Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wojtek26 06 sty 2011, 19:45
zalamka87, powiedz mi czy jak czlowiek na imprezie wypije to wtedy o wszystkim zapomina ?? I jak prawie normalny ?? tylko na drugi dzien jak sie budzi z kacem to wtedy jest katorga !!!
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sty 2011, 19:57

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 06 sty 2011, 21:10
Upij się i sam sprawdź ;)) ja jak wypije to i tak pamiętam, ale może bardziej mi to zwisa :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 06 sty 2011, 21:18
wojtek26- ja tak ma właśnie.....jak sie upijam na imprezach czuje sie normalna,usmiechnieta, szcześliwa...nikt by nie pomyslal ze mam problem...a na drugi dzień....makabra najchetniej caly bym przespała i przeryczala niewiadomo dlaczego...
własnie dzis tak Mam :-( wczoraj balowalm dzisiaj rycze

[Dodane po edycji:]

załamka - pisalas wczesniej ze odrzucalo cie od twojego chlopaka...a jak to sie u Ciebie zaczelo???jak sobie z tym poradzilas.??
bo u mnie to wszystko doslownie przyszlo z dnia na dzien...i to mnie najbadziej zalamalo!!!!!
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 07 sty 2011, 01:23
[Dodane po edycji:]

Chodziłam do psychologa,aby stwierdził mi nn..tzn potem zostalam wysłana do psychiatry..zapisał mi lek i wszystko spisał..miałam tam isc za miesiąc..ale jakoś nie chciałam..moja mama już wgl o tym nie wspomina..a ja nie jestem pełnoletnia ,więc nie moge sama zadecydować...
Biore ZOLOFT drugi miesiąc..jest lepiej..ale nie najlepiej..
Dziś moja mama i ja spotkalismy znajomą, i ona się zapytała ;
Masz kogoś?
A moja mama na to; Ma,chlopaka już rok,taka miłość,ze ohhohoh...
I moja myśl w tym momencie; Tak,na pewno,ale ściema.

!?!?

Mam takie uczucie..jakbym powoli zaczynała się przyzwyczajać się do moich myśli..
Mój chłopak ciągle ma tylko sluchane 'nie rob tak,rob tak' 'nie mow tak' 'mam dziś zły dzien'...
Ale co ja mogę..jeśli drażnią mnie jego wszystkie rzeczy :(

Jutro zaprosiliśmy znajomych do klubu świętujemy rok z moim M..ciekawe ile jeszcze ich będzie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 07 sty 2011, 11:32
wojtek26 napisał(a):zalamka87, powiedz mi czy jak czlowiek na imprezie wypije to wtedy o wszystkim zapomina ?? I jak prawie normalny ?? tylko na drugi dzien jak sie budzi z kacem to wtedy jest katorga !!!

w tej pierwszej fazie to ja nie byłam w stanie praktycznie nic robić tym bardziej sie napić, chociaż mój facet chciał mnie wyciągnąć z domu raz wypiłam jedno piwo to nie odczułam różnicy, dwie lampki wina u niego było dokładnie tak samo, potem już bardziej alkohol dawał ulgę jak to zwykle z nim bywa, często miałam ochotę się narąbać ale nie robiłam tego, bo szkoda mi zdrowia, przed długi czas kiedy faktycznie przyszalałam na drugi dzień miałam wyrzuty sumienia, nie wiadomo czym spowodowane i kac był okropny, dlatego ogólnie mało piję

[Dodane po edycji:]

