Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 09 sty 2011, 23:11
o rany, zawitalas, wlasnie sie zastanawialam co sie dzieje z wami wszystkimi, bo czytalam posty od poczatku i nagle zniknelas. czyli wciaz jestes ze swoim chlopakiem?

rany, nie dziwie sie, ze jestes taka zdesperowana, kiedy ten temat zostal zalozony? w 2006? :/ ale tez tak mam z tymi slowami. np denerwowalo mnie jak moj chlopak mowil chocby 'wzielem' itp. czy ze nie przepada za czytaniem ksiazek. ale Ty, skoro przeszlo i tyle czasu bylo dobrze a wczesniej mialas ten sam problem, powinnas po prostu postarac sie wyluzowac i nie zwracac uwagi na takie pierdoly. rany...co ja pisze... przeciez to jest prawie nierealne... a Ty chodzilas kiedykolwiek na terapie? bo, jak pisalam, czytalam tamte poczatkowe posty,ale juz nie pamietam.

Trzymaj sie i witaj znowu (szkoda tylko ze w roli osoby poszukujacej pomocy a nie udzielajacej pomocy :( ale dasz rade ;))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 09 sty 2011, 23:23
aussie, masz 18 lat to sie nie zastanawiaj i idź do psychologa, mama nie jest ci do niczego potrzebna i nie bój się ośmieszenia, kompromitacji, psycholog siedzi tam po to żeby pomóc a nie wyśmiać i skoro faktycznie nie dajesz sobie rady i decydujesz się na fachowe wsparcie to problem jest dla ciebie ważny i nie jest kompromitujący, problemy dziecka, młodej kobiety są tak samo ważne jak dojrzałej i nikt nie ma prawa tego ośmieszać, a jeśli to robi to nie mam o kimś takim najlepszego zdania, zresztą często jest tak że niejedna szesnastolatka ma lepiej poukładane w głowie niż niejedna 40stka, dojrzałość fizyczna niestety nie idzie często w parze z dojrzałością psychiczną, więc dorośli, którzy mają własne dzieci emocjonalnie stawiają babki w piaskownicy :smile:

[Dodane po edycji:]

piikipokis, a jak to zwalczyłaś? bo z tego co pamiętam z psychologami ci się trochę nie układało? :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez piikipokis 09 sty 2011, 23:34
Dziekuje bardzo, kazde slowo pocieszenia jest dla mnie ratunkiem! Ja mam teraz mnostwo takich słow denerwujacych, kurcze czemu to tak jest? skad to sie bieze?

Wiesz co bylam kiedys u psychologa kilka razy to wysmiano mnie wrecz, nie wiedzieli o co mi chodzi, nie mogli sobie wytlumaczyc ze mozna miec lęki o takie cos, o mimike, sprawdzanie uczuc, o slowa ;/


Czy ktos z was moglby mi poradzic w jaki sposob polubic te slowa ktorych nie cierpie? Kurcze jakie to glupie, jakbym wam powiedziala jakich slow nienawidze wysmialibyscie mnie. Plakac mi sie chce jak pomysle ze nie lubie rozmawiac z moim ukochanym teraz bo ciagle sie boje ze powie cos co mnie bedzie denerwowalo :(

Mialam tez problem taki ze moj ukochany czesto mowil mowil o swoich tematach zainteresowaniach a ja sluchałam bylam zainteresowana, ale same wiecie ze jak my zaczynamy gadac o kolezankach, jakis pierdolach to oni gdzies sie ulatniaja poprostu nie lubia sluchac plotek czy glupot:) I nie poruszalam w ogole tych moich tematow. W koncu zaczelam sie na niego wkurzac ze on moze mi gadac o jakis kompach, pieniadzach bankach a ja nic. I zaczelam z nim poruszac moje babskie tematy, oczywiscie nie sa to dyskusje jaki blyszczyk jest fajny :P ale otworzylam sie ze i ja moge miec cos do powiedzenia i lepeij mi jak sie mu wygadam. I nawet zauwazylam ze czasem jest zainteresowany :) To tak gwoli ścislosci jesli mialybyscie z tym problem! Bo czesto jest tak ze my chcemy byc takimi matkami , robimy wszystko zeby dogodzic naszym kochanym. A u mnie to sie skonczylo :) Nie matkuje, nie ględze, nie marudze, przynajmiej staram sie i to przynosi profity:P Ale oczekuje szacunku i zainteresowania!

