Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 01:19
piotrek_d04, to chyba jeszcze nie poznałeś prawdziwego psychiatry - konowała, z czego powinieneś się cieszyć........ nie wiem czy ogarniasz temat leków ale ja raz trafiłam na "pana doktora" który przy przejściowych problemach ze snem zapodał mi stilnox i kazał brać przez 2 miesiące bez [przerw.... dobrze że poczytałam forum i ktoś mi to odradził, bo mogłam sobie zafundować uzależnienie......

Ponadto:
Administratorzy forum psychologicznego nie biorą odpowiedzialności za treści pisane przez Użytkowników.
Forum ma charakter informacyjny.
Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.


A to co userzy forum zrobią z informacjami tu zdobytymi to ich prywatna sprawa - nie mam na to wpływu.....ale zaraz zaraz......... proszę cię nie przyrównuj porad : czego ile masz brać - do postów w tym temacie. Ja pisałam o tym przypadku.....nie popadajmy ze skrajności w skrajność. :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 01:29
można się wspierać, czasem komuś powiedzieć, że przesadza w delikatny sposób, pocieszyć, że ludzie mają większe problemy

Aha ale konstruktywnej krytyki to już nie wolno stosować? Bo nie wypada? Nie wolno napisać co się o tym myśli - jeśli myśli się źle? Czyli - klepać po głowie albo się zamknąć ? si? Dla mnie to co najmniej cenzura....wybacz.

Poza tym, to czy ja sobie z czegoś zdaję sprawę czy nie jest mało ważne w tym przypadku - nie uważam, żeby mądre było pisanie wielu rzeczy na tym forum - ale regulamin ich nie zabrania - ot co.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 01:38
:roll: Mam ci tłumaczyć jak "krowie na rowie" ? Jak ktoś coś robi a mi się to nie podoba i uważam, ze jest to : niemądre, głupie i jakie tam jeszcze to o tym piszę. Piszę też jak moim zdaniem można wybrnąć z tej sytuacji i tyle, co ktoś zrobi z moją radą - jego sprawa.
Twoim zdaniem to ważne a moim nie i tyle :bezradny:
Mam pilnować żeby ludzie przestrzegali regulaminu i sama go przestrzegać, tyle - moje prywatne osądy w związku z moderowaniem nie mają nic wspólnego ....a wy tu ludzie dodajecie jakąś magiczną moc do stanowiska MODERATOR . Ostatnio zdaje się, że wszyscy lepiej wiedzą jaki powinien być i co robić moderator..... pełen empatii, bezstronny, spokojny,, opanowany, sprawiedliwi, twardy, wyrozumiały, konsekwentny ale robiący wyjątki..... yeah ....szkoda że takiej osoby nie ma na świecie 8)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 20 lut 2011, 01:47
piotrek_d04, naucz się czytać ze zrozumieniem, bo ci wyraźnie nie idzie...... ? Jak ktoś coś robi a mi się to nie podoba i uważam, ze jest to : niemądre, głupie i jakie tam jeszcze to o tym piszę pisałam tu gdzieś o tym że piszę, ze jakieś zaburzenie jest głupie? nie, więc nie dopisuj sobie historii - ok?
TO JEST FORUM INTERNETOWE A NIE TRYBUNAŁ EUROPEJSKI W STRASBURGU A JA JESTEM TYLKO MODERATOREM A NIE SĘDZIĄ SĄDU NAJWYŻSZEGO ...więc może nie spinaj się tak......i nie porównuj twarożku do kupy ? Hmm...no i nie szastaj słowami etyczne, moralne itd.... bo to wiesz przerost formy nad treścią.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez LitrMaślanki 20 lut 2011, 01:53
piotrek_d04, to forum nie przychodnia ,tu się ludzie doświadczeniami dzielą .
A leczyć się należny u specjalisty . jeżeli jeszcze tego nie zauważyłeś ,że wszyscy moderatorzy maja takie zdanie ,to poczytaj zanim skrytykujesz.
LitrMaślanki
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez dogomaniaczka 20 lut 2011, 01:56
w ogóle przestańmy tu używać słowamoderator bo wypowiadamy się to jako użytkownik (niektórzy zapomniają że oprócz pełnienia funkcji moderatora jestesmy użytkownikami)
dogomaniaczka
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 20 lut 2011, 02:54
piotrek_d04 napisał(a):
LitrMaślanki napisał(a):piotrek_d04, to forum nie przychodnia ,tu się ludzie doświadczeniami dzielą .
A leczyć się należny u specjalisty . jeżeli jeszcze tego nie zauważyłeś ,że wszyscy moderatorzy maja takie zdanie ,to poczytaj zanim skrytykujesz.


