Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konwalia123 14 mar 2011, 14:35
ja nie potrafie sie juz zakochac w nikim. Nerwica zabiera nawet uczucia...to co sie ma najcenniejsze i to co tylko moze dac szczescie.
„[...] każdy na nią czeka, jak na stacji stoi, wypatruje, skąd nadjedzie pociąg, który wszystko wyprostuje”
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
06 mar 2011, 17:03

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 14 mar 2011, 15:20
Carlos mam identycznie. Jak ja mam ochote na czulosci to jest super ale na odwrot.....:( chodzisz na terapie?

Agucha dasz rade!!!!! Wiesz co mnie tez nieoczekiwanie glupie mysli nachodzą jak ciebie ta Gęba. Wyobraz sobie absuralna sytuacje z mojego zycia: ostatnio przeczytalam ze Magda Mołek ( ta prezenterko-dziennikarka ) byla dlugo z facetem i zakochala sie w innym..... slub, ciaza... dla mnie tragedia, ciagle mam tą historie przed soba jak Ty tą gębe.....


Ostatnio tez dreczy mnie fakt, iz ubzduralam sobie, ze potrzebuje kogos wygadanego, rozrywkowego itp :( Sama taka nie jestem, ale wbiło mi sie teraz do glowy ze przeciwienstwa sie przyciagaja i tak dalej :(

Najgorsze jest jednak to ze moj kochany wyjechal na kilka miesiecy :( I nie moge zweryfikowac moich mysli :( Zobaczyc go, poczuc.... tragedia....

Tydzien temu na wlasna reke zaczelam brac paroksetyne ;/ Zobaczymy :(


Mam dosyc, z terapeuta to nadal sa tylko moje rozmowy, moje opowiadania, zadnych porad:(


Wiecie co mi odrobinke pomaga ostatnio mowienie sobie po cichu albo na glos jak jestem sama: TO TYLKO MYSLI, TO TYLKO CHOROBA. Po czym wynajduje sobie jakies zajecie.

Terapeutka ostatnio powiedziala mi ze ja zyje swoimi myslami ze one staja sie dla mnie realne. A nie rzeczywistosc....
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 mar 2011, 15:44
ochh ochhh...;/ nie mozemy az tak sie w to wkrecac... najgosze te uczucie ze jak chcem ysie tulic powiedziec cos milego to nagle myslimy ze robimy to na sile... a to tak nie jest... obraz tworzy nasz mozg.. wyobraznia ktora chce w cos wierzyc co nie jest prawdziwe.. tak samo jak ktos ciagle myje rece bo mysli ze od tego umrze.. to absurd a dla tej osoby to koszmar i w to wierzy
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 16:21
hej Wam,

dawno mnie tu nie było... jakoś wolałam nie wchodzić, lepiej mi było bez tego. ale muszę się teraz wyżalić, a nie mam komu, może chociaż Wy mnie jakoś pocieszycie, nie wiem. wiecie, ostatnimi czasy jest okropnie. nie ma już dnia, żeby było dobrze. kompletna depresja, kryzys co 2 dni, mój chłopak mówi wręcz nieraz, że zachowuję się jak psychiczna, zachowuję, mówię, patrzę... że on ma wrażenie, jakby coś we mnie siedziało, że to wcale nie ja mówię, że to coś panuje nade mną, ja się już nie kontroluję. zresztą ja sama się tak czuję. mam ochotę dobić, pojechać. wczoraj przeszłam samą siebie, nie wiem czy nie zepsułam wszystkiego. zaczęłam gadać, mówić, że nie chcę, a on nie chciał dać mi mówić i chciał się uczyć. no to mu powiedziałam, że ok, to go informuję, że nie jesteśmy razem. a potem chciał mnie odprowadzić a ja wpadłam w jakiś szał, powiedziałam, że ma ze mną nie iść, a jako że się uparł, szłam szybko i w którymś momencie powiedziałam, że ma mnie zostawić i zaczęłam uciekać. no to sobie poszedł w przeciwną stronę (mieszkamy obok siebie), ja się chyba nawet nie obejrzałam, potem nie zadzwoniłam, nie napisałam. pół nocy nie mogłam się uspokoić i ryczałam, a on do teraz sie nie odzywa. i w sumie to nie wiem nawet czy chcę. tzn... niby mi źle, czuję że nie chcę już,że mam dość, że to mnie przerosło, wszystko we mnie krzyczy nie, ale jednak... mam wrażenie, a nawet jestem pewna, że będzie tak, jak konwalia napisała. że już nikogo nie pokocham, we wszystkich będę szukała tylko wad. a jednak mam wrażenie, że historia z moim chłopakiem nie może się dobrze skończyć, że to już zamknięty rozdział, koniec. tak mi źle :(

