Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 10 sie 2011, 20:42
Unlucky Girl, to bardzo blisko do siebie. Jestem w lekkim szoku. Do TM chodziłam do liceum. ;)
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 sie 2011, 11:50
inka87, Czyli domniemywam, że Twoją trudnością może być zbytnie idealizowanie, poukładanie, porządek.
Nie rozpatrywałaś swoich trudności w kategoriach perfekcjonizmu?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 11 sie 2011, 12:08
inka87,

NOOOO kochana jestem z Ciebie dumna i bardzo się cieszę, że jest lepiej.U mnie różnie.Ale dopiero zaczynam terapię.nie mniej jednak już widzę poprawę. heheh kolejna rzecz, która nas łączy, ja też pragnę ideału. Bez wad.
I moja terapeutka też powiedziała, że to nie NN. Tylko osobowość chwiejna emocjonalnie.Największy problem mam właśnie z emocjami.Ale o tym już pisałam. No i jest jeszcze coś. Lęk przed bliskością, który odreagowuję agresją i odrzuceniem w kierunku tego kto próbuje się do mnie zbliżyć...Prawdopodobnie niedługo czeka to moją terapeutkę, ale jakby jest na to gotowa :D Inka87 czy na terapię chodzisz prywatnie?czy na NFZ?
Piękne jest to, że oprócz tych po***nych mysli wiem, że kocham :D:D :105: a że bujam się ze skrajności w skrajność...no taka jestem i już.Byleby mój kochany to wytrzymał :(:( walczę o nas dla nas.O jego szczęście.bo moim szczęściem jest jego.:)
Inka czy rozmawiałaś z terapeutką na temat borderline? Czy ona widzi jakieś cechy?

Inka jeszcze jedno pytanie...Bo widzisz my odkryłyśmy we mnie kapryśną małą zagubioną, która żąda, żeby było tak jak ona chce a nie jak ja...małe dziecko...najgorsze jest to, że ja je na prawdę czuję:( wiesz o czym mówię?ja mam jeszcze nad tym pracować,żeby uspokoić tą małą dziewczynkę z kucysiami :) ale wszystko po kolei.
Ostatnio edytowano 11 sie 2011, 12:11 przez zagubiona13, łącznie edytowano 1 raz
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 11 sie 2011, 12:09
hej wszystkim :) fajnie, że przynajmniej tutaj wieje optymizmem. Bo u mnie to różnie..Wczoraj pokłóciłam się z moim i od razu myśl w głowie 'zerwij'. Chciałam zaznaczyc, że kiedyś faktycznie za każdym razem kiedy się kłóciliśmy miałam ochotę zerwac, bo oczywiscie mysli, że nie pasujemy do siebie itd.. byc moze tez mam problem z idealizowaniem związku, a raczej na pewno..pózniej było dużo lepiej, a szczególnie kiedy on poszedł spac, nagle poczułam przypływ miłosci :D wpatrywałam sie w Niego, mówiłam, a nawet płakałam ze szczęscia..towarzyszyły mi temu zaprzeczenia, ale nie zwracałam na to uwagi..A dziś znów mam problem..hmm, jakby to zacząc..otóż, mój tata w 2010 roku oznajmił nam, że kocha inną kobietę, że do nas nie wróci, bo nie widzi życia tutaj, tymbardziej teraz kiedy my już wiemy że prowadził podwójne życie..oczywiście moja mama strasznie sie załamała, ja i moje siostry robiłysmy wszystko żeby ją podtrzymac na duchu..rok 2010 zleciał, tato pojawiał się raz na jakiś czas, rozmawialiśmy z nim ale nie poruszaliśmy tego tematu..w Wigilię 2010 tato po raz pierwszy w życiu nie pojawił się..strasznie to przeżyłam..18 stycznia tego roku mama poszła jako świadek na sprawę sądową dot.mojego taty, był jako oskarżony, gdyż pomieszkiwał u jakiejś tam kobiety, grozili męzowi tamtej itd. sama nie wiem dokładnie o co w tym chodziło.. potem przyszedł do domu nabuzowany , zrobił awanturę mojej mamie, że za dużo powiedziała w sądzie, ze powinna go chronic:/ taaaak, powinna .. powiedział,że wbiła mu nóż w plecy, nie widząc tego jak bardzo on ją skrzywdził ..no i wyszedł z domu, nie pojawiał się jakis czas w domu.. 3 dni póżniej w mojej głowie pojawiły się własnie te myśli które towarzyszą mi do dzisiaj.. Czy myślicie że to co się działo u mnie w domu mogło miec wpływ na mój terazniejszy stan ? (Wiem, że powinnam skorzystac z psychoterapii, ale jak na razie nie mam na to funduszy:( ) . Tak więc mijały te miesiące, mieszkaliśmy sami z mamą i moją siostrą.. przyzwyczailiśmy się do tego.. Jednak od 5 dni mój tato wrócił, zamieszkuje u nas, zachowuje się ok,powiedziałabym nawet że naskakuje, chce czuc sie potrzebny, chyba coś przemyślał .. i teraz pojawiła się myśl, że muszę wybrac miedzy tata a moim K.:/ oO a także że musimy natychmiast znalezc sobie osobne mieszkanie, albo się rozstac..<sciana> . Co wy o tym myślicie? Przepraszam za chaos ale pisałam co mi ślina na język przyniosła.. Pozdrawiam:*
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 11 sie 2011, 12:30
sqnik,

