Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 09 sie 2011, 20:55
Zagubiona13 - nie chodzę na terapię, ale przypomnę, że myśl "nie kocham", miałam w poprzednim związku. Ten związek się rozpadł, nie z powodu nerwicy (nie bezpośrednio), potem miałam rożne burzliwe znajomości. Aż zakochałam się w moim obecnym chłopaku. Już kiedy byłam szczęśliwa 'czekałam' na ten moment, jednocześnie się go bojąc: że i tu dopadnie mnie myśl, że nie kocham.

Ze mną w ogóle jest coś nie tak: emocjonalnie. Tata jest alkoholikiem, zawsze terroryzował mamę i nas. Mama jest osobą zamkniętą, nie okazuje mi uczuć. Kocham ją, ale mam żal o to, że nigdy mnie nie przytulała, nie powiedziała, że kocha.

Mam do Was pytanie. Czy w tym myślach, że nie kochacie, boicie się czasem, że mogłybyście zdradzić? Ja panicznie się boję, kiedy widzę przystojnego, miłego mężczyznę. Myślę sobie, że skoro mi się podoba, to co złego w tym, żeby zdradzić. ;O
Oczywiście tego nie zrobię, ale skąd u mnie taka mała wiara we własny rozsądek? Wtedy wyszukuję wady u mojego X. i jestem przerażona.
A wiem, że kocham. ;( Że pasujemy do siebie, że chcę z nim być mimo wszystko.
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 09 sie 2011, 22:11
Dzisiaj bylam u swojej pani doktor, prowdzila mnie jeszcze jak bylam w szpitalu w 2009 r. Porozmawialam z nia dlugo dzisiaj i powiedziala mi ze jeszcze w szpitalu zastanawiali sie nad diagnoza dla mnie- ZOK. W koncu jednak uznali ze to zaburzenia depresyjno- lekowe ale wraz z ZABURZENIEM OSOBOWOSCI ANANKASTYCZNEJ. wiedzialam ze mam wpisane jakies zaburzenie osobowosci ale nie wiedzialam jakie. Wytlumaczyla mi ze jest to osobowosc obsesyjno- kompulsyjna wlasnie wiec moge miec z takimi myslami natretnymi problem w zyciu:( Troche sie podlamalam bo jak sami wiecie potrafi to uprzykrzyc zycie...Ponadto wyjasnila mi ze jak zaczelam odstawiac leki stabilizujace nastroj i przeciwlekowe moja psychika sie rozchwiala i uruchomily sie te okropne mysli...Wrocilam do lekow ale niestety nie jest rozowo, byc moze bede musiala zwiekszyc dawke...Oczywiscie wkrecilam sobie ze jak nie dzialaja leki to oznacza ze te mysli nie wynikaja z choroby tylko sa prawda...Trudne to i ciezko sie z tym pogodzic:/
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 10 sie 2011, 08:51
matilda, niestety tak.. ja nawet mam takie myśli ze znajomymi chłopakami..jakimiś kolegami..i potem jak ich spotkam to od razu przypomina mi się to o czym myślałam, już tego tak jakby nie analizuję ale o tym pamiętam i tak jest ze wszystkim.. na każdym kroku coś lub ktoś przypomina mi że miałam z tym związaną myśl..
A powiedzcie mi, czy Wy idąc gdzieś, w jakieś miejsce gdzie byłyście ze swoimi, od razu przypominają Wam się chwile z nimi w tym miejscu? Bo ja tak mam non stop..
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 10 sie 2011, 10:21
Hej wszystkim.
jestem po drugiej wizycie.Ehh...przynajmniej kobitka nie czaruje i nie obiecuje cudów - bo jak sama mi powiedziała takie rzeczy tylko w erze, a co może zrobić ze mną.Wyjaśniła mi, że to co się ze mną dzieje będzie mi towarzyszyć zawsze. Może mnie wyciszyć ale mój wewnętrzny chaos jest nie do ogarnięcia bo ona nie jest bogiem.Pomoże mi zrozumieć siebie i panować nad tym chaosem.
Potwierdziła mi swoją pierwsza diagnozę. Osobowość chwiejna emocjonalnie typ borderline.Jedyne co mnie pocieszyło to to, że stwierdziła, że pięknie,że jestem świadoma. że dociera do mnie co się dzieje.Ale jakiś chachar we mnie nie pozwala mi żyć normalnie. I przy tej okazji wyszła kolejna rzecz we mnie: ROZKAPRYSZONY BACHOR.ma byc jak on chce i KONIEC.Powiedziała mi, że czeka nas dłuuuuuuuuuga praca, że wie, że odsunę terapię i żebym nie traktowała tego jako porażkę.Mam olbrzymi problem z bliskością.Ilekroć będę się zbliżać zrobię 7 kroków w tył.I tu jest jedna z kwestii,którą postaramy się te wygasić.Ale na pewno tego nie wyeliminujemy...A jeżeli chodzi o moje obecne samopoczucie?Czuję się spokojna...pewnie to zaraz się zmieni ale dobre parę chwil...Wiem, że kocham.I to moje paliwo.ale jutro nagle mogę przestać.Przy czym to tez pewnie minie.I tak do usranej śmierci.
Matilda
Moja psychoterapeutka powiedziała mi,że ja też podświadomie czekam na załamanie.Jeżeli ono nie nadchodzi dążę żeby to spieprzyć.Bo nie może być za dobrze.Bo ja inaczej nie umiem.
A co do tego o czym pisałaś o swoich rodzicach...no cóż u mnie było podobnie.Dowiedziałam się, że nie mam zasobów pod tym kątem.Nie dostałam nic od rodziców i mam problem z dawaniem.I stąd moje poczucie, że nie kocham, że nie umiem itp.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 10 sie 2011, 10:56
Dzień dobry ! ;)

