Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez edd1988 23 gru 2012, 20:59
a powiedz mi, czy czułaś ulgę gdy zerwaliście?

-- 23 gru 2012, 21:36 --

no i jakie myśli spowodowały, że z nim zerwałaś?

-- 23 gru 2012, 21:39 --

i co czułaś zanim Twoja mama wypowiedziała to zdanie?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 gru 2012, 22:41

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Folkini 24 gru 2012, 00:51
Szczerze to czulam ulge jak zerwalismy, ale sie pogubiłam i wydaje mi się że to dlatego że z momentem podjecia decyzji o rozstaniu - jak ręką odjął - mysli odeszły. A wczesniej w kazdej sytuacji gdy bylismy razem (raz mocniej, raz mniej) z tyłu glowy - czy mam o czym z nim rozmawiać, czy go kocham, czy...., czy,.....itp itd. I te mysli spowodowaly ze on mi powiedzial ze drugi raz nie wytrzyma tego jakbym go znow zostawila. Zerwalismy dwa tygodnie temum po zerwaniu przez ten czas nie bylo mysli...wczoraj tez nie...az do momentu gdy mama powiedziala jedno zdanie. Moze powinniscie to jeszcze przemyslec. I zaczelo sie. Czy cos czulam do niego?? jak nie bylo mysli - tak. Po jakichs 4 miesiacach bycia znow razem - pojawilo sie - przestalam czuc, tylko mysli, a za nimi...depresyjnosc, lęk i niepokój. Najbardziej w momentach gdy czas jest niezorganizowany (jak nie jestem w pracy lub mamy wolny czas) od razu pojawialy mi sie mysli - czy my mamy co razem robic, czy mamy o czym gadac, czy sie nie bedziemy razem nudzic - czas niezorganizowany jest najwieksza podstawa mysli...Jak juz razem gdzies szlismy nie byly one takie nasilone. Teraz w Swieta - czas wolny - mysli. Czy tez tak macie??? Czy jest ktos z Was kto chcialby czasem o tym porozmawiac na priv?? chetnie pogadam....

I...mimo wszystko wesolych
Trzymajcie sie!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 lis 2008, 17:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez edd1988 24 gru 2012, 01:04
u mnie to wyglądało prawie identycznie.. Jak chcesz możemy pogadać na gg, ale nie wiem czy powinnaś się sugerować moimi uwagami. Twój wybór ;)
PS dziękuję i również wszystkim życzę wszystkiego dobrego!

-- 24 gru 2012, 00:23 --

gg -10936722 . Najlepiej będzie jednak jeżeli pogadasz z fachowcem. Rozumiem, że teraz to może być trudne, ale po świętach powinnaś to zrobić jeżeli sama sobie nie poradzisz.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 gru 2012, 22:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 24 gru 2012, 21:00
Ehh ja pewnie też bym odczuła ulgę ale tylko na chwile bo wiem że bym tego żałowała :(
Czasami to wydaje mi się że tylko wymyślam sobie to czyli te mysli tylko dlatego ze nie potrafie zerwac noi myslenie tego typu rożnych rzeczy i tak w kułko -.- czasem jest lepiej a czasem gorzej ..
a w do głowy cały czas mi przychodzi tylko jedno "i tak nic z tego nie bedzie to kwestia czasu" i analiza ehh jakie to cholerne !

Ale ! uszy do góry trzeba miec bo wkoncu świeta są :D
Pozdrawiam i życzę Wesołych i spokojnych świąt dla każdego :)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez desdemona89 25 gru 2012, 23:01
Ja mam NN skierowane raczej bardzo na higienę i obawy przed zakażeniem. Ale ostatnio dopadło mnie coś innego męczy już drugi dzień. Mam chłopaka bardzo go kocham. Chcę z nim być i z nikim innym. Nie interesują mnie inni mężczyźni, a jednak niestety natręctwo dotyka jego. Mianowicie jak pomyślę o kimkolwiek, brat mojego chłopaka czy jego tata, facet spod sklepu, sąsiad itd to wmawiam sobie, że skoro przeszło mi przez myśl coś związanego z Nimi to pewno chodzi mi o coś więcej, że może mogłabym zdradzić mojego ukochanego z kimś z nich. Potem przychodzi mi na myśl coś czego się brzydzę, czyli czynności seksualnych z kimś innym niż mój partner, że pewno skoro pomyślałam o nich to może w aspekcie właśnie seksualnym. Mój mózg wmawia mi, że sobie to już wyobrażałam pewno. A ja leżę i płaczę i powtarzam tylko jak bardzo kocham mojego faceta, a mój mózg wmawia mi że kłamię i sama siebie oszukuję.
Rexetin- 40 mg
21.12.2012- pierwsza wizyta u psychiatry
18.02.2013- terapia początek!
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
03 gru 2012, 19:18

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez edd1988 26 gru 2012, 22:41
cóż, podejrzewam, że te myśli na tle seksualnym są spowodowane nerwicą, ale nawet gdyby nie były - to przecież nic złego, nawet jeżeli te myśli nie dotyczą Twojego chłopaka. Możesz spokojnie marzyć sobie o czym zechcesz, marzeniami nikogo nie zdradzasz. Jesteś kobietą i rzeczą naturalną jest, że patrzysz na jakiegoś faceta z pożądaniem.

