Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 02 sie 2011, 00:29
Mam 23 lata, od 19 roku zycia choruje na zaburzenia depresyjno- lękowe mieszane. Bylam 2 razy w szpitalu. Nie mam rozpoznanej nn ale cala moja choroba to nieodlaczne natretne mysli, lekarze jednak mowia ze towarzysza one depresji tylko a nie sa oddzielnym schorzeniem. Za pierwszym pobytem w szpitalu mialam mysli ze jestem zboczona, moze to sie wydac smieszne ale myslalam nawet ze jestem pedofilem( przy czym balam sie zblizac do dzieci), przez to chcialam sie zabic, mysli mnie sprowadzaly na samo dno.Wyleczyl mnie z nich Setaloft w dawce 200mg, Lamotrygina 50 mg i Fluanxol 2 mg. teraz bylo dobrze i chcialam odstawic leki. Z dnia na dzien jednak dopadly mnie mysli ze nie kocham mojego chlopaka. Na poczatku plakalam i mialam silny niepokoj, teraz jednak zaczynam watpic ze to tylko z nerwicy, to znaczy caly czas sie zastanawiam czy to nerwica czy nie, analizuje godzinami, wynajduje argumenty za i przeciw...Dzisiaj powiedzialam chlopakowi ze nie bedziemy juz razem...Wszystko dlatego ze boje sie tego okropnego uczucia jakie mam kiedy jest przy mnie, tej niecheci do niego, nie chce go tez ranic...Moze tak bedzie lepiej...Mysle ze juz sie poddalam, nie chce sie zle czuc.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 02 sie 2011, 08:52
unlucky_girl, Piszesz nie chcę się czuć źle... - każda z nas nie chce się czuć źle, każdy z nas boi się tych wszystkich myśli, ale jeśli się poddasz to poddasz się nerwicy i ona wygra. Ty po prostu uważasz że gry zerwiesz to wszystkie problemy się skończą bo nie będzie już tych myśli, ale zobacz ok nie będzie tych myśli ale nerwica pozostanie, a Ty nie będziesz miała już faceta ale nadal będziesz miała nerwicę i co będziesz czekać aż natręctwa dotkną kogoś innego kogo kochasz, lub będą o innej tematyce?? \
Piszesz nie chcę go zranić, boje się tych myśli - to najlepszy dowód na to że go kochasz czyż nie?? Gdybyś go nie kochała to było by Ci wszystko jedno czy będziecie razem czy też nie - a wydaje mi się z tego co piszesz że tak nie jest, nie jest Ci obojętne co się z nim stanie... Czekam na odpowiedź. I trzymaj się

U mnie nadal nie za ciekawie wszystkie objawy się nasiliły, ale walczę dalej i nie poddaje się żebym kiedyś mogła być szczęśliwa z moim X.
Co się u Was dzieje?? Czemu nikt tu nie zagląda??
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 02 sie 2011, 10:47
Faktycznie cicho tu...
u mnie też nieciekawie,
wczorajszy dzień był fatalny, noc kompletnie nieprzespana, natłok myśli, silne, męczące negatywne emocje...no mózg staje. Dzisiaj trochę lepiej. Ale sama nie jestem już siebie pewna, jestem zdolna do wszystkiego.POddaje się tym myślom. W głębi ducha wiem, co czuję nie dopuszczam do siebie żadnego rozstania, bo byłoby to bez sensu.Ale te pierwsze powierzchowne myśli doprowadzają mnie do skrajnej rozpaczy,Nie mam siły na entuzjazm,na dawanie szczęścia mojemu X. Dobija mnie myśl, że go ranię. Już zaczynam buczeć - znaczy płakać. jestem wyjałowiona z emocji nie mam w sobie żadnej pozytywnej, agresja wylewa się ze mnie litrami- wobec wszystkich.Mam ochotę kogoś zatłuc, za to co mnie spotkało. Nienawidzę za to życia i siebie.
Oprócz tego ciągły ból w klatce piersiowej no i generalnie wkurza mnie bicie własnego serca gdy tylko jest cicho a ja leże.wali za mocno. Mam dość:(
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 02 sie 2011, 13:16
inka87
troszkę się popsztykaliśmy. Chodziło o kino. Miał ochotę iść ja nie bardzo i poszło...miałam okropne myśli i straszne emocje temu towarzyszyły. Leje na nie z góry na dół poniekąd bo gdybym się nimi przejmowała dawno bym już wisiała. Nie pozwolę sobie zostawić narzeczonego. Bo nawet jak mam takie myśli to analizuje z kim bym była i łapę się na tym, że musiałby być taki jak on. To jest ten jedyny i ja to wiem. Bez względu na to jak nas życie pokieruje. Nie pozwole sobie na pokochanie kogoś. nie wyobrażam sobie tego.I NIE CHCE.Albo on albo nikt inny. Jeżeli w ogóle potrafię kochać...to chce kochać właśnie Jego.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 02 sie 2011, 18:22
zagubiona13, widzisz czyli powodem gorszego samopoczucia była po prostu kłótnia więc nie ma się czego bać... będzie dobrze:) u mnie już trochę lepiej dzisiaj...

