Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 27 kwi 2011, 18:24
ja mieszkam z moim chłopakiem. nawet przy Nim mam te myśli. czasem mijają. a czy masz myśli dotyczące tego, że z kimś innym byłoby Ci lepiej, ze ktos inny jest dla Ciebie?
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 27 kwi 2011, 18:52
Mam.. że może to nie to, że skoro tak mam znaczy że pewnie do niej nic nie czuję, że może powinienem szukać dalej innej dziewczyny..


EDIT:
Czy nieregularne przyjmowanie leku ma wpływ na takiego typu huśtawki ? Został przypisany mi Zoloft, mam go brać codziennie o 19, jednak często zdarza się że jestem zmuszony wziąć go później, np o 21, 2 dni temu wziąłem o 22:30. Czy regularność w braniu leków jest istotna ?
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 27 kwi 2011, 19:35
adumbet napisał(a):Czy można Kogoś tak kochać, że aż nienawidzieć?

Chyba można, bo skrajne emocje jakoś się ze sobą wiążą.

sqnik napisał(a):a czy masz myśli dotyczące tego, że z kimś innym byłoby Ci lepiej, ze ktos inny jest dla Ciebie?

Mnie to właśnie męczy. Potrafię 6 razy dziennie zmienić zdanie. Raz wydaje mi się, że trafiłam na najfajniejszego faceta na kontynencie, a o innej porze dnia myślę, że może gdzieś bliżej jest ktoś bardziej niezwykły i bardziej podobny do mnie (co jest raczej nierealne, bo nawet nie byłabym w stanie wyobrazić sobie takiego ideała, a co dopiero go spotkać, zwłaszcza, że ostatnio nie ciągnie mnie do zawierania nowych znajomości). Czasem myślę tylko o zaletach, czasem tylko o wadach mojego chłopaka.
W tej chwili piszę do niego ciepłego e-maila, bo jest w dalekiej podróży, więc i tak nie mam teraz okazji ani ochoty gadać o planach czy o uczuciach, czy o tym, że jest wiosna, a na wiosnę to ja zwykle sama nie wiem czego chcę.
Eh.
Amy Lee
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez naranja 27 kwi 2011, 20:29
Monika1974 napisał(a):naranja, Jejku, naranja.......jestem znowu pod wrażeniem. A jak sobie uświadomiłaś ten mechanizm? Było lepiej? Domyślam się,że musisz uczyć się/musiałaś nauczyć się bycia z kimś tak?


Moniko, ja to sobie uświadomiłam dopiero jakieś półtora roku - rok temu, a tamten związek zakończyłam wcześniej . Wtedy, jak zrywałam, byłam na takim etapie rozumienia tego, co się ze mną dzieje (depresja, lęki, regresja etc.), że myślałam, że aby lepiej się poczuć to trzeba poczynić zewnętrzne zmiany, tj. jak zmiana partnera, pracy, zamieszkania etc. (a jeszcze wcześniej, będąc przekonaną, że to zmiany w mózgu, liczyłam na samo działanie leków - "minie deprecha po SSRI, to i poczuję ochotę na sex i zakochanie wróci"). Niestety nie trafiłam wtedy na mądrego terapeutę, który pomógłby mi na bieżąco pracować nad tym związkiem, zastanowić się, dlaczego nie ma we mnie miłości i dlaczego nie chcę sexu. Przeciwnie, czułam sugestię t., aby nie spotykać się z kimś, do kogo nie czuję miłości. Nieprofesjonalne, dziś wiem, że w terapii odradza się podejmowanie ważnych życiowo kroków bez ich przeanalizowania.

