Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 24 cze 2013, 17:37
Ja niby miałam remisje przez 2 lata ale nie wiem czy to była remisja, bo czasem myśli się jakieś pojawiały ale nie miałam leku i czułam się w miare dobrze. W sumie teraz jak biore tabletki tez nie jest zle ;)! Najbardziej teraz denerwuje mnie moje libido, ale wiem ze to przez tabletki i nerwice jest obnizone. Chciałam chodzic ale musiałam przerwac ze wzgledu na zajęcia na uczelni ;/ a jak masz mysli np o psychopatce i jak słyszysz jakies prawdziwe historie to co myslisz, jak sie czujesz?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 24 cze 2013, 17:46
Ezekiel, odezwij się do nas ! :)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 24 cze 2013, 18:22
agucha, no u mnie generalnie jest problem z seksualnoscia..tzn..zawsze wydawało mi sie, ze seks to zaden temat tabu..uwazałam sie nawet za calkiem niezla w lozku. Na terapii wyszlo, ze mam masakryczne zahamowania..tzn. uwazam seks za brudny itd itd..poczatkowo pomyslalam sobie 'co tam terapuetka mi tu pitoli?'..dopiero konfrontacja z danymi sytuacjami uswiadomila mi, ze miala racje. Przez cale swoje aktywne zycie seksualne udawałam orgazmy..bo bałam sie, ze jak ich nie bede miala to partner stwierdzi, ze cos ze mna nie tak i odejdzie....kilka miesiecy temu przyznałam sie Mężowi, ze udawałam...i teraz jest dziwnie...czuje się jak nowicjuszka..wręcz sie boję seksu. Mój Mąż tez czuje sie zdezorientowany..tez chyba troche unika seksu. Mamy rozne temperamenty seksualne..ja zdaje sie mam wiekszy..brakuje mi inicjatywy Męża...( w sumie to temat seksu mnie tak zdolował, bo ostatnio powiedziałam mu, ze brakuje mi jego inicjatywy. Pogadalismy o naszych potrzebach, upodobaniach i w zasadzie wyszlo, ze on zbyt wielkich wymagan nie ma. O matko..jak sie nakreciłam " ojejku, to znaczy, ze juz do konca zycia bede miala kiepski seks i bede sfrustrowana tym"...tak jakbym zupelnie zapomniala o tym, ze powiedzial mi tez, ze bedziemy pracowac nad tym..ze on sam sie troche boi..ale bedzie ok). Na terapii u mnie wiele sie dzieje...dociera do mnie moja dysfunkcjonalnosc...to, ze wszystkie moje wyobrazenia to iluzja...chciałam, aby wszystko bylo idealnie...mama, milosc, praca, ja!..a tu dupa..zycie to nie bajka..co nie oznacza, ze musi byc złe:) no i podobno to naturalne, ze człowiek w ten sposob uswiadomiony przezywa jakby 'żałobe'.....a ja czuje taka presje..ze musi byc juz natychmiast poprawa i zrozumienie z mojej strony...powinnam sobie powiedziec 'dziewczyno..wyluzuj..daj sobie czas...wlasnie sobie uswiadomilas, ze Twoj swiat to tylko wyobrazenie..masz prawo byc w szoku..masz prawo byc zła i smutna".....łatwiej jest obwniac kogos o swoj nastroj niz siebie samego. Ja mam tez mega problemy z wyrazaniem zlosci...kazdy przejaw zlosci od razu mnie przeraza...bo to wg mnie oznacze, ze np juz nie kocham...bo jak sie kocha to partner nie irytuje hahahahah. Oj jeszcze masa roboty przede mna..no ale mam dosc uciekania..poza tym..nie uciekne sama przed soba.

Ja generalnie mam tez duzo agresywnych natrectw zwiazanych z Mężem...wynika to z tego, ze jak mnie wkurwi moj Miły to mu nie powiem o tym..tylko zdusze to w sobie...pracuje nad tym..coraz czesciej mu mowie, ze czyms mnie zdenerwowal.

