Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Lucy86 15 lut 2007, 11:49
Ja już nie daję rady :(
Już nie wiem, czy chce z nim być czy nie...te natręctwa zniszczą mój związek ;(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 15 lut 2007, 13:52
Lucy poszlas dzis do lekarza???????

[ Dodano: Czw Lut 15, 2007 12:52 pm ]
Lucy to nerwica! chociaz trudno w to uwierzyc prawda? ze takie cholerstwo! najczesciej to wlasnie dotyczy osob na ktorych nam najbardziej zalezy, wlasnie przeczytalam twoj pierwszy post, Ty masz o tyle lepiej ze jak do niego przychodzisz to robi ci sie lepiej, ja mam tak tylko czasami ;/ jak juz przyjdzie mala mysl...... to koniec dobrych chwil, te mysli potrafia zepsuc najwspanialsza, zabawna pelna milosci chwile ktora dziala sie przed chwila.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 15 lut 2007, 17:26
No byłam dziś u lekarza, potwierdziła, że to nerwica, choć na początku się wahała, mówiąc, że może to coś nie w porządku w związku, ale poszłam z mamą, i mama zaczęła mówić, że dotąd wszystko było dobrze, że jesteśmy już 2,5 roku, że ten chłopak znosi wszystkie moje kolejne problemy i wtedy psychiatra powiedziała, że no tak to nerwica i zapisała Asentrę (50 mg), od przyszłej soboty mam zwiększyć do 100 mg. Bo ja już tę Asentrę zaczęłam brać w tę sobotę (dostałam receptę od internisty).

Za pół godziny przychodzi mój chłopak - ach, jakbym chciała, żeby dziś nie było tych myśli...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 15 lut 2007, 17:36
Trzymam kciuki Lucy! moja tez powiedziala ze to nerwica, wiadomo uwierzyc nie chcialam... jakby moja mama poszla ze mna to samo by powiedziala :) bo mam ta sama sytuacje co ty, nie martw sie po lekach lęki moga sie nasilic! u mnie tak bylo!!!! napisz jak bylo:) hanusiu aniu co u was????????? ja tez wychodze:P oj oby bylo lepiej........
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 15 lut 2007, 18:15
jak zaczęłam brać leki to też lęki mi się nasiliły na kilka dni i to bardzo!! czułam sie fatalnie... ale teraz myślę że dzięki nim udaje mi się robić ciągłe kroki wprzód:)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Ana24 15 lut 2007, 20:21
pierwszy dzien terapii za mna...
kazdyt czwartek przez okolo pol roku bede tam chodzic.Boze oby pomoglo
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 15 lut 2007, 22:29
Aniu! jesli mozesz napisz jak bylo! co mowil psycholog, nie martw sie wszystko sie ulozy, u mnie dzis byl normalny dzien!!!!!! szczesliwy, choc raz mnie naszlo, Boze oby tak bylo juz zawsze.... bo jak wiem to nawet kilka dni bylo oki a potem znowu;/ mam nadzieje ze Boza sila plus leki pomogly....ale nie ciesze sie przed zachodem slonca, chociaz juz zaszlo:P to potratuje to trzezwo, wiecie co przez rok jak mialam hipochondrie to codzien sie balam smierci i chorob, teraz takie mysli nawet do glowy mi nie przyjda a nawet smieje sie z tego jak moglam sobie cos ubzdurac obysmy sie kiedys z tego smiali! pozdrawiam:) dobrej nocki!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 15 lut 2007, 23:00
to jakby zlozona sprawa...taki stan nie bierze sie z powietrza....ta Pani jest spoko bardzo przyjemna i co najwazniejsze czuje sie przy niej swobodnie...pytala o wszystko dom rodzine relacje z domownikami wczesniejsze zwiazki....to co juz udalo sie nam ustalic to ze te mysli (watpliwosci co do uczuc) zastapily dotychczasowe (4 lata trwajace) leki ze strace Lukasze ze ode mnie odejdzie- wtedy jednak nie plakalam bio bylam pewna swoich uczuc...a teraz na miejsce lekow ze on odejdzie mam leki czy ja nie chce odejsc i watpliwosci do do swych uczuc ktorych kiedys bylam pewna na 300%......powiedziala ze czeka mnie bardzo duzo pracy bede godzic co tydzien przez przynajmniej pol roku......jak sie okazalo mialam tez natrectwa ruchowe ktore bagatlizxowalam_ spraedzanie smsow do Lukasza czy przypadkiem nie napisalam nic nie stosownego co mogloby sprawic ze odejdzie lub sie obrazi....sprawdzanie gazu...dzwonienie po setki razy i pytanie czy przypadkiem nie jest zly mimo ze nie byl i placze bez powodu ze odchodzi kiedy nie odchodzil.........
najtrudniejsze jest to ze w domu nie mam szans na opiwedzenie o tym co sie ze mna dzieje.i udawanie ze wszystko okej jest bardzo trudne...ale wiecie co? nie wiem czy bedzie dobrze ale bede sie starac i doloze wszelkich staran by wygrac! postaram sie byc dobrym pacjentem by wyjsc z tego gowna jak najszybciej.
pa
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez apsik84 15 lut 2007, 23:29
ja juz chodze 3 miesiące na psychoterapie i jeszcze ok 3 - 4 spotkania i koncze :D czuje sie naprawde dobrze... mowie wam że jest to do wyleczenia, tylko trzeba isc do psychiatry! i duzo duzo pracy włożyc. Piko to głównie do Ciebie bo strasznie od tego uciekasz!! :) co chwile mowisz ze juz jutro idziesz a nie idziesz:) ja sie meczylam przez 4 miesiące bez... i bylo coraz gorzej! stan sie poglębił... wiec trafilam w naprawde nieciekawym momencie... eh to było najgorszy czas w moim życiu... nawet natrectwa z dziecinstwa i rozne obsesje nie byly tak trudne do przejscia jak to - to po prostu zwaliło mnie z nóg (bardzo lekko to ujmując:) )
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Ana24 15 lut 2007, 23:37
Apsik84 myslisz ze dam rade mimo ze ja mecze sioe z tym od roku?
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 15 lut 2007, 23:37
masz racje apsik:PPPPP wybieram sie jak sojka za morze:P hehehe :)))) aniu mam chyba podobnie jak ty.... tak jak ci kiedys pisalam bylam baaardzo bardzo przewrazliwona na temat mojego chlopaka, balam sie ze mnie zostawi ciagle pytania: kochasz mnie? jak tylko jego glos w sluchawce byl innny, powazny lub olewacki wpadalam w panike, pytalam co sie dzieje?! masz kogos? nie podobam ci sie! jak tylko spojzal w inny sposob to tak samo..... i tez bylam swoich uczuc pewna na 300 % ! dlatego dzis jestem zadowolona bo wrocily stare nawyki:P kochane zycze wam szczescia! bede raniutko! spijcie dobrze:)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 15 lut 2007, 23:39
Pikpokis kiedy pisalam ze mnie juz chyba dobrze na forum tez calczelam odczuwac stare leki i bylam szczesliwa ze sie boje znow o Niego...ale po kilku dniach znow wrocily watpliwosci..
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez Lucy86 16 lut 2007, 12:05
Ja wcześniej miałam paniczny lęk, że on odejdzie albo że mnie zdradza, a jak musiał pojechać na szkolenie wojskowe na 2 tygodnie, to codziennie się trzęsłam, że coś tam mu się stanie, już widziałam, jak ginie od niechcący wystrzelonej kuli :/ masakra...

