Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 16 lut 2011, 23:58
aussie napisał(a):Lady_Makbet,chodź założymy spółkę psychologiczno-psychiatryczną-ja będę udzielać rad a ty zapisywać leki, co Ty na to?:D

Wiesz dobrze, że w przyszłości to jest realne? :D
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 16 lut 2011, 23:58
No wiem,inaczej bym chyba nie proponowała, za kogo Ty mnie masz? :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 17 lut 2011, 00:04
Już widzę ludzi po naszej terapii :mrgreen: wyjdą bardziej znerwicowani niż przyszli :mrgreen:

Ja nie wiem z czego my się cieszymy :P
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 lut 2011, 00:05
Lady_Makbet napisał(a):Już widzę ludzi po naszej terapii :mrgreen: wyjdą bardziej znerwicowani niż przyszli :mrgreen:

brak wiary w nas! ja myślę, że po wyjściu nie będą w ogóle wiedzieli co to nerwica :]

-- 16 lut 2011, 23:05 --

Lady_Makbet, a mia sobie poszła od nas :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 17 lut 2011, 00:06
Dziękuję.


Nie zastanawiałam się włąsciwie nad tym czy pomaga czy nie...uwazałam ,ze do tego jest potrzebna terapia,ze to tylko leki,dlatego nie widac efektow.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 lut 2011, 00:07
Lady_Makbet napisał(a):Ja nie wiem z czego my się cieszymy :P


cieszymy się,bo życie jest piękne i nie możemy jak zgrzybiałe klocki wymyślać coraz to nowe kretynizmy,lepiej sobie pożartować :)

-- 16 lut 2011, 23:08 --

mia666, nie dziękuj tylko się stosuj :) podziękujesz jak już będziesz zdrowa i zakochana po uszy :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 17 lut 2011, 00:33
Dobry wieczór !

Przypadkowo trafiłem pośród ogólnego spamu (wykluczając pana reklamę) w tym temacie na ciekawą wypowiedź:
człowiek nerwica napisał(a):A np. skąd wiecie,że naprawdę to z powodu nerwicy natręctw są te myśli?Jak to odróżniacie?Bo przecież może być tak,że już naprawdę nic nie czujecie do tej drugiej osoby<co nie jest jakąś życiową tragedią bo można się rozstać i żyć dalej,problem jest jedynie wtedy kiedy jest już dziecko>.,a ten brak uczucia usprawiedliwiacie nerwicą natręctw...
Dlaczego nikt nie potrafił na to odpowiedzieć? Aż tak trudne pytanie? Tak boli jak dowiadujecie się, że wasza szumnie nazwana 'nerwica' jest tylko usprawiedliwieniem? Niczym więcej !?
Boli, ale jest to tylko ból ego, zranionej dumy. Przecież tyle wysiłku poświęcacie na ukrywanie prawdy, na bycie kimś, kim wcale nie jesteście. Okrywacie się zwałami kłamstw mówionych samym sobie, tak że już nie wiecie co jest rzeczywistością a co fikcją. Mimo, że są to grube warstwy, to jednak bardzo delikatne, dużo słabych punktów, kruche. Nawet zwykły prosty post człowieka nerwicy przebija się przez to bez trudu. Daje do myślenia, nie daje spać prawda? Myślicie sobie: a co jeśli coś w tym jest co on mówi? Ale nie, to nie może być prawda, nigdy w życiu, przecież jest to nie do pomyślenia - odpowiadacie sobie. On bredzi. Uciszyć, zgnoić i stłamsić - oto wasze sposoby na ukrywanie prawdy i jednocześnie na jeszcze większe lęki, że prawda może wyjść na jaw.

Człowiek nerwica przedstawił wam sedno, idee, sens nerwicy (świadomie lub nieświadomie). Nie zadaliście sobie nawet trudu na zrozumienie tego, a co dopiero na refleksje.
On wysłał pewien sygnał, który jakieś dwie strony już prawie został stłamszony. Jestem tu po to żeby go wzmocnić razy 100, bo jest to istotne. Nie dlatego, żeby was zgnębić (o czym większość jest przekonana), ale chcę żebyście nie przegapili szansy autorefleksji, zastanowienia się nad sobą, nad swoimi działaniami, motywacjami które je napędzają. To jest kluczem do bycia prawdziwym, a tylko to prowadzi do zdrowia.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 17 lut 2011, 00:41
LucidMan ja mam zdiagnozowaną nerwicę natręctw. Idąc Twoim tokiem myślenia ludzie którym wydaje się, że mogą mieć skłonności pedofilskie (a wielu jest takich na forum) oznacza, że tak jest i po prostu próbują sobie wmówić, że to choroba. Bardzo ciekawe.
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 lut 2011, 00:50
Tak,zgadzam się. Czy dla ludzi, którzy boją się, że pozabijają swoich bliskich-nerwica to wymówka od przyznania się, że dana osoba jest mordercą? Myślę, że nie. A my zastanawiamy się czy jesteśmy chorzy czy jednak to ta gorsza wersja,cały czas. Czemu nie potrafimy odpowiedzieć? A jak możemy odpowiedzieć? Przecież cały czas boimy się, że to nie jest choroba, że nie kochamy-jak w takim wypadku możemy stwierdzić w 100% że to nerwica? To byłoby sprzeczne a problem by nie istniał. Zresztą odpowiedziałam później na post człowieka nerwicy,odpowiedziałam jak moim zdaniem można to odróżnić. Wiem jedno: nie wyobrażam sobie życia bez mojego chłopaka: czy to nie wystarczający powód, żeby walczyć?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lut 2011, 01:48
piotrek_d04, Moja terapeutka zawsze powtarza,że nieswiadomość jest wielka. Pewnie ma na myśli podświadomość.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 17 lut 2011, 01:53
piotrek_d04, bardzo Ci dziękujemy :)

