Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Ana24 04 lut 2007, 20:00
uwierz mi Pikopokis ze chcialabym byc zdrowa........nie jestem chyba......ostatnie dni byly bardzo ciezkie.....ja nawet nie mam sily juz czasem o tym pisac......
nie znaczy to jednak ze sie poddaje.........walcze ale jest baaaaardzo roznie......
najbardziej boli to ze jakis tydzien temu bylo super.....a ostanie 3-4 dni byly....heh..............

[ Dodano: Nie Lut 04, 2007 7:00 pm ]
qrw........... ;( why?
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez apsik84 04 lut 2007, 22:31
ja również doszłam do wniosku że jestem bardzo niedojrzała emocjonalnie... męczy mnie to że nie moge czasem przestać myśleć o wadach zewnętrznych a jednocześnie wiem że tak nie powinnam i sie czuje winna że do tego doprowadzam, a jednocześnie im wiecej nie chce tego robić tym częściej sie takie myśli pojawiają... ale powiem wam że kiedy tą głupotę powiedziałam mamie (tzn że coś mi sie w wyglądzie kochanego nie podoba) to od tamtej pory jest lepiej :) po protu przyznałam sie na głos jakie durne myśli potrafią mnie zamęczać... poza tym moj psychiatra stwierdził ze boje sie wejścia w dorosłość dokładnie to o czym pisze Hanusia... boje sie sama o sobie decydować no a przez to zaczynam uciekać od kochanie - oczywiscie psychika tak działa... z drugiej strony moim marzeniem jest związać się z nim - czyli dwie zupełnie sprzeczne rzeczy i stąd nerwica... oczywiście takich sprzeczności jest u mnie mnóstwo... wiec trzeba sobie to poukładać w głowie... im więcej wiem o sobie tym łatwiej walczy mi sie z nerwicą... ale pomimo tego że czasem tydzien potrafi być dobrze i pomimo tego ze biore leki to mam złe dni dalej... niestety. Z drugiej strony jest ich coraz mniej:) np dwa dni przed weekendem było fatalnie... po prostu znów mnie dopadało to czego nieznosze... dwa dni dołów... ale przyszła sobota i spędziłam ją z kochanie dziś również spędziliśmy mnóstwo czasu i czuje się normalnie:) mam nadzieje że takich chwil bedzie coraz więcej... aż w końcu wyprą one to co złe... wszystkim życzę w powodzeniu poznawania siebie... jest to trudne, ale nie poddawajcie sie... nie myślcie że po dobrych chwilach zawssze i tak przychodzą te złe ale że po złych chwilach zawsze przychodzą te dobre:) uda sie nam wszystkim i kiedys jeszcze będziemy się z tego śmiać... razem z naszymi ukochanymi osobami:)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

przez mieciu 05 lut 2007, 07:55
Święte słowa apsik. Witajcie. W weekend było całkiem ok, dużo lepiej w sobotę, trochę gorzej w niedzielę. Ja też doszedłem do takich wniosków jak wy - że boję się wejścia w dorosłość, boję się być zależny i automatycznie nasza psychika stara się wyprzeć to czego się boimy, "pomaga" nam podkładając takie myśli, uważa, że tak łatwiej będzie nam uciec od tego czego się boimy. Tylko, że my tak naprawdę tego nie chcemy i stąd ten konflikt wewnętrzny. Miłego dzionka
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez pikpokis 05 lut 2007, 11:04
witajcie kochani! nie moglam sie oprzec i weszlam tu:) sobota tak jak pisalam byla super ale wczoraj..... rano widzialam sie z moim kochaniem i bylo swietnie! potem z nc nieroienia chyba w czasie naszego spotkania nawiedzily mnie mysli:( zdalam sobie sprawe ze zachowuje sie jak dziecko.....;/;/;/;/ :(((( mam identyczny problem:( ale wiecie co coz z tego ze pod koniec wczorajszego naszego spotkania bylo dobrze jak juz teraz rano czuje sie zle i pytam czy to ma sens. Dziekuje Bogu za was! gdyby nie wy.... jak jedenj osobie sie uda to wszystkim! zycze milego dnia kochani!

[ Dodano: Pon Lut 05, 2007 10:04 am ]
kochani bardzo mi zalezy na waszej opini, posluchajcie: mam tak ze jak jestem z moim chlopakiem to nie mowie mu co chwile :kocham cie, tak samo jest z przytulaniem i wlasnie tutaj pojawia sie problem, jak tak sobie siedze i np rozmawiamy: pytam sama siebie w myslach: czemu go nie przytulasz?czemu nie moiwsz kocham? kiedys tak robilas! :((((((( i to mnie wprowadza w dol:( macie tak??? albo patrze na niego i mysle ze Bog nie chce zebym z nim byla, ze nic nam nie wyjdzie:(((( napiszcie prosze!buziaki!!


