Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Lilo 14 lut 2007, 00:29
agresja, pesymizm, znam to, niestety
wiem, że inni cierpią przeze mnie i czuję się jeszcze podlej
już mam chyba z 20 powodów, dla których nie powinniśmy byc razem (ja i mój mąż), a jeszcze więcej przykładów na to, że do siebie nie pasujemy
czasem myślę, że to przez choróbsko, a czasem że rzeczywiście tak jest
najgorsze że sama się gubię w tym wszystkim i niczego nie jestem pewna :(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 lis 2006, 14:17

przez apsik84 14 lut 2007, 00:58
najgorsze w tej chorobie jest to, ze to co przychodzi nam do głowy wydaje się tak rzeczywiste, jakby to wcale nie była choroba... częste myśli w stylu, że jest sie tak naprawde zdrowym, a te obsesje to prawdziwe odczucia... u mnie pierwszym krokiem w ogole do podjęcia pracy nad sobą było uwierzenie w to że to choroba, a nie rzeczywistość... to było okropne bo nerwica jest strasznie przebiegła... gdy mi psychiatra powiedzial ze to natrectwa to mi ulżyło ale nie na długo... już następnego dnia wszystko w mojej głowie sie odwróciło: mysli podpowiadały mi że wszystko jest na odwrót, że tak sie bronie przed tym ze chce sie ze swoim chłopakiem rozstać, że na pewno od tego mam takie a nie inne objawy! że na pewno pani psychiatra źle to zdefiniowała, ze przedstawiłam jej wszystko "na odwrót"... raz byłam u niej na wizycie z moją mamą, która nie wiedziała jak mi pomóc a bardzo chciała sie czegoś dowiedzieć więcej, lekarka powiedziała jej że najlepszą pomocą będzie próba tłumaczenia mi i pokazywania, co jest natręctwem a co nie... myśle że warto mieć taką osobę obok. Mama usilnie mi wręcz wpajała do głowy (kiedy miałam kolejne silne zwątpienia i ataki płaczu, zwątpienia, niechęci życia i okropnych lęków) że to nie moje tylko że to paskudna choroba! że to natręctwa i że to minie! pomogła uwierzyć w to, że to wszystko to obsesje!!! gdy sie w to uwierzy i gdy wreszcie potrafi się oddzielić natręctwa od rzeczywistości, jest łatwiej - wie się z czym walczyć.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez pikpokis 14 lut 2007, 08:54
Witam was kochani! Apsik ma racje ze najgorsze jest to ze nie wiemy co jest prawda a co nie.....wiadomo ze w czasie ze tak powiem napadu raczej lapiemy dola niz nie zastanawiamy:( przynajmniej ja tak mam.... zeby skonczyc z moimi natrectwami musialabym chyba zrobic generalny porzadek w moim sposobie myslenia ;/ hanusiu! co sie dzieje? nie zauwazylam twojego posta! jestes juz zdrowa????

zeby wam i sobie pomoc dziewczynki i mieciu wypisze co mi dolega jakiego typu mysli wiem ze jest to walkowane ale moze sobie pomorzemy dodajcie cos jak od siebie jak chcecie :P ja mam tak:

1 mysle ze dzis jest ostatni dzien jak jestem z moim chlopakiem
2 boje sie przyszlosci
3 boje sie ze nie jestesmy sobie przeznaczeni
4 ze Bog nie chce zebym z nim byla
5 ze jemu przeznaczona jest inna
6 ze ja udaje ze go kocham
7 ze tak naprawde nie podoba mi sie
8 widze jego wady
9 zwracam uwage na wyglad
10 wsluchuje sie w jego glos i patrze na miny
11 jak on mnie przytula czy mowi ze mnie kocha sprawdzam jakie mam emocje
12 jesli sie nie ciesze mam dola odrazu
13 jak on nie zasmieje sie z mojego zartu mysle ze nie jestesmy dla siebie


jak sobie cos przypomne to napisze....pa kochani! zycze dobrego szczesliwego dnia! dopiszcie cos do listy i napiszcie czy tez tak macie
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mieciu 14 lut 2007, 11:42
Podpisuje się pod tą listą plus
1. Co jeśli dla niej jest ktoś inny a dla mnie inna?
2. Co jeśli kiedyś będę wolał być z kimś innym?
3. Co będzie jak kiedyś mój umysł każe mi zdradzić (nie mógłbym tego przeżyć)?
4.A może ja jestem jakimś dewiantem albo samotnikiem i będę unieszczęśliwiał i ją i siebie?