-- 26 gru 2012, 22:15 --

mains napisał(a):Ehh ja pewnie też bym odczuła ulgę ale tylko na chwile bo wiem że bym tego żałowała :(
Czasami to wydaje mi się że tylko wymyślam sobie to czyli te mysli tylko dlatego ze nie potrafie zerwac noi myslenie tego typu rożnych rzeczy i tak w kułko -.- czasem jest lepiej a czasem gorzej ..
a w do głowy cały czas mi przychodzi tylko jedno "i tak nic z tego nie bedzie to kwestia czasu" i analiza ehh jakie to cholerne !

Ale ! uszy do góry trzeba miec bo wkoncu świeta są :D
Pozdrawiam i życzę Wesołych i spokojnych świąt dla każdego :)


nie ma co za dużo rozmyślać. Możesz spróbować wyobrazić sobie, że nie masz wyjścia, że musisz z nim być, jakby ktoś zdecydował za Ciebie. Przestaniesz wtedy zastanawiać się i analizować i zobaczysz, że wcale nie jest z nim tak źle.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 gru 2012, 22:41

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 26 gru 2012, 23:51
Cześć,

Polecam wszystkim zainteresowanym stronę:
http://www.szaffer.pl/
Jeśli ktokolwiek jeszcze o niej nie słyszał - autor pokazuje jak walczyć z nerwica.
Sam polecam także mój blog:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
Opisuje tą drugą stronę - osób, które "walczą" z nerwicą partnera. Chętnie odpowiem na wszelkie pytania. Zaznaczam także, że zakończenie historii, którą powoli przytoczę jest optymistyczne, choć nie zdradzę jakie to uwierzcie mi - będzie dobrze co by się nie działo.
W nerwicy największym problemem jest ogromna trudność skupiania się na pozytywnych aspektach życia. Apatia sprawia, że cierpiący na tą dolegliwość nie odczuwają radości co jest przyczyną negowania uczuć, które niegdyś zagościły w osobach dotkniętych nerwicą. Oczywistym jest, że istnieje szereg zależności, które to warunkują postawy osób chorych na nerwicę - chociaż Pan Szaffer słusznie zauważa, że nerwica nie jest chorobą, a jedynie nawracającym, ale co najważniejsze przejściowym stanem emocjonalnym.
Wiem jednak, że łatwo się mówi, a trudniej coś zrobić - łatwo więc byłoby mi powiedzieć, że grunt to skupić się na pozytywach, cieszyć się nimi, a negatywne myśli po prostu przepuścić - niech sobie przelecą:).
Niestety gdyby wszystko było tak proste to wszyscy żyli by w dostatku i bez problemów. Należy jednak pamiętać, że szczęście nie jest wynikiem, ale warunkiem - tak właśnie, to szczęście warunkuje poczucie zadowolenie z życia, nie jest więc następstwem szeregu pozytywnych zdarzeń. Można bowiem mieć wszystko, a nie odczuwać szczęścia, można natomiast mieć niewiele, a cieszyć się życiem i nie martwić problemami ani natrętnymi myślami.
Szczęście jest więc postawą - nie nagrodą:)
Teraz pozytywna konkluzja - zauważalną cechą wspólną osób dotkniętych nerwicą jest niesamowicie emocjonalna dusza takich osób. Tylko osoby wyjątkowo wrażliwe i na tyle inteligentne by móc analizować i zastanawiać się nad tym cierpią na nerwicę. Jest to więc przekleństwo ludzi dosłownie "myślących". Chociaż przekleństwo to zbyt mocne słowo.
Nerwica jest nieuleczalna, ale tylko w jednym sensie - zawsze może wrócić i wracać będą napady lękowe. Jednak, można uczynić ją swoim kompanem, druhem, skrzydłem nawet, miast traktować ją jak kulę u nogi, a wtedy okaże się, że nie jest taka straszna i da się z Nią żyć :)
Chętnie odpowiem na wszelkie pytania :)

