Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 16 maja 2013, 17:27
Relację z rodzicami są dobre a mama jesteśmy jak przyjaciółki z tym że ojciec był alkoholikiem odkąd pamiętam ale nieszczęście to już za mną, a natrectwa związane są jjedynie z związkiem..ale tu się zgodzę im jest bliżej tym bardziej chce uciekać..
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 17:51
no wiec jako dziecko nie otrzymalas od taty poczucia bezpieczenstwa i jestes nie ufna wobec facetow stad pewnie ta niechec do przytulania , musisz pokonac lęk przed bliskoscia , powoli malymi kroczkami , zrozumiec ,ze chlopak zapewne bardzo Cie kocha ale zrozum ,ze dlugo tak byc nie moze , podswiadomie napewno boisz sie ,ze okaze sie takim samym facetem jak twoj tata i stad ta ucieczka i mozliwe ,ze szukasz wymowek zeby sie rozstac , musisz pojac czym jest milosc ale do tego tak jak mowilam przede wszystkim musisz poznac siebie , znac swoje wady i zalety , czy lubisz siebie? jakie masz poczucie wlasnej wartosci? czy uwazasz ,ze jestes ladna i godna milosci? jakie sa twoje pasje ? czym bys chciala zajmowac sie w przyszosci? Czy my znamy odpowiedzi na te pytania? jesli nie , to jak mozemy tworzyc relacje parterskie z kimkolwiek? Ja np mam bardzo male poczucie wlasnej wartosci i czesto prowokowalam klotnie zeby facet za mna latal i mnie przepraszal , ile mozna tak wytrzymac? czesto porownywalam sie do aktorek pod wzgledem urody , dowartosciowywalam sie komplementami innych osob ,a nie mojego faceta , chcialam sie podobac wszystkim ,a tak naprawde nie podobalam sie samej sobie , bezsensu , trzeba dzialac , bedzie dobrze ale trzeba skonczyc z tym uzalaniem sie!!!!
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez owocowymuss 16 maja 2013, 20:01
Kurcze, to jest racja. Mój chłopak czasem już nie wie jak ma ze mną postępować, co robić. Ja ciągle jestem chwiejna, ledwo zaczyna być dobrze... i znów się zaczynam nakręcać. I jeszcze oczekuję od niego anielskiej cierpliwości -.-
U mnie dochodzi jakiś strach przed osaczeniem. Nie potrafie się zająć sobą, a nawet jak się zajmuję, to ciągle myślę o moim związku i chłopaku. I potrafię się wkurzyć o to, że on pisze do mnie smsa i że ja nie mogę być sama. A tak na prawdę to ja nie potrafię się skupić na sobie.
Z tego potem są takie hity, że "nie czuję że chcę się z nim spotkać" albo boję się przed spotkaniem, nie chcę do Niego wracać. Mimo że jak analizuję na chłodno to wiem że się spotkamy i palnę się w łeb mówiąc "jejkuuu, jestem głupia, po co się spinałam, przecież jest dobrze".
Dobija mnie ta moja niechęć przed spotkaniami, przed częstym kontaktem.
I od razu myśli "a może ja z nim tak na prawdę nie chcę być, tylko sobie to wmawiam, a coś we mnie się buntuje i stąd te uczucia". Zaczynam się kręcić tak, że już całkowicie gubię siebie, nie wiem gdzie jest prawda, nie potrafię niczego się uchwycić.
Tylko że ja chcę żeby z moim chłopakiem było dobrze. Chcę przestać się bać bliskości. Chcę żebym normalnie mogła spędzać czas sama bez myślenia, że on pewnie zaraz napisze albo zadzwoni i tyle po moim byciu samej. I chcę też się cieszyć na spotkania z Nim, bo wiem że możemy fajnie spędzać razem czas i dziwić się skąd ta więź która nas łączy, coś co po prostu jest jak się śmiejemy, gadamy.