Tylko tak jak mowie kochani nie wiem co mnie nawiedzilo:( Jak przestac zwracac uwage na te slowa? mimike? Mysle sobie: kurcze a bylabys z innym to by cie szlag chyba trafil, kazdy jest inny nie mozesz komus narzucic mowy, slow! Wmawiam to sobie, kurcze jaka jest przyczyna tego? jAk temu zaradzic;/


Prosze rowniez o pytania do mnie postaram sie pomoc jak tylko moge!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
09 sty 2011, 22:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 09 sty 2011, 23:47
Mama jest potrzebna, bo terapia kosztuje a sama nie dam rady jej oplacic :( wiesz,ja wiem ze lekarz od tego jest ale mimo wszystko czuje sie jakas zazenowana. jakby moj problem byl malo istotny przy wszystkich nieszczesciach na tej planecie. dla mnie moze jest istotny ale ja mam wrazenie ze nawet jesli ta osoba bd mnie sluchac i pomagac to w glebi duszy bd myslala: 'co za glupia dziewczyna, nie wie co to problemy'a potem pojdzie do domu i powie swojemu mezowi,mamie, nie wiem komu tam jeszcze, jaka to miala smieszna pacjentke :( i jak bylam ostatnim razem to tak sie wlasnie czulam i wizyta wypadla do kitu. czulam sie potem fatalnie. gorzej niz zwykle :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 09 sty 2011, 23:47
piikipokis, ja zaczęłam siebie obserwować i doskonale wiem, że człowieka denerwują pierdoły, kiedy ogólnie jest zły i tej złości nie wyraża na zewnątrz, tłumi, połyka ją do środka, kiedy nie potrafiłam wyrażać swoich potrzeb, emocji i np oczekiwałam od faceta że on się uwaga uwaga - domyśli o co mi chodzi, że on będzie wiedział czego ja pragnę, a prawda jest taka że kiedy nie powiesz stop: tak nie rób, nie mów, nie lubię tego to on za nic nie będzie wiedział że to cie rani i denerwuje, ludzie cały czas badają swoje granicę, sprawdzają jak daleko mogę się posunąć, kiedy nie napotykają na: stop! idą dalej, bo nie czytają w naszych myślach, dlatego kiedy zaczynała mnie drażnić w moim jakaś głupota brałam oddech i myślałam o co chodzi: hmm no tak ostatnio powiedział to i to - wkurzyłam się, ale nic nie powiedziałam, innego dnia nie zrobił tego i tego - wkurzyłam sie ale nic nie powiedziałam, wieczorem nie zadzwonił - wkurzyłam się ale nic nie powiedziałam albo byłam zła ale zamiast powiedzieć o co chodzi walnęłam coś w stylu: naprawdę można na tobie polegać! - ale co takie sformułowanie wyjaśnia nic! czy mówię o moich potrzebach? nie! to jest głupia pretensja, a on niech sobie przypomni i tak dalej i tak dalej... i potem miałam nauczkę żeby reagować na wszystko od razu, nie czekać aż się nazbiera... mam fajną książkę "Być kobietą i nie zwariować" polecam! i tam autorka mówi: to faceta trzeba prosto z mostu: kochanie potrzebuję od ciebie tego i tego, kiedy nam to da mówimy: dziękuję ci kochanie, lubię to, podoba mi się

[Dodane po edycji:]

aussie, owszem żeby zapłacić tak :smile: , a teraz zrób rachunek sumienia, ale bliskim osobom (rodzinie, przyjaciołom) i zastanów się kto ośmiesza twoje problemy i dlaczego tak boisz się że ktoś cię obgada i wyśmieje i dlaczego czujesz że twoje problemy nie są ważne, kto je bagatelizował? jest tak że gdy ktoś bliski nas traktuje w określony sposób my spodziewamy się takiego zachowania po wszystkich...

