie w mojej głowie bo sprawiam wrażenie miłej, sympatycznej i usmiechnietej osoby. nikt z mojego otoczenia nie powiedziałby, ze cos mi jest nie teges z głową. Zwierzyć się mogę tylko osobie zaufanej która nie wykpi mojego zaburzenia i wtedy najczęsciej się rozklejam. :roll: Im mniej osób wie o tym co mi jest tym lepiej.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez elo 26 mar 2014, 23:27
kurcze ale biedna jestes :<

glownie masz natrectwa dotyczace 1 tematu czy ich tlo to totalny miks?
f20.0 f42.2 g40
kweta 100
akineton 2
klorazepan 20
propranolol 30
abilify 30
solian 400
potas 540
klonik 2 okazjonalnie
depakine chrono 600


https://www.youtube.com/watch?v=_xUFjl8LzmY&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=RFzi8IQS-yY
Avatar użytkownika
elo
Offline
Posty
7695
Dołączył(a)
26 cze 2013, 13:56
Lokalizacja
dolny slask

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez comatom 26 mar 2014, 23:31
pustka :(
comatom
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 26 mar 2014, 23:36
elo, o jednej tematyce. Trwa to najmniej od miesiąca do 2 lat. ostatnie natręctwo trwało ponad 2 lata przeszło ale w jego miejsce pojawiło się inne i tak na okrągło. Dzielę natręctwa na lekkie, średnie i cięzkie zaleznie od nasilenia.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez NN 1982 27 mar 2014, 00:34
Hej hej
Generalnie czas trwania jest jednym z wielu elementów, często dochodzi lęk, panika, depresja. jako że treść jest nie do końca zgodna z naszymi przekonaniami, lęk i depresja pojawia się jak zaczynamy się z tymi myślami utożsamiać "wierzyć w ich treść". Są to wciąż nasze myśli, problemem jest reakcja na nie. Ja mam zdiagnozowane nn od 10 lat, niezdiagnozowane od urodzenia, nawet nie mam pojęcia jak wygląda życie bez nn. A jak elo jestes ciekawa mechanizmu to: budzisz się rano i pierwsza myśl zostaje z tobą do konca dnia, czasem nawet we śnie, jaja co? Jak pisze khalessi, cokolwiek robisz to analizujesz swoje natręctwo, czasem na pierwszym planie - wtedy paraliż, czasem "w tle" - da się przetwać dzień. I tak przez caly czas, treść sie czasem zmienia to fakt, ale nigdy nie jest to przyjemne. Co najbardziej przygnębia to uczucie że nie ma gdzie uciec, książka, film, wszystko się kojarzy, to też mechanizm dzialania, czasem mysle ze wolałbym myć ręce co 5 min ale wiem że to też jest koszmar, więc nie ma lepszego czy gorszego natrectwa, każde jest równie uciążliwe. Tyle z wykładu na dzisiaj :) najważniejsze to walczyć bo mamy o co nawet jak wydaje nam się że nie. Zdrowko, dobranoc
If you going thru hell.... keep on going
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
28 sty 2014, 16:20

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 27 mar 2014, 00:37
NN 1982, widzę, że masz identyczne NN jak ja. Dobranoc oby w snie natręctwa Cie nie nawiedzały bo mnie nawet w śnie spokoju nie dają ostatnio.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 28 mar 2014, 19:23
Witam. Zdiagnozowano u mnie ZOK jakiś miesiąc temu, chciałbym jednak opowiedzieć swoją historię i rozwiać tak troszkę wątpliwości mną targające, a także podpytać Was o rady.

Rok temu miałem prawdopodobnie nerwicę hipochondryczną (wkręcanie sobie raków, zawałów itp. - ogólne przewrażliwienie na punkcie swego zdrowia. To był chyba punkt zapalny, straszne myśli trawiły mnie non-stop. Jednak, po miesiącu, dwóch od wyciszenia się i samodzielnego pokonania (tak mi się wówczas zdawało) - tych lęków za pomocą waleriany i valusedu, znalazłem sobie dziewczynę, którą kocham bezgranicznie. Miałem swoje mankamenty - byłem na początku strasznie zazdrosny, strasznie, wręcz panicznie bałem się zdrady, wreszcie, doszły kolejne przewrażliwienia - bałem się np., że może ją potrącić auto w drodze na wykłady, każdy odgłos karetki włączał mi lampkę ostrzegawczą, że może jej się coś stało, że to może do niej jedzie. Mimo to, pomimo tych dziwnych, i wtedy, zdawałoby się, nic nie znaczących natręctw, żyliśmy zgodnie cały czas, bez żadnych większych awantur, weseli, zadowoleni ze swoich relacji psychicznych, duchowych i seksualnych. Jednakże, często moje dziwne lęki zaczęły się nasilać do przesady, przykładowo, jeśli moja dziewczyna za długo nie odbierała (a np. po całym ciężkim dniu sobie drzemała i nie słyszała telefonu), to potrafiłem ubrać się, po uprzednio 30 wykonanych prób połączenia i pójść do niej o 23:00 pod mieszkanie, będąc bardzo blisko wezwania straży pożarnej, zacząłem sobie wkręcać, że jedna z jej współlokatorek mogła nie zakręcić gazu i... mnóstwo czarnych myśli. Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Jednakże, zawsze to kładłem na karb mojej wielkiej miłości - bo istotnie, strasznie kocham moją dziewczynę. Jednakże, dokładnie pod koniec lutego, po seksie (strasznie się wówczas poczułem, tak jak bym ją wykorzystał), nawiedziła mnie straszna, czarna myśl, która właściwie do teraz mi nie daje spokoju i wraca z różnym nasileniem i pod wieloma postaciami - "czy to ta?", "czy ja ją kocham?", "czy ona mi się podoba?" - te katusze trwają już ponad miesiąc, dziewczyna o tym wie, bo po tygodniu nie wytrzymałem i po prostu się rozpłakałem, nie mogłem udawać w nieskończoność, że coś jest tak - na szczęście, zniosła to wspaniale, powiedziała, że będziemy walczyć razem i póki ja nie powiem dość, ona mnie nie opuści (co też mnie meeega roztkliwiło). Cóż, po tygodniu odkąd po raz pierwszy to cholerstwo we mnie uderzyło, udałem się do psychiatry, właśnie wtedy Pani doktor stwierdziła u mnie ZOK, dodając, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że żyłem z tym większość swego życia - co chyba jest słuszne, jak się tak zastanowię; jak byłem mały, to miałem straszny lęk o rodziców, bałem się, jak wracali np. po nocy, czy wieczorem, bałem się, że coś może im się stać. Obecnie, studiuję prawo na jednym z wiodących uniwersytetów - tutaj dochodzi jeszcze chorobliwa ambicja posiadania jak najwyższych ocen, ciągły stres, że przegram wyścig szczurów z kolegami, którzy mają wysoko postawionych rodziców. W związku z tym, mam garść pytań do Was, użytkownicy tego portalu.

