Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 10 wrz 2011, 01:24
Ojj kochani, kochani... Kiedy nas ten diabeł wreszcie opuści...
Ostatnio moja wyjechała. Powiem wam, że standardowo widząc ją w pociągu zaczęły mi się tlić łzy, bałem się o nią, napisałem jej esa... Ale dzieje się to czego z góry się obawiałem. Mam wrażenie, że ja nie tęsknię... Ehh, na szczęście wraca niedługo :)
Co do bliskości mam jak wy... Seks teraz z moją nie sprawia mi tyle radości, w sumie to sprawia mi lęk... Najbardziej nie lubię jak mnie całuje i zacznę o tym jakoś myśleć i wtedy rozdziera mnie wszystko, w duszy i brzuchu mam ochotę krzyknąć i się wydrzeć, żeby mnie zostawiła! Z drugiej zaś strony mam problem z pornografią i masturbacją, jestem najprawdopodobniej erotomanem i mój problem jest teraz okropny, gdyż nie mogę się powstrzymać na temat fantazji na widok prawie każdej kobiety, która jest ładna, tylko nie mojej... :/ Chyba tylko jej tym brudem nie chcę krzywdzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 10 wrz 2011, 17:59
matilda napisał(a):Witam,

Rzadziej tu zaglądam, bo borykam się z nowym rodzajem myśli, które pochłaniają mój wolny czas, bo analizuję !!!
Tym razem moje sumienie naszpikowane jest wyrzutami, że jestem złą, nieszczerą i zdradliwą dziewczyną. I że mój kochany na to nie zasługuje. Fizycznie i psych. wymiękam dokładnie w taki sam sposób jak podczas myśli, że nie kochałam ... Masakra. :/

Rozpamiętuję moje związki i epizody z innymi facetami z przeszłości. I muszę o nich mówić X. co on kwituje, że "było minęło", a ja wyciągam nowe.
Trudno czegoś nie wymyślić, jak się ciągle grzebie w przeszłości. Boję się, że mogłabym zdradzić i tak jak uporałam się z kawałem czasu przed związkiem, tak teraz zastanawiam się czy aby przypadkiem nigdy nie zdradziłam X. w myślach. !!! Bo fizycznie nigdy odkąd jestem z X. nawet nie spotkałam się z innym mężczyzną, bo nie miałam takiej potrzeby. Każda rozmowa ze znajomym/kolegą, które uważam za atrakcyjnego jest dla mnie powodem by pomyśleć, że zdradziłam, że byłam nie fair. A do niedawna nic to dla mnie nie znaczyło, nawet nie pamiętałam. I w ogóle z tymi osobami nie utrzymuję kontaktu.

Masakra. Eh ... ;(


miałam dokładnie DOKŁADNIE tak samo, na pocieszenie powiem że da się z tego wyjść, już od ponad roku nie mam takich myśli :smile:
a tak w ogóle to witam wszystkich nowych i starych i trzymam kciuki pamiętajcie że z tego da się wyjść trzymajcie się, serduszkiem jestem z wami
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez kicikici 10 wrz 2011, 18:13
carlos napisał(a):Ojj kochani, kochani... Kiedy nas ten diabeł wreszcie opuści...
Ostatnio moja wyjechała. Powiem wam, że standardowo widząc ją w pociągu zaczęły mi się tlić łzy, bałem się o nią, napisałem jej esa... Ale dzieje się to czego z góry się obawiałem. Mam wrażenie, że ja nie tęsknię... Ehh, na szczęście wraca niedługo :)
Co do bliskości mam jak wy... Seks teraz z moją nie sprawia mi tyle radości, w sumie to sprawia mi lęk... Najbardziej nie lubię jak mnie całuje i zacznę o tym jakoś myśleć i wtedy rozdziera mnie wszystko, w duszy i brzuchu mam ochotę krzyknąć i się wydrzeć, żeby mnie zostawiła! Z drugiej zaś strony mam problem z pornografią i masturbacją, jestem najprawdopodobniej erotomanem i mój problem jest teraz okropny, gdyż nie mogę się powstrzymać na temat fantazji na widok prawie każdej kobiety, która jest ładna, tylko nie mojej... :/ Chyba tylko jej tym brudem nie chcę krzywdzić.