Zobaczyłam dzisiaj w mieście kobietę w ciąży i nagle taki lęk, kamień na sercu, aż mi wszystkie wnętrzności podskoczyły że mnie nic tak pięknego nigdy nie czeka jak ciąża:(
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez unlucky_girl 03 sie 2011, 00:15
Fatalny dzien...rozmawiam wlasnie z chlopakiem na gg, mowi ze nie chce beze mnie zyc, ma ochote wsiasc w samochod i rozbic sie na pierwszym drzewie...Boje sie:(

-- 02 sie 2011, 23:49 --

Zadzwonilam do niego na skype..nie jest w dobrym stanie..a ja? patrzylam na niego i czulam ze tesknie i jednoczesnie jak pomyslalam zeby sprobowac jeszcze raz ogarnelo mnie silne uczucie jakby cos we mnie krzyczalo : nie chce!! Czuje sie tak jakbym miala jakas blokade, nie moge pomyslec ze go kocham bo zaraz to neguje...i tak bardzo chce wierzyc ze jestem zdrowa ze nie dociera do mnie ze to sa natrectwa..
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
27 lut 2010, 21:08

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 04 sie 2011, 10:15
Unlucky_girl
Współczuje, u mnie ostatnio tez fatalnie. Oddalam się coraz bardziej. Płaczę. Już nie mam siły sobie udowadniać że jest inaczej. Nie chce się poddać.Ale natłok myśli mnie niszczy. Jutro idę do kolejnego nowego psychoterapeuty - zobaczymy co mi powie.odezwę się.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 04 sie 2011, 11:40
zagubiona13, Trzymam kciuki za jutrzejsze spotkanie z psychoterapeutą!! Zobaczysz że będzie dobrze. A jaki nurt psychoterapii wybrałaś?? Psychodynamiczny cy behawioralny a może jeszcze inny?? Opowiedz o swoim problemie i napisz co na to powiedział psychoterapeuta??
unlucky_girl, nie martw się, wszystko się ułoży!! Skoro jest Ci ciężko to pogadaj ze swoim i może znowu będziecie razem:* Trzymam kciuki!!
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 04 sie 2011, 13:58
witam wszystkich ;) wróciłam luknąc co tu na forum się dzieje, bo jak byłam ostatnim razem to ani slychu ani dychu.. a u mnie? podobnie jak u Was, raz lepiej, raz gorzej.. owszem, nie pamiętam kiedy bym płakała, ale czuję czasem taką obojętnosc, chęc spróbowania czegoś innego ;/ choc wiem że to tylko myśli i emocje nad którymi nieraz nie potrafię zapanowac..wczoraj strasznie pokłóciłam się z moim, poleciały rózne niepotrzebne słowa, hasła i pojawiły się mysli typu: muszę zerwac, jeśli tak ma byc całe zycie..nie możemy byc razem, przecież to bezsensu.. ja i mój X jesteśmy nerwusami i niejedną ciężka sytuacje przeszliśmy, już nie mówiąc o kłotniach..i nigdy wcześniej do głowy by mi nie przyszło żeby kończyc ten związek, a teraz na każdym kroku. I niestety, pojawiły się znowu myśli, że nie podoba mi się, że jest brzydki itd. :( że znudzi mi się, że nie jest dowcipny, nie ma poczucia humoru, nie cieszą mnie rozmowy z nim . Dziwne tylko że jakoś przed 2,5 roku ponad nie przyszło mi to do głowy:/ mam dosc tej zasranej NN:/;/
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 04 sie 2011, 14:35
Hej sqnik :*:*
pewnie urwiesz mi cycki że się nie odzywałam, ale żadko bywam w domu :)

