Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 17 lut 2011, 21:49
A kłótnie mają jakiś sens ? Bo ja już tak czytam i tego nie ogarniam tutaj :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 lut 2011, 21:52
No spoko. Ale po prostu aż niemiło tu się wchodzi, zamiast sobie pomagać,robimy odwrotnie. Pomaga to komuś?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 17 lut 2011, 22:00
Mi nie bardzo ... chciałoby się coś napisać a tu cholera nawet nie wiadomo czy się odzywać , bo można po nosie dostać . Po prostu takie "małe" zamieszanie :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 lut 2011, 23:32
linka napisał(a):LucidMan, długo cię nie było :) witamy po przerwie :smile:
Witam ;) Przerwa dobrze mi zrobiła. Spróbuje się coś poudzielać na forum, póki znowu nie zrobię sobie przerwy ;]
Chyba, że wcześniej mnie stąd przegonią :roll:
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 lut 2011, 23:40
Mogę mieć prośbę do osób...mających odmienne zdanie do nas? Nie wiem czy macie na celu pognębienie nas czy pomoc, być może że pomoc. Jeżeli tak to moglibyście to robić delikatniej po prostu? Nie gadać nam to,co chcemy usłyszeć,ale faktycznie pomóc, zasugerować. po prostu Wasze posty brzmią kpiąco, zabijają wszelką nadzieję, a przecież mają pomóc. Z góry dziękuję :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 18 lut 2011, 00:47
LucidMan napisał im coś naprawdę złego bo ich zaszufladkował, zasugerował, że wie o nich więcej niż oni sami.... tylko na jakiej podstawie? gangsterski chwyt... bardzo nieetyczny... szkoda, że tego nie dostrzegasz....
Ciebie też to się tyczy. Czego się od 'nich' oddzielasz? Uważasz, że wiesz więcej o 'nich'?
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2011, 00:53
Szczerze ? Dla mnie to blisko 230 stron o niczym.......dosłownie o niczym. Odpowiedź na pytanie z tematu:
Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....? NIC, kompletnie nic się nie stanie - bo jak przestaniesz go/ją kochać to przestanie ci zależeć i odejdziesz albo on/ona odejdzie.
Miliony ludzi na świecie rozpacza że kiedy ich partner/partnerka odejdzie to:
-umrą z żalu
-będą sami do końca życia .... a jak się dzieje: owszem jest ból i cierpienie, może trwać krótko....lub bardzo długo ale w końcu przechodzi się nad tym do porządku dziennego...człowiek sobie żyje, pamięta, jest mu przykro ale żyje dalej...aż w końcu znajduje kogoś kto go zaczyna rozumieć i zaczyna okazywać mu uczucie. TO SIĘ STANIE!

-- Cz lut 17, 2011 11:53 pm --

Ja tak to widzę ......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2011, 10:42
jeśli nie masz kwalifikacji psychoterapeutycznych pozostaje Ci albo podnieść kogoś na duchu albo przemilczeć...

Ty chyba kpisz......
Ludzie zrobiliście z tego tematu enklawę i nikt, absolutnie nikt kto się z wami nie zgadza nie ma prawa tu pisać? No zaraz zaraz......oczekujecie zrozumienia a asami za grosz nie dajecie go od siebie..... :-|
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 lut 2011, 11:19
linka, macie prawo pisać, piszcie ;) zresztą akurat Ty nie napisałaś nic strasznego,nie zrobiło to jakoś na mnie wrażenia :P
co chciałam Ci napisać: masz rację, pewnie nic by się nie stało. pocierpielibyśmy my, nasi partnerzy, a potem ułożyli sobie jakoś życie, zapomnieli - zgadzam się w 100%. tylko nie o to w tym temacie chodzi, przynajmniej ja tak to odbieram. chodzi o to, że to jest problem, realny, my sobie wymyślamy miliony bzdur, typu: pewnie zakocham się w koledze, pewnie jestem lesbijką, on nie czyta, a może potrzebuje faceta,który będzie na mnie wrzeszczał cały czas...itp itd. to nie jest kwestia (tzn. nie wiem czy u wszystkich,nie mogę tego stwierdzić,nie jestem psychologiem, ale tak mi się wydaje) faktycznego braku uczucia tyko czegoś innego. a od problemów nie należy uciekać, bo co z tego, że kiedyś zapomnę o moim chłopaku skoro z następnym i następnym prawdopodobnie będzie to samo? i cały czas mam uciekać? tak się nie da, trzeba nauczyć się kochać dojrzale. poza tym,kto wie czy zawsze byśmy trafiali na tak cudownych ludzi,którzy rozumieją i chcą nam pomóc? którzy to znoszą, nawet jak im ciężko? nie będę się wypowiadać w imieniu innych, ale ja właśnie mam taką osobę, o której pisałaś: która mnie rozumie, którą znam na wylot. i to nie sztuka uciec. a że wątek ciągnie się... no niestety ;/ ale staramy sie podnosić tu siebie nawzajem na duchu, poza tym dochodzą nowe osoby. a jednak czytanie innych, jak mają identyczne objawy i czasem widać wyraźnie, że to co piszą, nie jest normalne, bardzo podnosi na duchu :)

to tak bez żadnego wyrzutu, chciałam wyjaśnić ;) pozdrawiam! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Korba 18 lut 2011, 11:24
słuszna uwaga, Linka. jak się przestaje kochać, to już jest po problemie.
najgorzej jest, gdy się beznadziejnie mocno kocha.
natomiast w toksycznym związku lub po bolesnym rozstaniu uświadomienie sobie, że już się nie kocha jest wybawieniem.

