Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 11 sty 2011, 20:42
Jasne,wiem :) a co psycholog mówił więcej na ten temat? Jeżeli odpowiedzi na te pytania byłyby negatywne,jaki to ma wpływ na związek?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 11 sty 2011, 21:55
dla każdego coś innego, odpowiedzi może być mnóstwo :smile: ale to jak byłaś/ jesteś traktowana i jak mocno zostałaś zneurotyzowana przez rodziców wpływa na twoją postawę i ukształtowanie się u ciebie mechanizmów zachowań oraz mechanizmów obronnych (np wyparcie, projekcja,...), których sobie przynajmniej po części nie uświadamiasz, jeśli odkryjesz w sobie lęk przed bliskością, lęk przed zaangażowaniem, miłością, przez mężczyznami, czy samotnością, bądź przez odrzuceniem, dorosłością, jakieś wdrukowane treści; np nie zasługuję na szczęście, nic mi się nie uda,mężczyźni są źli, nie mogę zostawić rodziców, albo jeszcze inne to odkryjesz istotę swojego problemu i zrozumiesz swoje reakcje, a jak będziesz miała świadomość tego to zobaczysz że natręctwa to tylko zapychacze i że ich natężenie znacznie się zmniejszy i znikną , musisz poznać odpowiedz na pytanie dlaczego jestem chora? skąd to mam? co tak naprawdę nie pozwala mi cieszyć się związkiem? dlaczego w taki sposób to się przejawia?

[Dodane po edycji:]

jeśli odpowiedź na pytanie czy rodzice okazywali dziecku miłość czy mówili kocham cię? byłaby negatywna to nic dziwnego że ich dziecko, potem dorosły nie wie co to miłość, nie potrafi wyrażać miłości, mówić o niej, to jest coś obcego, jak ktoś go tuli to czuje się dziwnie bo nie zna tego... może się przestraszyć - no i od tego cały łańcuszek hipotez można snuć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 11 sty 2011, 23:17
Dziekuje za odpowiedzi!!!! No i jestem zalamana;/ pisalam na innym forum gdzie wypowiada sie psycholog ktory uznal ze moja podswiadomosc moze mi pokazywac ze to jednak nie jest ten:(((( jestem zalamana, wszystko biore do siebie i ta wiadomosc mnie tak zdolowala ze mam ochote wyc:(((

[Dodane po edycji:]

Rozstania sa dla mieczakow- chyba swietna ksiazka rzeczywiscie powinnam sobie ten cytat na czole zapisac:



To prawdziwa ironia, że potrafimy przyjmować wady naszych przyjaciół, a mimo to
często nie jesteśmy w stanie zaakceptować wad naszych partnerów. Jeżeli wybieralibyśmy
przyjaciół, mając wobec nich tak radykalne wymagania jak wobec partnerów, mielibyśmy
bardzo mało przyjaciół, jeśli w ogóle. Spójrz na swojego potencjalnego lub obecnego
partnera tymi samymi oczami co na swoich bliskich przyjaciół — ze zrozumieniem,
współczuciem, wdzięcznością za to, co wnoszą do przyjaźni, i akceptacją cech, na
punkcie których niekoniecznie szalejesz.



Co o tym sadzicie?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 12 sty 2011, 00:02
zalamka87, nie wiem sama. Może i różnie to z tymi rodzicami bywa,ale nie wiem czy mogę powiedzieć, że nie wiem co to miłość. Nie pamiętam wczesnych lat swojego dzieciństwa,ale ostatnio oglądałam jakieś filmy rodzinne i nie mogę powiedzieć, że byłam miłości pozbawiona. Poza tym moi dziadkowie bardzo mnie kochali. A nie wiem, już nic nie wiem, też jestem załamana, czuję się fatalnie. Chyba w końcu trzeba zebrać się w sobie i to wszystko zakończyć, bo nie widzę już innego wyjścia. Ile można się oszukiwać :(( piikipokis, na serio to forum z psychologiem? To jeszcze bardziej mnie załamuje. Co prawda 'rozstania sa dla mieczakow' to rewelacyjna ksiazka, ale jakoś łatwiej mi przyjąć negatywne informacje,wobec czego początkiem Twojego postu bardziej się przejęłam. Mam dość.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 12 sty 2011, 11:21
Mi tez łatwiej przyjmowac negatywne sytuacje nie jestes sama :( No bo do cholery nie zostawie ukochanego tylko dlatego ze mowi: nara albo ze lubi ogladac programy historyczne a ja nie przepadam :((((((((

