Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zmęczona1 15 sty 2013, 21:50
Ezekiel, bo wydaję mi się że nie jestem dośc chora żeby iśc do psychiatry, jest jak jest dni mijają, chociaż nie odpowiada mi to bo to tylko przyzwyczajenie, w końcu tyle lat z tym cholerstwem,nauczyłam się żeby ic do przodu i marzę że to samo zniknie. Choc nigdy nie jest dobrze do końca to zawsze ze mną jest ja chyba już nigdy nie będę wolna...........................................................
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 16 sty 2013, 01:35
zmęczona1, pozwól więc sobie wytłumaczyć - jeśli nie jesteś dość chora to psychiatra tylko Cie uspokoi - powie, że nerwicy nie ma, jeśli natomiast jesteś to będziesz wiedziała jak sobie pomóc:).
Nie chcesz nic z tym zrobić właśnie przez wzgląd na przyzwyczajenie - tak jak pisałem - jest słabo ale stabilnie. Trzymasz się tego kurczowo bo boisz się, że będzie gorzej, że dojdzie kolejny lęk, podczas gdy ten kolejny lęk już doszedł - lęk przed psychiatrą. Jak do lekarza pójdziesz to jeden lęk mniej - kolejna korzyść w takim razie! Zwątpienie też możesz obrócić w motyw do pójścia do lekarza - jeśli "chyba już nigdy nie będziesz wolna" to co masz do stracenia? Idź do lekarza. Nie bój się! Co Cie powstrzymuje - raz jeszcze spytam - jeśli sama zadajesz sobie to pytanie i nie widzisz sensownych odpowiedz - na wszystkie inne bezsensowne już odpowiedziałem - to uświadom sobie to wreszcie - tak czy tak będzie dobrze. Jeszcze raz powtórzę "dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!" :)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez daredevil9 16 sty 2013, 13:39
Mam pytanie: jaka terapie jest bardziej skuteczna w nerwicy: psychodynamiczna czy poznawczo - behawioralna (czy może jeszcze jakaś inna?) Czym w ogóle różnią się te dwie formy terapii (chodzi o "przebieg" terapii, czego dotyczą, na czym się skupiają i w jaki sposób mają pomóc)?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 sty 2013, 22:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zmęczona1 16 sty 2013, 19:33
Ezekiel, ja tam już wolę usłyszec że to nerwica, ja nie chce byc les... nie chce myslec że nie kocham męża czy dzieci, nie chce przeklinac rodziców, bluźnic, itd itd,mogłabym jeszcze wymieniac,więc jak on mi powie że nic mi nie ma to co ja zrobię z tymi chorymi obrzydliwymi myslami. A po drugie wszyscy piszą że najlepszym sposobem pokonania nerwicy jest nie przejmowanie sie myslami nie analizowania pozwalac im przepływac, zajmowac swój czas myślec o czymś przyjemnym ja to wszystko robię, czyli wygląda na to że to tylko doraźne rozwiązanie, czy się myle bo juz sama się pogubiłam.
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 16 sty 2013, 22:52
zmęczona1, daredevil9, nie chodzi o to by po prostu nie myśleć i nie skupiać się na nich. Nie bierz tego dosłownie. Potrzebna jest konfrontacja z myślami, chodzi więc o to byś zrozumiała, że to są chore myśli, a dopiero wtedy pozwoliła im płynąć. Nie rozumiejąc swojego stanu ściągasz nurt rzeki pełnej chorych myśli do siebie. Analiza jest zła - to fakt, ponieważ nie prowadzi do niczego, skupia Twoją uwagę na tych myślach właśnie, natomiast zajmowanie czasu myśleniem o czymś przyjemnym ma sens dopiero kiedy te myśli chore właśnie sobie odpływają. Jeśli ściągasz je na siebie, jeśli nie skonfrontujesz się z nimi to jaki sens ma uciekanie w myślenie o czymś przyjemnym? To tak jakbyś wpadła w poślizg samochodem i zasłoniła oczy wierząc, że to pomoże Ci uniknąć wypadku. Nie! Jak wpadasz w poślizg to walczysz, kręcisz kierownicą, hamujesz, dodajesz gazu, kontrujesz niechciane ruchy samochodu! W ten sposób z poślizgu wychodzisz. Z nerwicą jest podobnie, przychodzą niechciane myśli, wiesz, że coś poszło nie tak i dlatego się pojawiły, kontrujesz więc nadając im ich logiczny sens - nazywasz je chorymi! To pierwszy krok do "wyjścia z poślizgu". Zamykając oczy niemal dajesz sobie gwarancję, że będziesz mieć wypadek. Nie zamykaj oczu przed nerwicą. Kontrowanie tych myśli przez mierzenie się z ich treścią, odpychanie ich uświadamiając sobie ich bezsensowność przynosi stopniowy efekt - tak jak w walce z poślizgiem - nie jest przecież tak, że wystarczy raz przekręcić kierownicą w ruchu przeciwnym do kierunku poślizgu - musisz kręcić nieustannie, hamować, czasami dodawać gazu by wreszcie wyjść na prostą. Tak samo w nerwicy - kręcisz kierownicą swoich myśli, przeciwnie do ruchu tych myśli chorych, wytaczasz przeciw nim argumenty, hamujesz potok tych myśli, zwalniasz by nie rozbić się z dużą