Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 28 sty 2011, 12:51
wow, forum działa... to ja może jeszcze coś dopiszę... a może to po prostu 'nie to'? skoro niby wszystko super,nie można się do niczego przyczepić, ale 'czegoś brakuje' a ja nie wiem czego? może tu właśnie chodzi o to, że powinno być takie wewnętrzne uczucie spełnienia i szczęścia, nawet jak ktoś ma wady a nie odwrotnie? o co chodzi? niech mi ktoś odpisze :(

Zalamka, jakbyś byla, moglabym Cie prosic, żebyś napisala do mnie na gg(o ile masz gg)? Mój nr 3864048. Proszę Cię. Bo to forum ciągle nawala,wiadomości też nie można wysyłać, a to co piszesz zawsze podnosi mnie jakoś na duchu :) Byłabym wdzięczna :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 28 sty 2011, 17:13
aussie co do naszej ostatniej rozmowy , albo wątku który napisałam to sama nie wiem jak to ze mną jest , trudno mi się określić. Są dnie nie do wytrzymania bo te myśli towarzysza mi cały czas , a są dni w których nie są tak natrętne a nawet momenty w których potrafię przez jakiś czas o tamtym nie myśleć. Spróbuje to sobie jakoś w głowie wykładać wszystko jeszcze i kiedyś wrócimy do tej rozmowy.
Może nie doczytałam za dobrze co tu ostatnio piszecie ale muszę powiedzieć , że ciekawie zresztą ostatnio chwile mnie tu nie było bo miałam sesje i się uczyłam a jak chciałam napisać to była ta awaria :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 28 sty 2011, 17:24
tu ostatnio ciągle jest awaria... akurat jak tak czekam na czyjąś odpowiedź bo źle się czuję :(

to przemyśl to wszystko :) na pewno będzie dobrze :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 28 sty 2011, 17:30
Zawsze trzeba chociaż tak myśleć :)
Wiesz co aussie może warto pisać z kimś na gg :) bo przecież nie zawsze jest ktoś tak cały czas na forum i też nie wiadomo czy i kiedy znówu nie padnie hehe :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 28 sty 2011, 17:31
Tak, gg jest dobre ;p dlatego dałam nr ;) zresztą piszę z 1 osobą ale na gg też nie zawsze wszyscy są. niestety. najlepszy to byłby taki całodobowy doradca :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Manka 28 sty 2011, 17:51
Ja do nikogo bez zapytania nie pisze :P
A na gg jestem praktycznie 24 h na dobę.No dobra pomijając czas jak jestem na uczeli czy jesli robię coś konkretnego :) więc jak co to mogę nr gg zapodać :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 28 sty 2011, 18:13
Ja też raczej nie ale stan tego forum zmusza do tego ;p

Możesz zapodać ;))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 29 sty 2011, 11:53
pewnie wiekszosc z nas nie ma zadnej nn tylko kryzys w zwiazku przyszedl i zaczyna sie myslec co dalej czy to ten itp...fascynacja minela...zaczyna dostrzegac sie wady w charakterze i wygladzie..wielkie szalenstwo minelo i np. tak jak ja nie potrafimy tego zaakceptowac...jestem perfekcjonistka wiec jak moj facet moze miec wady...przeciez musi byc idealny( i tu absurd bo idealow nie ma) jakos trzeba zyc albo wkoncu sie dojrzeje do tego ze kazdy ma wady i trzeba je akceptowac albo.........staropanienstwo nas czeka......:-(
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 29 sty 2011, 12:36
Jak będziesz tak gadać, na pewno :/ weź się w garść, zgłoś się na jakąś terapię. Tez jestem perfekcjonistką, czytałam wczoraj o osobowości neurotycznej-wszystko pasuje. A poza tym nie wierzę, żeby to było zwykłe odkrycie wad, bo tego typu kryzys w związku nie przychodzi z minuty na minutę. Zresztą, do mnie i tak to nie pasuje, bo zaczęło się na samym początku związku i boję się, że się od samego początku oszukuję. Ale... trzeba chyba wierzyć i przestać się nad sobą użalać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 29 sty 2011, 14:12
anq24 jeśli nie potrafisz zaakceptować innych to masz pecha. Jeśli chcesz być starą panną to sobie bądź. Ja chodzę na terapie i psycholog od początku powiedział mi tak jak Załamce, że to nie jest prawdziwy problem. Poza tym na nerwice chorowałam już będąc dzieckiem. Pisząc takie posty chcesz przestraszyć innych bo Tobie się nie udało?

Wszyscy mamy podobną historię i ludzie którzy z tego wyszli cały czas powtarzają aby uwierzyć, że to choroba - to pierwszy krok do sukcesu. A tu nagle pojawiasz się Ty ze swoimi postami i niepotrzebnie straszysz ludzi.

