Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 28 kwi 2011, 23:09
cicha napisał(a):I nie analizujcie, bo to jest najgorsze co moze być!

A ja przeciwnie. Mam ochotę zapisać wszystko co czuję, pozytywy, negatywy, fakty i obawy.

Huśtawka myśli jest nie do wytrzymania. Jak wyglądała by przyszłość z nim, a jak bez niego. A jak dobrze, a jak źle. A czy warto. A czy mnie by zależało, gdyby jemu nie zależało? :zonk:
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 29 kwi 2011, 07:22
Podobnie mam ja. W jedeń dzień potrafię płakac ze szczęscia że go mam a na drugi dzień obudzę się i myśl, że jest mi przecież niepotrzebny, że spokojnie dałabym sobie radę bez niego, że szybko bym zapomniała czy zakochała się w kimś innym. Najgorsze są jednak jakieś wyobrażenia z innymi:/ póki co bywają dni lepsze i gorsze, ale przez to wszystko czuję się jakaś niespełniona. Czasem myślę nawet, że jak wyzdrowieję i już nie będę analizowac i myślec tak jak teraz to i tak będę czuła niedosyt:/ zastanawiam się czy będę wtedy umiała powiedziec że jestem szczęśliwa itp.,itd.
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kini. 29 kwi 2011, 17:54
sqnik, witaj w klubie! :) Wprawdzie jestem już teraz spokojniejsza, normalnie sypiam i się tak nie przejmuję jak wcześniej. Ale te myśli kocham/nie kocham gdzieś ciągle krążą po mojej głowie. Ktoś mi powiedział, że to analizowanie bierze się z tego, że narzucone zostały mi pewne schematy (zwłaszcza przez ojca), którym chcę sprostać, a jest to niezgodne z moimi oczekiwaniami. Schematem jest posiadanie przystojnego, odważnego faceta, wygadanego, typu macho, a mi podobają się wrażliwi, spokojni, poukładani, trochę nieśmiali, bardziej chłopięcy niż męscy - taki jak mój P. Te wszelkie myśli wywodzą się z wewnętrznego rozdarcia miedzy tym jak "powinno" być, a tym co tak naprawdę "chcę". Ciężko wybrać. Wiem, że to ja będę w związku z moim facetem, a nie moja rodzina czy ludzie, ale mimo wszystko ciężko jest tak żyć wiedząc, że nie istnieje ta akceptacja ze strony innych (tzn. brak sprzeciwu, ale też brak wyraźnego poparcia). Ja od zawsze potrzebowałam wsparcia, przytaknięcia głową na wszystko co robię, a teraz mi tego brakuje. Co najgorsze łapię się na tym, że czasami podobają mi się inni, tacy właśnie z tego narzuconego schematu. Tak chyba działa podświadomość. Sama nie wiem, co robić żeby życie stało się bardziej satysfakcjonujące, nie umiem określać uczuć, cieszyć się życiem. Czy podporządkować się schematom i mieć święty spokój, czy żyć po swojemu bez poparcia innych. Na początku jak poznałam P. pomyślałam, że spróbuję, że się obronię, dam radę. Mimo, że nie jest ideałem. Ale jesteśmy tak prawie 2 lata, nie chce już mi się go bronić sama przed sobą, przed ludźmi. Chcę wiedzieć czy kocham, czy chcę z nim być czy sobie to tylko wmawiam. A może chcę być za bardzo idealna w oczach innych? Nie chcę ciągle myśleć, że coś jest nie tak, że czegoś brakuje. Mam zmienić myślenie czy faceta? Oto jest pytanie. Czasem myślę, że najłatwiej byłoby wszystko zmienić, chłopaka, miasto, hobby, ale póki niczego nie jestem pewna to chyba jest to bez sensu... Też się zastanawiam: jaki jest mechanizm - czy nerwicę tłumaczę wypaleniem uczucia czy na na odwrót.