Mialam zupelnie jak ty lata temu kiedy zylam z facetem ktorego przestalam kochac z wielu powodow. Tez pamietam ze nie moglam juz zniesc jego dotyku, a kiedy byl sex musialam sobie wyobrazac zupelnie kogos innego. Wkoncu sie z nim rostalam pomimo bolu bo wkoncu przyzwyczajenie istnialo po 3 latach prawie. Zastanawiam sie czy ty przechodzisz pewien etap gdzie sie zagubiles z jakis powodow czy poprostu juz przestales kochac ta kobiete. Czasami kiedy mamy jakies problemy z soba potrafimy sie oddalac od kochanej osoby emocjonalnie i fizycznie i to nie musi trwac miesiacami lub wiecznie. Pomysl tez nad tym czy pornografia i masturbacja bylo czyms waznym w twoim zyciu zanim poznales ukochana swoja, czy jest to ucieczka i forma izolacji ktora nastapila po jakims czasie bycia razem.
Mysle ze pornografia jest wtedy szkodliwa kiedy zaczyna byc priorytetem:) i zaczyna byc bariera ktora buduje sie miedzy dwoma ludzmi lub czlowiekiem i codziennoscia. Niewiem czy zrozumiale pisze:) a masturbacja raczej jest naturalna moim zdaniem chyba ze przekracza granice mozliwosci:)


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 11 wrz 2011, 13:21
Wcześniej już pisałem w tym temacie, wtedy jeszcze ten seks nie był problemem a głównie myśli non stop... A porno i masturbacja no jakoś to wszystko w trakcie naszego związku zaczęło wychodzić jako problem, no ale wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że to może być tak złe. Z tego co piszesz wynika, że ja nie kocham... I teraz siedzę z gębą skręconą, że może tak jest naprawdę... Płakać mi się chce! a Z tym porno tak właśnie jest jak napisałaś - bariera.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 12 wrz 2011, 13:51
HEJ HEEEJ!!!
no kurde trzeba Was ogarnąć :)
Carlos chcesz kochać swoją partnerkę?być z nią?to ją kochaj i z nią bądź a nerwicy powiemy papa.nie myśli, nie słowa a czyny świadczą o uczuciu.Nie kupuje wersji, że jej nie kochasz.N I E K U P U J Ę!!!!!! walczysz o nią bardziej lub mniej świadomie ale zawsze.I TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ...
Koniec kropka, nie dopuszczam sprzeciwu!!!!!

Inka zaciśnij zęby, przetrzymaj. Przerabiałam to. Było cholernie ciężko.ale się udało.Cholera to jakiś powtarzający się schemat...MIAŁAM TO SAMO
a teraz uważnie przeczytaj, tak tłumaczyła mi moja terapeutka.: czy Twój facet jest masochistą?(domniemam, że nie)ile jesteście parą?7 lat?dobrze pamiętam?kochana to potężny zasób. Pamiętaj o tym co Was łączy.Warto to wszystko stracić?dla jakiegoś byle głupka?NIE a zapewne, gdyby Twojemu mężczyźnie było źle przy Tobie nie bylibyście TYLE LAT RAZEM ja wiem, że chodzi o Twoje osobiste poczucie, że nie dajesz mu szczęścia kochana, ja przerabiałam to samo, nawet ostatnio.Wiesz jaki argument mi zaserwowano?:) widzisz, dla każdego szczęściem będzie co innego.dla jednego kupa forsy, dla drugiego dom, miłośc dziecko itp.A Twojemu mężczyźnie do szczęścia jesteś potrzebna Ty.I tyle w temacie. Ja wiem, że ciężko w to uwierzyć, bo przerabiam to samo.Bo ja nie czuje żebym dawała z siebie maxa.ale widocznie ani Twój ani mój ukochany nie potrzebują wyłażenia z siebie.Kochana zabraniam czarno myśleć!!:) pozdrawiam Was wszystkich cieplutko.
DAMY RADĘ!!!!!!!!!!!!!!
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez kicikici 12 wrz 2011, 14:47
carlos napisał(a):Wcześniej już pisałem w tym temacie, wtedy jeszcze ten seks nie był problemem a głównie myśli non stop... A porno i masturbacja no jakoś to wszystko w trakcie naszego związku zaczęło wychodzić jako problem, no ale wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że to może być tak złe. Z tego co piszesz wynika, że ja nie kocham... I teraz siedzę z gębą skręconą, że może tak jest naprawdę... Płakać mi się chce! a Z tym porno tak właśnie jest jak napisałaś - bariera.





