Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 02 lis 2011, 09:27
asia17, tak jesteśmy tutaj tylko rzadko coś piszemy!! A co się dzieje?? Opisz problem postaram się pomóc.
Poczytaj też wstecz posty innych użytkowników w tym temacie to na pewno pomoże!!

Pozdrawiam
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez asia17 02 lis 2011, 16:00
Mam 17 lat i jestem z chłopakiem 1,5 roku. Od września zaczęło
się trochę psuć miedzy nami i ja bardzo to przeżyłam. Zawsze byliśmy
ze soba bardzo blisko. Pewnego wieczoru gdy z nim rozmawiałam pomyślałam
że tracę z nim więź.. wystraszyłam się tego bardzo poczułam się
dziwnie zrobiło mi się gorąco cięzko mi się oddychało czułam taką
pustkę cała drżałam nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Wydaje mi
się że od tamtej pory się zaczęło. Pewnego razu też poczułam że nie
chcę żeby mniedotykał byłam w takim złym stanie chciałam gdzies uciec
zostać sama i to mnie jeszcze bardziej wystraszyło. Czułam się tak
okropnie bałam się z nim spotykać rozmawiać żeby tylko nie przyszła
ta okropna myśl. Nie miałam siły wstawac z łóżka schudłam 3 kg nic
mnie nie interesowało. Teraz gdy wiem że to może być nn jest lepiej...
Choć lęk nie odchodzi. Ja nie mam teraz w ogole życia. W mojej głowie
siedzą tylko te mysli! to jest straszne. Różne rzeczy wymyslam. Ciągle
szukam potwierdzenia że go kocham. Wczoraj miałam lepszy dzień.. na
chwile zapomniałam. Śmiałam się, nie odstępowałam ukochanego na krok.
Niemogłam się odkleić. Ale zaraz przyszedł lęk. Boję się że to nie
nn... Ze moje uczucie wygasło. Ale ja w głębi duszy czuje ze to jest ten
jedyny. Ta miłość to najwspanialsza rzecz jaka mnie spotkała. Nie
wierzyłam w soje szczęście. Do czasu... Dzisiaj było mi tak źle ze
kręciło mi się w głowie, chciałam wymiotować... Bolało mnie to że
patrze na niego i nie czuję nic. Boję się ze sie poddam... Wizytę u
psychiatry mam umówioną ale jak mam opowiedzieć o sowim problemie?

-- 03 lis 2011, 15:29 --

chyba zostałam z tym sama...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2011, 21:02