Obecnie nie jestem w żadnym związku i nie zamierzam, jestem na takim dnie emocjonalnym, że randki mi nie w głowie. Samo uświadomienie sobie mechanizmu to moim zdaniem tylko wskazówka, nad czym należy pracować. Co innego intelektualne zdanie sobie sprawy z czegoś, a co innego przeżywanie i praca nad uczuciami. Ja wiem, przed czym uciekam, wiem, czego się boję, ale przeżycie tego, przepracowanie i zmiana to co innego. Na razie nie spotkałam takiego terapeuty, który pomógłby mi w tym drugim :( Próbowałam poprzeżywać pewne kwestie przy ostatnim t., ale byłam oceniana. Szukam dalej. [Boję się bardzo, że nie znajdę...].

Ale patrząc na siebie sprzed kilku lat, widzę, że zmieniam się. Zdecydowanie nie przypominam siebie z początków choroby. Tej kukły robiącej wszystko na pokaz i chwałę, wyprutej z prawdziwej tożsamości, udającej kogoś innego nawet przed sobą, wypełniającą jakiś odgórnie ustalony plan życia, którego sama nie czuję się autorem, ale jak posłuszny automat bezmyślnie "robi, co trzeba". W końcu coś się we mnie zaczęło buntować. Tak, dalej cierpię bardzo, miewam myśli samobójcze. Chyba jestem na takim etapie, że rozwala się we mnie ta sztuczna konstrukcja i potrzebuję dużo czasu i mądrego empatycznego towarzysza, aby się poskładać.
Offline
Posty
769
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 13:13

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 27 kwi 2011, 21:37
Kurcze, czy ktoś jest w stanie mi pomóc i odpisać na moje posty... ? Gdzie ja mam szukać jakiekolwiek pomocy, jak nie tu..
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Amy Lee 27 kwi 2011, 22:08
Przepraszam, my też musimy się najpierw wygadać :(

Leki powinny złagodzić huśtawki emocji, więc chyba lepiej, żebyś poczekał na poprawę i nie podejmował pochopnie decyzji.
Amy Lee
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez krzywy92 27 kwi 2011, 22:24
Ja rozumiem.. ale do tej pory mało kto mi odpowiedział..

Po jakim czasie ? Widzę różnicę, rzeczywiście jest lepiej.. a jeśli chodzi o pochopne podjęcie decyzji - nie chcę z nią zrywać, bo wiem o tym że ją kocham. Nigdy w życiu nie byłem w tak udanym związku jak ten.. zresztą nawet jakbym zerwał to nie ucieknę od problemu.. zwiążę się z kimś nowym i wszystko wróci na nowo..
Jestem tu po to by wygrać z tą chorobą i pokazać Wam, że jest to możliwe.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
19 mar 2011, 15:48

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 28 kwi 2011, 10:27
ja dokładnie nie wiem jak to jest z tymi lekami, bo jeszcze w tym nie siedzę, ale z tego co czytałam tu na forum i na innych portalach to zazwyczaj działanie leków zaczyna byc widoczne po 2 lub 3 miesiącach.
Co do zakończenia związku w takim stanie to też jestem przeciwna. Od 3 miesięcy codziennie krązą myśli, żeby to zakończyc, że może faktycznie uczucie się wypaliło. Mimo tego,że bywają dni kiedy jestem obojętna, kiedy wszystko wydaje sie byc totalnym bezsensem wierzę w to, że przyjdzie kiedys taki dzień w którym to wszystko się skończy i znów poczuję przypływ miłosci :D dziś dopiero bede się rejestrowac do psychiatry...
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 28 kwi 2011, 12:39
Witam wszystkich forumowiczów! Baaardzo bardzo dawno mnie tutaj nie było, ale pomyślalam, ze porzydam wam się ze słowami otuchy:) Ostatni raz to pisalam tu jakieś 2-3 lata temu. Możecie przejzec moje posty,. Na pewno od jakiejs 60 strony się zaczynają. Widze, że bardzo duzo osob nowych przybyło i że coraz więcej osób rozpoznaje nerwice natretnych myśli.