problem w tym, że nie widać konsekwencji... bo o ile ktoś twierdzi, że powinno się leczyć u specjalisty sam próbuje dawać komuś mądre specjalistyczne rady...


Oczekujesz takich rad?
Każdy Ci powie,żeby udać sie do specjalisty. Mądry....zaskoczy o co chodzi. Przecież to zrozumiałe,ze tu specjalistycznych rad nie uzyskasz.Nikt z nas tu nie skończył psychiatrii i nie jest omnipotentny jeśli chodzi o terapię.
O jakich konsekwencjach mówisz? Przeczytaj najpierw regulamin, a potem naucz się interpetować co autor miał na myśli.
Na żadnym forum i poprzez żadne forum nikt Ciebie i nikogo nie uleczy. najwyzej-doradzi. Nie musisz korzystać z rad uzytkowników.
Prawie w każdym mieście jest Pradnia Zdrowia Psychicznego, albo prywatni specjaliści.


NIe.....to jakiś koszmar...............
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 02 mar 2011, 22:58
Cholera tak mnie nękają te mysli....... juz nie wytrzymuje :( doszedl nowy wątek.... mianowicie za jakis czas bedziemy mieszkac razem ( w koncu ) i tutaj znowu: raz super, jestem zadowolona, szczesliwa to w koncu moje marzenie, a zaraz dół, zniechecenie, strach przed zmiana..... przed wyprowadzka od rodzicow- nieuzasadniony strach:( mam jzu tyle lat ze nie powinnam sie bac a jednak, boje sie wyprowadzki od rodzicow, ze bede chciala wrocic do mojego pokoju, do mojego widoku za oknem, ze nie dam rady w nowym miejscu, nie cierpie zmian. co robic co robic?:( jestem chora nie wychodze z domu, wizyta u terapeuty w przyszlym tyg:(


wiecie co coraz bardziej nękaja mnie rozstania moich znajomych po jakims tam dlugim czasie, doluje mnie jak sobie przypomne ze ktos byl zakochany nawet kilka lat a potem do innego/ innej - mam w otoczeniu mase takich przypadkow, boje sie ze to napewno ebdzie dotyczylo takze mnie... nas.... wyje juz po nocach, mam dosyc. Boje sie ze bedziemy na takim etapie ze bedziemy sie ze soba nudzic, ze nie bedzie o czym gadac, ze nie bede chciala go przytulac, okazywac czulosci, Jezu te leki chyba osiagnely teraz swoje maksimum
:((((((
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konwalia123 06 mar 2011, 22:26
ja przestalam w ogole kochac jak dostalam atak nerwicy natrectw.A bylam w tym czasie zakochana i przeszlo.Od tego czasu jest zle.A trwa to juz 3 lata.
„[...] każdy na nią czeka, jak na stacji stoi, wypatruje, skąd nadjedzie pociąg, który wszystko wyprostuje”
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
06 mar 2011, 17:03