10 lat temu miałam okropny odlot...wlasnie nakreciłam sie, ze moge stracic kontrole nad soba i stane sie jakims psycholem...to był koszmar...w czasie remisji..nic na mnie nie działalo..mogłam czytac kryminaly, ogladac straszne filmy itd..miałam dystans do tego. Czułam sie normalnie. Teraz mam podobnie tzn. unikam niefajnych tematów..coby nie nakrecac sie :D bo nerwica natrectw lubi sobie skakac po tematach:) hahahaha kiedys miałam nawet durna mysl ' a co jak moja swinka morska zacznie mnie podniecac?' :D:D:D to dopiero odlot. Ale spoko..diagnozowało mnie 3 psychiatrów, 2 psychologów..to nerwica natrectw..+ syndrom DDA...cała masa lęków i dysfunkcji . 10 lat temu zaczełam brac Anafranil...szybko mnie postawil na nogi..ale nigdy nie odwazyłam sie go calkowice odstawic..biore male dawki przypominajace.....10 miechów temu probowałam odstawic i był to zapalnik do nawrotu nerwicy...teraz biore malusia dawke..lekarka chce mi odstawic..a ja sie boje..bo jestem uzalezniona psychicznie..tabsy daja mi poczucie bezpieczenstwa...Poza tym lekarka i terapuetka twierdza, ze moj nawrot nn to wynik tego co sie dzieje na terapii.....a takie nasilenie w czasie terapii to norma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez daredevil9 24 cze 2013, 19:11
bedzie.dobrze napisał(a): daredevil9, chodzisz na terapie?


Chodzę od stycznia...Niby zaczynam z czasem rozumieć coś więcej z tego wszystkiego, ale czasami jak mam taki nastrój do d*py to sam już nie wiem, co ma sens...:/
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 sty 2013, 22:44

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 24 cze 2013, 20:44
daredevil9, bedzie dobrze..potrzeba czasu zeby wszystko poukladac. Przebudowa osbowosci to proces..cierpliwosci:) Jestes na dobrej drodze..walczysz o siebie i o swoje zycie:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 25 cze 2013, 01:08
Cześć Wam po dłuższej przerwie. Widzę, że dyskusja wre, a problem wcale nie jest rozwiązany u większości z Was.
Pragnę Wam tylko przypomnieć, że istotą każdej nerwicy jest brak akceptacji lęku i to jeszcze zanim w ogóle się on pojawi. Istotą jest właśnie lęk przed lękiem. Wiem, że to definicja stricte nerwicy lękowej, ale prawda jest taka, że nerwica (każda) ma to do siebie iż wszystko w niej kręci się wokół braku akceptacji. Boicie się na zaś, że coś się stanie, coś się wydarzy, co będzie dalej, co będzie jeśli itd... Problemem nie są relacje z partnerami, nie są natręctwa ani nie są nimi lęki. Problemem jest to, że w żaden sposób nie chcecie ich zaakceptować. Gdybyście pozwolili sobie nań, gdybyście pozwolili tym niechcianym myślom zaistnieć, gdybyście je zaakceptowali to przestałyby być straszne, przestałyby być natrętne... przestalibyście cierpieć na nerwicę.
Pierwsze pytanie jakie się pewnie pojawi - wszystko pięknie, ale jak to zrobić? Odpowiedz sam sobie - a dlaczego nie boisz się skoczyć z samolotu? Bo o tym nie myślisz? Bo tego nie ma? Bo nie skaczesz to po co się bać?
Drugie pytanie - ale przecież w nerwicy ten problem jest, jest się czego bać, więc jak się nie bać? Otóż nie ma problemu! Problem z brakiem miłości, problem z brakiem pociągu, problem z natręctwami... nie ma tego problemu - to jest przerysowana przez Was rzeczywistość. Gdyby problem był - nie balibyście się, nie kocham, nie ma problemu. Boisz się tego co będzie jak się skończy wszystko? Skąd wiesz czego się bać skoro tego nie ma? Jutra nie ma! Nie ma świata po podjęciu decyzji. Jest zawsze tylko i wyłącznie ten świat TU i TERAZ!
Polecam Wam jedno - przeczytajcie za wszelką cenę książkę PRZEBUDZENIE A. de Mello i wróćcie tu dopiero po jej przeczytaniu.:)