anq24, dokładnie tak pamiętam to bardzo dobrze, mieliśmy małe święto ja zrobiłam sałatkę, ładnie się ubrałam, kupiłam prezent dla niego no i sobie siedzieliśmy było milutko jak zawsze, a na drugi dzień rano....!!!!!!!! to koniec i wszystkie objawy się pojawiły + pobudka o 4 rano i gigantyczny duszący lęk, chociaż pamiętam że od jakiegoś czasu już czułam się niezbyt dobrze, bo miesiąc wcześniej odstawiłam lek no i sama zafundowałam sobie to, choć oczywiście byłam pewna że to nie o to chodzi, że w ogóle to nic mi nie jest tylko po prostu się odkochałam tak z dnia na dzień wszystko skończone, równocześnie pojawiło się takie niedowierzanie że co w ogóle? ktoś mi robi jakiś głupi żart czy co? przecież wszystko jest super a tu takie coś? z godziny na godzine było coraz gorzej, już czułam że jestem na innej planecie prawie, że on jest obcy, ze te nasze zdjęcia są takie obce, dalekie nie mój, że musze odejść jak najszybciej bo zwariuję, jak go widziałam to serce mi waliło jak oszalałe z lęku, nie mogłam oddychać, jak z nim jechałam to marzyłam o tym żeby wręcz uciec z samochodu, potem myślałam że będzie mi lepiej samej że się zabawię, będę taką cool singielką (choć nigdy nie miałam takich zapędów), powiedziałam że nie mogę się z nim spotykać ani go widzieć przez jakiś czas, on dzwonił a ja nie podnosiłam sie z łóżka, pamiętam że raz odebrałam on powiedział że mnie kocha: a ja sie rozłączyłam, kiedy zdarzało się że nie spałam to układałam sobie w głowie jak to z nim zerwę i dzwoniłam do niego żeby przyjechał i żeby mu to powiedzieć, on starał się mi jakoś tłumaczyć cokolwiek a ja w kółko swoje jak katarynka, że to koniec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 07 sty 2011, 12:01
Ale jednak wciaż wspominasz o tych lekach i chociaż wszystko, co napisałaś, pasuje, a ta jedna rzecz psuje mi kompozycje. Tak jakbyś Ty,dzieki temu, że coś się wcześniej działo, byla usprawiedliwiona i to świadczyło, iż rzeczywiście bylaś/jesteś chora, a mi automatycznie tę możliwość zabierało.
U mnie to się zaczęło, co najgorsze, na początku związku. W momencie kiedy dowiedziałam się, że mu na mnie zależy. Tzn nie tak od razu, ale w przeciągu kilku dni od tego. Jako że w przeszłości byłam z facetem, który mnie odrzucał a ja próbowałam sobie wmówić, że go kocham i czułam się paskudnie, a jak juz sie od niego uwolnilam obiecalam sobie ze nigdy wiecej i jak sa watpliwosci to nie ma co dalej ciagnac i kiedy raz z moim obecnym chlopakiem wpadla mi do glowy jedna mysl ' a moze on wcale mi sie nie podoba' się zaczelo... i objawow pisac nie bede bo i po co... boje sie, że to nie pasuje do zadnego nn, ze nic mi nie jest :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 07 sty 2011, 12:25
chyba nie powinnaś się aż tak tym przejmować, ten stan przecież może trwać w uśpieniu i jakieś wydarzenie może podziałać jak istny detonator, a poza tym pisałaś o tym zamartwianiu się o swoją rodzinę, że ktoś umrze? czy człowiek w pełni zdrowy, stabilny psychicznie siedzi i boi sie że ktoś umrze, że coś się stanie? albo z tym wyrostkiem? czy zdrowe, stabilne psychicznie dziecko siedzi i myśli o tym że powinno mieć operację wyrostka? tych rzeczy jest pewnie więcej albo i nie, a ty nie powinnaś się zamartwiać i porównywać z innymi, bo każdy jest inny, każdy ma inny życiorys, inne wychowanie, inne relacje z matką i ojcem... ale ja robiłam dokładnie to samo też porównywałam
piszesz że jako dziecko byłaś nieśmiała i bałaś się co pomyślą o tobie inni, warto byś zastanowiła się najlepiej z terapeutą skąd to się u ciebie wzięło? skąd te lęki o bliskich?? i lęki przed chorobą?

[Dodane po edycji:]

trzeba się zastanowić co tam siedzi pod spodem i generuje te wszystkie rozkminy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 07 sty 2011, 13:28
kurcze jak sobie pomysle jaka ja bylam dla mojg ex paskudna ciagle sie go czepialm co chwila ze cos nie tak, ze glupio mowi, wyglada, usmiecha sie, chodzi masakra a on biedny to wszytsko wytrzymywal a pomimo to zostawilam go..ucieklam od problemu...to juz nie pierwszy raz tak sie zachowalam tylko wczesniej jak zostawilam mojego faceta to lnie spodziewalam sie ze to moze byc nn tylko porpstu go nie kocham objawy byly takie same...i nie cierpialam tyle co teraz...a teraz podoba mi sie ktos nowy i tlumacze sobie ot tak ze poprostu ucieklam od bylego i podswiadomie znlalazla sobie inny obiekt zainteresowan zeby obsesja na punkcie mojego ex ziknela....
pewnie z kolejnym chlopakiem bedzie tak samo wielkie zauroczenie a potem wielka jazda i obsesja na jego punkcie.....

[Dodane po edycji:]

wiecie co jeszcze teraz mi sie przypomnialo ze od poczatku jak bylam z moim ex to sobie wkreclama ze ja na niego nie zasluguje bo on taki dobry a ja glupia , balam sie ze mnie zostawi, robilam mu jazdy o kolezanki, bylam zazdrsona w cholere, nie pozwalam wyjezdzac z kumplami na narty,jak kolezanki mi mowili ale przytojniak z niego bylam wkurzona wolalam zeby mowily ze jest brzydki poprostu mial byc tylko dla mnie.....wtym wszytskim wyjechalam do pracy do angli na miesiac i tam to dopiero byla jazda codziennie ryk ze on mnie pewnie zdradza...jazda nisamowita i nagle po 8 miesiacachz dnia na dzien zaczela sie jazda w druga strone ze brzydki, ze glupi, ze powinnam miec lepszego...ze mna napewno jest cos nie tak:-(
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 07 sty 2011, 15:50
No wiem...to pewnie nie jest normalne. Niby to wszystko wiem a i tak się martwię :( I mam wrażenie, że coś mi w nim nie pasuje, choć w zasadzie nie wiem co... ale COŚ. a do lekarza wciąż boję się iść... jakoś czuję się zażenowana na samą myśl o takiej wizycie i rozmowie :(