[Dodane po edycji:]

Powiedzcie mi szczerze czy jestem jeszcze nie dojzala jesli moj ukochany mysli o pieniadzach jako o naszej przyszlosci a ja sie wsciekam bo nie chce mi sie o kasie gadac tylko oczekuje czulosci. W duchu wiem ale ja potrzebuje od kogos kopa i potwierdzenia :((((( Mam takie mysli teraz ze nie wiem co edzie za kilka godzin:(
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 12 sty 2011, 14:48
Może nie niedojrzała. Ja myślę, że po prostu też masz obraz wyidealizowanej miłości, w której liczy się tylko ta miłość i czułość i tego oczekujesz, bo uważasz za najlepsze, a nie potrafisz do końca pogodzić się z tym, że miłość to też inne sprawy, to zwykłe życie, w którym pieniądze też się liczą. Ale może się mylę.

Ja natomiast byłam wczoraj zdesperowana i napisałam maila do terapeutki, którą poleciła mi koleżanka. Tylko napisałam jej w dużym, może za dużym skrócie, co mi dolega i prosiłam, żeby mi powiedziała czy w ogóle jest sens zaczynać jakąś terapię, a ona odpisała mi, że ta decyzja ma być tylko moją decyzją i zaprasza mnie na konsultację... i powiedziała dokładnie nic. Ja wiem, że nie mogła mi dać diagnozy, ale jednak oczekiwałam jakiegoś pocieszenia,a tak to znowu mi się odechciało, bo się boję zadzwonić i w ogóle tam iść... a zresztą oglądałam film i tak się wzruszyłam, bo było właśnie, że chłopakowi umarła ukochana żona i było jak on tam cierpiał, ta ich miłość,sratatata i tak właśnie teraz jestem pod wpływem tego i jakoś mi przeszło i myślę, że ludzi trzeba kochać, cieszyć się życiem i w ogóle. Ale mimo wszystko boję się, że to jest na zasadzie: 'o,zobaczyłam to na filmie to teraz chcę tak samo więc stwierdzę, że go kocham i nic mi nie przeszkadza' :/ matko,jakie ja bzdury piszę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 12 sty 2011, 15:38
piikipokis ..... załamałas mnie rowno teraz...mialam chociaz odrobine nadzieji ze to choroba a teraz jestem pewna ze zostawilam go bo takmi podswiadmosc mowi i ze toj est wlasnie prawda masakra...do tej pory zylam jeszcze zludzeniem ze kiedys go pokocham :-(((((((((((
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 12 sty 2011, 17:27
Tak? W takim razie czemu tak bardzo zależy Ci na tym,żeby go kochać i z nim być? Przecieź zerwaliście, i to, z tego co się orientuję, już dosyć dawno temu. Nie masz wobec niego żadnych zobowiązań, od Cie do niczego nie zmusza, nie siedzi pod Twoimi drzwiami i nie płacze, a chyba nawet, o ile to pisałaś Ty, ma kogoś? Więc sprawa zakończona,prawda? Jakbyś naprawdę nie chciała to byś odczuła ulgę-nareszcie koniec,mam to z głowy. A Ty cały czas to przeżywasz. To o niczym nie świadczy? Bo wg mnie tak.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez DarkLilith 12 sty 2011, 21:42
hmm... trafiłam na to forum przez przypadek i na ten właśnie temat bo cholernie pasują do mojej sytuacji wypowiedzi wcześniejsze wasze ;d ale nie ważne... ja tylko wam wszystkim dam wam świetny cytat..." 'Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością.'' a czy to cierpienie przerodziło się w chorobę, nie wiem, czas pokaże jestem młoda i to pewnie 'burza hormonalna' ;d
''Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
12 sty 2011, 21:36

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 13 sty 2011, 11:54
Anq24 aussie ma racje, wiesz jak mi ktos zasugeruje ze to jednak moze nie byc choroba szaleje. Chce mi sie doslownie wyc. Teraz juz ochlonelam, bo skad psycholog po drugiej stronie tak naprawde moze o mnie wiedziec :( Wazne aby nie brac wszystkiego do siebie. Wiecie co wlasnie rozmawialam z moim kochaniem przez tel i bylo normalnie, zagadalismy sie i czulam jak rozmawiam z przyjadcielem, chociaz przez te kilka minut nie szukalam nie wylapywalam slow i nie analizowalam. Wiem ze to tylko chwileczka byla ale ta chwila daje mi ogromna sile i nadzieje. My musimy chyba sobie uzmyslowic ze za duzo myslimy! nasze mozgi juz totalnie sie nakrecily na ciagle myslenie, myslenie, wyobrazanie sobie czegos, idealizowanie, nastawianie sie tylko jak ten proces zatrzymac???