Monika1974 a Ty też masz nerwicę natręctw? Terapia pomaga?
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 17 lut 2011, 14:55
piotrek_d04 :brawo: lepiej ująć tego nie można było.
Jak bym swojego psychologa słyszała :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 17 lut 2011, 15:59
wiecie co? tak teraz o czymś sobie przypomniałam. bo każdy człowiek ma chwile zawahania,niepewności. tylko zwykle człowiek w końcu podejmuje jakąś decyzję i już się tym nie zadręcza. ale każdy ma chwile słabości. zwłaszcza na początku związku, ale może być i w trakcie, kiedy zaczyna brakować mu wolności. zresztą nie tylko ze związkami tak jest,tak jest ze wszystkim! tak posługując się własnym przykładem, zawsze marzyłam o wyjeździe do australii, zawsze gadałam, marzyłam, mam cały pokój obwieszony różnymi zdjęciami. a jednak kiedy zaczęło to być nieco bardziej realne, niż mi się wydawało, nagle zaczęłam myśleć czy na pewno bym chciała, że może dobrze mi tu, a tam nie będzie mi się podobać,a może wcale nie chcę. ale to znaczy, że nie chcę? nie! po prostu się boję. boję się zmiany, opuszczenia rodziny, wszystkiego. to normalne. tak samo ze związkami. a jeżeli człowiek ma ze sobą problemy, zaczyna się w tym gubić.
ale co sobie przypomniałam (bo nie to,co wyżej): moja dobra koleżanka była z chłopakiem, wszystko było cudownie, ona taka zakochana, on zresztą też. no i nagle on się zaczął dziwnie zachowywać, a w końcu zerwał, niby przestał coś czuć, nie chciał. i zerwał. koniec. ona była załamana,on chyba nie. do czasu. po kilku miesiącach zaczął do niej dzwonić, spotkali się, on chciał wrócić, zdał sobie sprawę, że naprawdę chce z nią być, że tęskni. i co? nic z tego, bo ona już nie chciała, bała się, znalazła kogo innego, pomimo iż tamtego wciąż kochała. i nie wróciła do tamtego, a on wciąż chce. i zmarnował szansę. przez głupotę, przez wątpliwości, które towarzyszą nam wszystkim. dobre rozwiązanie? nie wydaje mi się. i ja wiem, że nie chcę identycznej sytuacji. nie chcę stracić człowieka,który jest mi najbliższy na świecie. nie przez to, że mam ze sobą problem. bo ucieczka od problemów wcale ich nie rozwiązuje. nigdy. to niedojrzałe i najprostsze. a wynik może być nieodwracalny.
skończyłam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 17 lut 2011, 19:45
LucidMan napisał(a):Dobry wieczór !

Przypadkowo trafiłem pośród ogólnego spamu (wykluczając pana reklamę) w tym temacie na ciekawą wypowiedź:
człowiek nerwica napisał(a):A np. skąd wiecie,że naprawdę to z powodu nerwicy natręctw są te myśli?Jak to odróżniacie?Bo przecież może być tak,że już naprawdę nic nie czujecie do tej drugiej osoby<co nie jest jakąś życiową tragedią bo można się rozstać i żyć dalej,problem jest jedynie wtedy kiedy jest już dziecko>.,a ten brak uczucia usprawiedliwiacie nerwicą natręctw...
Dlaczego nikt nie potrafił na to odpowiedzieć? Aż tak trudne pytanie? Tak boli jak dowiadujecie się, że wasza szumnie nazwana 'nerwica' jest tylko usprawiedliwieniem? Niczym więcej !?
Boli, ale jest to tylko ból ego, zranionej dumy. Przecież tyle wysiłku poświęcacie na ukrywanie prawdy, na bycie kimś, kim wcale nie jesteście. Okrywacie się zwałami kłamstw mówionych samym sobie, tak że już nie wiecie co jest rzeczywistością a co fikcją. Mimo, że są to grube warstwy, to jednak bardzo delikatne, dużo słabych punktów, kruche. Nawet zwykły prosty post człowieka nerwicy przebija się przez to bez trudu. Daje do myślenia, nie daje spać prawda? Myślicie sobie: a co jeśli coś w tym jest co on mówi? Ale nie, to nie może być prawda, nigdy w życiu, przecież jest to nie do pomyślenia - odpowiadacie sobie. On bredzi. Uciszyć, zgnoić i stłamsić - oto wasze sposoby na ukrywanie prawdy i jednocześnie na jeszcze większe lęki, że prawda może wyjść na jaw.