wybaczcie, że tylko o sobie ale musiałam :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 18:07
nie wiem... źle się czułam i chciałam o tym po raz setny porozmawiać a on nie mógł w tym momencie,bo miał kupę nauki, poza tym też już czasem nie wytrzymuje, co wcale nie jest dziwne, i tak niesamowicie mnie wspiera. i potem się obraziłam a po jakiejś godzinie on jak gdyby nigdy nic powiedział, że późno już i mnie odprowadzi bo jest zmęczony i chce iść spać. no i się wkurzyłam, wpadłam w szał i...dalej już napisałam. po powrocie miałam wręcz myśli, że go nienawidzę, że już kojarzy mi się tylko z tym co złe, że już nigdy nie będzie dobrze. potem,jak pisałam, pół nocy przepłakałam... ale pobiegłam niedawno do niego do domu przeprosić. widać, że mu było przykro, ale przytulił mnie i powiedział, że wybaczy tylko mam się czasem zastanowić zanim coś zrobię :( nie wiem już co robić. w sumie mogę się podpisać pod wszystkim, co dziewczyny ostatnio pisały. ale zaczynam wątpić, że jest ze mną nie tak,choć mój chłopak mówi, że jest pewny, że jestem chora, mówi że to widać i jakby widział, że faktycznie go nie kocham to już dawno by to zakończył, pewnie byłoby mu nawet łatwiej, ale nie chce mnie tak zostawić, bo wie że to ze sobą mam problem i potrzebuję pomocy i on chce mi pomóc :( a ja nie wiem czy jeszcze da się pomóc. boję się, że to miłość czysto przyjacielska :( nie wiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 18:22
a powinnam? nie wiem czy to choroba czy po prostu go nie chcę, tego nie da się odróżnić :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 18:25
byłam. kilka razy. mialam zacząć terapię, ale zrezygnowałam. ale kobieta powiedziała, że nie widzi żeby trzeba było mnie na cos leczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 18:33
w tej chwili tylko te. to jest dla mnie najważniejsze i tym się w kółko zadręczam. ostatnio nawet się rozstaliśmy. tzn spotykaliśmy się, ale oficjalnie nie byliśmy razem. zaproponował mi to mój chłopak, chciał żebym się uspokoiła i wgl. i mówił, że wcale nie ma nacisku, nie muszę wracać, jeśli stwierdzę, że wcale tego nie chcę. i myślałam, że się uspokoję, ale skąd. zero różnicy. potem było jeden dzień lepiej i wyszło, że znów jesteśmy razem. ehh... nie wiem... mój chłopak uważa, że to przez mój poprzedni związek, w którym strasznie się od początku oszukiwałam, facet mnie obrzydzał, nie mogłam na niego patrzec, ale próowałam sobie wmówić, że wygląd nie ma znaczenie, że go kocham, próowałam zachowywać się jak zakochana, całowałam się z nim zakrywając się poduszka, do tego zdarzało się, że mnie obmacywał. i wtedy miałam właśnie objawy depresyjno-nerwicowe. kiedy zerwaliśmy odetchnęłam i obiecałam sobie że już więcej tego błędu nie popełnię. no i mój chłopak uważa, że wtedy właśnie poprzestawiało mi się w głowie i teraz się boję związków, że sytuacja kojarzy mi się z tamtą. nie wiem :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 19:03
czemu ma sobie darować? on stara się mi pomóc. a ja to może przedstawiłam skrótowo,nie słowo w słowo co powiedział. lekarz nic nie powiedział, mówiłam. objawy depresyjne miałam z poprzednim chłopakiem,tzn. płacz, zamartwianie się że go nie kocham i może jednak kocham a wygląd nie ma znaczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 19:08
może i nie jest, ale zna mnie i zna się na ludziach. i naprawdę w wielu kwestiach,nie tylko mnie dotyczących, jst w stanie dostrzec wiele rzeczy i wyjaśnić. poza tym, z tego co pamiętam, Ty też udzielałeś rad,choć psychoanalitykiem nie jesteś, więc czemu taki cięty się zrobiłeś?

