Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 23 sty 2011, 17:25
Manka, ale zaczęłaś analizować dopiero po zaręczynach? Wcześniej byłaś z nim i wszystko grało? Nie myślałaś o swoim byłym? Wiesz co ja myślę? Że to obawa przed zmianą-sama piszesz: nowy dom, nowa rodzina itp. To Cię po prostu przeraża. Wcześniej, jak nie wisiało to nad Toba, wszystko było dobrze (przynajmniej tak zrozumialam i do tego będę się odwoływać, jeśli tak nie jest, wyprowadź mnie z błędu :) ). Teraz się wystraszyłaś i zaczęłaś zastanawiać czy to na pewno dobry wybór. A, tak naprawdę, to każdy człowiek ma chwilę zwątpienia, to przecież normalne. Nigdy do końca nie wiemy czy nasza decyzja jest słuszna i pewnie czasem trzeba po prostu posłuchać serca i dać się ponieść (tak tak,kto to mówi xD ale rozmawiamy teraz o Tobie a nie o mnie ;)). To, że wciąż kochasz swojego byłego? Nie wiem czy kochasz, czy nie. Bardzo możliwe. Jednak jak się kogoś kochało, to zawsze gdzieś tam zostaje w sercu. A być może zaczęłaś o tym myśleć, bo to jest taka odskocznia od tego, co Ci ciąży teraz-ślubu. I w sumie ja stawiam bardziej na to nawet. Po prostu to Ci się wydaje takie dobre i bezpieczne w przeciwieństwie do tego,czego się boisz. Zwłaszcza, że piszesz że nie wyobrażasz sobie powrotu do tamtego-myślę że to powinien być wyznacznik :)

Właśnie doczytałam, że codziennie praktycznie wracasz do tamtego myślami. Ale powiedz-tak było cały czas? Od kiedy jesteś ze swoim obecnym narzeczonym? Bo dosyć istotne w interpretacji ;) ale nie będę kasować tego co napisałam, bo może akurat okaże się, że dobrze to odebrałam.

[Dodane po edycji:]

co tu tak cicho :( piszcie... proszę, tak mi źle :( mam wrażenie, że mnie odrzuca,że nie chce,mam w głowie jakiś spaczony obraz mojego chłopaka i choć wiem, że wygląda inaczej, niż go w mojej głowie widzę, to mam wrażenie że to prawda i to znak, że to nie to i już nie wiem co jest prawdą a co nie :( nie wiem co mam ze sobą zrobić,z kim pogadać, nie wiem ;(( błagam,niech ktoś tu wejdzie :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 25 sty 2011, 00:37
Aussie jak sie czujesz? Wiesz co ja zauwazylam ze mam te gowniane mysli czesto jak przeczytam ze jakas dlugoletnia para sie rozstala, czy uslysze ze wsrod znajomych ktos kogos zostawil po wielu latach. U mnie bardzo zle, ledwo sie trzymam ;/ napisze jutro cos wiecej, jestem zmeczona po pracy :( i jestem zmeczona tym zyciem ;/
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 25 sty 2011, 01:36
U mnie? Źle. Właśnie gadam z koleżanką, która nie zrywa ze swoim facetem tylko z powodu litości i resztek miłości. Nie powiem, żeby mnie to podnosiło na duchu :/ nie wiem już co jest prawdą. Też jestem zmęczona tym życiem,nie wiem już co robić, żeby było lepiej. Może ja też się lituję nad moim facetem i ponoszę tego TAKIE konsekwencje? Nie mam siły. Na szczęście w środę psycholog.
I trzymaj się, jesteśmy z Tobą wszyscy ;*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agi114 25 sty 2011, 17:54
Mam ten sam problem. Chyba jestem z własnym facetem już z litości i resztek miłości. Po tym jak przestaje działać miłosna chemia w mózgu zaczynamy widzieć wady. Jedni umieją z nimi żyć bo je akceptują, innym to nie wychodzi. Mnie chyba nie wychodzi. Najgorsze dla mnie jednak jest stwierdzenie- jestem w domu i ma mi być wygodnie, czyli poplamiona, stara koszulka i rozciągnięte dresy. Nie słucha,że nieprzyjemnie się na to patrzy. On też się zmienił, przestał o siebie dbać. A jednocześnie jest moim największym przyjacielem, który nigdy mnie nie zawiódł i cokolwiek by się nie działo zawsze stał murem za mną. Jakie to popieprzone :-|
Offline
Posty
355
Dołączył(a)
26 lip 2010, 16:14
Lokalizacja
nad morzem

