Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zmęczona1 01 gru 2012, 14:59
mains, na pewno go kochasz, to ta choroba robi nam w mózgu taki mętlik, ja z taka myslą żyłam miesiącami, trwało to bardzo długo ale było nieprawdą choć czasem dalej to wraca, nie zwracam na te mysli uwagi, są to są życie toczy się dalej. Jak sie uporasz z tym to pewnie później będzie inny temat, nie przejmuj się i nic sobie nie tłumacz, nie rozmawiaj ze sobą, jak masz je w głowie to niech sobie są, same przyszły same odejdą trzeba tylko czasu. Sama mam problem z różnymi rzeczami ale pocieszam sie tym że skoro miała tyle tych natręctw i wszystko przeszło to te też przejdą, tylko czasami brakuje mi sił żeby je przetrzymac..........
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 07 gru 2012, 12:37
mains dla kazdego wlasny przypadek to cos najgorszego... ;o) ile ja się juz z tym mecze. Glowa do góry ! ;)))

-- 07 gru 2012, 12:37 --

mains dla kazdego wlasny przypadek to cos najgorszego... ;o) ile ja się juz z tym mecze. Glowa do góry ! ;)))
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 07 gru 2012, 21:23
dziewczyny nie wiem co się ze mna juz dzieje .. ciągle mysle tylko o tym ze to KONIEC ze musze to skonczyc ze NIE WIEM czy nadal go kocham i tak cały czas .. w pewnym momencie mysle juz zeby to zrobic i tyle ,nie odczówam zadnych pozytywnych emocji :(( nie wiem co robic .... :why:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 08 gru 2012, 15:19
Znamy to !! Znam to! Ponoc to choroba. Wiec odpusc sobie i nie zrywaj:)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Bezradna89 11 gru 2012, 18:13
ZMĘCZONA1 powiedz jak to się u Ciebie zaczęło.Coś mi się wydaje że dzień ślubu musiał być dla Ciebie najważniejszym i najszczęśliwszym dniem w Twoim życiu, w Naszych "przypadkach" napewno wygląda to trochę inaczej.

-- 11 gru 2012, 17:30 --

Nie wiem o co chodzi w tej nerwicy z tym szatanem, ja też to miałam.Jestem osobą bardzo wierzącą w Boga wierzę że kilka może kilkanaście razy w życiu mi pomógł. Może to jest tak że to diabeł próbuje Nas przeciągnąć na złą stronę, żebyśmy zostawiły osoby które kochamy, żebyśmy je obrażały.
Wiecie to są tylko takie tam moje przemyśłenia...Ale ta nerwica kręci się zawsze wokół osób na ktorych nam zależy.
Teraz jak miałam napad tych myśli (z którymi w sumie wciąż walcze) zaraz na początku gdy znów zaczynałam myśleć czy go kocham, a może chcę czegoś innego, w nocy miałam sen.Śniły mi się jakieś podziemia było ciemno i ponuro. i wiem że był tam właśnie taki szatan a z drugiej strony stał mój chłopak i było takie zdanie że idź do niego przecież Go kochasz.Jak się obudziłam (mój chłopak grał jeszcze na kompie)przybiegłam do Niego i prosiłam Go żeby już przestał i przyszedł do mnie do łóżka.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
13 lis 2012, 14:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zmęczona1 11 gru 2012, 21:40
Bezradna89, tak było pięknie, bardzo go kocham wtedy też. Ale oczywiście targały mną myśli nie kochasz go? Nie wychodź za niego a ja jak gdyby nigdy nic nie słuchając tej cholernej nerwicy, myślałam tylko o ślubie, i liczyłam też na to że po ślubie po przeprowadzce wszystko się zmieni myśli odejdą a ja będę zdrowa. Doszły inne problemy z teściową która myslała że zastąpi moim dzieciom matkę, do tej pory mam lęki przed nią ale długo by opowiadac, na pewno kobieta pogłębiła moją nerwicę. Zaczęłam też pisac na wątku DDD ale na razie nikt nie odpisał a pytałam ich czy może ja też jestem DDD?
Pytasz jak się zaczęło. 10 lat temu spotkałam dawno niewidzianego kolegę, który kiedys we mnie się kochał i to bardzo, fajny kumpel, nasze drogi się rozstały, po kilku latach spotkałam go przypadkiem, widac było że dalej mu na mnie zależy, ale ja cieszyłam się z naszego spotkania bo bardzo go lubiłam. Pamiętam pomyślałam wtedy "dla takich chwil warto życ"a potem było tragicznie analizy dlaczego tak pomyslałam i ciągła nie ustająca myśl że go kocham jego imię dźwięczało ciągle w moich myslach, a wiedziałam że kocham mojego chłopaka nad życie miałam wyrzuty sumienia, nie jadłam nie spałam ciągle płakałam. Siedziała w nocy zwinięta w kłębek na podłodze i błagałam Boga że by to wreszcie się skończyło, potem depresja, psychiatra ,leki na dzień inne na noc. I tak ponad rok płaczu i walki o siebie. Jak odkryłam że nagle te myśli że kocham niby kogoś innego przerzuciły się na innego chłopaka i wtedy pomyslałam jesli minęło mi z tym chłopakiem to może z następnym też, i tak przerobiłam wszystkich znajomych i minęło te 10 lat, raz było spoko, raz normalnie były doły ale najgorszy po tej przerwie było teraz w sierpniu.
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Bezradna89 12 gru 2012, 00:06
ZMĘCZONA1 przepraszam że pytam, co oznacza skrót DDD?