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 03 lis 2011, 20:23
asia17, opowiedzieć o problemie tak jak czujesz, masz być prawdziwa, autentyczna :smile: to po pierwsze, psychiatra wyda diagnozę i prawdopodobnie skieruje Cię na terapię, tego rodzaju natręctwo faktycznie jest trochę hmm trudne, bo ciężko jest stwierdzić czy to faktycznie ono czy uciekanie przed prawdą w chorobę... jednak co by to nie było warto zadać sobie kilka pytań i spróbować (o ile to możliwe) na chłodno ocenić swój związek : Jak mój partner mnie traktuje? Czy odnosi sie do mnie z szacunkiem? czy szanuje moje zdanie? czy jest moim przyjacielem? Czy przy nim chce się rozwijać? Czy czuję się dowartościowana? spełniona przy nim? czy jego zachowanie, słowa, gesty sprawiają że czuje się szczęśliwa? czy może stosuje on wobec mnie przemoc fizyczną (bije, popycha etc) a może słowną (wyzywa, zastrasza, wyśmiewa, kpi, poniża, jest złośliwy, umniejsza, ośmiesza przed innymi, stosuje szantaż emocjonalny)? na ogół wiemy jak jest naprawdę ale wolimy trochę koloryzowac, usprawiedliwiać.. wynika to rzecz jasna z niskiego poczucia własnej wartości w stylu jak on może kochać kogoś takiego jak ja... ja nie zasługuję na niego/ na nią i generalnie ciesz się tym co masz bo nic lepszego ci sie nie trafi i tak nikt inny cie nie zechce... te ostatnie zdanie może i były brutalne ale nie chciałam nikogo wystraszyć, ja swego czasu też zrobiłąm taki bilans na szczęście wyszło na plus czyli dla takiego faceta warto :) Jedyne co chciałam podkreślić panowie i panie jeśli wiecie że wasz partner to człowiek kochany i wartościowy, to walczcie ile sił już dajcie spokój z tymi uniesieniami z pierwszych miesięcy związku trzeba sie uspokoić troche, jakość związku buduje się cały czas, trzeba umieć rozmawiać, ale tak prawdziwie szczerze nie obrażać sie jak dziecko nie robić wyrzutów, nie ukrywać tego co nas boli :) ale jeśli nasz partner to wampirek emocjonalny, jeśli wysysa z nas energię i siły, jeśli potrafi nas poniżyć, upokorzyć, ośmieszyć sprawić że czujemy się źle, niepewnie, jednym słowem jeśli dowala nam to powiedzmy sobie szczerze może i egoistycznie: Zależy mi na sobie,na MOIM szczęściu, chronię swoją psychikę więc czas się pożegnać. Jestem wartościowym człowiekiem i na pewno prędzej czy później ktoś na horyzoncie się pojawi, kiedyś na terapii rysowaliśmy tort, skłądał się z wielu kawałków partner/miłość był jednym z nich, a nie całym tortem, poza tym przyjaźń, praca, hobby, zdrowie, rozwój, zadbajmy o to żeby nasz tort miał wiele kawałków, wtedy po utracie jednego nie tracimy całego życia i świata, a i dla partnera i dla siebie będziemy ciekawszymi ludźmi, którzy coś robią, działają, stają sie lepsi, a nie jak bluszcz uwieszają sie i niedają sobie ani jemu oddychać.... poza tym trzeba mieć swoją przestrzeń, jakiś kawałek tylko włąsny nie można zlewać sie z partnerem to nikomu nie służy, prawdziwa miłość to nie znaczy trzymanie sie za rękę 24 na dobe, buzi buzi i sto smsów i ciągłe wzdychanie czasem może nam sie nie chcieć i to normalne, trzeba troche luzu i oddechu w tym a będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez asia17 03 lis 2011, 20:47
Ja uważam że to najlepszy człowiek na świecie! Nigdy mnie nie wyzwał, nie obraził.. Wiadomo sprzeczki były i poważniejsze kłótnie, ale na poziomie. Dlatego boli jeszcze bardziej, że coś takiego się dzieje w mojej głowie.. Nawet nie wiem już kim jestem. Wszystko mi się pomieszało... Chyba znów stan depresyjny. Gdy się cieszę, zapominam o problemie na chwilę to jest super, tak jak dawniej... Ale wiadomo co sie dzieję poźniej.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 lis 2011, 21:02

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kalusia145 19 lis 2011, 17:35
Czy ktoś tu jeszcze jest ?? ożywmy te forum... Opowiedzcie o swoich problemach, co czujecie itp.
Ja ostatnio mam myśli, że na niego nie zasługuję, że nie będę mu kiedyś robiła dobrych obiadów bo nie mam do tego ręki, boję się że nie będę dobrze sprzątała, a on lubi mieć porządek. Myśle i boję się że mógłby mieć lepsza :((((
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 paź 2011, 17:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cyc454 11 lut 2012, 23:08
siema, dawno mnie tu nie było. tak dla przypomnienia: moj problem polega na tym że " nie potrafię kłamać dziewczynie na której mi zależy". Z początku można pomyśleć: super, nadaje się na męża ale to jest właśnie przekleństwo i już mowię dlaczego. Wyobraźcie sobie że mam dziewczynę, która pyta się mnie: ładnie wygladam? Facet powinien bez względu na wszystko odpowiedzieć : tak kochanie, wyglądasz bosko. Ale ja nie potrafię kłamać kobiecie, z którą jestem w związku. Najgorsze jest to że nie potrafię często zdecydować czy źle postąpiłem w stosunku do mojej dziewczyny czy nie. Wtedy myśli nie dają mi spokoju i chodzę zmartwiony i w głowę dostaję. Myśli znikają dopiero po tym jak powiem dziewczynie o co chodzi. często ona stwierdza że to błahostka i że nie muszę jej przepraszać za takie pierdoły itd. Ale ja nie potrafię rozróżnić kiedy przekroczyłem ze tak powiem .. zasady "fair play" Myśli stają sie tak natrętne że zrywam z kobieta ktora kocham bo juz nie wytrzymuje (zresztą ona tez nie ma łatwo). oczywiście problem z samego topicku też wystąpił. Jeny.. krok mnie dzielił od samobójstwa albo wariactwa. a teraz? jestem sam.. boje się związywac z kobietami, wole pozostawać z nimi w przyjaźni. Poza tym boję się że gdy będę z kobietą już jakiś czas to znajdę w jej wyglądzie jakieś defekty które sprawią ze nagle przestanie mnie się podobać. trudno jest mi okazywać uczucie miłości kobiecie ktora nagle wydaje mi się obrzydliwa, pomimo tego że ją kocham.
co wy na to?
pozdrawiam :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 lis 2009, 19:25