[Dodane po edycji:]

ja do psychiatry śmigałam z friko, miałam doświadczenia z dwiema paniami, obie młode ok 40 i bardzo bardzo miłe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 10 sty 2011, 00:02
piikipokis, ja bym nie wysmiala, uwierz mi. czepiam sie takich rzeczy ze az mi siebie zal czasem. tez mialam faze na analize mowy, teraz troche mi przeszlo. ale np ostatnio poklocilam sie z chlopakiem o to, ze jak gadal z mama przez telefon to sie wyglupial i troche piescil, bo on tak z mama zawsze gada, a mi sie wtedy przewraca w zoladku bo zaczynam o nim myslec jak o dziecku, jakims 5latku... w kazdym razie nie powiem Ci jak polubic te slowa, ale powiem Ci, ze powinnas w miare mozliwosci je ignorowac. To sie nawet sprawdza. Po prostu pomyslec ze nie ma ludzi bez wad. pomysl czy wkurzaloby Cie to jakbys z nim nie byla. Ja np nie raz mam tak ze analizuje co inni mowia i wydaje mi sie to takie wspaniale i mam wrazenie ze moj chlopak tego nie robi,albo robi zle. a tak na dobra sprawe to kazdy z tych ludzi,ktorzy mi niby tak imponuja, w blizszej relacji tez dzialaliby mi na nerwy,natomiast z niejednego zartu mojego chlopaka, ktore obecnie przyprawiaja mnie o biala goraczke, na stopie przyjacielskiej, czy tez w poczatkowych fazach zwiazku, smialabym sie do rozpuku, bo tez mam takie poczucie humoru a denerwuje mnie to bo za bardzo analizuje. naprawde,odpusc troche a w koncu przestaniesz zwracac na to uwage. nie wiem czy to najszczesliwsza rada i czy nie zagmatwalam za bardzo, ale naprawde przynosi efekty,przynajmniej w duzym stopniu. no,o ile da sie olac,bo caly pic w tym, ze to ciezko olac. niestety :/

a przez ile czasu bylo wszystko dobrze?

[Dodane po edycji:]

moi rodzice problemu nie rozumieja,moze tu jest przyczyna, nie wiem :/ ale do lekarza naprawde musze sie wybrac bo tak sie wybieram i wybieram i co.... nic...

ojj...za friko to sie boje juz... raz bylam i nigdy wiecej,serio...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 10 sty 2011, 00:19
no wiem wiem zależy na kogo się trafi... nie chce żebyście tu odbierały moje rady jako wymądrzanie się, ale ja widzę że bardzo bardzo byłam do was podobna, też myslałam no baba sobie pomyśli przyszła jakaś głupia i wydziwia, ale wiecie co? teraz ja mam to w nosie, zaczęłam jakoś inaczej myśleć że kurcze należy mi się, jestem tego warta :smile: , wiem ze sie powtarzam ale mnie wkurzało wszystko kiedy miałam tłumione emocje i złość i zachęcam was do patrzenia zawsze głębiej, na zadawanie sobie pytań: ale dlaczego ja jestem nieśmiała? skąd to się bierze? co mnie tak naprawdę wkurza? (aussie zastanów się nad związkiem twojego faceta z matką może on Cie mierzi...) ja mam np w sobie takiego krytyka, który mnie stopuje: nie uda ci się, nie dasz rady, nie potrafisz? a ja na to : a ty tam g... wiesz i ostatnio specjalnie zaczęłam ładować się w sytuacje które kiedyś mnie troche przerażały i co odkryłam że daje radę! a skąd to mam to bardzo proste: wyręczająca i krytykująca mama, a ja biedne dziecko któremu trzeba pomóc, daj ja to za ciebie zrobie, jak mnie zabraknie jak ty sobie poradzisz? a co ja nie zrobię to nie tak: no i kalkuje to na całe życie: że mi sie nie uda i ble ble ble ale teraz robie na złość tym myślom i kurcze jednak mi wychodzi :D
dobra ide spać, mam ciągle komp włączony bo magisterke pisze, ale ciągle mnie korci i wchodze na forum :smile: spokojnej nocki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 10 sty 2011, 00:27
ja nie odbieram Twoich rad jako wymadrzanie-nigdy w zyciu :) wrecz przeciwnie,bardzo sie ciesze, ze piszesz, bo naprawde trafiaja do mnie Twoje slowa,poza tym wiem, ze Ty sobie z tym poradzilas i to podnosi na duchu :) A patrzenie wglab to podstawa psychologii a ona jest tu potrzebna. staram sie to robic,ale czasem ciezko dostrzec,zwlaszcza w sobie, a nawet jak sie dostrzega,ciezko uwierzyc. wiesz o co chodzi. np jak czytam posty innych,czasami az rzuca mi sie w oczy powod problemu. to sie wydaje takie oczywiste. a jak ja mam identyczny problem zaraz znajduje milion 'ale i zaczynam watpic i sie martwic'.