Najważniejsza jest wiara w to, że się z tego wyjdzie (a tak się strasznie balam, ze bede miec juz tak do konca zycia) i staranie się nie analizować swoich uczuć. Myśli muszą się uspokoić. Uwierzcie mi, mialam straszne dni, myśli samobójcze, analizowałam, za dużo myślalam, teraz jestem zupelnie innym człowiekiem, czlowiekiem myślącym w inny sposób, wiem, ze nerwica u mnie jest chorobą, która powróci, nie koniecznie z natrectwami kocham czy nie. Od ostatnich moich postów strasznie duzo sie zmienilo, skonczylam technikum, dostalam się na studia, pracuje (wlaśnie sobie w pracy siedze:) i nadal jestem z moim Tomkiem, to już ponad 4 lata:) Kochamy sie, i jesteśmy szczęsliwi. Kłócimy się czasami, no ale jak to w związku. Jestem dowodem na to, ze da sie przezwyciężyć te natretne myśli. Nie chodzilam do lekarza, nie bralam leków, jedyne co to duża dawka magnezu (możliwe iż uwierzyłam w jej dzialanie i skuteczność na stres), polecam magnez HELA MAG firmy olimp - dawka 555 miligramów. Bardzo duza dawka, wypróbujcie! Minelo już tyle czasu i ani razu mi nie powrócily myśli typu kocham czy nie kocham go.

Mialam ostatnio inne stresy, od września dostalam prace, pracuje w cyfrowym polsacie i mam tez punkt dialogu, mam nie miłych klientow, i na tym punkcie oszalalam, pracuje juz tu 8 miesięcy i juz teraz dopiero się przyzwyczailam. Przed praca plakałam, ze o może przyjdzie ktoś i na mnie nakrzyczy i ze to i tamto (natręctwa), teraz tak nie myśle. Fakt wspomagam się tabletkami uspakajającymi, ale jeszcze miesiąc i je odstawiam.

Kochani! Byka za rogi i do przodu! Nie ma co się użalać nad sobą tylko brać się w garść! I nie analizujcie, bo to jest najgorsze co moze być! Wiem, ze latwo mi jest to napisac, bo już jestem wyleczona, ale chce wam jakoś pomóc! Piszcie! Pytajcie!

pozdrawiam was i trzymajcie się!
pogoda piekna, idzcie na spacer, cieszcie sie z życia, bo ma się ono tylko jedno!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 28 kwi 2011, 12:47
cicha, a jak długo Cie męczyły te myśli ?
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 28 kwi 2011, 14:47
najbardziej nasilone natrectwa mialam przez 2-3 miesiece, ale ogolnie to z pol roku trwalo. Najważniejsze jest to, żeby się czymś zająć i nie myśleć na okrąglo i nie analizować czy kochasz czy nie kochasz. Zajmij się czymś, szkolą, pracą, czymkolwiek zeby tylko zając myśli, bo jak sie tak siedzi i nic nie robi to wtedy się glupieje, wiem z doświatczenia;) głowa do góry, każdy z tego wyjdzie, tylko trzeba więcej wiary w siebie. Trzeba wiecej czasu poświęcić na siebie, zadbac o siebie a nie zadreczać sie czy się kocha czy nie kocha. Pomyśl tak na prawde, gdybyś nie kochał to byś się tym nie przejmowal
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez naranja 28 kwi 2011, 14:58
cicha napisał(a): Wiem, ze latwo mi jest to napisac, bo już jestem wyleczona!


cicha napisał(a): wiem, ze nerwica u mnie jest chorobą, która powróci


No to jak to w końcu..?
Offline
Posty
769
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 13:13

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 28 kwi 2011, 16:05
Heh Jestem wyleczona w sensie, że nie mam juz myśli typu kocham nie kocham, ale mam tego swiadomość ze nerwica mi sie kiedys odezwie, ale już nie koniecznie o tym samym toku myślenia.
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez sqnik 28 kwi 2011, 16:09
nie wolno Ci nawet myslec o jakimkolwiek nawrocie choroby!
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
30 mar 2011, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do