* Brakuje nam Załamki i Aguchy które są już zdrowe i mogłyby nas trochę pocieszyć :(
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 29 sty 2011, 14:48
a jak jest u was dziewczęta z czymś nieoczekiwanym? z jakąś zmianą nagłą choćby w harmonogramie dnia? albo z tym że ktoś was zaskakuje? a z planowaniem i kontrolą? czy musicie mieć wszystko ustalone prawie że pod linijkę? a co ze spontanicznością?
piszę bo ostanio miałam okazję rozmawiać na ten temat, no i te cechy charakterystyczne dla osobowości obsesyjno-kompulsywnej tudzież dla perfekcjonisty to: działanie według określonego planu ułożonego wcześniej, planowanie prawie wszystkiego, pewna sztywność w wykonywaniu tego i niechęć do zmian, do elastyczności, brak spontaniczności, lęk przed nieprzewidzianym, lęk przed tym że coś wymknie się spod kontroli i nie będziemy już bezpieczni, no a idąc dalej tym torem niechęć do tego że ktoś zachowuje się w sposób, którego sobie nie zaplanowaliśmy, nie wymarzyliśmy, więc musimy go ustawić do tego wyidealizowanego wzorca - poprawiając, upominając, pouczając, ten ktoś ma być przewidywalny ale w spoób dla nas przyjemny oczywiście, ma z góry wiedzieć jak sie zachować żeby nie naruszyć naszej wątłej równowagi i żeby zaspokoić nasze wybujałe oczekiwania, chociaż pouczanie może być też tym że w głebi duszy to ja wiem lepiej, bo nie wiem czy wiesz ale ja jestem idealna (czasem ja sama nie uświadamiam sobie tego że tak o sobie myśle, ale łatwo to sprawdzić po tym jaki oczekiwania stawiamy względem siebie i jak dużo ich jest i czy są wykonalne) i przez to że powiem ci jak masz robić to i tamto przejmę kontrolę nad tobą robiąc z ciebie zawtydzonego i niepewnego chłopca który pracuje na moją aprobatę troche sie mnie bojąc, tak naprawdę to ja się boję ale skrzętnie zakopuję to przed samą sobą w głowie... :D :D jeśli na pouczanie i tzw. upierdlistwo (to jest be - tego nie robimy) nie starczy nam odwagi (np. lęk przed złością tej osoby lęk przed jej odrzuceniem) wtedy ten gorzki jad połykamy do środka i on kotłuje się w naszej łepetynie i powoduje różne cuda, a najlepsze że to w ogóle na nic bo w nas jest tyle frustracji, tłumionej złości, agresi, gniewu, żalu (z przeróżnych powodów) bo tyle czasu tłumiliśmy siebie że tak naprawde już nie wiadomo o co chodzi czy o to że mu sie świeci krosta na czole, czy o to że przedwczoraj zażartował z nas, czy że sie pokłóciliśmy w zeszłym tygodniu czy o to że nie potrafimy powiedzieć mu czego potrzebujemy, a może w ogóle to jesteśmy sfrustrowani na rodziców którzy zrobili z nas emocjonalne i życiowe kaleki ( wyręczając nas, krytykując, wysmiewając nasze potrzeby czy problemy, nie dopuszczając nas do głosu, a może stawiali za wysoką poprzeczkę i teraz przez całe życie my musimy być najlepsze, najpiekniejsze i najmądrzejsze żeby zapracować na ich akceptację?)

może każda odnajdzie kawałeczek dla siebie :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 29 sty 2011, 15:01
zalamka87 napisał(a):działanie według określonego planu ułożonego wcześniej, planowanie prawie wszystkiego, pewna sztywność w wykonywaniu tego i niechęć do zmian, do elastyczności, brak spontaniczności, lęk przed nieprzewidzianym, lęk przed tym że coś wymknie się spod kontroli i nie będziemy już bezpieczni

oo to ja! to ja! :mrgreen:

zalamka87 napisał(a):a może w ogóle to jesteśmy sfrustrowani na rodziców którzy zrobili z nas emocjonalne i życiowe kaleki ( wyręczając nas, krytykując, wysmiewając nasze potrzeby czy problemy, nie dopuszczając nas do głosu, a może stawiali za wysoką poprzeczkę i teraz przez całe życie my musimy być najlepsze, najpiekniejsze i najmądrzejsze żeby zapracować na ich akceptację?

Dokładnie o tym powiedział mi mój psycholog...
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 29 sty 2011, 15:09
troche może i pasuje. ale i tak mam wrażenie,że nic nie pasuje, nic mi nie jest i...dupka :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 29 sty 2011, 15:33
a ogóle to złościć sie na rodziców?! no gdzież przecież oni święci, Bogowie, toż to grzech! więc trzeba to połknąć do środka i najlepiej o tym nie wiedzieć...
z tego co czytałam i nasłuchałam sie od mojej terapeutki to niestety ale większość rodziców nie potrafi kochać swoich dzieci.... kochają tylko obrazek w swojej głowie a kiedy pociecha z róznych względów nie jest tożsama z tym obrazkiem to zabierają miłość i dają odrzucenie i dezaprobatę, zresztą to co zabrali to była miłość warunkowa, którą miłością nazwać trudno
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do