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 25 sty 2011, 23:10
agi114 napisał(a):Mam ten sam problem. Chyba jestem z własnym facetem już z litości

Nie, nie masz tego samego problemu. Nikt z nas nie jest z facetem z litości. Co Ty myślisz, że on sobie nie znajdzie kogoś lepszego od Ciebie? Ty jesteś super ekstra NAJ i łaske mu robisz będąc z nim? Każda z dziewczyn które udzielają się w tym wątku nie wyobraża sobie życia bez swojego partnera dlatego wszystko tak bardzo przeżywają. My dla nich walczymy - to o czymś świadczy. Na pewno nie o litości.

[Dodane po edycji:]

Teraz doczytałam w jednym z Twoich postów, że masz 40 lat. Kobieto to nie jest wątek w stylu "pożal się jak jest ci źle w związku". Tu nie o to chodzi. U nas głównym problemem jest lęk przed dorosłością, nerwica. Ty masz inny problem a pisząc takie posty tylko straszysz osoby które mają nerwice.
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 26 sty 2011, 12:58
Lady_Makbet, hahaha, popieram xD w sumie nie bylo mi do smiechu jak to pierwszy raz przeczytalam ale teraz... stwierdzam, ze to zalosne xD
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 26 sty 2011, 13:18
aussie, jak tam nastrój? to dziś idziesz do psychologa prawda? :smile: , mam nadzieje że nie robisz sobie usprawiedliwień że jednak nie czas, albo że jest dobrze :nono:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 26 sty 2011, 13:43
hej Załamka :) dawno Cię nie było ;) u mnie nastrój dzisiaj troszkę lepszy, niż w ostatnich dniach i do psychologa idę. Boję się, ale... wolę się przemęczyć teraz i być zdrowa,niż męczyć się do końca życia czy tam do momentu, że już będę tak zgrzybiała przez to wszystko, że będzie mi już wszystko jedno. A mój kochany chłopak obiecał, że ze mną pojedzie i poczeka tam na mnie, żeby dodać mi otuchy, więc może nie będzie źle :) napiszę jak było po powrocie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 26 sty 2011, 14:12
super! ja się uczę, mam egzamin..., powodzenia!!! i nie bój się, bo naprawdę masz problem i to dość złożony, który akurat w taki sposób się manifestuje, a patrzyłaś na siebie też pod kątem fobii społecznej - np lęk przed załatwianiem spraw w urzędach, dzwonienie gdzieś, publiczne przemawianie choćby w klasie, jedzenie w autobusie...

[Dodane po edycji:]

tzn to już nie w kontekście tych wątpliwości, tylko tak w ogóle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 26 sty 2011, 14:32
O, to są objawy fobii społecznej? Poważnie? Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób... bo trafiłaś w dziesiątkę... hm... będę musiała o tym wspomnieć ;p a może sama mnie zapyta ;)

i powodzenia na egzaminach! trzymam kciuki :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 26 sty 2011, 14:56
Kobietko ja Ci mówiłam, że tak jak ja masz fobie społeczną :roll:
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 26 sty 2011, 15:23
Lady_Makbet napisał(a):Kobietko ja Ci mówiłam, że tak jak ja masz fobie społeczną :roll:


Wiem, że mówiłaś, ale wikipedia powiedziała, że jednak nie mam,więc komu miałam wierzyć niby,co? :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 26 sty 2011, 15:46
wikipedia to.... wikippedia :smile: , możesz mieć silną, umiarkowaną lub lekką, ja też troche mam, ale już sie śmieje z tego powoli, przyłapuje sie na głupich obawach, hehehe ostatnio w jakimś filmie słyszałam o takim sposobie jak masz wystapić przed kimś: nie chodzi tylko o prezentację, ale np idziesz to banku, masz coś załatwić możesz pomyśleć że ta nieprzyjemna baba siedzi w samych barchanowych gaciach i rozładujesz w sobie troche napięcia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 26 sty 2011, 20:16
Tak, na filmach zawsze mówią, że trzeba sobie wyobrazić, że inni siedzą nago to będzie łatwiej ;p na mnie jakoś nigdy to nie działało, chyba nie mam tak silnej wyobraźni :P