-- 11 gru 2012, 23:19 --

Czyli w sumie coś w podobie do mnie.
U mnie zaczęło się tak że leżałam sobie łóżku i pomyślałam sobie że gdybym nie była ze swoim chłopakiem to prawdopodobnie spotykałabym się z chłopakiem z którym spotykałam się zanim poznałam swojego obecnego chłopaka.I wtedy zaczął się kosmos w mojej głowie.Nie potrafiłam sobie wytłumaczyć tego że gdybym nie spotkała mojego obecnego chłopaka to byłabym z tamtym a nie teraz gdy mam chłopaka którego kocham.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
13 lis 2012, 14:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zdołowana88 12 gru 2012, 12:50
Hejka! Mnie niestety też to spotkało! Mam cudownego chłopaka od roku. Wcześniej nie miałam żadnych wątpliwości, a teraz codziennie się z tym zmagam. Dodam, że jak u większości z Was, nerwica dawała o sobie znać wcześniej - stany lękowe, natrętne myśli, czasami stany depresyjne. Cholernie ciężko jest się z tym zmagać, bo niby wiadomo,że to nerwica, ale z drugiej strony... nie mamy pewności. Gdy wyobrażę sobie,że mogłabym go stracić/zostawić, to dla mnie koszmar. Coś jednak mnie blokuje przed uczuciem totalnej pewności i radości bycia z nim. Już miałam iść do lekarza i nagle mi minęło - znów odczuwałam miłość, radość i spokój ducha. Naiwnie myślałam,że już minęło...Teraz wygląda to trochę lepiej, bo nie wymiotuję i nie płaczę codziennie...ale jestem jednak bardziej spięta, czasem zdołowana tymi myślami.
Kiedyś martwiłam się,że to mój ukochany mnie zostawi, zdradzi, przestanie kochać. Teraz przeszło na drugą stronę :) Pozdrawiam!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 gru 2012, 12:27

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez bedzie.dobrze 12 gru 2012, 14:20
dziewczyny po co sie tak męczycie...idzcie do specjalisty po pomoc!!!!
bedzie.dobrze
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zdołowana88 12 gru 2012, 15:16
No właśnie! Ja się już przymierzam..Szkoda tylko,że to tyle kosztuje :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
12 gru 2012, 12:27

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zmęczona1 12 gru 2012, 17:47
zdołowana88 napisał(a):Kiedyś martwiłam się,że to mój ukochany mnie zostawi, zdradzi, przestanie kochać. Teraz przeszło na drugą stronę :) Pozdrawiam!

Miałam tak samo.

Bezradna89 - DDD -Dorosłe Dzieci rodzin Dysfunkcyjnych a czy ja do nich należę, nie wiem? Nikt też mi nie odpisał na mojego posta :(
Offline
Posty
158
Dołączył(a)
23 paź 2012, 19:56

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez trek 12 gru 2012, 18:48
a co tam pisać, roztrzasac z Toba czemu tak pomyślałaś? no przecież nie będziemy brali udziału w Twoich natrectwach ;)

Tymczasem sprawa jest bardzo prosta: jak bedziesz sie przejmowala odczuciami swoimi myslami to bedziesz chora, bo to sa bardzo subtelne sprawy i nerwica ma tu duze pole zeby cos wkrecic itd., zobacz nawet do konkretnych spraw typu kurki od gazu, nerwica potrafi wzbudzic watpliwosci pomimo 3krotnego sprawdzenia, wiec co do mysli, odczuc, jakichs relacji to potrafi tak czarować, ze nigdy z tym nie wygrasz jedyny sposob to nic sobie nie udowadniac i dzialac na zasadzie nie obchodzi mnie to. 'Kocham ją/go? A moze, nie obchodzi mnie to, wracam do swoich zajęć'.

Przyjmij prostą i racjonalną filozofię życia, że myślami i odczuciami nikogo nie skrzywdzić, liczą się czyny i konkrety.
Ja przyjąłem taką prostą filozofię życia i znalazłem system etyczny zgodny z nauką współczesną, tam różne sprawy są wytłumaczone i pomaga żyć odbierając znaczenie tym bzdurom którymi się zajmowałem.


