Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 14 sty 2011, 02:27
Mam do was ważne pytanie. Czy w chorobie mieliście/macie momenty,w których jesteście obojętni dla partnera? Nawet wiedząc, że go ranicie? I czy mieliście problemy z całowaniem się/seksem ( lęk/ niechęć ) / I też... co najgorsze... Czy fakt, że wasi partnerzy mogą mieć w pewnych sytuacjach to co wy, czyli brak chęci itp nie martwiło was, tylko pocieszało w sensie, to jest normalne i ma co się przerażać?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 14 sty 2011, 09:07
Miałam nie raz. Czy też w czasie całowania np. zupełnie myśli mi uciekały i myślałam np. o szkole, co mnie przerażało. A to, że mój chłopak też tak miewa raczej mnie uspokajało, bo myślałam że to normalne. Choć trochę też wkurzało. Hipokrytka...

Nie wiem jak ja przeżyję dzisiaj w szkole. Czuję się fatalnie,nie wiem już o co chodzi ;(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 14 sty 2011, 10:29
Aussie wlasnie to jest najtrudniejsze aby uwiezyc ze to choroba! My ot tak sobie sie nie martwiy to u nas jest choroba, wiem ze to ciezkie ale wlasnie musisz sobie wmowic ze to chorba! Jak tu traflas aussie?:)


Carlos: oczywiscie! I podczas zblizen takie doly mialam ze hej! Bo nie czuje, bo jest mi to obojetne......


Wiecie co nasz przypadek powinien chyba niedlugo jakas nazwe dostac.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 14 sty 2011, 12:55
carlos u mnie to samo.brak ochoty na seks a wrecz niechec do zblizen se swoim partnerem...poprostu mowilam sobie jak on wyglada przeciez niemoge sie z nim kochac...zle mnie dotyka jest za dziecinny i setki innych powodow dla ktorych nie warto bylo sie z nim kochac....miedzy innymi dlatego odeszlam...chyba sie za duzo naczytalam ze w partnerstwie wazny jest seks i bez niego ani rusz...
a propo terai ot faktycznie daleko mamy do siebie bo ja jestem z poznania :-(
kurcze moglby tu sie na tym forum pojawic jakis bezintereswony psycholog i nam pomoc wszystkim heheh :-) ale takich ludzi racej nie ma :-(
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 14 sty 2011, 19:12
Ale ja właśnie nie chcę sobie wmawiać, że to choroba, tylko wiedzieć to na 100% żeby mieć pewność, że to nie jest wymówka od rzeczywistości :( Ale to na pewno nie jest normalne. Kurcze,to jest taki przymus... jak jest mi dobrze to zaraz, że nie mogę być szczęśliwa, rozkminiam dlaczego on wogle mógł zacząć mi się podobać, oczekuję jakichś niezaprzeczalnych sygnałów, że go kocham, motylków w brzuchu, wiecznej fascynacji i idealizacji, a tak w życiu NIE MA. Grrr... a przecież tak bardzo mi zależy, nie wyobrażam sobie życia z kimś innym i nie chcę tego. Tylko mogłoby się obyć bez ciągłego zamartwiania :/ Myślicie że powinnam jednak udać się na terapię??

A jak tu trafiłam? Mój chłopak znalazł to niechcący, bo szukać czegoś, chcąc mi pomóc ;) i zadzwonił i przeczytał te wszystkie początkowe posty i aż mnie wmurowało i byłam pewna, że to on w moim imieniu gdzieś napisał xD dobry miałam potem humor ;)

O rany, a nie ma nikogo z Olsztyna?... :(

[Dodane po edycji:]

Kurczę, teraz znowu coś... :( gadałam z rodzicami o temat zszedł na mojego ex 'przyjaciela', że tata spotyka go w szkole jak odbiera brata i on zawsze tak kulturalnie mówi 'dzien dobry' i podaje rękę i oczywiście zaraz zaczęłam myśleć, że on taki wychowany i jeszcze przypomniało mi się, że jak kiedyś do mnie przychodził to zawsze na luzie wszystko, podczas gdy mój chłopak czasem nie chce przyjść, bo mu głupio, że za często jest, albo się czai i od razu chce iść na górę, żeby nie widzieć rodziców, czy jak są goście to też ma z tym problem... jaka ja głupia jestem. A ten 'przyjaciel' to kurcze nie dość że mi nawet 'cześć' teraz nie powie, a dwa, że kiedyś tam mnie podrywał, ale ja nie chciałam, bo po prostu mi się nie podobał i wyszukiwałam w nim milion wad również i dałam mu kosza. Więc myśli tego typu są po prostu kretynizmem :/

