Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 18 sty 2011, 14:32
Troche zaleglosci mialam w czytaniu;P Meczylam sie ponad rok z tym i co? I juz nic. Mialam to samo co wy analizowanie wygladu, stylu poruszania sie... wtedy to bylo dziwne uczucie nie do opisania.. i rozne mysli. Wogole nie umialam norlanie myslec o mojej Milosci bo automatycznie widzialam twarz innego. Bralam asertin i przeszlo.. teraz jestem z moja miloscia.. nomralnie mysle.. mowie ze go kocham.. nie analizuje... wszytsko wrocilo do normy! Jest pieknie.. marze o zareczynach :)) Takze moze na moim przykladzie uwierzycie ze to choroba ktora jest do pokonania;) U psychologa bylam moze 3 razy na poczatku choroby. On mi nie pomógl bardziej dolowal ze moze serio cos wygaslo.. nie oruzmial mojego problemu a ja zaparcie wierzylam ze tochoroba chociaz i tak mialam watpliwosci ale wiem zepsycholog pomaga wielu osobom;)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 sty 2011, 14:46
Innymi slowy mozna sie obyc bez psychologa? :) bede musiala przemyslec ;) tylko boje sie bo juz nie raz tak bylo,ze niby bylo okej a potem wracalo jak bumerang ze zdwojona sila. ale fakt,przyklady takie jak Twoj bardzo podnosza na duchu :) no i oczywiscie fajnie slyszec o kolejnej szczesliwej parze ;)) milo mi takie rzeczy slyszec/czytac, niewazne ;D a wiecie co ja zawsze mysle i co mnie pociesza? jak przez cos takiego razem sie przejdzie to juz wszystko sie chyba przetrwa :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 18 sty 2011, 15:47
no wszytsko sie przetrwa;) to jest to ze moj chlopak mnie wspieral.. wysluchiwal tych moich bzdur i przytulal mnie ;) moj przypadek obyl sie bez psychologa ale sprobowalam ;) tez musisz isc i sprobowac. Za to chodzilam regularnie do psychiatry i to ie prywatnie tylko z nfz
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 sty 2011, 16:46
Psychiatra to już wgl mnie przeraża :P

Ale nie mogę zadzwonić:( modlę się nad tym telefonem i... nic. Nie mogę :( ja jestem jakaś dziwna,prostej sprawy nie umiem załatwić i boję się zadzwonić :/ poza tym zaczęłam wyobrażać sobie wizytę i już w ogóle się przeraziłam ;(( niech mnie ktoś kopnie w dupę i zmusi...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 18 sty 2011, 16:49
aussie dzwoń. Dalej dalej :)
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 18 sty 2011, 16:50
Aussie dzwon! Widzisz ja tez myslalam ze sobie pomoglam sama i przeszlo i sama widzisz co jest teraz:( Prosze cie dzwon! Nie boj sie!

[Dodane po edycji:]

Agucha moje gratulacje ! Powiedz prosze czy bylo tak ze bralas lek i przeszlo? Czy bralas lek i jakby nakrecilas sie : to pomoze. I przeszlo. Wiesz o co mi chodzi moze zadzialal efekt placebo akurat na mysli, ze bierzesz jakis lek i ma pomoc? I jeszcze jedno: jak sobie radzilas? Samo przeszlo czy ignorowalas mysli, mowilas sobie to chorba, to choroba.
Sto razy bardziej wole lęk przed chorobami:(
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 sty 2011, 16:58
Szybkie jesteście... ale boję się dzwonić, wizyty... :( wiem że marudzę, ale czasem tak lubię sobie pomarudzić,poza tym serio cholernie się boję :/

[Dodane po edycji:]

Dobra,zadzwonię,tylko posprzatam pokój...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 18 sty 2011, 17:03
Nie ma sprzatania! Musimy posprzatac w naszych glowach! :)

[Dodane po edycji:]

Aussie nic nie tracisz, a jakby nawet ktos ci cos nagada nie tak, przyjdziesz do nas i powiesz nam o tym
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 sty 2011, 17:06
Ja mam telefonofobie :( Ale dziękuję Wam ;** Dobrze, już dzwonię... ale posprzątać, posprzątałam :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 18 sty 2011, 17:10
Aussie u mnie jka bylo dobrze tez nie chcialam sie umawiac, potem zalowalam zawsze jak bylo zle. Pamietaj.