Wracając do prośby co u mnie - cóż spełniam marzenia, jedno po drugim, hurtem... Jestem szczęśliwym człowiekiem i człowiekiem, który jest na dobrej drodze by dzielić się tym szczęściem. Nie patrzę wstecz, nie patrzę zwłaszcza w przeszłość, która nie jest moją. Żyję tym co jest dzisiaj. Widzę każdą piękną chwilę i jej oblicze. Doceniam :) takie jest życie. Nie kolekcjonuje chwil ani wspomnień. One są, zawsze były i pewnie będą, ale żyję dniem bo żyjąc tym co będzie lub tym co było marnowałbym to co "teraz". Wam też tego życzę i nie poddawajcie się. Chyba, że poddacie się prądowi życia :D
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 25 cze 2013, 17:30
Ezekiel, czytałam Przebudzenie...ja w sumie teraz jestem na takim etapie terapii..ze wlasnie dotarlo do mnie, ze to we mnie jest problem...legl moj swiat w gruzach..wszystkie wyobrazenia..o mnie samej, o milosci, o swiece...jest mi cholernie ciezko..ale chce wierzyc, ze to ma sens i, ze nastapi w koncu przebudzenie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez daredevil9 28 cze 2013, 14:54
OT: Mam pewien problem "techniczny" - wysyłam przez forum wiadomość prywatną, jednak ona cały czas jest w folderze "do wysłania". Nie wiem czy została wysłana/ doręczona do adresata...Czy ktoś może wie, czy wiadomość się wysyłała/ jak ją wysłać prawidłowo? Z góry dziękuję.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 sty 2013, 22:44

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez bedzie.dobrze 28 cze 2013, 17:05
daredevil9, do wyslania..znaczy, ze zostala wyslana..tez sie nad tym zastanawialam jakis czas temu..ale dostawałam odpwiedzi..wiec sie wysyla:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
27 mar 2013, 07:51

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vifi 29 cze 2013, 01:37
daredevil9, Wydaje mi się że na tym forum możesz zmienić czy skasować wiadomość, zanim druga strona ją odbierze (jest wtedy w folderza do wysłania).
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez daredevil9 01 lip 2013, 14:49
i co u Was słychać? Jak relacje z partnerem/partnerką? U mnie w sumie kiepsko....kłócimy się, myśli "rzuć to wszystko w cholerę" atakują...Już sam nie wiem, co mam o tym myśleć....Gdzie jestem "ja", a gdzie "to". Nie wiem,czy ta nerwica (o ile jest w ogóle, przecież ludzie bez nerwicy też się rozstają z partnerami..................) atakuje na prawdę to, na czym najbardziej nam zależy, czy może to, co w nas najsłabsze (w domyśle: uczucie do partnera/ki)....Straszne to wszystko...Niechęć, drażliwość, wpadanie w złość, furię....Ile można...Do tego to poczucie odcięcia od świata, jakby wszystko wokół było "gdzieś za szkłem, szybą"...To chyba nazywa się derealizacja...Ponadto negatywne nastawienie, brak optymizmu i nadziei na poprawę...A jak nie będzie lepiej? A jak będzie tylko gorzej? A jak Nasz czas (mój i M.) już po prostu minął nieodwracalnie...? :( Jak jestem z M. czuję lęk, jak jej nie ta też...Może po prostu powinienem być sam?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 sty 2013, 22:44

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 02 lip 2013, 23:35
daredevil9, u mnie tak samo jak u ciebie ,wszystko mi nie pasuje i są zgrzyty w dodatku wszystko jest u mnie na nie NIE KOCHAM, NIC Z TEGO NIE BĘDZIE, TO NIE TO, NIE ROB NIC NA SIŁĘ i tak w nieskończoność.. Nawet sam mi powiedział że go wkurzasz. Że myślę pesymistycznie, ale właśnie tak jest on mnie tak drażni że doprowadza do szału a sama nie wiem czemu, może po prostu boję się prawdy że nie choroba tylko fakt z którym nie umiem się pogodzić bo jestem tchórzem..:(
Ostatnio edytowano 26 lip 2013, 18:47 przez niosaca_radosc, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Usunięto dubel, poprawiono literówki i błędy
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 03 lip 2013, 11:55
mains pomyśli ile jest rzeczy za tym ze to choroba ! U mnie sporo po 1. To jak to sie zaczeło, nagle z dnia na dzien paniczne myśli i zmiwna swiatopogladu i zachowania. po 2. Objawy somatyczne po 3. Panika ciągle zastanawianie się po 4. Analiza zachowania partnera ... itp itd. Nie ma tak ze mega sie kogoś kocha a na drugi dzień nic się nie czuje do tej osoby. :) GŁOWY DO GÓRY LUDZISKA I MYŚLCIE POZYTYWNIE!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez owocowymuss 27 lip 2013, 16:21
inka87, dzięki za słowa otuchy... Szkoda że u Ciebie tak to się wszystko skończyło. Ufam że znajdziesz szczęście ;)
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 maja 2013, 20:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do