Czy, po nakreśleniu tej historii, Waszym zdaniem, to wszystko, co teraz psuje mi związek, rani moją ukochaną dziewczynę, może być swoistą projekcją lęków z przeszłości, swoistą niezaleczoną nerwicą?
Czy istnieją jakieś metody, żeby nie ranić swojego kochania, żyć i dawać mu taką miłość, jaką dawało mu się odczuwać wcześniej? Naprawdę, nie chcę jej stracić, bo w głębi duszy wiem, że ją kocham i nie chcę jej opuszczać. Sama myśl o zerwaniu, rozstaniu, przysparza mi taki ból, że zaczynam płakać...
Czy to na pewno ZOK (wiem, że dwaj lekarze już w sumie stwierdzili, że to ZOK, ale czasem po prostu w to nie dowierzam)? Czy istnieją jakieś metody autoterapii?
Psychiatra powiedział, że będzie mi potrzeba psychoterapia, co najmniej 6-miesięczna, tylko że jestem w kropce - podzwoniłem po większości przychodni w moim mieście, na psychoterapie refundowane trzeba czekać nawet 9 miesięcy, średnio pół roku, a na terapię u prywaciarzy po prostu mnie nie stać. Nie wiem, co robić. Są chwile, kiedy czuję, że ją kocham jak dawniej, są chwilę, że chce mi się płakać, bo pytania pt. "czy ją kocham" świdrują mi umysł.
Został mi przepisany Asertin 50 - mam nadzieję, że zacznie działać na dobre, bo na razie jest różnie i podłużnie - dodam, że przyjmuje go już trzeci tydzień, a wczoraj miałem większy atak. Po ilu zaczyna tak standardowo działać tak, że zniweluje maksymalnie te wszystkie natręctwa i poranny lęk, z którym często się budzę?

Bardzo proszę o odpowiedzi na moje pytania!
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Osa1 28 mar 2014, 19:39
Zaczne od pytania co to za skrót ZOK


kochaj , uśmiechaj sie i słuchaj psychiatry na początek , gdy objawy się wyciszą skieruj swe kroki na psychoterapie a bedzie dobrze.
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
26 lis 2013, 19:47
Lokalizacja
W krainie marzen...

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 28 mar 2014, 19:45
Osa1, Zaburzenia Obsesyjno-Kompulsywne
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 28 mar 2014, 19:48
Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, psychiatra powiedział, że właściwie można używać tego pojęcia zamiennie z terminem "nerwica natręctw".

Co ciekawe, bo szperam o tym w internecie przez dłuższy czas, w pracach anglojęzycznych wyizolowano takie oto pojęcie: http://en.wikipedia.org/wiki/Relationsh ... e_disorder - na polskich stronach próżno szukać czegoś takiego. Znaczyłoby to, że rzeczywiście, coś takiego istnieje, poza tym, sam fakt wyizolowania tego przez angielską wikipedię, która jest dużo bardziej rozbudowana i lepiej moderowana niż nasza, że mamy do czynienia z problemem zataczającym wśród naszej cywilizacji coraz większe kręgi...
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 28 mar 2014, 19:52
Dawidoff, to zdanie
A person may continuously doubt whether they love their partner, whether their relationship is the "right" relationship or whether their partner "really" loves them.[5] Even when they know they love someone or that someone loves them, they constantly check and reassure themselves that it is the right feeling. When they attempt to end the relationship, they are overwhelmed with anxiety. Staying in the relationship, however, they are haunted by continuous doubts regarding the relationship.

o cholera to typowe natręctwo mamy.
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Dawidoff 28 mar 2014, 20:01
No chyba tak... Bo to co tam napisali, jest strasznie symptomatyczne i u mnie.

A ktoś mógłby spróbować odpowiedzieć na część moich pytań? Bardzo bym chciał wiedzieć też coś o możliwościach autoterapii - jak staracie się z tym walczyć? I czy rzeczywiście ta psychoterapia jest na dłuższą metę nieodzowna?
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
08 mar 2014, 00:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do