... :shock: jak, rozmawiałyśmy prywatnie, miałam Ciebie zapytać o rodziców...to może mieć zajebiście duży wpływ...Popatrz nawet czytając nasze wypowiedzi widzisz, że połowa z nas wyniosła swoje obecne stany z domu...mykaj do lekarza(wiesz o czym mówię)powiedz, że potrzebujesz skierowania do psychologa.I działaj!!Moim zdaniem boisz się, że spotka Ciebie to samo, co Twoją Mamę.Iii szukasz ideału...?
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 11 sie 2011, 12:34
zagubiona13,mycha, też mi się tak wydaje.. hm, ja niby mam skierowanie do psychologa w obrębie tej przychodni gdzie chodzę do psychiatry..tylko że na wizytę bede musiała czekac jakies 2 miechy ;/ muszę szukac jakies roboty to wtedy będę mogła aktywniej działac! ;D
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 11 sie 2011, 13:41
Monika1974 napisał(a):inka87, Czyli domniemywam, że Twoją trudnością może być zbytnie idealizowanie, poukładanie, porządek.
Nie rozpatrywałaś swoich trudności w kategoriach perfekcjonizmu?


Tez mi sie tak wydaje..No przynajmniej u mnie tak jest, osobowosc anankastyczna i tyle...Od dziecka duzo ode mnie wymagano, wszystko musialo byc perfekt i tego sie nauczylam...Do tego mysli natretne i mamy pelen obraz problemow...Czekam na terapie teraz, jestem zapisana ale spora kolejka...:/
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 11 sie 2011, 13:58
wiecie, ja jestem najmłodsza z rodzeństwa, nie mogę powiedziec że byłam rozpieszczana niesamowicie, ale dbano o mnie bardzo, wspominam ciepło wycieczki rowerowe z moim tatą, różne wyjazdy z rodzicami, głównie to ja jeżdziłam z nimi wszędzie, bo starsze siostry miały inne zajęcia :) nie mogę powiedziec, że słyszałam często od rodziców że mnie kochają, ale pocałunki czy takie rzeczy owszem. Tato zawsze mówił mi że jestem najmłodszym pisklakiem z tego gniazda i że jak tylko będzie mi coś trzeba to zawsze mogę na niego liczyc.. to było jakieś 3 lata temu.. i w 2010 roku wszystko uległo zmianie, tato nie był już tak opiekuńczy, nie pytał jak się czuję, jak w szkole..poczułam się mu obojętna, mówiłam mu że go potrzebuję, ale on był innym człowiekiem, wiedziałam że tamta kobieta ma dzieci i bałam się że one zastąpiły moje miejsce.. myślę ,że to miało ogromny wpływ na mnie i na mój obecny stan..
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 11 sie 2011, 15:22
Dziewczyny, ja chyba to tym razem lżej przechodzę, bo już raz, w poprzednim związku tego doświadczyłam.
Najbardziej zastanawia mnie to, że na początku myślałam sobie "ciesz się póki jest ok, myśli i tak przyjdą". I tak się stało.
I gdy tym razem zaczęłam się bać, że nie kocham, już nie było to takie ekstramalne dla mojej głowy i organizmu.