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 07 mar 2011, 12:40
Narectwa to cos co sobie wmawiamy i pozniej w to uparcie wierzymy :)) ja tez jak zaczynam za duzo myslec i analizowac zachowania to nn sie odzywa;p wiec wlasnie stram sie tego nie robic. Tez mialam akie cos ze jak slyszlam o rozstaniach to zaraz myslalam ze mnie to tez dotyczy bo tez cos zaczyna wygasac a to gowno prawda :D Teraz jestem najszczesliwsza!!:))
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 07 mar 2011, 23:03
agucha nie moglas tego lepiej okreslic :) dziekuje.... wiesz ja sie baaardzo staram ze jak tylko sie włącza u mnie tryb: mysle mysle analizuje to wyłapuje to i staram sie z myslami na inny tor przejsc, najgorsze jednak ze ciagle jest ta obawa: a moze to nie jednak choroba :( i to mnie dołuje
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 10 mar 2011, 15:04
Wiem tez to mialam ;) czulam ze musze zakonczyc ten zwiazek a z drugiej strony nie umialam tego zrobic i dobrze:)))! bardzo sie balam wtedy.. na poczatku jak nie wiedzialam ze to nerwica to myslalam ze zwariowalam.. dokladnie czulam sie jak oblakana. Piikipokis musisz sobie z tym radzic. Wierzyc w swoje prawdziwe mysli a odpychac te ktore sa natrectwami i w ktore wierzysz:)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 13 mar 2011, 04:14
U mnie jest problem z bliskością. Powiem wam, że to nie jest ciekawe... Nie lubię się całować z moją narzeczoną... To jest okrutne, ale czuję wtedy kłucie w klatce, w sumie to w sercu i nie muszę rozwijać dalej tego, co dzieje się w moich myślach. Również są problemy ze współżyciem, nie zawsze chcę. Kiedy przykładowo ona na mnie wchodzi i mnie całuje czy coś, to nachodzi mnie gniew... :( Ponad to jej oddanie i słowa "Kocham Cię", budzą we mnie lęk. Wszystko jest odwrotnie, kiedy to ja mam ochotę dać jej całusa ( ale nie pocałunek z językiem ), lub ją pogryżć, czy jej powiedzieć kocham, to wtedy jest ok, chociaż automatycznie jak mówię kocham zaczynam analizować i się bać... Znacie te mechanizmy zresztą.
Najbardziej przytwierdzające mnie przy tym, że czuję do niej coś mocnego, bo nie nazwę tego obojętnością ani przyzwyczajeniem, jest fakt, że jakby jej się coś stało, jakby odeszła czy coś, to nie wiem czy sam bym nie popełnił samobójstwa. Nie raz o tym myślałem i w takich momentach idę do niej, przytulić ją jak najmocniej i powiedzieć jej , że ją Kocham, nie czując przy tym lęku. Wczoraj też tak miałem, ponieważ w kręgu jej znajomych pewnemu młodemu mężczyźnie zmarła równie młoda kobieta. Byli ze sobą długo, a jej już nie ma. Kiedy przeczytałem pod jej zdjęciem z czarną wstążką napis, że razem z nim odeszła połowa jej jeszcze tego nie pojąłem. Ruszyły mnie natomiast słowa tego jak on się o niej wyraził, tak jakby obok niego była, że ją kocha i będzie kochał. Pomyślałem tak o swojej kobiecie i tej sytuacji i wiecie co? Z miejsca zalałem się łzami, przytuliłem do niej i nie chciałem puścić. Zależy mi na niej jak na nikim. Jest częścią mnie i bez niej nie dałbym sobie sam ze sobą rady. Kocham ją może nie tak romantycznie jak bym chciał, za to trwalej i czulej. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 mar 2011, 11:50
No te uczucie strachu jest straszne. Ja niby mam spokoj ale ostatnio czasem przedstawia mi sie twarz innego..nie wiem z czego to wynika bardzo mnie to schizuje:( szczegolnir jak w filmach jest ze ktos mysli o innym przy swoim ukochanym to znaczy ze kocha tamtego.. Boje sie. Paralizuje mnie to. Tule sie do mojego i.nagle mysl tamten i bum. Taki mechanizm to jest. Straszne to jest. Tylko to chwilowe. Kiedys neczylo mnie to dzien w dzien:( teraz moj kochany mi przypomnial o tym no i zrobilo mi sie glupio i chwilowo powrocilo. Tylko czemu tamten mi sie pokazuje? Moze przez wyrzuty sumienia? Dobra juz nie pisze bo zaczynam sie nakrecac.

-- 14 mar 2011, 12:27 --

Mozecie mi jakos doradzic? Czemu tak? ciagle ta sama cholerna geba... pozniej sie zadreczam ze moze to dlatego ze mojego juz "nie kocham" itp. Teraz czuje strach. musze sie uspokoic i nie dac opanowac :) poza tym ze wczoraj cos drgnelo to jest okejj :) najgorsze ze ta twarz pokazuje mi sie w intymnych momentach i psuje wszytsko ;/.
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do