Aussie sluchaj z tego co czytalam to rano masz najwieksze lęki, czy to oznacza ze jak spedzasz czas ze swoim chlopakiem masz ich mniej? Jak czesto sie spotykacie?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 sty 2011, 17:13
Wiem... wiem, że zawsze wraca :( ale mówię, nie wiem co mam jej powiedzieć... kurna,jestem beznadziejna :/

Tak,rano zawsze jest najgorzej. Ale jeżeli rano jakoś się zbiorę i pójdę do szkoły, rozmawiam z ludźmi, potem spotkam się z Arturem-jakoś jest lepiej. A spotykamy się bardzo często, bo mieszkamy na jednej ulicy. Najlepiej się czuję jak śpimy razem, co zdarza się niezwykle rzadko niestety. Ale wtedy,o ile dnia poprzedniego było dobrze (bo i z tym różnie bywa, ale mówię teraz o lepszych okresach) to rano czuję się świetnie. Ale jak jestem w totalnej depresji to nic mi nie pomaga :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 18 sty 2011, 17:16
Hmmm aussie zazdroszcze ci, u mnie nie ma tak ze np jak rano sie czuje dobrze akos to jest, u mnie te natrectwa sa zawsze ;/ czy z nim jestem czy nie;/ Czasem ejst tak ze jak jest dobrze i sie rozstajemy, mam spokojny wieczor, ale potem i tak sie nakrecam. Mam podobnie mieszkamy na jednej ulicy:)

[Dodane po edycji:]

Aussie umow sie poprostu na wizyte a co powiesz to juz samo wyjdzie:)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 18 sty 2011, 17:23
Nie ma czego zazdrościć, bo 'lepiej' zdarza się niezwykle rzadko i a to nie jest jakoś super,bo, jak pisałam, i tak rano czuję taki ucisk w brzuchu i klatce piersiowej, niepokój, no nie wiem. Tylko że jak jest ciut lepiej to potem jakoś tam sobie z tym radzę i jest całkiem nieźle, czasami czuję się prawie idealnie ale i tak nie jest nigdy tak w 100% okej, może przesadziłam. Tylko zdarza mi się nie analizować, ale ten stan depresyjny jest i tak. A teraz np znowu zaczyna być gorzej przez to, że się zestresowałam tym że mam zadzwonić... a ja nie znoszę dzwonić :/ ale słuchajcie, coś w tym jest. Stresuję się zupełnie czymś innym to automatycznie zaczynają się kłebić w głowie myśli :/ tzn wiem że to się nie zaczęło od tego ale w tej chwili to może serio już jest swojego rodzaju reakcja na stres?

O,też mieszkacie na jednej ulicy? Co za zbieg okoliczności ;) to może to powinno się nazywać syndromem sąsiada,co?;>

Ej,ale powiedzcie mi co mam jej powiedzieć :( jestem żałosna,wiem...ale boję się :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 18 sty 2011, 17:28
Aussie teraz wiem przypomialo mi sie jak dwa lata temu to mialam to rano masakra byla! Tak masz racje, ucisk w żołądku niepokoj...... teraz to sobie przypomialam;/ Wiesz co to prawda ze jak jest jakas nerwowka to te mysli sa! Jak jestem spokojniejsza, jestem bardziej radosna, spontaniczna i mysli jakos odpuszczaja!


Aussie pytasz co powiedziec psychologowi przy umawianiu sie na wizyte? Nic nie musisz tłumaczyc :) Ja nawet nie powiedzialam przez tel jak mam na imie, poprostu : czy moge sie do pani jak najszybciej umowic?

[Dodane po edycji:]

Jesli nawet by sie ciebie spytala przez tel co jest, natretne mysli ja bym powiedziala, wobec ukochanego. Ale mysle ze nie spyta! Spokojnie! To nie jest dentysta ktory musi wiedziec czy bedzie mial ci robic borowanie czy wyrywanie zebow, tu masz niecala godzine, wszystko powiesz na spotkaniu!

[Dodane po edycji:]

Wyobraz sobie ze ktos dzwoni i musi tlumaczyc o czym bedzie gadal na spotkaniu, to chyba oni by nie odbierali telefonow:) Ty wyjasnisz to w jednym zdaniu a ktos bedzie chcial cale historie tworzyc
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do