Człowiek nerwica przedstawił wam sedno, idee, sens nerwicy (świadomie lub nieświadomie). Nie zadaliście sobie nawet trudu na zrozumienie tego, a co dopiero na refleksje.
On wysłał pewien sygnał, który jakieś dwie strony już prawie został stłamszony. Jestem tu po to żeby go wzmocnić razy 100, bo jest to istotne. Nie dlatego, żeby was zgnębić (o czym większość jest przekonana), ale chcę żebyście nie przegapili szansy autorefleksji, zastanowienia się nad sobą, nad swoimi działaniami, motywacjami które je napędzają. To jest kluczem do bycia prawdziwym, a tylko to prowadzi do zdrowia.






Człowieku,co Ty robisz w tym miejscu? Gdyby nie Twoje liczne posty,stwierdziłabym,ze załozyłeś sobie nowe konto a jesteś 'człowiekiem nerwicą'.

Po 1: Widać,ze niegdy nie miałeś problemu,stąd pytanie(nie oczekuję odpowiedzi,ponieważ ludzie ,ktorzy grają na uczuciach innych są dla mnie niczym) co Ty robisz na tym forum? Chcesz się bawić w jakąś odmienną wersje dr Housa?
Kto tu kogo chce zgnoić? My? Kiedy cierpimy,czy np TY(!),gdzie wypisujesz takie bzdety,po to aby tylko i wyłącznie i nie wypieraj się NAS DOBIĆ.

A jeśli faktycznie jeteś na tym forum i masz jakiś problem,to szczerzę Ci współczuję. Jest z Tobą naprawdę źle.

Wiesz niefajnie się czyta ,kiedy osoba,ktora nie ma kompletnie pojęcia o czym pisze,próbuje komuś wyrządzić krzywdę,bo co? Bo bronisz swojej rasy męskiej? A może dziewczyna Cię rzuciła?
Dodam,ze powienieneś zgrabiej dobierać słowa i nie używać przy tym wikipedii dla podkreślenia swojej racji,bo nawet słowka,ktore wydają się używane i pisane przez nie wiem jak oczytanego człowieka nie zmienią faktu ,iż jesteś w BŁĘDZIE.



P.s

Nie mam wyrzutów ,z tego ,iż odpowiedziałam Ci w taki sposób. Odpowiedziałam drwiną na drwinę.Pozdrawiam i zyczę mniej złości.

-- 17 lut 2011, 19:48 --

LucidMan napisał(a):
]Dlaczego nikt nie potrafił na to odpowiedzieć? Aż tak trudne pytanie? Tak boli jak dowiadujecie się, że wasza szumnie nazwana 'nerwica' jest tylko usprawiedliwieniem? Niczym więcej !?
Boli, ale jest to tylko ból ego, zranionej dumy.



Czy boli ? Owszem. Nie wiesz jak bardzo.Jednakże nie ma to nic wspolnego z 'EGO'.
Chcesz być mądrzejszy od lekarzy?

-- 17 lut 2011, 19:52 --

piotrek_d04 napisał(a):słusznie prawisz... potrzebna jest psychoterapia... słuchaj ja biorę zoloft drugi miesiąc i powoli dopiero zaczynam obserwować efekty... a chwilami bywa gorzej niż przed jego braniem.... ale trzeba być cierpliwym.... na pełen efekt terapeutyczny trzeba nieraz czekać nawet 3 miesiące.... u mnie to się trochę przedłuża bo początkowo brałem pół tabletki a dopiero od niecałych trzech tygodni biorę całą... a mój psychiatra uświadomił mnie, że 50 mg to minimalna dawka terapeutyczna dlatego nawet nie odczułem za bardzo działania tego leku... trzeba cierpliwości...



Ja jestem na Zolofcie od września. Może faktycznie powinnam zmienić lek/zwiększyć dawkę?
mam 50mg,już się umówiłam na terapie.

-- 17 lut 2011, 20:30 --

Moja mama umówiła mnie na wtorek...kobieta powiedziała jej przez telefon,ze to raczej nie to. Jesli biore leki,to powinno dawno to przejść.
I,ze te leki są raczej niepotrzebne..jesli nie pomagaja objawa jest inna..
i tu mnie załamała...płacze....


pomzcie...ja sobie naprawde nie radze...

-- 17 lut 2011, 20:32 --

Moja mama umówiła mnie na wtorek...kobieta powiedziała jej przez telefon,ze to raczej nie to. Jesli biore leki,to powinno dawno to przejść.
I,ze te leki są raczej niepotrzebne..jesli nie pomagaja objawa jest inna..
i tu mnie załamała...płacze....


pomzcie...ja sobie naprawde nie radze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do