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez guciotyfus 14 mar 2012, 22:06
witam
troche ciezko sie mi bylo przelamac zeby tu cos napisac ale po wczorajszym wieczorze zdecydowalem sie poszukac gdzies pomocy.chodz by slowa otuchy. mam podobna schize co cyc454 ale od poczatku bo jak nie napisze wszystkiego to mnie tez bdzie dreczylo. jestem z wspaniala dziewczyna juz prawie 5 lat. historia naszego zwiazku jest tez bardzo zagmatwana jak moja psychika. moja obecna dziewczyna jest (byla) przyjaciolka mojej bylej dziewczyny.poznalismy sie gdy bylem juz w zwiazku z moja byla(to byl pierwszy moj powazny zwiazek). pamietam pierwszy dzien jak ja poznalem... przyjechalem z niespodzianka do mojej bylel. mialem byc na wakacjach ale przyjechalem wczesniej. moja byla nie zabardzo sie cieszyla ze przyjechalem i niezabardzo na mnie zwracala uwagi ale spedzielem z moja obecna dziewczyna wspanialy wieczor. pamietam go jak dzis. przel 3 lata trwania mego zwiazku Klaudia (moja obecna dziewczyna) zawsze byla kims wyjatkowym dla mnie z kim moglem porozmawiac nie czujac ograniczen, dobrze sie bawic, zawsze byla wsparciem dla mnie, byla naprawde kims wyjatkowym. moja byla po czasie zaczela watpic w nasz zwiazek i milosc (paradoks teraz robie to ja) i przez dlugi czas zylem w nie wiadomej sytuacji raz chciala byc ze mna raz nie chciala. zrywala ze mna na wakacje zeby sie mogla pobawic (zdradzac mnie)z innym facetami w ramach testu czy to jest milosc itp. ja sam po czasie zaczalem w to wszystko watpic w sens tej milosci i tego zwiazku. i sam zaczalem sie zastanawiac czy to jest milosc. calujac ja nie wiedzialem o czym mam myslec lub myslalem o tym czy o tamtym. mysle ze to byly zalazki tego co mnie teraz dopadlo. po wielu dniach cierpien czy to ze strony mysli czy bylej dziewczyny zaczynalem miec dosc tego. i tak doszlo do sylwestra na ktorym poklucilem sie z bylą dziewczyna jak zeszta nie raz. i sylwestra spedzilem z moja obecna dziewczyna co skonczylo sie wyladowaniem w lozku. nie wspomnialem ze wiedzialem ze moja obecna dziewczyna byla mna zauroczona zanim zaczalem byc w zwiazku z byla. moj zwiazek przetrwal jeszcze tylko pare miesiecy ona zerwala ja sie pogodzilem z tym i powoli zaczalem sobie jakos zycie ukladac. a jako ze ja nie jestem typem samotnika i nie lubie byc sam to troche myslalem nad tym zeby byc z moja obecna dziewczyna. zdecydowalem sie do niej odezwac i udalo sie zostalismy para. tylko ze Klaudia nie chciala mowic nic mojej bylej o tym. wiec trzymalismy to w sekrecie.po jakims czasie odezwala sie byla z prosba o spotkanie. gdy sie spotkalismy odstawila scene ze nie moze zyc bezemnie itp. a jako ze nie bylo to dlugo po naszym rozstaniu to uleglem jej. na jedna noc to byl moj blad przyznaje sie bez bica. dalem dupy na calej lini. ale czulem z jak z nia zostane to moje zycie nie bedzie szczesliwe. i czulem ze to juz nie jest to. ze nie chce tego ciagnac. dzieki bogu moja kochana Klaudia wybaczyla mi to i od tego momentu stalismy sie szczesliwa para. w czym rzecz. na poczatku naszego