Pozdrawiam,
Ezekiel
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 27 gru 2012, 23:56
edd1988, no tak tylko że wtedy czuje że "po co mam robic cos na sile" a z drugiej strony nie wyobrażam sobie żeby go miało nie byc..
Ale czy to jest normalne że nawet jak się nie widujemy (sprawy osobiste) to mnie drażni ,nawet rozmowa przez telefon ale jak sie widzimy to zazwyczaj mi przechodzi .
Ale ciągle go krytykuje i ciągle jakies "ale" ehh.. on nie zasługuje na to .. :(
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 28 gru 2012, 01:37
mains napisał(a):edd1988, no tak tylko że wtedy czuje że "po co mam robic cos na sile" a z drugiej strony nie wyobrażam sobie żeby go miało nie byc..
Ale czy to jest normalne że nawet jak się nie widujemy (sprawy osobiste) to mnie drażni ,nawet rozmowa przez telefon ale jak sie widzimy to zazwyczaj mi przechodzi .
Ale ciągle go krytykuje i ciągle jakies "ale" ehh.. on nie zasługuje na to .. :(


mains - nie wiem czy mogę się wtrącać, ale znam temat nerwicy od podszewki. Przestudiowałem wiele książek, rozmawiałem z wieloma psychiatrami i psychologami - tylko po to by pomóc mojej dziewczynie, ale miałem szczęście - Ta wtajemniczyła mnie w swój problem zanim się rozszalał, więc miałem czas się na to przygotować.
Rozdrażnienia są normalne, zwłaszcza u osób cierpiących na nerwicę. Postaraj się spojrzeć na sprawę z innej strony - z jednej strony wiesz, że na to nie zasługuje, a mimo to krytykujesz go - spróbuj zracjonalizować tą sytuację... Przeanalizuj dlaczego tak uważasz i jeśli faktycznie na to nie zasługuje to postaw sama przed sobą tezę - moja krytyka to efekt nerwicy.
Tak samo postaraj sobie wyobrazić siebie kochającą innego faceta. Powiesz pewnie, że potrafisz kochać, że przecież już kochałaś np swojego faceta tylko trochę wcześniej i nie jest to trudne. W nerwicy jednak myślenie staje się lekko zaburzone - potrafisz przywołać moment, w którym byłaś pewna tego co czujesz, a to tylko potęguje fakt, że w danej chwili po prostu nic nie czujesz. Co więcej będziesz się dzięki temu utwierdzać, że potrafiłabyś pokochać innego, a to z kolei będzie pchało Cie ku myślom, że to po prostu "nie to".
W takiej chwili powinnaś spróbować wyobrazić siebie z innym facetem, zupełnie innym. Kimś na kogo zwróciłaś uwagę pod względem fizycznym, może kimś z kim masz dobry kontakt i uważałaś, że skoro potrafiłaś na niego spojrzeć inaczej to znaczy, że nie kochasz swojego faceta, być może tego, z kim tak dobrze się dogadujesz... lepiej niż ze swoim facetem (może dlatego, że relacja ta nie wymaga od Ciebie żadnych zobowiązań). Teraz wyobraź sobie, że musisz określić i powiedzieć jasno, że go kochasz... Nie potrafisz prawda? Nie potrafisz bo w chwilach zmącenia emocjonalnego świata przez nerwicę nie jesteś pewna żadnego uczucia i nikomu nie możesz jasno obiecać takiego uczucia.
W chwilach kiedy nerwica daje trochę "luzu" człowiek myśli dokładnie tak jak wszyscy inni ludzie bez problemu nerwicowego. Racjonalizuje swoje uczucie. Wie, że ktoś jest ważny, że chce z nim być, że nie ma podstaw by nie wierzyć, że wszystko się ułoży. Dopiero nerwica zmusza do upewniania się w tym. To z kolei prowadzi do wątpliwości, a ta wywołuje lęk, lęk powoduje wzrost wątpliwości, i potęguje konieczność upewniania się przez co sam lęk znów rośnie i pętla się zamyka.
Polecam takie ćwiczenie - racjonalizację uczuć :)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 28 gru 2012, 11:37
Ezekiel, Super że się wtrąciłes bo wszystko co opisałeś jest od A do Z prawdą co czuje aż nie wierzę jak to czytam :D
Śliczne dzięki za pomoc bo to naprawde mi jest potrzebne ,noi również jak i Twoja dziewczyna miała szczęscie że na Ciebie trafiła :)
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 28 gru 2012, 14:13
Ezekiel takie mądre wypowiedzi na tym forum są potrzebne ;)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zmęczona1 28 gru 2012, 14:50