Jak sobie coś przypomnę to dopiszę:)
Pozdrawiam was

[ Dodano: Sro Lut 14, 2007 10:42 am ]
zapomniałem o najważniejszym, najstraszniejszym i najgorszym:
5. Co jeśli mój konflikt wewnętrzny dotyczy tego, że nie chcę być w tym związku w głębi duszy a będę? Wtedy całe moje ( i jej) życie stanie się jednym wielkim nieszczęściem ( bo nigdy nie wyzdrowieje ).
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Lucy86 14 lut 2007, 12:43
apsik84 napisał(a):najgorsze w tej chorobie jest to, ze to co przychodzi nam do głowy wydaje się tak rzeczywiste, jakby to wcale nie była choroba... częste myśli w stylu, że jest sie tak naprawde zdrowym, a te obsesje to prawdziwe odczucia...

Właśnie z tym najtrudniej jest mi sobie poradzić :(
Najgorzej jest rano, jak się budzę i myślę, że chciałabym do niego zadzwonić, a zaraz po tym, że nie powinnam, bo go nie kocham :/ straszna mieszanka uczuć. Najgorzej jest dziś, Walentynki, powinno się gdzieś pójść, a ja mam paniczny lęk, że jak gdzieś z nim pójdę, to tym dobitniej sobie udowodnię, że do siebie nie pasujemy, bo nie będziemy mieli o czym rozmawiać...a Wy jak sobie dziś radzicie? iść gdzieś czy nie?
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 14 lut 2007, 13:49
mieciu podzielam twoje punkty:( jeju..... zycze wam wspanialego dnia kochani pomimo chorobska! lucy ja mam z tymi telefonami dokladnie tak samo..... chce zadzwonic ale zaraz pojawia sie obawa...;/ dzis nigdzie nie idziemy poprostu sie spotkamy:) i mam nadzieje ze bedzie dobrze! mieciu dodales te punkty o ktorych ja zapomialam.... juz chyba naprawde mamy ta sama chorobe i to naprawde jest CHOROBA! inaczej wole sie zabic choc teraz bede walczyc! hanusiu aniu lilo apsik i lucy napiszcie tez a propo moich punktow i miecia! pozdrawiam was!!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 14 lut 2007, 14:09
pikpokis napisał(a):1 mysle ze dzis jest ostatni dzien jak jestem z moim chlopakiem
2 boje sie przyszlosci
3 boje sie ze nie jestesmy sobie przeznaczeni
4 ze Bog nie chce zebym z nim byla
5 ze jemu przeznaczona jest inna
6 ze ja udaje ze go kocham
7 ze tak naprawde nie podoba mi sie
8 widze jego wady
9 zwracam uwage na wyglad
10 wsluchuje sie w jego glos i patrze na miny
11 jak on mnie przytula czy mowi ze mnie kocha sprawdzam jakie mam emocje
12 jesli sie nie ciesze mam dola odrazu
13 jak on nie zasmieje sie z mojego zartu mysle ze nie jestesmy dla siebie


Mam 1, 2, 3, 4 (!), 6, 8, 9, 11:/
W sumie pocieszające, że objawy się zgadzają...jutro idę do psychiatry - może jakoś mnie wesprze...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez Lilo 14 lut 2007, 14:15
pikpokis, mieciu, podpisuję się pod waszymi punktami, szczególnie pod Twoim mieciu numerem 5 :(
oprócztego mam jeszcze tak:
1. myślę, że on mnie tak naprawdę nie kocha i wynajduję mnóstwo powodów, dla których jest ze mną pomimo braku miłości
2. boję się mówić, że kocham, bo co jeśli to nieprawda i tylko tak mi się wydaje
3. boję się, że jak to powiem to usłyszę "wiem" (już tak było)
4. boję się, że usłyszę "ja Ciebie też", bo pewnie bym nie uwierzyła i myślałabym że kłamie

na razie tyle, pewnie jeszcze wiele mi się przypomni to dopiszę

co do Walentynek... pewnie gdzieś wyjdziemy i boję się tego co Ty, Lucy86. Że będzie nudno, że nie będziemy mieć o czym rozmawiać, że jeszcze bardziej się upewnię, że nie powinniśmy być razem...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 lis 2006, 14:17

przez Lucy86 14 lut 2007, 20:30
Lilo napisał(a):2. boję się mówić, że kocham, bo co jeśli to nieprawda i tylko tak mi się wydaje

też to mam niestety...:( ale teraz jak sobie pomyślę, że chcę to powiedzieć, od razu mówię, żeby nie zacząć się zastanawiać...mój facet i tak jest wyjątkowo cierpliwy...
Lilo napisał(a):co do Walentynek... pewnie gdzieś wyjdziemy i boję się tego co Ty, Lucy86. Że będzie nudno, że nie będziemy mieć o czym rozmawiać, że jeszcze bardziej się upewnię, że nie powinniśmy być razem...