ja bym się raczej bała tego co będzie, jak go nie przestanę kochać mimo iż sprawia mi to cierpienie.

-- 18 lut 2011, 10:27 --

aussie, oczywiście, od problemów nie należy uciekać, lecz nie należy ich też nakręcać ciągłym "co będzie, gdy". myślenie przyciąga dokładnie to, o czym się obsesyjnie myśli.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 18 lut 2011, 11:50
aussie zgadzam się z tym co napisałaś.
A szczególnie z tym , że:

aussie napisał(a): od problemów nie należy uciekać, bo co z tego, że kiedyś zapomnę o moim chłopaku skoro z następnym i następnym prawdopodobnie będzie to samo? i cały czas mam uciekać? tak się nie da


Ja właśnie byłam w takiej sytuacji od dawna ... i doszłam do wyżej opisanego przez Ciebie momentu , kiedy zaczęłam uciekać. Trwało to dość długo bo nie zdawałam sobie z tego sprawy. A to się zaczynało robić dla mnie destruktywne i nadal twierdzę , ze tak jest. W końcu się zatrzymałam . Problem nie zniknął , ale na pewno nie chce uciekać dalej chociaż pokusa jest aż za wielka !
Przyznaje rację tak się nie da !
Ja każdego dnia walczę z z nowymi schizami . Zazwyczaj to , to że nadal kocham swojego byłego partnera , ze nie pasuję do świata mojego aktualnego partnera (jakbym była co najmniej z innego materiału) i jeszcze setki innych powodów których nie jestem w stanie wypisać bo nie wiem co mi za chwile do głowy przyjdzie :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2011, 11:55
Aussie ale nie chodzi o to żeby uciekać ...tylko porozmawiać o tym z kimś kto pomoże je rozwiązać a nie z razem z innymi nurzać się w tym wszystkim, karmić tymi lękami, podpowiadać sobie czego jeszcze można się bać.......... bo cóż to za grupa wsparcia gdy jedna osoba mówi: mam x problem - a inna odpowiada jej - nie martw się, nie myśl o tym, na pewno ci przejdzie...ale ja mam problem Y ( i tu go opisuje) - wtedy ta pierwsza osoba pociesza tą drugą...ale za godzinę obie mają problem XY ......
Nie jestem do końca w temacie - czy ktoś z was tutaj uczęszcza na terapię?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 18 lut 2011, 12:44
linka ja uczęszczam na terapię , przypuszczam , że inni też a jak nie to mają to chociaż w zamiarze. Ale mówię w imieniu swoim a nie innych ;)
Było by świetne gdyby jedna rozmowa rozwiązywała raz na zawsze wszystkie problemy niestety na to potrzeba czasu a nawet lat ... i przede wszystkim chęci.
To co opisałaś w swoim poście , przypomina mi terapię grupową , gdzie postępuje się mniej więcej wg . takiego schematu ... no może bez tego "nie martw się będzie dobrze" .
I może terapia grupowa nastawiona jest przede wszystkim na leczenie uzależnień to poprzez rozmowę z innymi zwiększa się samopoznanie , poprawiają się stosunki międzyludzkie a nawet opracowuje się nowe sposoby radzenia sobie w różnych trudnych sytuacjach ... i to wszystko dzięki innym ludziom.
Forum nie jest terapią grupową ale dla wielu ludzi może ją przypominać .
Z tym , że faktem iż na terapii grupowej na pewno nie ma czegoś takiego jak ostra krytyka i ocena wypowiedzi innych ... agresja słowna czy psychiczna ... ale na pewno są faworyzowane takie cechy jak szczerość , wolność wypowiedzi , wsparcie, szacunek, życzliwość i akceptacja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2011, 13:22
piotrek_d04, A może nie chodzi nam o żadne przeprowadzanie terapii na chama ....ale o wypowiedzenie własnego zdania, bo ciężko patrzeć jak przez 230 stron, jak to Litr Maślanki określił ktoś miesza patykiem w kupie..... Po raz kolejny piszę to samo : należy pamiętać, ze jak się umieszcza jakiś post na publicznym forum, to trzeba liczyć się z tym, ze nie wszyscy będą nas głaskać po głowie.... niestety.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do