Czy jest to mozliwe ze gdy ogladales zaduzo wlasnie tych porno filmow i stosowales czesto masturbacje to w jakis sposob twoja kobieta przestala byc obiektem porzadania? naprzyklad stala sie bodzcem nie wystarczalnym pozniej filmy i masturbacja jakby zeslzy na pierwszy plan. Teraz byc moze albo rzeczywiscie jej nie kochasz albo oddaliles sie od niej uczuciowo. Naprzyklad patrzac z boku niektrozy faceci wlaczaja porno i masturbuja sie poniewaz nie czuja ze ich kobieta im wystarcza sexualnie albo nie pociaga ich z jakiegos powodu, ale tez sa faceci ktorzy poprostu to lubia i wypelniaja jakas pustke ktora nie koniecznie musi byc powiazana z ich kobieta tylko z samym soba. Czasami dochodzi do tego ze juz kobieta to za maly bodziec by wypelnic ta pustke, za slabe emocje i wtedy porno jest odskocznia ale co jesi porno juz nie wystarczy? lub masturbacja..wtedy czlowiek moze zaczac szukac kolejnych bodzcow i wrazen by jakos zaspokojic te potrzeby silniejsze odniego.
Nie powiem ci ze powinienes byc z swoja kobieta i nie mysle ze kto kolwiek ma takie prawo by decydowac za ciebie. Mysle ze ty sam musisz znalesc w sobie odpowiedz, przedewszystkim jak wazna jest ta kobieta dla ciebie pomijajac sexualne sfery. Owszem sex jest tez waznym elementem w zwiazku ale oczywiscie nie najwazniejszym. Z doswiadczenia wiem ze placz z powodu rostania nie koneicznie musi sie wiazac z ta osoba tylko z faktem ze cos sie konczy, ze nadchodzi pewna zmiana. Zapytaj siebie w glebi duszy czy ja kochasz, czy jest to kobieta z ktora potrafisz spedzic reszte zycia, ktora cie wypelnia, ktora ci sie podoba fizycznie i duchowo. Mysle ze dylemat i zagubienie ktore moze sie pojawic odpowiadajac na to pytanie jest znakiem ze jestescie oddaleni od siebie emocjonalnie...tak daleko ze stala sie ona obca osobe lecz dobze znana. Tylko ty wiesz czy kochales ja tak naprawde od poczatku, czy byla to milosc czy poprostu kobieta ktora skoleji wypelniala cos na poczatku w tobie. Trzeba pamietac ze nie zawsze bycie z kims znaczy ze kogos kochamy, czasami boimy sie byc sami..lub szukamy w partnerze matke, ojca..
Zastanow sie nad swoim placzem, zobacz czemu placzesz co czujesz? czy jest ci zal lat? odczuwasz wspolczucia dla niej? czy czujesz jakis brak? wczuj sie w swoje emocje bo one maja odpowiedz. Nie musisz na nie odpowiadac tutaj, mozesz w ciszy odpowiedziec sobie sam.
Czy boisz sie byc sam....


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 12 wrz 2011, 16:00
kicikici, nie zrozum mnie źle, ale ja czytając Twój post, odnoszę wrażenie, że atakujesz carlosa. Mam poczucie, że Tobie się nie udało, Ty przestałaś kochać,to zakładasz,że on też. Wydaje mi się, że jest w zbyt dużej rozsypce żeby umieć odpowiedziec na zadawane przez Ciebie pytania, one sa za trudne, zadane w złym czasie.Pewnie, że sam musi sobie odpowiedzieć na pewne kwestie, ale zasypałaś go hasłami.Ty jesteś taka pewna, że kolejna osoba, z którą jesteś, będziesz itp. będzie ta jedyną, której nigdy nie przestaniesz kochać?jesteś pewna,że KOCHASZ na prawdę?A Nie wydaje Ci się, że miłość to własnie m.in. poświęcenie?A nie masz wizji idealnego związku, księcia z bajki i innych pierdół?