Dlatego Marcin powiedział, że powinniśmy zostać w domu, najwyżej pójdziemy sobie na jakiś spacer. Ale miejsca publiczne to nie do końca dobry pomysł, nie zawsze się tam dobrze czuję...poza tym nie wiem, czy od leku czy od stanu psychicznego, nie mam w ogóle ochoty na jedzenie - jem minimalnie, a z reguły wyjścia walentynkowe to jakieś romantyczne restauracje itp...więc odpada :(

A jak u was z seksem? Bo ja np. od kiedy mam te natręctwa w stosunku do swojego partnera, to w ogóle nie mam na to ochoty :( Nie mogę się w ogóle skoncentrować na seksie, od razu mam napływ myśli natrętnych. Marcin na mnie nie naciska, ale czuję się źle z tym, że nie współżyjemy...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez apsik84 14 lut 2007, 20:47
Lucy86 napisał(a):
pikpokis napisał(a):1 mysle ze dzis jest ostatni dzien jak jestem z moim chlopakiem
2 boje sie przyszlosci
3 boje sie ze nie jestesmy sobie przeznaczeni
4 ze Bog nie chce zebym z nim byla
5 ze jemu przeznaczona jest inna
6 ze ja udaje ze go kocham
7 ze tak naprawde nie podoba mi sie
8 widze jego wady
9 zwracam uwage na wyglad
10 wsluchuje sie w jego glos i patrze na miny
11 jak on mnie przytula czy mowi ze mnie kocha sprawdzam jakie mam emocje
12 jesli sie nie ciesze mam dola odrazu
13 jak on nie zasmieje sie z mojego zartu mysle ze nie jestesmy dla siebie


Mam 1, 2, 3, 4 (!), 6, 8, 9, 11:/
W sumie pocieszające, że objawy się zgadzają...jutro idę do psychiatry - może jakoś mnie wesprze...


Ja miałam: 2 (bardzo intensywne - nie wiedzialam czego chce, raz strach że z nim bedzie zle i zawsze juz bedzie mnie to prześladować!! a czasem że moim powołaniem jest coś innego. Wpadłam kiedyś w obsesje że mam iść do zakonu (pomimo tego ze strasznie tego nie chce i wiem to już od bardzo dawna... Moje obsesje dotyczyły tez moich byłych - okropny gniew na nich czasem, czasem zastanawianie sie ze powinnam przecież była zostać z ostatnim moim chłopakiem (pomimo tego że nigdy tak naprawde nie chcialam z nim być!!! ), 3 - tez intensywne, 4 - ogromnie intensywne, wręcz obsesje dotyczące religii, że przeciwstawiam sie Bogu, że on chce ode mnie czegoś innego!! z tego juz wyszłam, a to dzięki jednemu księdzu, który powiedział mi że Bog nie szasta człowiekiem za fraki i nie ciągnie go w te i spowrotem po wybrukowanym chodniku tylko przychodzi ze spokojem (a u mnie przeciez był ciągły lęk, strach, panika, niezgoda!, nawet strach przed ciemnością w nocy i różnymi opętaniami itd), 5 też, 6 raczej w stopniu takim że czy jesli powiem że go kocham to czy to prawda będzie, 7!. 8!. 9 !!, 12,

ponadto ciągła obsesyjna wręcz myśl że z nim zrywam, już układałam dialog, a potem panika! ryk, strach i chęć zniknięcia z powierzchni ziemi
plus ciągła analiza uczuć!! aa i co ważne przeżywałam OGROMNY stres za każdym razem jak sie mieliśmy spotkac! no i jak wy nie byłam w nastroju do wychodzenia do ludzi - wolałam siedzieć w domu