To dowód na to, że nie nie kochamy, ale boimy się miłości. Myślę, że w tym czego dowiedziałyście się od terapeutów jest sporo racji.
Chcemy mieć idealne związki + pochodzimy z nieidealnych rodzin [w większości].
Wierzę, że takie uwarunkowania tworzą się już w dzieciństwie.

Poza tym nie trzeba mieć rodzica alkoholika, żeby chorować. Wystarczy poczucie odrzucenia, jakaś sytuacja, której nie pamiętamy i bach. Rodzą się blokady.

U mnie trochę lepiej dzisiaj. Ale nie widzę się z X. więc też nie panikuję dlatego.

Polecam dla chcących książkę "Kochaj siebie a nieważne z kim się zwiążesz". Wiele mi uzmysłowiła. Nie staram się na siłę naprawiać świata, zaczynam od siebie. :) Dużo mam do poukładania, a nerwicę [zwał jak zwał] staram się wykorzystać jako impuls do refleksji i zmian. ;)

pozdrawiam Was Kochane !!! życzę miłego popołudnia. :)
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez marta_martitta 12 sie 2011, 10:40
tez mam te natrectwa.... pol roku to mialam i niemoglam wytrzymac i wogole przeszlo mi po miesiacu i pol i mialam mysli ze nie kocham swojego chloapaka ale przeszlo i bylo super ... teraz znowu mam te mysli i wiem ze to natretne mysli ale niekiedy wmawiam sobie ze to nie choroba... meczy mnie to .. bo wiem ze niemoge zyc bez mojego chlopaka...ehh
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 sie 2011, 13:51

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 12 sie 2011, 12:51
Echhh... no musimy sie jakos trzymac dziewczyny...U mnie jako tako;) Chociaz sytuacja w domu srednia. Nie mowilam tego wczesniej ale kiedys mama powiedziala mi ze nie kocha juz ojca, dzisiaj obrazila sie na niego o jakas glupote i potem mowila mi ze w koncu go wyrzuci bo ma juz go dosyc... :cry: Tak sie zastanawiam, czy ja jestem odpowiednia osoba zeby wysluchiwac takich rzeczy od mamy? Staram sie odciac od tego ale nie jest latwo. Podalam tylko dwa przyklady ale takich sytuacji jest duzo...Myslicie ze moglo to miec wplyw na moje mysli?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 sie 2011, 13:08
Kurcze,zastanawia mnie w tym temacie to,że zdecydowanie przeważają w nim kobiety...Czyżby kobiety były bardziej hmm podatne na ten rodzaj natręctw?;/
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez kite 12 sie 2011, 13:42
ja doszłam do wniosku że nie przestanę mojego przyjaciela kochać, nawet nie chcę przestać. był u mnie 2 razy na 7f podczas mojej diagnozy i było taaak świetnie :)
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 12 sie 2011, 14:29
człowiek nerwica napisał(a):Kurcze,zastanawia mnie w tym temacie to,że zdecydowanie przeważają w nim kobiety...Czyżby kobiety były bardziej hmm podatne na ten rodzaj natręctw?;/



nie odkryłeś Ameryki...Kobiety mają tendencję to przeżuwania kilkakrotnie kwestii, które teoretycznie sa już rozwiązane.Ogólnie, na tego rodzaju schorzenia, nerwice, depresja, ZDECYDOWANIE częściej popadają kobiety.Tak samo jest z chwiejnością emocjonalną itp...
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do