Boję się, że tak na prawdę gdzieś głęboko nie chcę tego związku, ale sobie wmówiłam coś, jakąś ładną bajeczkę i się nią jaram. Tylko że czasem... na prawdę jest dobrze, robimy coś i nie myślę o żadnych spinach, ale o tym że jejku, ile nas łączy i po co się bać.
Czasem nie wiem już nic.
cookiemonster, przyznaję całkowitą rację co do użalania się nad sobą.
I jeszcze jedno, jak ja tak się spinam, a mój chłopak już trochę traci cierpliwość to dla mnie to jest "oho, czyli jednak nie jest taki idealny, pewnie jest tyranem i despotą, zrobi mi krzywdę" i zaczynam się go bać -.- Czyli tak jakbym po prostu go naginała do granic możliwości, a umówmy się - każdy jest człowiekiem.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 maja 2013, 20:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 20:32
Wiesz ciezko stwierdzic czy naprawde go kochasz czy nie , bo kazdy z nas jest inny i nie mozna na forum pisac " napewno go kochasz , nie martw sie" ja tez tak mialam z facetem ,ze wkurzalo mnie jak czesto pisal , dzwonil ale prawda lezy glebiej , odkrylam jaka ja w gruncie rzeczy jestem samotna i nie umialam zrozumiec jak on moze byc taki wygadany , rozrywkowy dzis wiem ,ze mnie to wkurzalo i bylam oto najzwyczajniej w zyciu zazdrosna , tylko nie umialam sobie tego uswiadomic , nasze kompleksy wychodza na wierzch , albo wkurzalo mnie ,ze jest czuly i kochany :| bo tak bardzo przyjelam destrukcyjne zachowania ,ze wydawalo mi sie ,ze na tym polega milosc , na olewaniu itd, gowno prawda!!! tamten zwiazek nie wypalil , rozstalismy sie ,a ja go jeszcze oto obwinialam ale ludzie ile mozna miec cierpliwosci? sami sie wkurzamy jak jest nie po naszej mysli ,a co maja powiedziec nasi partnerzy?? oni naprawde maja wielka cierpliwosc ale zrobmy cos z soba bo tak na dluzsza mete nikt by z nami nie wytrzymal i nie mozna za to nikogo winic , wezmy odpowiedzialnosc za wlasne zycie , moze byc tez tak ,ze cos rzeczywiscie nam przeszkadza w partnerach ale dowiemy sie tego tylko wtedy jak poznamy siebie , a nam przeszkadza ,ze maja wlosy ulozone nie w ta strone co trzeba:/ i tu chyba chodzi oto ,ze albo szukamy wymowek bo panicznie boimy sie bliskosci albo denerwuje nas cos tak powaznie ,ze skupiamy sie na szczegolach , checie poznac nprawde to jazda na terapie i nie skupiajmy sie na chorobie tylko na tym co dzieje sie wokol nas czyli zwyklym zyciu :) wierze w was i siebie!!! skopmy dupe tej zasranej chorobie!!!!