Widzę, że piszemy regularnie i jest nas kilka ;). To dodaje otuchy !

Dziewczyny, myślę, że osobowość, doświadczenia itp. każdej z nas są inne. I bardziej boimy się tych nazw jak borderline czy anankastyczna.
Nie jestem psychologiem, ale warto skupić się na terapii, a nie jakichś terminach ! Niech one będą przydatne psychologowi.
Pewnie, że tak jak piszecie, czeka Was bardzo długa i ciężka praca, ale najważniejsze, że tego chcecie.

Unlucky_girl: głowa do góry! To że tutaj jesteś świadczy o tym, że kochasz! Już sam fakt, że tak bardzo chcemy kochać, nie jest bez znaczenia. ;) Nie rozstajemy się, ale walczymy. I oto chodzi w miłości. Nie bójmy się. Nie dostałyśmy wzoru w rodzinach, ale same wiemy, co jest dla nas najlepsze.

Sqnik: no właśnie, a więc mamy podobne problemy. To że różne miejsca kojarzą Ci się z chłopakiem to dobrze. Każdy tak ma, każda sentymentalna osoba. ;) Jednak u nas nerwica zamienia wszystko w negatywną myśl. A nie powinna. Ciesz się pozytywnymi wspomnieniami.
Ja wiem, że kochasz. Uwierz sobie. ;) !

Zagubiona13: psycholog stara się Ci pomóc, ale jeszcze nie wie wszystkiego. Jak sama powiedziałaś, przed Tobą dłuuuuuuga praca. Uda się!
I może coś w tym jest: ciągle czekamy na myślowe "bum" i ono przychodzi. Czyli już od początku jest coś nie tak - z nami, ale nie ze związkiem czy chłopakiem. Nie ma związków idealnych, rozwodów jest coraz więcej, ludzie zdradzają bez wyrzutów sumienia. A my stanowimy ten dziwny procent ludzi, którzy boją się, że nie kochają. Kiedyś mnie to przerażało i czułam się chora psychicznie.
Ale jestem świadoma ran poniesionych w dzieciństwie i swojej wrażliwości. Od zawsze coś było nie tak, byłam nerwowa, o niskim poczuciu własnej wartości. Te wakacje spędzam w domu, pracując, czytając, ucząc się nowych rzeczy. Chcę wewnętrznie dojrzeć, przemyśleć to wszystko. Wiem, że kocham. Wiem też, że jestem neurotykiem. Nie obarczam X. tymi myślami, bo przecież to nie jest fakt i odejść nie chcę.

Zacznijmy pisać o rzeczach pozytywnych. ;)
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 10 sie 2011, 11:26
Witajcie!! Jakoś mi od poniedziałku ciężko!! Wczoraj pełno złych myśli, z którymi coraz ciężej mi sobie poradzić!! Ale puki co się nie poddaje, wiem że jeśli się załamię to będzie jeszcze gorzej więc nie chcę do tego dopuścić... Dzisiaj mam wizytę u terapeutki muszę się porządnie zabrać za siebie bo tak dalej nie można... :( ale jest ciężko uwierzcie mi ciężko...

zagubiona13, cieszę się, że terapia jakoś idzie, głowa do góry będzie dobrze. Tak jak mówiła terapeutka to długa droga, u mnie też to będzie długa droga i to mnie martwi bo z natury jestem niedoczekana... chciałabym żeby było dobrze już teraz zaraz a nie za kilka miesięcy czy lat... tym bardziej że tak mam wrażenie że niszczę mojemu X życie, że po co jest ze mną tylko go trzymam na siłę, a był by pewnie dużo szczęśliwszy z kimś innym. Poza tym mam 24 lata mój X ma za kilka lat 30 i że już powinniśmy być po ślubie mieszkać w swoim mieszkaniu, a my tak żyjemy i nic... taka próżnia, mam poczucie że nie mam czasu na leczenie bo już powinniśmy mieć ślub, nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi:( ;( poza tym ciągła myśl on i tak cie zostawi bo jesteś nic nie warta i w końcu znajdzie kogoś kto będzie wstanie spełnić jego marzenia ech... dobija mnie to...

sqnik, dokładnie, nie martw się tymi wspomnieniami one są mam nadzieję dobre, i pewnie w waszej przyszłości czeka Was jeszcze coś co będziecie kiedyś wspominać

unlucky_girl, dokładnie nie diagnoza nam pomoże ale praca nad sobą, trzymaj się!!