Masakra widze ze wszyscy mamy tak samo!!:)
Pociesze was że u mnie nadal jest dobrze!! tzn wczoraj mialam gorszy dzien ale nie doszło nawet do płaczu, wszystko jest już spokojniejsze i próbuje na te wszystkie mysli nie zwracać uwagi. Mam nad nimi większą kontolę przez co sie nie boje:). Dzis sie ciesze bo poł dnia spędzam z kochanie (co prawda jakis przeziębiony jest i teraz sobie spi... ale ciesze sie! ze jest tu). Potem idziemy do kina. Stresów juz nie przeżywam, raczej pojawia się radość :) i coraz więcej jej... i dobrych uczuć też!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez Ana24 14 lut 2007, 21:46
u mnie wystepuja wszystkie wymienione punkty! ja juz kochani ni eplacze od pol roku ale nie jest dobrze....i to jest najgorsze......a z seksem? tak srednio... najgoresze jest to ze wyobrazam sobie to z innymi zupelnie przypadkowymi ludzmi spotkanymi np w autobusie a potem czesto sie lape na tym ze az krece glowa zeby te mysli odeszły.....
jutro terapia...nie obiecuje soebie zbyt wiele.....znow to wszystko musze wywlec z siebie...nie wiem czy nie lepiej byloby gdybym skopiwala to forum i zaniosla na terapie
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 14 lut 2007, 21:46
Witam kochani:P ciesze sie ze lista moja i miecia sie przydala, jeszcze dwa miesiace temu nie sadzilam ze ktos ma takie objawy co ja....:* jestem ciekawa jak minal wam dzien:) hanusiu i aniu tesknie za wami! Lilo ja tez mam takie objawy co ty, jutra jade z moim chlopakiem zalatwic sprawy i boje sie ze bedzie nudno, ze sie poklocimy, ze dostane napadu mysli, lucy ze wspolzyciem to jest roznie.....czasem mam tak ze to robimy i potem mam mysli ze on nie jest dla mnie i ze nie powinnam tego robic i tak dalej i tak dalej...:( apsik powiedz mi czy myslisz ze poprawa twojego stanu moze mniec zwiazek z lekami? ze zaczely dzialac? ty tez musisz dlugo czekac zanim zaczna dzialac? powiem wam jak dzis bylo, a bylo dziwnie na maxa! rano sie obudzilam i od rana czulam sie nieswojo ale to po zwiekszeniu dawki... mialam tak wczesniej, spotkalam sie z kochaniem, tym razem nawiedzilo mnie ze on mnie nie kocha, nawet sie cieszyla ze durne moje wymysly ustaly, ale to byly zlego poczatki, potem cos mnie wkurzylo, i znowu stare mysli..... ze jutro bedzie zle, ze nie jestesmy sobie przeznaczeni i tak dalej:(((((( wracalam do domu z dolem ale pomyslalam zadzwonie do mojego kochania, wyjmuje tel i patrze on dzwoni! :) w tym samym momencie :P to mnie ucieszylo i jest troszke lepiej:) wlasnie spojzalam na prezent od niego.... tak bardzo nie chce go stracic przez moje obawy i mysli:((((( zycze dobrej nocki, ja ide na herbatke! napiszcie jak bylo dzis u was:)))) papapapap!!!!!! jeju modle sie tylko zeby jutro bylo dobrze! jutro i zawsze! aha przepraszam jeszcze cos dorzuce: wiecie co dzis mialam tak ze przez np pol godz potrafilam patrzec sie na niego i myslec: Boze jak ja go kocham! (co normalnie mnie uszczesliwilo ze hej! bo dawno tak nie myslalam ) ale potem wlasnie cos mi odbilo i znowu jakies wady szukalam.... ehhhh
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 14 lut 2007, 23:04
Ale jestem beznadziejna :/
Powiedziałam mojemu chłopakowi, że już sobie nie radzę, i że te myśli sugerują mi, że powinnam zerwać, a on tym razem nie był już taki wyrozumiały i powiedział, że on już mi nie wierzy, że go kocham :( niepotrzebnie mu mówię bez przerwy, jak coś pomyślę...ale tak mi trudno...w dodatku te natręctwa powodują, że zaczynam myśleć, iż będzie prościej, jak się rozstaniemy, bo wtedy te myśli przejdą...Marcin mi powiedział, że pewnie to nie powodem są natręctwa, ale ja po prostu chcę z nim zerwać, tylko obawiam się zmian, więc dlatego czuję się rozerwana...i ja teraz zaczęłam myśleć, że to może prawda...;(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez mieciu 15 lut 2007, 08:34
Lucy to co opisujesz można by także dopisać do listy jako kolejny punkt. I ja się pod nim także podpisuje. Też się tego boję. Strasznie boję. Moja psycholożka powiedziała mi, że odpychanie nawet tej najbliższej osoby to reakcja obronna organizmu na coś - może na zbyt częste widywanie, brak czasu dla siebie. Od wczoraj biorę zamiast bioxetinu - effectin75. Mam nadzieję, że pomoże. Pozdrawiam was i trzymajcie się.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do