-- 17 mar 2011, 18:09 --

psychoterapii zaniechałam,ponieważ:
1. źle się na niej czułam;
2. nie mam na nią pieniędzy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 19:17
a myślisz, że mu jest łatwo? ja bym siebie już dawno zostawiła. ale tak,zdaję sobie sprawę, że może nie być obiektywny, dlatego też nie pomagają jego rady. najwyżej uspokajają na chwilę. ale jednak mam świadomość, że on zna każdy szczegół, bo opowiadałam mu wielokrotnie i dokładnie wszystko, a na takiej podstawie nawet osoba niebędąca psychoanalitykiem może coś wywnioskować. bo niektóre rzeczy wydają się wręcz oczywiste, sama wiem jak czytam/słucham innych osób i ich problem wydaje się absurdalny,bo widać dokładnie z jakiego to powodu. no ale... trochę racji masz na pewno ;)
co do pomocy,zaczynam już wątpić, że cokolwiek pomoże. zaczynam się godzić z myślą, że pewnie trzeba się będzie rozstać. nie wiem gdzie szukać pomocy, a powody niechodzenia do psychologa już wymieniłam. jeszcze może spróbuję pójść do psychiatry. o ile to w ogóle jest problem tego typu. zobaczymy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 19:26
jakoś nie jestem przekonana do nfz... mam wrażenie, że tam już w ogóle nie potraktują mojego problemu poważnie. byłam raz... babka wyjechała mi z tekstem: 'a więc jesteś od roku z chłopakiem, w którym ewidentnie coś ci nie pasuje' oraz, po wspomnieniu mojego byłego chłopaka: 'człowiek inteligentny uczy się na błędach'. i tylko te kluczowe zdania z tej wizyty zapamiętałam. więcej się tam nie pojawiłam. ale to była zwykła pani psycholog. do tego wyraźnie niewykwalifikowana. sama nie wiem. na razie postanowiłam porozmawiać z babcią, powiedzieć jej wszystko od początku do końca, bo ona ma taką inteligencję emocjonalną i spróbuje mnie zrozumieć. opowiem jej i zobaczę co powie. jeśli zmusi mnie do pójścia do lekarza to może i to zrobię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 19:32
wiem, że byłby najlepszy. ale leki może choć trochę osłabią te lęki i depresję i łatwiej będzie walczyć. może spróbować warto.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 mar 2011, 19:46
o matko,masa tego. ale wszystko się kręci wokół jednego tematu. w sumie to co i inni tu piszą. generalnie nic mnie nie cieszy, ostatnio ciągle płaczę, mam napady takie, że czuję się jak obłakana. mam ochotę dobić, pojechać, zranić, mówię takie rzeczy że aż wstyd. to jest cała masa rzeczy, wymyślam, tak jak i inni, że może ktoś tam jest mi przeznaczony bo go np. nienawidzę. może wolę inny typ. to, że wydaje mi się daleki. kiedyś jeszcze miałam myśli, że pewnie jestem lesbijką. jak ludzie się rozstają to zaraz stres i pytanie dlaczego i próbuję to przeanalizować, bo boję się że ja też powinnam. jeju,szczerze mówiąc ciężko mi teraz wymienić,bo teraz to o niczym nie myślę, po prostu jestem zrezygnowana i nic mi się nie chce. nie chce mi się uczyć,nie chce mi się wstawać rano,nie chce mi się myć, malować. robię to wszystko jak automat, bo trzeba. nie wiem co jeszcze,ciężko tak wymienić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do