[Dodane po edycji:]

http://bpd.szybkanauka.net/

Dzisiaj rano odkryłam ten link na forum, poryczałam sie az sama nie wiem z jakiej emocji bo ten tekst jakby byl o mnie,teraz bede starac sie odnalezc pomoc, sposob na wyleczenie tego, na poradzenie sobie z tym. Jesli macie chwileczke czasu to sami zobaczcie, moze i u was cos podobnego sie dzieje. Sciskam was!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 13 sty 2011, 20:56
kobietko komus juz ten tekst z tego forum tez kazalam przeczytac...rowniez plakalam jak go czytalam bo mialam wrazenie ze czytamo sobie...troche na te temat czytaam i wiem ze to bardzo ciezkie zaburzenie chyba najciezszeze wszytskich do wyleczenia.....wszytsko co w tym artykule przeczytalam o milosci partnerstwie to wszytko e zgadzalo..najpierw rozkocujmy ich w sobie po czym wyrzucamy z naszego zycia...widze ze weszysz w tych samych artykulach co ja :-)
cholera moze my wszyscy powinnismy isc sie zapisac na terapie grupowa :-)
w grupie razniej :-)
co wy na to :-)
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 13 sty 2011, 21:27
ja też się na to kiedyś natknęłam, też się poryczałam (zwłaszcza w momencie kiedy przeczytałam, że prędzej czy później osoba z którą się spotykamy też bd potrzebowała pomocy) i też miałam wrażenie, że czytam o sobie. Ale tak uznałam, że nie mogę wymyślać sobie chorób,przeczytałam to milion razy i uznałam, że jednak nie mogę tego mieć.

A terapia grupowa? Byłoby fajnie gdybyśmy tylko wszyscy mieszkali w jednym miejscu:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 13 sty 2011, 23:59
Oj taka grupowa dla nas to moje marzenie:):) haha wiecie co wpadla mi dzis w rece ciekawa ksiazka! ktora moze powinna byc dla nas jak biblia! otoz: NIE ZADRECZAJ SIE DROBIAZGAMI W MILOSCI! Dopeiro zaczelam czytac ale juz mi sie podoba, moj plan ataku na to chorobsko to:

- uspokojenie sie ( poniewaz jak jestem spieta, nerwowa mysli z podwojna sila atakuja)
- ignorowanie mysli ( bo jak je zatrzymuje to poprostu one sa, jesli pozwole aby odplynely rzeczywiscie odpuszczaja)
- wbicie sobie do glowy ze nie moge idealizowac, kazdy ma wady, inne zdanie
- uzmyslownie sobie ze jestem dorosla i nie mgoe wiecznie oczekiwac tylko przytulanek
- psychoterapia:)
- magnez
- omega 3
- ruch:P - jak jestem zmeczona to mi lepiej - zauwazylam:)
- i wiara ( dzis zaczelam wiezyc Bogu ze mi pomoze i bylo fajnie:)

Pamietam kochani ze dwa lata temu bylam tak zdesperowana ze juz nic mi do starcenia nie pozostawalo i naprawde sie stosowalam do tego wszystkiego to odpuscilo! Wiara czyni cuda!


Ja jestem z trojmiasta:) to tak a propo terapi :)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 14 sty 2011, 00:03
O,to mieszkasz niedaleko mnie sumie :D Ja reprezentuję warmię i mazury ;) a w gdańsku może będę za rok na studiach ;p ale mam nadzieję, że do tego czasu wszyscy już wyzdrowiejemy ;))

fajny plan. mi to brakuje wiary, że to faktycznie choroba. gdybym w to zdołała w 100% uwierzyć, reszta poszłaby już jak po maśle, tak myślę :( a na psychoterapię boję sie iść :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do