-- 29 kwi 2011, 18:02 --

naranja, powiedz czy teraz po uświadomieniu sobie co jest przyczyną, mogłabyś być z tamtym facetem? odbudować ten związek?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 20:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 29 kwi 2011, 20:13
kini., dałabyś mi swoje gg?
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 29 kwi 2011, 20:49
Ideałów nie ma :( Też się zastanawiam czy mój chłopak jest takim typem jaki lubię, czy może pasowałby do mnie ktoś zupełnie inny. Ostatnio zrobiło mi się smutno, bo... on nie lubi poezji :cry: Kiedy czuję się niepewnie zaczynam zwracać uwagę na wady :?
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kini. 29 kwi 2011, 21:35
sqnik, moje gg: 35521175, ale nie obiecuję, że znajdę wiele czasu na rozmowę. Mam ostatnio nawał roboty :/
Ideałów nie ma, to prawda. Ja też często dostrzegam wady, ale te dotyczące charakteru już jestem w stanie zaakceptować. Np. na początku całej tej huśtawki emocjonalnej ciągle rozmyślałam, że jest dla mnie za dobry, że jest za bardzo we mnie wpatrzony, że przez to zaczynam się dusić w tym związku. A moja obecna faza analizy skupia się na wyglądzie. To nie jest chłopak na pokaz, taki, który będzie się podobał tacie, ciociom, sąsiadom, którego zazdroszczą mi koleżanki. Jest przede wszystkim niski, to mu odbiera automatycznie taką powagę wyglądu. Wiem, że to potwornie próżne, bo sama idealna nie jestem. Jestem przecież z nim, a nie z jego wymiarami. Ale gdzieś ciągle odzywa się ten wzorzec mężczyzny, wyniesiony z domu. Przez to wstydzę się wychodzić do znajomych, poznawać go z rodziną. Boję się wyśmiania, uwag. Wiem, że to jeszcze bardziej pogłębiłoby wszelkie rozmyślania na temat sensu związku. Wiem, że to brzmi jak wyznania 15-latki, ale mam 21 i zawsze byłam dojrzalsza niż rówieśnicy. Im bardziej się nakręcam na ten wygląd, tym też mniejszy pociąg fizyczny do niego czuję. W domu jak jesteśmy razem zupełnie mi nie przeszkadza to jak wygląda, nie zwracam na to uwagi. Nie zostawię go z tego powodu, że nie wygląda jak model. Ale chciałabym mieć ten komfort psychiczny pojawiając się w jego towarzystwie, że wyglądamy razem dobrze, że tworzymy dobraną parę. Eh... Myśli, myśli, myśli.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 20:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 kwi 2011, 15:59
Ok...a co by było,przypuśćmy - gdybyście naprawdę nie kochali?Czy Wasze życie by się zmieniło?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez kite 30 kwi 2011, 16:10
gdybym przestała go kochać... co jeszcze by mi pozostało? byłabym samiuteńka na świecie
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 30 kwi 2011, 17:55
człowiek nerwica napisał(a):Ok...a co by było,przypuśćmy - gdybyście naprawdę nie kochali?

Zaczęłabym się martwić, że jestem strasznie powierzchowna :-|
Teraz sobie myślę, m.in. że jeśli jemu na mnie nie zależy, to mnie to jakoś specjalnie by to nie obeszło... A powszechnie wiadomo, że to nie prawda :roll:
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kini. 30 kwi 2011, 21:24
Smutne życie ze świadomością, że nie potrafię kochać człowieka, który na to zasługuje. / Smutne życie ze świadomością, że w ogóle nie potrafię kochać i jestem płytka.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 kwi 2011, 20:15

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 01 maja 2011, 02:41
Amon_Rah napisał(a):gdyby babcia miała wąsy...

Toby poszła do endokrynologa 8)

Przeraża mnie, jak bardzo potrafiłam być zaangażowana w uczucie, które nie miało żadnej przyszłości, jak ta miłość się wydawała WIĘKSZA od tej co ma miejsce w normalnym związku :?