czy zwiazek mojego chlopaka z matka mnie mierzi? nie,chyba nie. wlasnie podobaja mi sie ich relacje, ma bardzo fajna rodzine, inna niz ja. nie jest przeslodzona, nie ma nadopiekunczosci ale widac i czuc ze wszyscy sie kochaja i pomagaja nawzajem. tu chodzi o co innego, wlasnie o pewne irytujace zachowania i sposob mowienia. jak jestem w dobrym nastroju i nie zaczne analizowac,niejednokrotnie mnie to smieszy, a jak juz cos tam sie czai w zakamarkach mojego glupiego umyslu, juz zaczyna mnie irytowac.

haha,mam ten sam problem. caly dzien usiluje sie uczyc. z marnym efektem... nie wiem co ja jutro zrobie, ale w sumie noc jest mloda... dobranoc :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 10 sty 2011, 02:15
Jeżeli to co Lady Makbet napisała byłoby regułą w każdym takim przypadku, czyli u nas, to wyglądałoby to właśnie tak nieszczęśliwie. Załamka wyzdrowiała, innym też się udawało. Nie prowadzą takiego nieszczęśliwego zakończenia.

Ja wam to pokażę na innym przykładzie. Miałem obsesję, że jestem chory na schizofrenię, że oszalałem. Wszędzie się tego doszukiwałem, a na każdy mój domniemany "objaw", czy coś co mogło go przypominać, reagowałem strasznym lękiem. Niekiedy w pewności czy też niepewności byłem gotów zadzwonić do szpitala po pomoc ( w tym wypadku zerwać ). Wszystko wskazywałoby na to, że oszukiwanie mojego prawdziwego ja ( w tym wypadku wmawianie sobie zdrowia, jak to robiłem ) , byłoby zwyczajnym absurdem i powinienem zaakceptować to czego się boję? Nie! Nie jestem chory i nie byłem, tylko potrzebowałem dużo czasu i pewnych zdarzeń, by do zrozumieć. Owszem to niekiedy wraca i są momenty, w których wątpię i dalej przy wielkim lęku się zastanawiam... ale to koło nie jest już takie ogromne i tak tego się nie lękam.

W tamtym temacie chyba głównie chodzi o to, żeby dojść do tego dlaczego się boimy, co to generuje i jak z tego wyjść. W tym kulminacyjnym momencie, w którym najbardziej cierpimy i uciekamy, po prostu odkrywamy co to tak naprawdę jest... Ogień, który nas parzy lękiem znika, a my nie czujemy, ale rozumiemy co to jest. Aby dojść do czegoś takiego, należy chodzić na terapię, bo to wymaga analiz naszej osobowości, naszej przeszłości, życia w rodzinie/wychowania. Dlatego jest to długa i ciężka praca. Po prostu należy rozumieć pewne rzeczy, które nasuwają nam najprzykrzejsze myśli i emocje z nimi związane, dlatego uspokójcie się dziewczyny. :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 10 sty 2011, 02:44
Masz racje,przemawia to do mnie ;) Chociaz i tak ciesze sie niezmiernie, ze ze mna ostatnio jest i tak duzo lepiej i nie przejelam sie tym az tak. Gorzej by bylo gdybym byla akurat w najgorszym momencie tej calej analizy i depresji. Wpolczuje tym, ktorzy akurat w tym okresie to przeczytali... ale mysle, ze carlos ma racje i nie ma co brac tego do siebie. Wgl i innych glupot. Bo my wylapujemy wszystkie zle rzeczy. Obejrzymy film, w ktorym bedzie watek o tym, ze ktos do kogos nic nie czuje to bedziemy pamietac kazde slowo. Bedzie z kolei cos, co moglibysmy odniesc do siebie jakos pozytywnie to powiemy ''tak,to tylko film, nie bede sie sugerowac filmem,to glupie'' i tu z kolei tez ogarnie nas lek, ze to nie to co naprawde czujemy tylko to,co bylo w filmie. Przynajmniej ja tak mam. Gdybym w szkole pamietala wszystko tak dokladnie jak niektore zdania z ksiazek, filmow, itd, juz dawno dostalabym stypendium... xD

Takze jestem za wyluzowaniem :) Dobranoc,jakby ktos jeszczde wchodzil, ja juz naprawde sie klade...