siłą, czasami przyśpieszasz tok myśli zdrowych, ten celowy tok myślowy by zaatakować, by przeciwstawić się kierunkowi nerwicy, aż wreszcie wychodzisz na prostą. Jeśli racjonalizowanie przez oddzielanie myśli chorych, bezsensownych, nielogicznych od tych zdrowych nie przynosi rezultatu, to idziesz do lekarza - tak to już jest. Najlepiej od razu. Nerwica to jeden wielki poślizg. Rozbijasz się od czasu do czasu na przydrożnych barierkach wyniszczając samochód zwany Twoim życiem/organizmem. Lekarz jest jak mechanik/blacharz - naprawi to co się zepsuło i wyklepie tam gdzie zostały wgniecenia, wytłumaczy jak "prowadzić samochód" by nie wpadać w poślizg. Przepisze antypoślizgowe opony - leki :)

-- 16 sty 2013, 21:53 --

http://zaburzenia-lekowe.eprace.edu.pl/ ... awcza.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychotera ... dynamiczna
To tak do porównania obu form terapii - jeśli czegoś nie zrozumiesz - daj znać:)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 16 sty 2013, 22:57
Witam was, znów tu zaglądam i obserwuje wasze wpisy.
U mnie było dobrze chwile ,i znów się zaczeło ..zaczyna wygasac dobre samopoczucie, pewnosc itd-zaczeło się myslenie,rozmyslanie,i od nowa kółko się zamyka odrazu płacz,nerwy bóle brzucha..

Patrze na waszą rozmowe i faktycznie u mnie tez nie rozpoznano nerwicy natręctw tylko lękową czy coś takiego.
I mysle że to tylko sobie wmawiam że coś mi się dzieje tylko sama nie potrafie rozwiązac swojego problemu i ide na skróty nie poruszając tematu męcząc się. W dodatku zauważyłam że wogóle nie mam pociągu fizycznego do mojego faceta, robie wszystko by uniknąc bliskosci(sexu) odkąd to się wszystko zaczeło ..
Boje się że bedzie to czego obawiam się najbardziej czyli rozstanie bo ja już nie daje rady.. :-|
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 17 sty 2013, 01:22
mains, nie poddawaj się. Sama widzisz, że idziesz na skróty. Musisz postarać się przewartościować całe swoje nastawienie. Pociąg fizyczny naprawdę wygasa w nerwicy. Wiąże się to z brakiem odczuwania jakichkolwiek pozytywnych emocji, a pociąg jest właśnie takim uczuciem. Nerwica zdusza uczucia wyższe. Brak tych uczuć i pewności co do nich pociąga za sobą wątpliwości, a to automatycznie też hamuje pociąg fizyczny. Porozmawiaj o tym z facetem - jeśli on tego wymaga to może tylko nasilać problem. Priorytetem jest uświadomienie sobie nerwicy i pokonanie jej stopniowo dzięki czemu będziesz mogła wrócić do uczucia spokoju, a stąd już powrócić do ponownego zakochania sie, bo kiedy nerwica zluzuje znów poczujesz coś więcej, zatęsknisz, uświadomisz sobie, że naprawdę potrzebowałaś czasu. Zauważ, że przychodzą lepsze chwile, jeśli nie byłoby nic to gdzież by było miejsce na powrót uczuć? Wracają bo w istocie one ciągle tam są! Są tylko przesłonięte przez nerwicę. Gdyby nie było uczucia to nawet wtedy kiedy zluzowała by nerwica nie czułabyś nic. Możesz uciekać, ale jeśli nie dasz sobie i Wam szansy będziesz żałować, że tego nie zrobiłaś :) lepiej spróbować i żałować niż żałować, że się nie spróbowało - piękna myśl. W nerwicy lękowej to typowe, że nie czujesz pociągu i masz ciągłe obawy - tak działa po prostu nerwica. Czujesz pociąg do innych? Chciałabyś teraz być z kimś innym czy po prostu uciec? Prędzej to drugie prawda? Uciec od odpowiedzialności. Mógłbym wymienić suche fakty - typowe cechy nerwicy lękowej i przypisałabyś sobie 90% z nich, ale nadal byś wierzyła, że się rozstaniecie bo "nie dajesz rady". Życie to nic innego jak pokonywanie własnych słabości, barier, dewaluowanie oczekiwań, nie chodzi o to by oczekiwać mniej od życia i siebie, chodzi o to by to czego oczekujemy miała dla nas mniejszą wartość. Bardziej szczęśliwi są przecież Ci, którzy wymagają mniej łatwiej osiągają szczęście :) dobrze jest wymagać więcej, wymagać miłości, szczęścia i spokoju, ale może nie warto tych wartości idealizować? Spójrz na to z tej strony, miłość to nie uczucie, o którym rozpisują się miliony złotych myśli, miłość to coś Twojego, to co Ty czujesz, skąd wiesz czy strach przed brakiem uczucia do osoby Ci tak bliskiej nie jest właśnie Twoją formą miłości? W końcu boisz się tego, gdyby Ci nie zależało, gdybyś faktycznie nic nie czuła, gdyby ta osoba nie była dla Ciebie ważna to czego byś się miała obawiać? :)
daredevil9, dla Ciebie też mam jeszcze jeden ciekawy cytat:
"Szczęście. Konieczność bycia szczęśliwym jest ciężarem nie do zniesienia. Najwięcej depresji wśród młodych odnotowują bogate kraje Zachodu. To wcale nie jest dziwne. Ciężko być nieszczęśliwym wśród szczęśliwców.