inka87

wiesz co wybrałam psychoterapeutkę pracującą integralną metodą.Tzn nie ukierunkowuje się w swojej pracy na konkrety tylko podczas spotkania ustala najlepszą technikę a często też je łączy.Wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem w moim przypadku. zobaczymy ma w czym wybierać.
Ma dobre opinie.Tzn pojawiały się negatywne ale wiadomo ile ludzi tyle zdań.Ktoś tam stwierdził, że jak z nią gadał to babka sobie oglądała czubki butów, no ale gdyby mi ktoś walił fleki przez np 3 h...tez mogłabym mieć dość=)to w końcu tylko człowiek. Specjalizuje się min w leczeniu nerwic.
3majcie dziewczynki kciuki za mnie...ja to się boję,że bd mieć powtórkę z rozrywki znaczy wejdę do niej i zacznę wyć.
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 05 sie 2011, 10:03
zagubiona13, daj znać jak dzisiaj na psychoterapii... i nic się nie martw jak będziesz płakać to całkowicie normalne. Ja od 2 m-c chodzę i zawsze sobie obiecuje, że nie będę płakać ale to puki co niemożliwe i teraz już nie obiecuje sobie że nie będę płakać tylko gdy mam na to ochotę i temat jest trudny wyje ile wlezie:) Pozdrawiam i czekam na wiadomości jak poszła wizyta... trzymam kciuki mocno:)
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 05 sie 2011, 19:17
K*****wa nie wiem czy mam się cieszyć czy płakać...terapeutka rewelacyjna - na prawdę super kobitka dynamiczna - a takiej szukałam :)

ale tekst po 30 minutach? "noo generalnie to ja już panią czuję, mam pewien zarys ale jeszcze to sprawdzimy.To na pewno nie jest nn...
tu chodzi o pani osobowośc ale nie chce pani na razie straszyć.
No, a że należę do osób dociekliwych zaczęłam strzelać: jakaś schizoidalna? - nie, psychopatyczna? :) nie...
tu chodzi o emocje...
Nie błagam niech mi pani nie mówi że to borderline?
takie mam podejrzenia."

Także...nie jest dobrze.bo osobowości nie zmienię, nie?:( taka już jestem...
Ona sama powiedziała, że spróbujemy, ale to bardzo żmudna praca bo ja taka jestem i już.Mam napisać czego od niej oczekuje.I co chcę zmienić.
BUUUUUUU=(=(
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 05 sie 2011, 21:07
zagubiona13, nie martw się. Sądzę, że ta diagnoza nie jest pewna... w Borderline chodzi min o strach przed odrzuceniem a co za tym idzie unikanie związków itp. a to jest też cecha DDA strach przed odrzuceniem, wydaje mi się też że przez 30min żaden psychoterapeuta nie jest w stanie stwierdzić od razu Twojego problemu, sądzę że na to potrzeba jednak kilku wizyt. Pewnie nie opowiedziałaś jej nawet o połowie swoich problemów. Poza tym to wszyscy w tym temacie powinniśmy być osobowościami borderline bo mamy podobne odczucia i problemy, a nie sądzę żeby tak było. Także uszy do góry i dasz rade, tylko nie przejmuj się na zapas bo może wcale nie będzie aż tak źle jak myślisz po dzisiejszym dniu...

A co ona Ci jeszcze powiedziała na jakiej postawie wysunęła takie wnioski??
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 05 sie 2011, 22:52
inka87


no generalnie to po tym co jej opowiedziałam miała prawo wysnuć takie wnioski. Ja sama się nad tym zastanawiałam, ale nie chciałam tego dopuścić. To nie jest typowa diagnoza i ona to powiedziała.Ale mam pewne cechy i ja to wiem. te myśli to jedna strona medalu a to jak reaguje na ludzi, impulsywność o której jej mówiłam autoagresja no i to jak traktuje innych ii wiele, wiele innych o których jej mówiłam mogło jej dać do myślenia. Ale generalnie chodzi o system obronny tak reaguję.a to dość typowe dla tej osobowości. Nie dostałam w dzieciństwie miłości i mam problem z jej dawaniem. Bo nie mam zasobów.
To tak pokrótce. Generalnie bardziej skłaniam się ku jej tezie, niż tezie jej poprzedniczki, która usilnie szukała problemu w rodzinie.
W sumie ciężko było mi się dziś otworzyć bo jestem od wczoraj wieczora w dobrej formie.Ale spokojnie przyjdzie załamanie.I licze, że wtedy będzie mogła zobaczyć o jakie emocje mi chodzi.Pokaże jej też to co pisałam w formie pseudo pamiętnika gdy nie umiałąm sobie z sobą poradzić.tam pisałam o tym co w tym momencie przeżywałam.Następna wizyta we wtorek.Boli fakt, że to prywatnie a częstotliwość spotkań 1 q tygodniu, ale czego się nie robi z miłości :)
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do