zwiazku moja mama zadala mi pytanie czy czuje to samo co czulem do mojej bylej. nie wiem czemu bojac sie negatywnej oceny tego wszystkiego co dawalo mi tyle szczescia i znegowania tego powiedzialem ze tak ale prawda jest taka ze to nie bylo to samo. inne gdyz moja Kochana Klaudia jest inna osoba niz moja byla inaczej to wszystko sie toczylo inaczej to wygladalo. ale balem sie ze sie okaze ze to nie to ze ktos mi zaprzeczy powie ze to wcale nie jest to i to zrujnuje to wszystko wiec powiedzialem tak chociaz czulem ze jest inaczej. i mysle ze to byl punkt zapalny tego wszystkiego. poczulem sie klamca, klamca w dobrej wierze. klamca by byc z ta osoba i czuc sie wkoncu szczesliwy. drugim punktem bylo co powiedziala mi byla gdy sie spotkalismy po paru miesiacach. powiedziala ze to nigdy nie bedzie milosc. te dwie rzeczy pociagnely jak gdyby lawine zaczalem laczyc te dwie rzeczy w calosc. jest jeszce 3 rzecz raz bedac z kolegami popijac sobie troche poinformowalem ich o tym ze jestem z Klaudia byli zdziwieni ze z nia jestem a ja nie wiedzac dlaczego powiezdialem cytuje ( o co Ci chodzi przeciez jest ladna) jak bym sie bronil przed tym ze jestem z Klaudia (nigdy nie uwazalem jej za super ladna ale to nie bylo jej atutem tylko wnetrze). te 3 rzeczy w sumie zadania mysle ze byly moim punktem wyjsciowym do wszsytkich tych zlych mysli. czuje sie winny tego co powiedzialem i czuje ze to odcisnelo na mnie pietna. te slowa zaczely u mnie mysli czy faktycznie ja kocham? czemu sklamalem mamie ? balem sie prawdy? czy uwazam ja za brzydka? i tak borykam sie z tym poczuciem winny i natretnymi myslami. ktore zaczely sie zwiekszac i przeszkadzaja mi w czerpaniu radosci z tego zwiazku. gdy na nia patrze zastanawiam sie czy jest ladna czy ja kocham. wynalazlem w niej defekty urody (wsumie to ona je wynalazla gdyz powiedziala mi o swoich kompleksach ktore zaczalem zauwazac choc na poczatku nie mialy wogole znaczenia. dalej nie maja gdyz nie liczy sie dla mnie jak wyglada tylko kim jest) i tak sie to wszystko toczy od jakis 3,5 roku. szaleje za ta dziewczyna naprawde ale te mysli mnie zabijaja. gdzy nie mysle jest wszystko cudownie. boje sie ze przez te mysli zerwe kiedys z nia chociaz nie chce tego. wrecz przeciwnie chce z nia zalozyc rodzine miec dzieci. tylko nie z tymi myslami. przepraszam ze sie tak rozpisalem a to i tak nie wszystko ale to kiedy indziej. pozdrawiam wszystkich i dziekuje
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 mar 2012, 20:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Słoniątko34 15 mar 2012, 12:14
Coldplay -Mariusz to nie tak...Zaczynasz miec ( lub może już masz ) depresję z powodu tzw. nieodwzajemnionej miłości i stąd te złe myśli. Może rozmowa z psychologiem by pomogła co? Czasem pomagają obiektywne wskazówki lekarza i człowiek zaczyna inaczej patrzec na swoje problemy lub się ich "pozbywa"-czego życzę Ci z całego serca.Pozdrawiam.
...idz obok mnie i bądz moim Przyjacielem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
15 lut 2012, 16:58
Lokalizacja
Góra