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez owocowymuss 16 maja 2013, 20:40
Dokładnie. Sama się wkurzam, że jest czuły i kochany -.- że ciągle słyszę "możesz na mnie liczyć" itd. Potrafię się wściec, bo wydaje mi się, że on mi się wciska do życia a ja już nic nie moge zrobić sama. Tylko że on mi się nie wciska. Wkurzam się że chce się często przytulać, że często mi mówi że kocha. Dostaję wścieku. I czasem chciałabym żeby mnie olał, żebym ja się o coś upomniała, że czegoś potrzebuję, żeby mi wszystkiego nie podstawiał pod nos. To chyba dziwne, że chcę czasem poczuć się nieważna dla niego...-.-
Dobijające też jest to, że jak byłam sama to rozmarzałam się na temat związku, tęskniłam, chciałam coś z kimś dzielić. Jestem w związku. I co? I uciekam. Świetnie po prostu -.-
I faktem jest, że wkurzają mnie rzeczy w Nim, które sama robię. Czasem też potrafię Mu pisać jak najęta i nie przejmować się, że może On coś robi czy coś. A jak już On do mnie pisze, to się spinam i mogę rozkręcić aferę -.-
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 maja 2013, 20:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 20:55
No wlasnie :) mam identyczny problem , chce milosci ale boje sie jej :) bardzo dobrze ,ze juz sobie to uswiadomilas :) myslisz ,ze olewanie to milosc bo pewnie za dziecka rodzice nie dawali Ci tyle milosci ile potrzebowalas , masz do nich natrectwa? np ze wbijasz im jakis przedmiot? musisz nauczyc sie kochac :) jesli nie chcesz sie przytulac to powiedz po prostu "kocanie mam dzis gorszy dzien" ale nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo tego potrzebujesz :))) ale ok narazie jest tak ,a nie inaczej , nie oczekujmy ,ze faceci / kobiety beda za namin ciagle latac , ja teraz jestem w nowym zwiazku i rozumiem doskonale swoje bledy , np dzis chlopak pow ,ze chce isc z kumplami i juz mi sie pojawila mysl " on mnie nie kocha" ale zupelnie nie zwrocilamn uwagi na to ,ze chcial abym poszla z nim :) nie zwracamy uwagi na dobre strony , widzimy same negatywy , Owocowymuss , boisz sie osaczenia bo podswiadomie najchetniej sama bys to zrobila :) wiem ,ze to glupie ale gdy tylko nauczysz sie kochac bedziesz chciala miec partnera tylko do siebie , zobaczysz i tu pojawia sie kolejny problem , musimy nauczyc sie wychodzic do ludzi , bo mamy tak malo milosci ,ze najpierw przed nia uciekamy , potem jest etap " badz moim rodzicem , kochaj mnie bezwarunkowo" ale jestemy juz dorosli i sami bierzemy odpowiedzialnosc za wlasne zycie
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez owocowymuss 16 maja 2013, 21:08
Tak, ja wiem że miałam nie raz wnerwa jak on chciał się napić z kolegami, a oczekuję od niego, że ja będę wolna i w ogole będę mogła robić wszystko. Tak na prawdę to też sama siebie udupiam. On jest silnym charakterem, a ja nie potrafię się postawić i mam do Niego wielki żal xp a on w gruncie rzeczy wie, że ma silną osobowość i sam mi mówił, że chce silnej kobiety. A ja się boję postawić, bo się boje ze mnie zostawi jak cos zrobie nie po jego mysli -.-
A sama często poddawałam nasz związek w watpliwosc i dalszy sens jego trwania na podstawie jakichś jego mikrozachowań, głupio palniętych słów itd.
Wyrzucam Mu, że jest zarozumiały, a sama taka jestem. Sama nie jestem zadowolona gdy robi coś nie po mojej myśli. Tragedia. To już jemu wiecej rzeczy nie przeszkadza. A ja mam go za tyrana i despotę. miszcz ja.
I w ogóle muszę sobie przypominać często o tym, że jak byłam sama to tęskniłam za kimś bliskim. Bo teraz jak jestem z Nim to sobie myślę czasem, że chciałabym być sama, nie tłumaczyć się, nie zdawać relacji żadnej nikomu, żyć sama sobie. A jednocześnie wiem ile z moim chłopakiem mam i co się zmieniło dzięki Niemu i jakie razem mamy marzenia. No i zgrzyt.