Starasz się więc za wszelką cenę być szcześliwym. Napinasz się z całych sił, żeby czuć się dobrze. Bronisz swojego szcześcia. Twoja nerwica koncentruje się nieubłaganie wokół lęku przed samym strachem, przed atakiem paniki, przed złym samopoczuciem. Boisz się kryzysu, depresji. Im bardziej się napinasz, tym bardziej się boisz.
A gdybyś spróbował się z tym pogodzić? Gdybyś spróbował wymienić potrzebę dobrego samopoczucia na sens w życiu. „Tak będę miał ataki paniki ale mimo to moje życie będzie miało sens”, bo: np. wychowam dzieci, będę pracował tak jak umiem, działał gdzieś, zbuduję dom, rozwinę interes, itd. Sam wiesz najlepiej jaki jest twój sens, albo jaki może być. Znajdź go. To jest ścieżka akceptacji. Im bardziej zaakceptujesz złe samopoczucie tym bardziej będziesz miał lepsze, bo ustanie wysiłek obronnego napinania się.

Widziałem sfrustrowanych bogaczy mający wszystkie luksusowe zabawki. Widziałem też uśmiechniętych nędzarzy, pracujących od świtu do nocy na kawałek chleba.
Im bardziej gonisz za szczęściem, tym bardziej jesteś nieszczęśliwy.
Wymień szczęście na sens. Sens daje satysfakcję. Szczęście jest chwilową ułudą.

Do grupy chronienia swojego szczęścia zaliczyłbym również przypadek, gdy boisz się że zrobisz komuś coś złego. Komuś kogo kochasz. Napinasz sie, żeby nie mieć takich myśli. Nie, nie sugeruję, żebyś zaakceptował, że zrobisz coś czego nie chcesz. To nie jest w twojej dyspozycji. Zaakceptuj za to, że będziesz miał takie myśli. „Tak będę prześladowany przez złe myśli. Niech tak będzie. Nie będę się przed tym napinał.”
Czy do świadczenia miłości jest potrzebne uczucie?"
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Viii 17 sty 2013, 17:02
"Wątpliwości można mieć jedynie w stosunku do myśli, nie można ich mieć w stosunku do rzeczywistości. Nie jesteś w stanie na czystym umysle spojrzeć na to, co teraz robisz i uznać że robisz coś innego. Bo zawsze robisz to, co robisz."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 17 sty 2013, 19:42
Dzisiaj na psycvhoterapii moja psycholog powiedziała mi, że jeżeli ja mam watpliwości co do uczucia to nie może to byc prawdą, prawda by była wtedy kiedy jasno bym stwierdziła nie kocham go i nie chce byc z nim, a skoro mam watpliwości i psychiarta mi przypisał leki i chodzę na terapię to chyba jest jakiś powód, taki że jestem zaburzona ! Także uwierzcie w chorobęę. I skoro mówimy, że nasze połowki są wspaniałe to jest równoznqaczne z tym ze chcemy z nimi być ,a watpliwości ma każdy tylko my je inaczej przeżywamy. Powiedziała, że są takie osoby które całe zycie szukają ideału i poźniej jest juz za późno!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 17 sty 2013, 23:49
Ezekiel, dzięki za wsparcie ale coraz badziej mnie martwi ten "pociag fizyczny" bo tak nagle jak bym sie obudziła ze nie ma tej iskry takiej z mojej strony :( Boję się że kiedys ktos stanie na mojej drodze za którego bede mogła rzucic wszystko i isc, ze bedzie mnie pociagał tak ze będzie to silniejsze oddemnie ..