[Dodane po edycji:]

Wiecie co, tak sie obudzilam dzisiaj z taka pustka w glowie,nawet jak chcialam sobie porozmyslac to nie moglam ale chcialam sie jeszcze zastanowic nad tym wlasnie cytatem, ktory wkleila Lady_Makbet... i sie zaczelam zastanawiac czy potrafie w ogole wyobrazic sobie zycie bez mojego chlopaka. no i tak zaczelam analizowac i w koncu stwierdzilam, ze w zasadzie to nie wiem czym jest milosc, jakas tesknota,nie rozumiem jak to mozna czuc i zapewne wogle bym sie nie przejela... chociaz pewnie bym sie przejela...a zreszta nie wiem :( ale czuje sie taka zimna, jakby kompletnie wszystko mi zwisalo :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wojtek26 10 sty 2011, 13:34
zalamka87,
Lece dzisiaj na wizyte ;) Weekend jakos przezylem ;) Ciezko bylo mialem chwile kryzysów i chcialem powiedziec mojej dziewczynie ze nie mozemy sie widywac ze jej niechce itd. Ale jakos dalem rade ;) Poczytalem jeszcze pare tematow i mniej wiecej juz wiem co powiedziec na wizycie ;) Nazbieralo sie tego troche w glowie przez te kilka lat .To wszytko jest takie dziwne tak jakby organizm bronil sie przed szczesciem radoscia do tego te chore mysli typu seksulalne wulgarne nie daja spokoju .Zalamka Twoj przyklad dodaje mi troche wiary ze dam rade i nastapi taki dzien gdy sie obudze wkoncu bez bolu glowy i bede mial checi by wstac z tego lozka i cos zrobic !! 3 maj kciuki za dzisiejsza wizyte :)
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sty 2011, 19:57

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 10 sty 2011, 13:51
wojtek26, naprawdę świetnie że sie zdecydowałeś, trzymam kciuki, spokojnie wszystko dobrze pójdzie :smile:

[Dodane po edycji:]

aussie, też się kiedyś zastanawiałam czy bym mogła bez niego żyć i z przerażeniem analizowałam czy tak czy nie :smile: jeśli tak to oczywiście nie kocham i jestem oszustką i udawaczką, a jeśli bym nie mogła no to miłość po grobową deskę, ale wiesz co to trochę nie tak, dziś moja odpowiedź brzmi inaczej: tak, mogłabym żyć bez niego, na pewno bym cierpiała przynajmniej na początku, brakowałoby mi go, bo go kocham, ale sama dałabym sobie radę, miałabym siłę, a gdybym stwierdziła tak ostatecznie że nie dam rady żyć bez niego: to w moim odczuciu to bardziej uzależnienie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 10 sty 2011, 14:46
Kurczę, zawsze mi zabijasz wszelkie argumenty w zarodku :) masz rację,całkowitą... tylko wkurza mnie to, że jak już przekonam się do czegoś, zaraz wyszukuję coś innego, żeby tylko się czymś martwić chyba :/ teraz mi przyszło do głowy znowu, że na pewno nie jestem chora, bo nigdy wcześniej zapewne nie miałam podobnych objawów i pisząc na tym forum tylko samą siebie nakręcam i oszukuję... a jak stwierdzę, że to jest głupie, znajdę coś innego, a w końcu zaczną się od nowa te same pytania. Grr... jak ja tego nienawidzę. Czasem idę ulicą w taki ładny dzień, jak dzisiaj choćby jest (nie wiem czy w całej Polsce, ale u mnie jest pięknie, słonecznie) i aż tak czuję wiosnę, ogarnia mnie takie przyjemne uczucie, ale od razu muszę je zniszczyć, bo mi przecież nie wolno się cieszyć, bo to jest oszukiwanie się. Matko!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 10 sty 2011, 15:09
też się tego bałam że sobie tylko zmyślam coś z tego powodu też obawiałam sie wizyty u psychologa, stwierdziłam że bankowo mnie wysmieje i powie no ale o co pani chodzi, odkochała się pani i już po co sie pani oszukuje, ale zaryzykowałam i mimo wszystkich rozkmin i zastanawiania się co będzie, bo też się bałam że po tej terapii odejdę od faceta, ale potem pomyślałam hej jeśli będę chciała to odejdę, a jeśli nie to nie, prawda? ja decyduję o sobie, nikt mnie do niczego nie zmusi, muszę spokojnie dojść do siebie i będe wiedziała co robić, ja też wynajdywałam coraz to nowe problemy, jak sie na chwile uspokoiłam z jednym to nagle pojawiał się drugi, potem trzeci i tak dalej, potem powrót do tego pierwszego... to był mój sposób na ucieczkę od życia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do