Pozatym postanowilam ze dzis lub jutro kupie ksiazke : Potęga podświadomości, czytalam same pozytywne opinie na jej temat..... doloze do tego modlitwe.... kurde jeszcze przedwczoraj bylam pelna wiary nadzieji i milosci....;/
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 05 lut 2007, 11:22
Pikpokis vchyba wystraczy ze powiem ze mam tak samio....kiedy On mnietuli a ja nie mam ochoty zaraz popadam w dol ze to wcale nie nerwica......
Dosc mam! Oby gorzej nie bylo!
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 05 lut 2007, 12:01
Tak aniu tak....... zawsze zwracam uwage jak mnie tuli na moje reakcje;/;/ a nuz sie nie uciesze- dol na reszte chwil;/ jejku bede wieczorem! oby dzis bylo lepiej pozdrowienia dla ciebie hanusi apsik i miecia!!!! papap ide herbate sobie zrobic.... a jutro kupie ta ksiazke!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 05 lut 2007, 13:33
Ja prócz tego mam jeszcze tak, że oskarżam siebie o to wszystko. O to, że nie jest tak jak dawniej, wyzywam się w myślach i obwiniam. Czasem nienawidzę siebie, nienawidzę tak bardzo jak tylko potrafię. Bo właściwie to jest moja wina, mojej chorej psychiki...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 05 lut 2007, 13:48
Mieciu ja tez tak mam.....wiem ze to moja wina ze skazuje siebie i druga osobe na cierpienie i wieczny niepokoj ktory tylko umiem stłumic ale nie wyciszyc na zawsze.obecnie jest ciezko...mam nadzieje ze nie siegne dna tak jak kiedys... kiedy jedyne rozwiazanie jakie mialam w glowie to.......
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez mieciu 05 lut 2007, 14:24
Aniu ja też miewałem tak złe dni, że jedynym rozwiązaniem jakie widziałem było...wiadome rozwiązanie. Musimy zacząć myśleć inaczej - my też zasługujemy na zdrowie i szczęście!! Trzeba zmienić schematy myślenia ( ja też na razie nie potrafię ) i będzie ok. Najgorsze co można zrobić to poddać się. Nie wolno nam tego, nie wolno... To papa, jadę na psychoterapię. Jutro napiszę jak było. Trzymajcie się!!
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 05 lut 2007, 14:36
Trzymaj sie mieciu! powodzenia. Aniu, wlasnie lezalam w wannie i sobie myslalam jak przez durne mysli wywolywalam od roku rozne objawy somatyczne ze tak powiem: bole i tak dalej i tak dalej, zwykle mrowienie podtrzymywalam strachem w obawie o chorobe, wiem ze sie powtarzam ale chce dac wam nadzieje i sobie tez.... hanusia tez miala napady nerwicy przed TYM.... mieciu ma racje musimy zmienic schemat myslenia, dlatego jutro chyba w koncu zadzwonie do lekarza zeby sie umowic i kupie ta ksiazke.... kurde najbardziej mnie wkurza ze tak latwo powiedziec a tak trudno zrobic:( nagle jestem szczesliwa i silna, mysle: wale to! ale jak przyjdzie co do czego to w kolo macieju mam durne wymysly: czy kocham? napewno nie jest mi przeznaczony, bedzie zle, poranek bedzie zly, wieczor bedzie fatalny..... czy on mi sie podoba? i tak dalej i tak dalej....... hanusiu i aniu! apsik dala linka do takiej storny o natrectwach ja ja wczoraj czytalam! przeczytajcie dokladnie wszystko! dalo mi to ulge na chwile.buziaczki!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 06 lut 2007, 08:27
Witajcie. Wczoraj byłem na pierwszej psychoterapii. Na jakiś czas pomogło, po wyjściu czułem się naprawdę dobrze. Pani psycholog stwierdziła, że prawdopodobnie do głosu chce dojść ja SEBASTIAN, który potrzebuje trochę czasu dla siebie, dla swoich własnych potrzeb. Bo odkąd jestem z moją narzeczoną trochę te potrzeby zaniedbywałem. Ze strachu przed odrzuceniem zacząłem się zmuszać do bycia z nią non stop a czasami potrzebowałem pobyć sam. Tylko jak teraz temu zaradzić?:) Miłego dnia
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 06 lut 2007, 09:46
ciekawe jaka diagnoze mi by wystawiono:(((((( jest zle teraz, caly czas sprawdzam siebie czy go przytulam jakie mam emocje i tak dalej, i ciagle to pytanie:moze go nie kocham? nie mam juz sil:(((((
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 06 lut 2007, 10:48
Trzymaj się Piko! Umów się na tę wizytę u psychologa i śmigaj. Oni są od tego aby pomagać. Dlaczego z tego nie skorzystać? Co do mojej wczorajszej wizyty to dowiedziałem się również, że rozstanie pomogłoby ale na krótką metę - potem powróciłoby poczucie winy i tęsknota za stratą. Taka pomoc doraźna.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 06 lut 2007, 10:51
mieciu ty sie pytales psycholog czy masz zerwac? miales teki mysli???

[ Dodano: Wto Lut 06, 2007 9:51 am ]
wlasnie wyslalam sms do mojej pani psychiatry z pytaniem czy zwiekszyc dawke leku. ja biore 20 mg a od tej dawki nalezy zaczac, czyli biore najmiejsza, kurde mam nadzieje ze mi odpowie:( pozdrawiam!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do