matilda, miły jest Twój dzisiejszy optymizm, wiem, że powinnyśmy pisać o dobrych rzeczach ale czasami nie idzie, gdy myśli kołaczą Ci się już któryś dzień:(

Tak sobie myślę dziewczyny, mieszkamy pewnie w różnych miejscach w Polsce - może jakaś mała terapia grupowa wszystkie razem?? Co o tym sądzicie, może warto by było się spotkać?? Oczywiście to takie marzenia, pewnie każdy woli pozostać anonimowy!?
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 10 sie 2011, 12:03
Pomysł ze spotkaniem jest dobry. Teraz tak uważam, ale zaraz wynajdę 100000000000 powodów dla których nie powinno mnie na nim być. Inka87 uszka do góry słońce. Każda z nas buja się na tej samej huśtawce. Sama wiesz, że teraz jest kapa a jutro będzie ok.A jeżeli tego nie wiesz to wiedz, że ja wiem :D:D

Mam dla Was pewną propozycję-jak można sobie ulżyć.Mnie zaleciła to terapeutka ale stosowałam to już wcześniej - zanim się do niej udałam. A mianowicie zapiski.Taki dziennik uczuć. Jaka sytuacja wywołała u nas dany stan, jaki to jest stan co czujemy itp.Pomaga.Otwieram się sama przed sobą i widzę o jakich bzdurach myślę.Można się zdystansować do samej siebie, zrozumieć swoje emocje i to na prawdę przynosi ulgę. Przynajmniej mnie.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 10 sie 2011, 12:12
też jestem "za" zorganizowaniem kiedyś spotkania.
w ogóle skąd jesteście? nie musicie pisać, jeśli nie macie ochoty.

ja pochodzę z okolic Tomaszowa Maz. i Łodzi - z miejscowości Spała. może niektóre z Was kojarzą.
natomiast studiuję i X. poznałam w Warszawie.
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 10 sie 2011, 13:18
ojj mnie już całkiem wywiało..Jasło:p na południowym wschodzie także wszędzie mam daleko:D ja dziś znowu myślę, że mieszkanie wspólne nam sie znudzi, że za szybko to wszystko, cały czas myślę, że gdybyśmy mieli swój dom i mieszkali sami to by było lepiej:/ niestety, w moim przypadku budowa domu jest jak na razie nierealna..;/ a z drugiej strony nachodzą mnie myśli, że nie chce z nim sama mieszkac, gdyż nie poradzimy sobie z obowiązkami, nie bedziemy mieli o czym rozmawiac itd..:( jakie Wy macie jeszcze myśli?
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 10 sie 2011, 13:46
nie bedziemy mieli o czym rozmawiac

Przecież się kochacie?Więc chyba to odpada...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 10 sie 2011, 14:36
Inka, będzie dobrze. Napisz jak wrócisz ;)
Sqnik, ja też w tym roku chcę zamieszkać z moim X. naprawdę tego chciałam [chcę] i cieszę się na to. A jesteśmy razem pół roku !
Staram się odnaleźć pozytywne strony, np. będę go miała zawsze blisko, staniemy się odpowiedzialni itp. ;) Obowiązki są zawsze, trzeba się uczyć żyć razem. A co do rozmowy, to przecież nie trzeba ciągle gadać, ale też milczeć razem. Nie chcę robić wszystkiego razem z X., bo moim zdaniem w związku też jest autonomia. Mój X. ostatnio źle mnie zrozumiał i powiedział, że on chce mieć wszystko wspólne.
Żartowałam, że w no moich majtkach nie będzie chodził! ;) I przestał marudzić.

Mam mnóstwo myśli, przede wszystkim, że on nie jest dla mnie, że jestem z rozsądku, że ja w ogóle nie umiem kochać. Ale nie poddaję się. Wtedy myślę sobie, że chcę z nim być i już. Bo z jakiegoś powodu spotkaliśmy się, jesteśmy razem i wiele dobrego X. zdziałał w moim życiu.
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 10 sie 2011, 14:58
matilda, chcecie zamieszkać sami we dwoje??

Kochane, kończę zaraz prace i niedługo jadę na terapię, trzymajcie kciuki napiszę jutro jak było a tym czasem trzymajcie się i korzystajcie z miłych chwil z Waszymi ukochanymi... Pozdrawiam
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez matilda 10 sie 2011, 15:37
Inka: tak, chcemy zamieszkać sami w Warszawie. ;) i ja naprawdę tego chcę mimo gadania ludzi. gdyby nie tak choroba i myśli, byłabym najszczęśliwszą osobą na Ziemi. staram się taka być, bo wiem, że albo X albo nikt inny.
matilda
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 10 sie 2011, 20:09
matilda napisał(a):ja pochodzę z okolic Tomaszowa Maz. i Łodzi - z miejscowości Spała.


Ja jestem z Tomaszowa Mazowieckiego :) studiuje w Łodzi, moj X jest z Łodzi :-)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do