a z tą wikipedią żartowałam ;) ale jednak objawy to objawy a mi nie pasowały :P

u psychologa byłam... nie wiem w sumie co myśleć. nic konkretnego nie powiedziała. słuchała bardziej, wypytywała o rodzinę o moje plany, stwierdziła że dużo przede mną teraz życiowych, trudnych wyborów i że może to problem. a tak... pytałam ją na koniec czy to może być nn, ale tak coś pogadała i wywnioskowałam, że ciężko jej teraz stwierdzić, ale raczej nie. i że widzi, że dużo we mnie takiego lęku no i możemy się spotykać, rozmawiać i na pewno będę więcej o sobie wiedziała ale ona nie może powiedzieć jaki będzie skutek tych spotkań, bo może się okazać że faktycznie nie chcę, tu problemem jest chłopak a może być też tak że faktycznie problem jest inny i może łatwiej będzie mi podjąć decyzję. ale czasami ludzie czują się po terapii gorzej, niż przed nią i obiecać nie może i w sumie sama się zastanawiała jaka może być przyczyna. no i nie wiem teraz... czy ona w ogóle mnie zrozumiała i wgl... wiem że to pierwsze spotkanie i ona też cudotwórcą nie jest, w końcu widziała mnie pierwszy raz w życiu i gadałyśmy godzinę, ale jednak... może pójdę na jakieś 2 spotkania jeszcze i zobaczę? ale nie wiem, a jeśli faktycznie okaże, że go nie chcę? choć zaznaczyłam, że bardzo mi zależy ( a dziś byłam w stanie to stwierdzić,bo było lepiej) a jakieś wady sobie wymyślam, doszukuję się ich. No nie wiem no... nie wiem co myśleć :/

a jeszcze z rodzicami się pokłóciłam teraz o to wszystko... bo weszłam do domu i tata pyta czy dają coś takie sesje za tyle kasy i całe szczęście że babcia ostatnio dała mi pieniądze (które skrzętnie odkładam na konkretny cel) no i się go zapytałam czy uważa, że mój problem jest tak głupi i mało ważny, że nie może go zasponsorować, no i stwierdził, że tak, uważa że przesadzam i nie wie jakie ja mogę mieć problemy...miło... i się dowiedziałam że on ma własną teorie na temat tego co mi jest, a mianowicie że czuję się gorsza jeśli chodzi o klasę, a przecież to żaden problem, on miał takie same i że do tego psycholog wcale nie potrzebny. I zaczął mi mówić jakie to ON miał problemy w moim wieku. I powiedzieli, że przecież mam wszystko, wspaniały dom,normalną rodzinę, chłopaka fajnego, znajomych,własny pokój, jestem inteligentna,ładna i co tam jeszcze chcecie (generalnie po prostu mam idealne życie,prawda? tak by wynikało) i on NIE MA POJĘCIA, jakie mogę mieć problemy i że wymyślam, jestem skwaszona, że w głowie mi się z tego dostatku poprzewracało i powinnam urodzić się w popieprzonej aktorskiej rodzinie,bo tam pasuję. także to MOJA WINA, że z nimi nie rozmawiam i może najpierw im zaczęłabym ufac i mówić jakie mam problemy zamiast wydawać fortunę na psychologów. aha,no i jeszcze jak tak dalej pójdzie to nie nadaję się na studia,bo co to będzie jak będę musiała sama sobie zacząć radzić. no i na koniec mama się prawie rozpłakała i powiedziała, że jak coś do nich mam to żebym przyszła i im to powiedziała, żebyśmy usiedli i porozmawiali :/ no to jej powiedziałam, że przecież nie raz mówię, ale nie chcą mnie słuchać. fajnie... przykro mi, bo chciałabym z nimi porozmawiać a nie, tak jak oni mówią, 'przychodzę tylko wtedy jak coś chcę',co też nie do końca jest prawdą, ale nie potrafię. tylko czy to naprawdę moja wina? :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do