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez KaLOLek 28 cze 2012, 22:04
:why: :why: :why:
witam
historia mojego życia jest pogmatwana...od 3lat udany związek,partner zakochany we mnie po uszy...
a we mnie odzywają się złe demony sprzed roku... wtedy pomogły leki...dziś nie pomagają leki, we mnie jest jakaś złość i histeria...kocham go ale katuje się myślami, że musimy się rozejść...że nie mam życia bez niego ale go nienawidzę...że on jest potworem chamem i dupkiem /bo np nie umył po sobie szklanki...
uczucia są dla mnie straszne silnie, nagle wpadam w furię i jestem bardzo agresywna, za chwilę płaczę histerycznie lub tępo wpatruję się w ściany i wmawiam sobie, że nic już nie ma sensu.../tylko te silne emocje są związane z bardzo drobnymi sprawami - a to ogląda filmik na necie zamiast ze mną porozmawiać, a to źle odłożył sztućce...a to źle spojrzał...wyszukuję sobie powody....
wiem co robię - chcę odsunąć się od wszystkich, zamknąć sama, cierpieć sama, krzywdzić się...a on jest tu tak blisko i mi na to nie pozwala...stąd moja agresja i nienawiść...napady furii.. :silence:

:(
jak ja mogę go tak krzywdzić...


OOoooo widzicie znów zaczynam teraz sobie wmawiam, że on jest doskonały a ja go krzywdzę więc muszę odejść, żeby on nie cierpiał...
jestem nienormalna... :why:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2012, 20:55

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 cze 2012, 22:08
KaLOLek, Ty na terapie a Twoj facet po medal za wytrwalosc
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez KaLOLek 28 cze 2012, 22:34
haha szukam terapeuty bo już sił nie mam...

mój psychiatra / wychodzę z nerwicy/wali mi tylko lekami.../które uwielbiam i samo to jest złe- pierwsza myśl zawsze -moje tableteczki!
a ja już coraz lepiej definiuje swoje emocje, rozpoznaje zachowania, poznaje ten pokrętny mechanizm...ale nie umiem nad nim zapanować...

jeszcze...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2012, 20:55

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kafka 28 cze 2012, 22:48
KaLOLek napisał(a):haha szukam terapeuty bo już sił nie mam...

mój psychiatra / wychodzę z nerwicy/wali mi tylko lekami.../które uwielbiam i samo to jest złe- pierwsza myśl zawsze -moje tableteczki!
a ja już coraz lepiej definiuje swoje emocje, rozpoznaje zachowania, poznaje ten pokrętny mechanizm...ale nie umiem nad nim zapanować...

jeszcze...

Dobrze powiedziane: jeszcze
kafka
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Candy14 28 cze 2012, 22:49
prochy nie rozwiaza Twoich problemow...moga wspomoc terapie
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez KaLOLek 28 cze 2012, 22:59
Candy14 napisał(a):prochy nie rozwiaza Twoich problemow...moga wspomoc terapie


wiem...
sama do tego doprowadziłam... wybrałam sobie psychiatrę który kasuje pieniądze i robi to czego ja chce - daje mi leki.../bez zbędnych pytań
teraz je odstawiłam, ale nie wyleczyłam się ze starych demonów, a nawet rosną one w strasznym tempie, i już sił i rozsądku mi brakuje żeby z nimi walczyć...
wiem, że sama nie dam rady, ale nie mam nawet dobrego terapeuty, a znów szukać kogoś z internetu w ciemno tak iść...

taka huśtawka od furii i agresji/nienawiści do wszystkich/po nienawiść do samej siebie jest straszna...
nie umiem złapać dystansu...
na wątku o agresji napisałam jakie cuda potrafię wyczyniać...aż mi wstyd...jeszcze nikomu się do tego nie przyznałam...do sprawiania sobie bólu, kopania w przedmioty...

ehh... :why:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 cze 2012, 20:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do