Aha, a co do rodziców to nie mam raczej żadnych natręctw. Ale ogólnie do taty jestem często nastawiona wyraźnie anty. Mam do niego żal o to jak traktuje mamę, jak traktował moich braci.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 maja 2013, 20:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 21:14
tez mam problem z chlopakiem ,ze boje sie postawic jak cos mi nie pasuje ale staram sie tego uczyc :) Grunt w tym zeby nikogo nie obrazac ale miec swoje zdanie , jak cos ci nie pasuje to powiedz mu wprost , zobaczysz to nie jest sraszne a wiele zyskasz , doda ci to pewnosci siebie :) i zobaczysz jaka bedzie jego reakcja , jak jest rozsadnym facetem to zaakceptuje twoje zdanie mimo ,ze sam moze miec inne ale zwiazek to nie bajka i pod kazdym wzgledem nie bedziecie sie zgadzac , wazne ,ze sie szanujecie , macie podobne plany na przyszlosc i ,ze czujesz sie przy nim bezpiecznie !!
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez owocowymuss 16 maja 2013, 21:22
No właśnie. Czuję się bezpiecznie do czasu jak jest nawet spoko albo on jest cierpliwy. Jak mu czasem nerwy puszczą, to się zaczynam bać. I ten lęk, że mnie zostawi. Ale dzisiejszy dzień mnie nauczył paru rzeczy.
Nie no, ja i tak przez ten rok nauczyłam się wyrażać swoje zdanie i on akceptuje rzeczy, które Jemu się do końca nie podobaja itd. Chce mojego szczęścia. A ja właśnie dzisiaj dzięki Tobie i rozmowie z moim chłopakiem stwierdziłam, że jestem toksyczna -.- bo nie potrafię czasem na luzie powiedzieć "ok, Tobie się to podoba, mi nie, ale w porządku" tzn. mówię tak, bo staram się to wszystko akceptowac, ale w środku jestem wyraźnie niezadowolona, że mamy odmienna gusta.
Wiesz, uświadomiłaś mi dzisiaj kilka ważnych rzeczy. Migałam się od terapii, ale ku uciesze mojego chłopaka, postanowiłam, że po maturze ustnej z polaka biorę się za szukanie specjalisty i nie ma zmiłuj. Chcę poznać o co chodzi w tym wszystkim i jaka jest prawda. Chcę się przestać bać prawdy.
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 maja 2013, 20:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 21:28
spoko wejdzie Ci to w krew , wiem ,ze latwo sie mowi ale musimy byc pewniejsze siebie ,powiedz mu to ,ze jak sie wkurzy to sie boisz , wnioskuje ,ze pewnie w domu tata byl agresywny i stad masz teraz lęki przed agresja , nie jestes toksyczna , masz tylko male problemy ze soba jak kazdy na tym forum
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez owocowymuss 16 maja 2013, 21:35
Dzięki! Jejku. Mogę tylko spytać od jak dawna się borykasz z nerwicą?
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 maja 2013, 20:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 21:38
ja juz jako 5 letnie dziecko mialam natrectwa :) ale zaczelam sie leczyc od 2008 roku tylko z przerwami i to byl moj blad :( takze im szybciej i systematyczniej bedziesz sie leczyc tym lepiej dla Ciebie :) bedzie dobrze !
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 16 maja 2013, 21:46
cookiemonster, z poprzedniego związku nic nie wyszlo przez twoją chorobe czy były inne powody ? :) długo byliscie ze soba ? ?:)
a Jak radzisz sobie teraz w nowym związku ? nie masz juz takich cholernych mysli i natrectw ? :)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cookiemonster 16 maja 2013, 21:53
i przez moja chorobe i chyba przez to ,ze tak naprawde do siebie nie pasowalismy , bylismy ze soba dwa lata , teraz tez czasem mam natrectwa ale nie skupiam sie na nich , staram sie akceptowac mojego partnera takim jaki jest i tego samego oczekuje od niego , ale duzo pracy przede mna i czasem ogarnia mnie lęk , ze to nie wypli ale to jest tak ,ze albo pozwalam tym watpliwoscia zyc albo szukam tego jaka jest prawdziwa odpowiedz , zauwazyam ,ze unikam zycia , stad te lęki im bardziej pokonujemy nasze slabosci tym bardziej silni sie stajemy i wszystko wydaje sie nam milsze :)
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 kwi 2008, 17:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do