moje zdanie jest takie, że siejesz w koledze zamęt i potęgujesz chaos.I nie pomagasz mu w ten sposób.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez izaak17 12 wrz 2011, 16:26
Moi drodzy.
Jak pewnie część z was wie,miałem natręctwa związane głównie z homoseksualizmem,ale pojawiały się te dotyczące związku, mojej dziewczyny,z wypadania włosów(choć mi nie wypadają,miałem wrażenie,że jestem łysy),z zamykania drzwi,z pedofilii itp itd.Może dlatego,że czuje się zdrowy, nie potrafię was zrozumieć.JEDYNĄ I NIEZASTĄPIONĄ drogą do wyzdrowienia jest akceptacja,że natręctwa mogą się zrealizować.Mogę wam,moi mili, zagwarantować,że osoba bez natręctw po prostu wie,że z daną osobą nie chce już być.Nie ma z tego tytułu żadnych wyrzutów sumienia, nie zadaje sobie 100000pytań o związek-po prostu to wie.To jest tak jak zadawalibyście sobie pytanie czy chce wam się pić, kupę, siku itp.Robicie tak?.Postarajcie się zrozumieć,że nic was przy tych osobach nie trzyma,że w każdej chwili możecie odejść i stworzyć nowy związek.Miłości nie da się udowodnić przed sobą ani przed nikim innym.To tak jak byście chcieli sobie udowodnić,że wolicie sok pomarańczowy, a nie jabłkowy.Uczuć nie da się udowodnić i już.Miłość jest wyborem. Przestańcie sobie zadawać ciągle pytania.Jak nie macie ochoty przytulać się w danej chwili to się nie przytulajcie.Wszyscy kochacie swoich rodziców-czy macie ochotę non stop im o tym mówić, przytulać się do nich itp?Na pewno NIE!.Tak jest z waszymi partnerami.Czasami przez tydzień nie macie ochoty z nimi być blisko i to jest bardzo normalne...nie musicie pilnować waszych uczuć, nastroju-pozwólcie im się od was uwolnić.Wiem doskonale,że to jest trudne,ale musicie ruszyć z miejsca,musicie przeprogramować wasz umysł i to jest jak najbardziej możliwe
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
27 wrz 2010, 21:18

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez killer1983 12 wrz 2011, 20:43
izaak17 napisał(a):JEDYNĄ I NIEZASTĄPIONĄ drogą do wyzdrowienia jest akceptacja,że natręctwa mogą się zrealizować.


izaak17 - natręctwa mogą się zrealizować? Co masz na myśli?
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
12 lut 2011, 10:23

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez izaak17 13 wrz 2011, 09:36
Jak by ci to wytłumaczyć....jest to przyjemne uczucie panowania nad sobą samym...Zrealizować w sensie świadomość,że mogłabyś to zrobić,ale wcale nie chcesz i nikt nie może cie do tego zmusić.Pamiętaj,że człowiek ma wyrzuty sumienia po zrobieniu czegoś wbrew sobie.Wyobraź co z tobą by się stało kiedy skrzywdziłabyś swoje dziecko-MASAKRA PRAWDA?(dodam,że pedofile,czy geje nie mają żadnych wyrzutów sumienia w związku ze swoją "działalnością").Droga Killer kiedyś już ci pisałem,że na forum nie wyzdrowiejesz....zaglądaj tu jak najrzadziej.Postaraj się nie żyć chorobą, rób wszystko tylko nie to.Naprawdę pomaga:)
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
27 wrz 2010, 21:18

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez killer1983 13 wrz 2011, 11:16
izaak17 napisał(a):Zrealizować w sensie świadomość,że mogłabyś to zrobić,ale wcale nie chcesz i nikt nie może cie do tego zmusić.

Tak, masz rację, korzystanie z tego forum czasem utrudnia walkę z chorobą, szczególnie jak wszędzie mówią i piszą, że natręctwa nigdy nie są realizowane, a tu nagle wypowiedź:
izaak17 napisał(a):JEDYNĄ I NIEZASTĄPIONĄ drogą do wyzdrowienia jest akceptacja,że natręctwa mogą się zrealizować
.
No i co teraz ja mam myśleć?
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
12 lut 2011, 10:23

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez kicikici 13 wrz 2011, 13:24
zagubiona13 napisał(a):kicikici, nie zrozum mnie źle, ale ja czytając Twój post, odnoszę wrażenie, że atakujesz carlosa. Mam poczucie, że Tobie się nie udało, Ty przestałaś kochać,to zakładasz,że on też. Wydaje mi się, że jest w zbyt dużej rozsypce żeby umieć odpowiedziec na zadawane przez Ciebie pytania, one sa za trudne, zadane w złym czasie.Pewnie, że sam musi sobie odpowiedzieć na pewne kwestie, ale zasypałaś go hasłami.Ty jesteś taka pewna, że kolejna osoba, z którą jesteś, będziesz itp. będzie ta jedyną, której nigdy nie przestaniesz kochać?jesteś pewna,że KOCHASZ na prawdę?A Nie wydaje Ci się, że miłość to własnie m.in. poświęcenie?A nie masz wizji idealnego związku, księcia z bajki i innych pierdół?

moje zdanie jest takie, że siejesz w koledze zamęt i potęgujesz chaos.I nie pomagasz mu w ten sposób.