-- N maja 01, 2011 8:49 pm --

Rozpracowałam jak wygląda moja huśtawka (oscylator?) emocji.

Nastrój: zły; związek: nie uda się => będę sama, wszystko na marne, nie dam sobie rady, nie mam perspektyw, załamię się z tęsknoty
Nastrój: dobry; związek: ma trwać => będziemy szczęśliwi razem
Nastrój: dobry; związek: nie uda się => na pewno jest gdzieś niedaleko ktoś inny, kto do mnie bardziej pasuje
Nastrój: zły; związek: ma trwać => miłość się wypali, będziemy nudni, zgorzkniali, słabi

I tak w kółko, w kółko, w kółko :zonk:
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 03 maja 2011, 17:40
Kurcze jak fantastycznie,że taki wątek powstał na tym forum. W zasadzie dołączyłam do Was tylko dzięki niemu. Dłuuuugo się zbierałam, żeby napisać w tym temacie. Ale chyba mimo wszystko jeszcze nie jestem gotowa,jeszcze walczę...tylko nie wiem jak długo.Pokrótce opisując swój problem, pojawiła się w głowie ta cholerna myśl...nie wzięła się znikąd wszystko dzięki rozstaniu znajomych, sugestii na temat związku jednej osoby, tak, to wywołało piekło.jestem w związku 6 lat. do tej pory było cudownie, dalej może być tylko, że ja nas niszczę, co rusz dopada mnie lęk, panika, nie jestem w tedy w stanie racjonalnie myśleć, zaprzeczam wszystkiemu co jest rzeczywiste. Już sama zresztą nie rozróżniam rzeczywistości.Gdy myślę o przyszłości mojej i Jego, ogarnia mnie panika i krzyk w głowie NIE...zachwile jest dobrze i czuje ulgę. Wiem, że go kocham ale nie rozumiem sama siebie. Trwa to nuż 8 miesięcy,poprzez depresje, po całkowite zobojętnienie.:( :(
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 03 maja 2011, 19:42
Wielu ludzi,żyje w związku z kimś choć nie kochają..I nic strasznego się nie dzieje,żyją dalej.Wy kochacie,ale natrętne myśli nie pozwalają Wam w to uwierzyć...
[quote][/quote]mutne życie ze świadomością, że nie potrafię kochać człowieka, który na to zasługuje. / Smutne życie ze świadomością, że w ogóle nie potrafię kochać i jestem płytka.
Tragizujecie trochę,paradoksalnie - nic by nie było.Dalej moglibyście żyć z tą drugą osobą.
Wracając do meritum,wiecie na czym polega nerwica natręctw.Sprowadżcie te myśli do tego,iż to co się dzieje w Waszej głowie jest spowodowane chorobą.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 04 maja 2011, 13:05
trochę tragizujemy... CHOLERNIE TRAGIZUJEMY !! :) mam już dość samej siebie, nienawidzę się. hehe nawet próbowałam psychoterapii, niestety ja i pani psychoterapeutka, miałyśmy różne teorie odnośnie moich jazd. Ona od razu szukała przyczyny w rodzicach, tak, tak mów mi DDA nie widziała w tym nerwicy (albo nie zdążyła jej znaleźć) w każdym razie powiedziała, że albo przyjmuje jej teorie, albo ona mi nie pomoże :) no więc idę przez życie dalej ze swoimi jazdami. wkurzam się na siebie, doszukuję się non stop wad w N, nawet nie próbuje już zaprzeczać, sama się nakręcam, wypaliłam się emocjonalnie. Owszem, myślę o śmierci, ale jeżeli miałabym to zrobić to chyba tylko po to żeby sobie udowodnić że potrafię podjąć decyzję i umiałam kierować życiem. Ech boże naprawdę mi odpiernicza :)
a knifu z tym,że to choroba teeż próbowałam, na chwile pomaga ;)

pozdrawiam wszystkich
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do