Wgl mam tak, że patrzę na ludzi i mam wrażenie, że każdy człowiek to takie siedlisko wad, każdy mnie wkurza, nie rozumiem jak mogą kochać kogoś, jak ich mogą kochać, jak ludzie mogą być razem, bo przecież wszyscy są beznadziejny, poza tym to takie zniewolenie, zatracanie siebie... nie rozumiem :/ pomocy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 sty 2011, 21:58
kochani samo nic tu nie wymyślicie musicie zacząć to l e c z y ć bo będziecie się zadręczać w nieskończoność, aż w końcu faktycznie zamęczeni porzucicie swoich ukochanych, ale niestety prawdopodobnie te same objawy, wątpliwości dopadną was w następnym związku i w następnym... ale zrozumcie że to nie jest w ogóle wasz problem! problem który macie na 99% nie jest nawet związany z waszą sympatią! to jest problem z a s t ę p c z y, a neurotycy też tak mają że z dnia na dzień potrafią odciąć się od uczuć i emocji! ale mają w tym swój cel - np poczucie bezpieczeństwa, bezpieczniej jest nie kochać bo on nie zrani
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 15 sty 2011, 00:12
Już nawet nie wiem co mam napisać,jestem wykończona. Znowu mnie dopadło wszystko, jakieś sekundowe,przelatujące przez głowę myśli, których po sekundzie już nie pamiętam a które tak na mnie oddziałują, że całą mnie paraliżuje, oblewa mnie taka fala gorąca, koszmar ;(( leczyc...kiedy ja nie mogę się zdobyć, żeby w ogóle tam zadzwonić, a co dopiero pójść. A co jak mi powie, że to jednak jest problem z chłopakiem? I jeszcze musiałabym powiedzieć rodzicom, bo sama tego nie opłacę, a nie mogę się na to za nic w świecie zdobyć.

[Dodane po edycji:]

Jeszcze zanim pójdę spać... bo ja się boję, że to jest tak że faktycznie człowiek czasem czuje 'to nie to', tak po prostu. I nie może wtedy być z daną osobą, a w przeciwnym razie prowadzi to do takiego o właśnie stanu. Czy też czasem człowiek czuje, że właśnie z tą osobą chcę spędzić resztę życia,nawet dobrze jej nie znam, ale wiem to. To pewnie jest durne podejście, nie mające kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością i pewnie po prostu naoglądałam się zbyt wiele filmów, ale jednak martwi mnie to ;( nieważne. Pójdę spać i zapomnę :/ dobranoc wszystkim :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 15 sty 2011, 13:36
aussie napisał(a):leczyc...kiedy ja nie mogę się zdobyć, żeby w ogóle tam zadzwonić, a co dopiero pójść. A co jak mi powie, że to jednak jest problem z chłopakiem? I jeszcze musiałabym powiedzieć rodzicom, bo sama tego nie opłacę, a nie mogę się na to za nic w świecie zdobyć.


wolisz cierpieć, zmarnować sobie życie niż powiedzieć rodzicom że jesteś chora i pójść się leczyć?! :hide:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 15 sty 2011, 16:25
no dobra...nie wolę... mam tylko nadzieję, że faktycznie jestem chora :( wybaczcie, że ciągle piszę bzdety, ale nie mogę po prostu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 15 sty 2011, 23:19
Przyszlam sie zameldowac bo jest mi tak zle ze nie wiem co mam konstruktywnego napisac:( Ale postanowilam jedno, pamietam jak na poczatku naszego zwiazku, duzo mowilam, wchodzilismy w rozne dyskusje, rozmowy, a teraz przez to bagno ktore jest w mojej glowie, nic mi sie nie chce, nie chce mi sie rozmawiac, zwierzac, przytakuje tylko, dzis chociaz zaczelam jakies rozmowy, przez moment poczulam sie jak dawniej.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 16 sty 2011, 15:13
piikipokis, a co z tą wizytą u psychologa byłaś/idziesz? coś wspominałaś o czwartku... nie wiem czy czytałaś coś na ten temat, pewnie tak ale warto byłoby zagłębić się w wiedzę na temat osobowości anankastycznej i nerwicy natręctw w ogóle, jest takie powiedzonko :mrgreen: że z zaburzeniami osobowości nie dajemy spokoju innym a z neurozami nie dajemy spokoju sobie... a to że ty dręczysz siebie to nie mam wątpliwości, ale chłopaka to nie pamiętam czy go ciągle poprawiasz, męczysz, twoje musi być na wierzchu? pisze to bo wiem że mi dużo szperanie nt. nerwicy w mądrych książkach pomogło