On natomiast cały czas chce się tulic,całowac i nie robi to dlatego ze cos oczekuje tylko tak poprostu, kiedys tez tak mialam ze bez powodu całowałam i wszystko a teraz czuje takie "NIE" nie moge,nie potrafie i tyle :(
agucha, a miałas coś podobnego ze Twoj facet cię nie pociągał ? takie to dziwne :(
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 18 sty 2013, 01:53
agucha, ale jest dokładnie tak jak mówiła psycholog. Jest tak jak napisał Viii. Wątpliwości możesz mieć tylko odnośnie swoich myśli :) Są osoby, które całe życie szukają ideału, nie widząc, że ideał to ich wyobrażenie, wystarczy właśnie zdewaluować to pojęcie i nagle okaże się, że przynajmniej kilku facetów już jest idealnych!
mains, a czujesz jakiś emocjonalny pociąg do Niego? Fizyczny pociąg często zabija rutyna, przyzwyczajenie, a w nerwicy wyolbrzymione oczekiwania - tak to już jest, czasami po prostu przechodzi, u kobiet wrażliwych często ważną rolę pełnią hormony. Nie oczekuj od siebie wiecznego pożądania bo to tylko wprowadza kolejne wątpliwości. Nie musisz zawsze chcieć się przytulać. Nie bój się, że tym go zranisz bo to kolejny powód by wątpliwości rosły. Jeszcze raz zacytuje - Czy do świadczenia miłości jest potrzebne uczucie? Podobnie jest z pociągiem fizycznym - czy ten jest potrzebny do uczucia? Czy musisz chcieć się przytulać, całować i pożądać swojego faceta w każdej chwili aby móc powiedzieć, że go kochasz? Bo jeśli tak, to od razu mówię - masz okrutnie skrzywioną definicję miłości i związku. Pomyśl - co będzie jak wejdziecie w wiek starszy - kiedy na drodze "śmierci hormonalnej" pociąg fizyczny ustanie całkowicie - czy wtedy uznasz - w pełni egoistycznie - że najlepiej jest być samotnym? Czy bezwiednie szukać będziesz w nieskonczoność kogoś kogo pożądać będziesz? Wiedząc, że i tak nie możesz pożądać bo to po prostu taki wiek? Jest tak jak pisze agucha - niektórzy szukają całe życie by dojść do wniosku, że gdzieś popełnili błąd, ale zazwyczaj wtedy budzą się "z ręką w nocniku" - przewartościuj swoje życie. Zobaczysz, że możesz zakochiwać się wielokrotnie w swoim partnerze, że pociąg jest uczuciem skokowym - u niektórych działa długofalowo i gaśnie chwilami, u innych, zwłaszcza w nerwicach żyje swoim życiem, czasami ucieka na dłużej, czasami szaleje pozbawiając sobie na lekkomyślność. Żadne z tych uczuć nie jest normalne ani zdrowe. Ale to Twoje wyolbrzymianie oczekiwań względem tych uczuć i samej siebie, względem relacji sprawia, że zaczynasz w to wierzyć, w te chore myśli :)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 18 sty 2013, 15:00
Mains po jakims czasie gdy zachorowalam moje libido zaczelo swirrowac. Do dzis tak jest. Ale nje wydaje mi sie zeby mialo to zwiazek z uczuciem. Niektorzy przeciez pozadaja osob do ktorych nie zywia uczucia. Niestety wiem co czujesz bo mnie tez czasem nakreca to ze nie mam ochoty na seks i zblizenie natomiast przytualnie zawsze wchodzi w gre. Mysle ze moj obszar seksualny rowniez zostal zaburzony. Mialam nawet takie akcje ze gdy nie chcialam to nawet reagowalam agresyw.ie na jego zblizenie do mnie co znowu mnie nakrecalo...
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 19 sty 2013, 01:10
Ezekiel, emecjonalny jak najbardziej, ale non stop chodzi mi po głowie mysli typu "to jednek nie to","z tego i tak nic nie bedzie","ze ciagne to na siłe",i faktycznie to moje wyolbrzymianie wzgledem uczuc robi to ze coraz bardziej w to wierze :( i tak jak piszesz "pociag fizyczny"że to kolejny powód by moje wątpliwosci narastały.
agucha, przynajmniej wiem że nie jestem sama :D
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 19 sty 2013, 01:11
Chciałbym wszystkim przed weekendem przypomnieć - życie jest piękne - każdy moment w życiu, każda chwila. Nie ma innego życia niż to tu i teraz. Każdą chwilę tworzycie Wy sami i ludzie, którzy są obok. Nie dajcie im odejść bo wspomnienia będą wypełniać Wam właśnie Oni! :) Myśl pozytywnie, nie wymagaj zbyt wiele i ciesz się życiem, nawet każdą chwilą przesiąkniętą lękiem :)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do