Musisz byc naprawde zaburzona kobieta aby tak myslec. Po pierwsze nie atakuje a po drogie nic nie zakladam lecz daje przyklady. Twoje przeczucia cie bardzo myla:) dlatego pewnie tez masz ten nick ktory mowi sam za siebie. Millosc to poswiecenie wedlug ciebie? jesli dwie osoby sie kochaja bo poswiecenie nie jest dobra odpowiedzia kiedy naprzyklad maz alkoholik bije zone a zona robi wszystko by go zmienic. Slowo poswiecenie musi miec sens! a ma sens tylko wtedy kiedy obie strony czegos bardzo chca. Jak dla karlosa sa te pytania za trudne to niech na nie nie odpowiada ale nie usiluj za niego myslec i odczuwac.
JEsli chodzi omnie to cie zaskocze:) Mam swoja droga polowke ktory nie tylko slowami ale czynami pokazal ze mnie kocha, jestem mezatka szczesliwa wiec swoje teorie skoncz. Siejesz to ty jedynie agresje i sensacje czepiajac sie kogos tylko dlatego ze jestes nieszczesliwa w swoim swiecie. A to ze nie zrozumialas mojego posta to tylko swiadczy otym jak bardzo jestes ograniczona:)
dziekuje.


█▄█ █▀█ ▀█▀
█▀█ █▄█ ♥█ giяℓ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
480
Dołączył(a)
10 wrz 2011, 17:03
Lokalizacja
USA

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 13 wrz 2011, 14:34
Prosze o zaprzestanie wzajemnego przerzucania sie argumentami bez sensu bo zamkne temat i wywale do kosza.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 13 wrz 2011, 17:30
Witajcie u mnie od wczorajszego popołudnia dużo lepiej:)
Zacznę może od Carlosa
carlos, apropo Twojego posta piszesz że wyjechała i że wydaje Ci się, że nie tęsknisz?! Po czym piszesz "na szczęście wraca niedługo)... Czy to nie mówi samo za siebie. Niby nie tęsknisz ale nie możesz się doczekać kiedy wróci!! Dla mnie to jasne... Poza tym ja też często nie tęsknię za moim facetem... wynika to z tego że mam akurat dużo innych spraw na głowie, dlatego że jestem z nim ponad 7 lat i jak czasami się kilka dni nie widzimy to potem dużo bardziej doceniamy to że jesteśmy razem. Brak tęsknoty to całkowicie normalny objaw zdrowego związku... Co to miało by za sens gdybyś płakał dniami i nocami kiedy ona wreszcie wróci wtedy był by to raczej objaw uzależnienia z Twojej strony, tak myślę... samo to że tutaj jesteś świadczy o tym że kochasz! A powiedź co Ci dolega czy masz określoną diagnozę czy są to tylko "problemy" z Twoją ukochaną??
kicikici, nie zrozum mnie źle, ale to Ty atakujesz zagubiona13, bardziej niż ona Ciebie. Ona tylko zwróciła uwagę na Twój post ze względu na to że nie pomagał on Carlosowi. My natomiast w tym temacie z tym problemem jesteśmy tutaj po to żeby wzajemnie się wspierać i sobie pomagać... Często też dlatego żeby ktoś nas po prostu pocieszył.
Akurat kto jak kto ale zagubiona bardzo nam tutaj pomaga i nikogo nie ocenia.
I tak jak napisał Amon_Rah, Administrator nie jesteśmy tutaj po to żeby się przekrzykiwać i wzajemnie oskarżać tylko po to żeby sobie pomagać!! Tak jak to robiłyśmy/robiliśmy do tej pory.
Pozdrawiam

-- 14 wrz 2011, 13:38 --

Wczoraj się trochę napisałam i aż tu dzisiaj cisza i spokój:)

Co u Was??
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do