desdemona89, jak ja dobrze to znam, wiem jak się czujesz, ja w ten sposób przerobiłam wszystkich znajomych oczywiście każdego nowego znajomego a im bardziej obrzydliwe powiązania tym bardziej męczyło, jak np. brat mojego chłopaka czy jego tata coś okropnego i obrzydliwego jak już sobie ze wszystkimi facetami poradziłam w sensie że jak pojawiała się myśl dotyczącą kogoś nowego to już machałam ręką i mówiłam sama do siebie znowu następny, olewałam to już później i przeszło, teraz nerwica znowu zaatakowała tym razem wmawia mi kobiety na początku obłęd myslałam że juz wariuje, teraz trochę lepiej ale myślę że to natręctwo z moich wszystkich to jest najgorsze dla mnie i najbardziej obrzydliwe, dlatego tak długo we mnie siedzi, czasami już jest normalnie naprawdę dobrze a czasami dół dół lęk,strach i zastanawianie się w kółko kiedy to się skończy. Wyobrażam sobie następny tydzień, miesiąc, wiosnę, lato i mówię sobie nawet nie mam się z czego cieszyc bo każdy dzień to walka o siebie, bo każdy dzień taki sam, i każdej pozytywnej mysli towarzyszy to coś tak dla mnie bolesnego.
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 28 gru 2012, 18:23
desdemona89 Ciąg myślowy jest jak efekt łańcuchowy - nie zatrzymasz go, a starając się to zrobić jeszcze trudniej będzie Ci to zmienić. Nerwica jest okolicznością sprzyjającą do rozwijania się niepożądanych ciągów myślowych. Absorbuje Twój spokój przez co jeszcze bardziej skupiasz się na niepożądanych myślach. Dodatkowo w nerwicy uzewnętrznia się plastyczna wyobraźnia, co potęguje problem z radzeniem sobie z natrętnymi napadami myślowymi.
Muszę Cie teraz uświadomić w czymś bardzo ważnym - jeśli pojawiła się pierwszy raz ta myśl to teraz nie odpuści, będzie Cie nękać tak długo aż uwierzysz, że po prostu nic do niego nie czujesz. Musisz spróbować racjonalizować to co dzieje się w Twojej głowie. Pamiętaj, że każdy człowiek, nawet ten nie cierpiący na nerwicę miewa myśli, w których robi komuś krzywdę, zdradza najbliższych, a już fantazje erotyczne są najczęstszą ich odmianą. Musisz mieć świadomość jak działa ludzka psychika kiedy nie zakłóca jej nerwica - człowiek miewający fantazje erotyczne z innymi osobami nie jest człowiekiem, który zdradza partnera - jest to naturalna często mimowolna kolej rzeczy. Jednakże zdrowy umysł nigdy nie uwierzy, że mógłby wprowadzić to w życie, pamięta o uczuciu, które żywi do danej osoby.
Nerwicowy umysł zatraca się w tym wszystkim. Nie potrafi rozróżnić co jest prawdą, a co nie. Stąd jeśli jedna myśl jest dla Ciebie równie prawdziwa co druga to automatyczną reakcją jest odrzucanie uczucia do partnera. Nie wierzysz już sama sobie. Dlatego musisz być teraz czujna - spróbuj rozpisać sobie na kartce to co czułaś do partnera kiedy byłaś najpewniejsza tego uczucia, kiedy nie było wątpliwości. Potem spróbuj znaleźć w swojej głowie przebieg narastania tego uczucia w Tobie i wreszcie racjonalizuj! Pamiętaj, że wątpliwości ma każdy człowiek, ale tylko nerwicowiec uzna, że wątpliwość ma głębszy sens, co będzie nakręcać Twój lęk.
Spróbuj więc wyobrazić sobie, że brat, ojciec partnera miałby być Twoim partnerem, że to jego miałabyś kochać, obiecać mu wierność i uczucie, którego w danej chwili nie żywisz. Spostrzeżesz różnicę między relacją myśli o nich i o partnerze, a uczuciami, które żywisz do poszczególnej osoby.
Jeśli ktokolwiek lub sama dojdziesz do wniosku, że nie możesz wszystkiego zrzucać na nerwicę - to pamiętaj - to jest kolejny dowód na to, że nerwica wzmaga w Tobie apatię i przez to coraz mocniej wątpisz w uczucie do partnera. Jest to kolejna objaw zapętlającego się błędnego koła nerwicowego. Nie daj nerwicy wmówić sobie, że uczucie musi być równie żywe i identyczne jak w chwili kiedy byłaś tego najbardziej pewna:)
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 28 gru 2012, 19:13
Jak mówisz o tych wszytskich wyobrazeniach to nie potrafię sobie tego poukładać, wyobrazić?... Jak myślę o tym, że miałabym byc z kims innym to mam wrażenie, że czułabym ten sam lęk co teraz do mojego partnera i wygladało by to tak samo... wiec wniosek mam jeden ze pewnie to nie nerwica... Moj mętlik w głowie jest nei do opisania!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do