[Dodane po edycji:]

aussie, nie piszesz bzdet po prostu strasznie się miotasz, męczysz i w dodatku bardzo boisz się coś z tym zrobić z obawy że będzie gorzej niż jest, jeśli rozpisanie się pomaga ci choć troche to wyrzucaj z siebie wszystko, bez obawy że ktoś może uznać to za głupie, choć myśle że żadnej osobie tutaj nie jest do śmiechu i że wszyscy to zrozumieją, bo każdy oczekuje tu wsparcia, w zamian wspierając :smile:

[Dodane po edycji:]

do obu dziewczynek, i do reszty: czy potraficie sobie odpowiedzieć na takie podstawowe pytania: kim jestem? jaka/jaki jestem? czego oczekuję od siebie, od innych, od życia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 16 sty 2011, 16:07
Załamka dziekuje twoje odpowiedzi dodaja mi otuchy i otwieraja oczy. Nie dosc ze drecze siebie to wlasnie potwierdzam, mojego ukochanego tez chce ciagle poprawiac:( Oczekuje ciagle by byl taki jaki ja chce, najgorsze jest dla mnie to ze zdaje sobie z tego sprawe i nawet chwilami z tym walcze ale jednak natretne mysli i ciagle analizowanie wygrywa. do psychologa dzwonie jutro i najlepiej zebym odrazu sie umowila. Załamka powiedz mi czy ja dobrze mysle aby sie uspokoic najpierw? I ignorowac mysli? Kurcze wiesz mam nadzieje ze psychoterapeuta zrozumie mnie i moj problem i bedzie wiedzial jak ze mna pracowac. Chce tez zaczac brac paroksetyne aby troche serotoniny mi podskoczylo:) A na pytanie kim jestem itp trudn mi odpowiedziec. Dziekuje Ci za uwage!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 16 sty 2011, 18:53
załamka, też dzięki. I w sumie też ciężko mi było odpowiedzieć na to pytanie,chociaż jak to przeczytałam to wydało mi się, że nie będę miała problemu. Ale jednak umiem tylko jakiś zastój... e tam.
Wiesz,bo ja się najbardziej boję,że to nie choroba :( to mnie przeraza. Ale wczoraj byłam na studniówce i naprawdę dobrze się bawiłam, nie analizowałam. Tylko nie wiem czy to kwestia-przy ludziach odgrywam zakochaną czy po prostu tam się wyluzowałam i było tak jak być powinno.
A powiedz mi,jak czytasz co piszę,to naprawdę wydaje się nienormalne? Bo mi ciężko samej stwierdzić, a jednak jak czytam innych to pewne rzeczy rzucają sie w oczy i wydają oczywiste. I może Tobie rzuciło się coś takiego w oczy. Pytam Ciebie, bo po prostu to co piszesz,przemawia do mnie, a poza tym wiem że inni mają dość własnych zmartwień żeby się jeszcze wgłebiać w moje.
Przepraszam,że tak jakoś płytko i nieskładnie to napisałam ale to taki nastrój jakoś... spałam do 16.30 i się jeszcze chyba nie obudziłam...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 16 sty 2011, 19:18
aussie napisał(a):wczoraj byłam na studniówce i naprawdę dobrze się bawiłam, nie analizowałam

Wszystko było dobrze bo...? Sama sobie odpowiedziałaś :)
Uwierz mi - gdybyś nie kochała to nie byłoby Cie na tym forum.

Słuchajcie, musimy ruszyć tyłki i z tym walczyć! a nie cały czas powtarzać to samo, użalać się nad sobą.
Bez terapii sobie nie poradzicie - widzicie to na przykładzie piikipokis. Jest w takim stanie w jakim była kilka lat temu ponieważ się nie leczyła.
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do