A dzisiejsza noc nie była najlepsza. Budziłam się co parę minut i myślałam, że nie powinnam z nim być, tylko z moim kolegą, który kiedyś się starał o to, żebym z nim była. Tylko że ten kolega jest egoistą zapatrzonym tylko w siebie i zawsze jak przychodził to się kłóciliśmy, więc te natręctwa są wyssane z palca, poza tym gdybym nie chciała być z moim chłopakiem, to czy bym była z nim już 2,5 roku? (jutro właśnie będzie dokładnie 2,5 roku :smile: ). Codziennie boję się ranka, bo wtedy jest najgorzej, a jak u Was?

A psychoterapię zaczynam od przyszłego tygodnia. Trochę się boję, ale wierzę, że będzie dobrze...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez apsik84 16 lut 2007, 13:03
Lucy86: mialam to samo! natrectwa, że niby mam byc z kolegą który strasznie sie o mnie starał!! masakra to jest... jednoczesnie na rozum biorąc byłam pewna że tego nie chce!

Ana24: czy chodzisz na psychoterapie? (tzn mowisz ze dopiero zaczełaś no nie? ) bo to ze meczysz sie od roku to moze wlasnie dlatego, że nie poszlas z tym wczesniej do specjalisty tzn powiem tak: jakbym sie nie zglosila do tej mojej psychoterapeutki to wiem ze o wiele dłużej czułabym sie zle i postęp nie nastąpiłby jeszcze... tak mysle. Jesli nie chodzisz to sie zglos a wtedy mysle ze sobie poradzisz... zreszta mysle ze wszyscy z tego wyjdziemy: w koncu to ze chcemy ze sobą walczyć to oznacza że chcemy walczyc o tą jedyną osobę naszego życia no nie? a co to innego jest jak nie miłość? :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do