W leczeniu zok masz 3 czynniki: leki, psychoterapia i racjonalizacja, ja nie biore lekow i nie robie psychoterapi tylko wlasnie ta racjonalizacje i to juz duzo daje, ale leki tez chce dorzucic.
Najlepszy efekt jest polaczyc 3 czynniki, wtedy jest duza sila leczenia.

Ty nie stosujesz, jak na ten moment, zadnego elementu, szkoda. :(
trek
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Folkini 12 gru 2012, 23:58
trek napisał(a):a co tam pisać, roztrzasac z Toba czemu tak pomyślałaś? no przecież nie będziemy brali udziału w Twoich natrectwach ;)

Tymczasem sprawa jest bardzo prosta: jak bedziesz sie przejmowala odczuciami swoimi myslami to bedziesz chora, bo to sa bardzo subtelne sprawy i nerwica ma tu duze pole zeby cos wkrecic itd., zobacz nawet do konkretnych spraw typu kurki od gazu, nerwica potrafi wzbudzic watpliwosci pomimo 3krotnego sprawdzenia, wiec co do mysli, odczuc, jakichs relacji to potrafi tak czarować, ze nigdy z tym nie wygrasz jedyny sposob to nic sobie nie udowadniac i dzialac na zasadzie nie obchodzi mnie to. 'Kocham ją/go? A moze, nie obchodzi mnie to, wracam do swoich zajęć'.

Przyjmij prostą i racjonalną filozofię życia, że myślami i odczuciami nikogo nie skrzywdzić, liczą się czyny i konkrety.
Ja przyjąłem taką prostą filozofię życia i znalazłem system etyczny zgodny z nauką współczesną, tam różne sprawy są wytłumaczone i pomaga żyć odbierając znaczenie tym bzdurom którymi się zajmowałem.


W leczeniu zok masz 3 czynniki: leki, psychoterapia i racjonalizacja, ja nie biore lekow i nie robie psychoterapi tylko wlasnie ta racjonalizacje i to juz duzo daje, ale leki tez chce dorzucic.
Najlepszy efekt jest polaczyc 3 czynniki, wtedy jest duza sila leczenia.

Ty nie stosujesz, jak na ten moment, zadnego elementu, szkoda. :(
Jestem tu po raz....kolejny. TO NIE MINEŁO.... Najpierw 4 lata temu z jednym mezczyzna, potem przez kilka miesiecy z drugim, potem zeszlismy sie i wlasnie sie po 6 miesiacach znow rozstalismy...
PRZEZ NIE: NATRETNE MYSLI...Ich przyklad, porcja ponizej:

Gdy rozmawiam z kims (bliskim)przez Internet na komunikatorze , zazwyczaj jest ta osoba moim chłopakiem, to gdy np. chce już isc spac, albo robie cos innego, pisac prace, oglądnąć swój serial, to zaczynam mieć mysli ze pewnie t o znaczy ze ON nie jest dla mnie tak wazny, ze to nie Milosc, ze nie czuje do niego wystarczajco duzo, ze nie jestem zakochana na tyle żeby się z tą osobą wiązać na stałe… Mam wyrzuty sumienia, bardziej w postaci tych podświadomych myśli….
Nie potrafię zrobić tego co chce w danym momencie, bo blokują mnie myśli, są jak znak, pomiar wielkości miłości i zawsze jest ona niewystarczająca, zwłaszcza gdy porównam ją do kogoś innego…do innej, zawsze lepiej dopasowanej pary…

-- 13 gru 2012, 00:01 --

PROSBA : KRAKÓW : CZY JEST KTOS NA FORUM W TYM TEMACIE Z KRAKOWA I CHCIAŁBY NA ŻYWO POROZMAWIAĆ O TYM PROBLEMIE??? CHETNIE POGADAM A MOŻE NAM TO POMOŻE...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 lis 2008, 17:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 13 gru 2012, 09:45
Czyli masz to przy każdym chłopaku... To koszmar ! :/ Coż ja zawsze staram się pocieszyć, że są o wiele gorsze choroby. Natomiast mi się juz w głowie tak pomieszało, że nie potrafie dojść do ładu. Najgorzej się czuję jak przychodzi myśl " dzis z nim zrywam, bo przeciez i tak nic nie czuje ".. Wtedy moje ciało przytłacza lęk i łzy napływaja do oczu. Na szczęscie od stycznia psychoteriapa... jedno spotkanie zapoznawcze juz mialam i Pani psycholog wydaję się być sensowna. Co mnie jeszcze męczy np to że nie mogę slychać zbytnio określonej muzyki, patrzeć na filmy.. bo nie daj Boże, że ktoś kogoś przestaje kochac i odchodzi.. to ja momentalnie szytwnieje...że niby też tak mam itp. Za dużo tego by o tym wszytskim pisać......
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 12 gości

Przeskocz do