anq24, więc sama widzisz że to nie pierwszy raz i że to nie jest normalne. Widać z tego całego lęku, że go stracisz, że jest zbyt wspaniały dla Ciebie,wywołałaś te rozkminy. Taki nieświadomy odruch obronny-skrzywdzę go zanim on to zrobi. Przemyśl to i zacznij coś z tym robić :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 07 sty 2011, 16:55
kobieto :-) dałaś mi duzo do myślenia......i chyba jest tak jak mowisz obronilam sie wlasnie w ten sposo zranie go zanim on to zrobi :-(
powinnas studiowac psychologie :-)
tez sie wybieram do psychologa juz od x czasu...bylam kiedys raz jak to wszystko sie zaczelam u psychiatry ktora stwierdzila - depreska bralam leki przez pol roku nie czulam nic typowaznieczulica wszytsko mi zwisalo...poszlam do psychologa bo myslalam ze ona mi pomoze....a pani psycholog powiedziala ze mam przyjsc jakodstawie leki...noi i tak minelo pol roku po odstawieniu ale nadal sie do niej nie wybiore wiem ze na zdrowiu sie nie oszczedza ale ona zaproponowala mi wtedy terapie 3 miesiczna co raz w tyg po 100 zl niestety nie stac mnie na to mieszkamsamam i studiuje zocznie wiec moglabym chodzic raz gora dwa razy na miesiac a na kase chorych nie pojde bo pewnie wiesz jak tam ludzitraktuja
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 07 sty 2011, 17:54
Dziękuję :) Cieszę się, że pomogłam :)

No tak, nieodpłatnie nie radzę... tzn wiesz, może miałabyś szczęście i trafiła na dobrego psychologa,ale szczerze wątpię. Wszyscy dobrzy pracują odpłatnie. Z jednej strony wcale im się nie dziwię, ale z drugiej... to przykre. Bo nie tylko nadziani ludzie potrzebują specjalistycznej pomocy :/ A ja też byłam kiedyś nieodpłatnie i wyszłam stamtąd w gorszym stanie, niż weszłam... to nie ma najmniejszego sensu. A jakaś pomoc rodziny? No nie wiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 09 sty 2011, 01:47
mia666 napisał(a):
Dziś moja mama i ja spotkalismy znajomą, i ona się zapytała ;
Masz kogoś?
A moja mama na to; Ma,chlopaka już rok,taka miłość,ze ohhohoh...
I moja myśl w tym momencie; Tak,na pewno,ale ściema.


To ja miałem jak moja mi mówi, Kocham Cię, nigdy mnie nie zostawisz? Wtedy czuję lęk i w myślach miałem, kiedy ten koszmar się skończy... Okropne.
Dziś sprawiłem lekką przykrość mojej, popłakała się i mi też się zachciało, przepraszałem ją na kolanach. Jednak po tym jak zobaczyłem ładne 2 panie w filmie, który oglądaliśmy, dostałem lęku, że podobają mi się inne... bardziej niż moja :(( Okropne jest odczuwać lęk przed innymi kobietami. Teraz w ogóle to mam wrażenie, że każda inna mi się bardziej podoba, jakby lęk po prostu wybierał każdego tylko nie ją. Czuję wtedy w brzuchu ściski...
Ponad to wyobraziłem sobie wyjazd mojej "rozstanie", odrazu łzy się cisną do oczu jak widzę ją odjeżdżającą ze świadomością, że już nigdy jej nie zobaczę.

aussie napisał(a):anq24, więc sama widzisz że to nie pierwszy raz i że to nie jest normalne. Widać z tego całego lęku, że go stracisz, że jest zbyt wspaniały dla Ciebie,wywołałaś te rozkminy. Taki nieświadomy odruch obronny-skrzywdzę go zanim on to zrobi. Przemyśl to i zacznij coś z tym robić :)


Ja chyba mam podobnie. Zachowywałem się w stosunku do swojej kobiety podobnie jak anq24. Byłem bardzo niemiły, kiedy zrobiła coś nie po mojej myśli, lub kiedy byłem zazdrosny. Pamiętam jeden raz, kiedy o jednego kolegę byłem tak zazdrosny, że nie mogłem zdrowo myśleć. Wypiłem jakieś 2 piwa i pograłem w gry, a kiedy przerwałem i się położyłem... Istna masakra. Zacząłem w myślach widzieć ich razem, jak mnie zdradza itp. Ogólnie to czułem tak potężną złość, że prawie wysadziło mnie w powietrze. Rano jak się obudziłem dalej obsesyjnie mi to chodziło po głowie, byłem zły, ale tak jak wcześniejszego wieczoru chciałem przestać, bo wiedziałem, ze to absurd. Potrafiłem ją bardzo mocno skrzywdzić w ten sposób... Takie zachowanie może występować w neurotycznej potrzebie miłości... Wcześniej przed nią też tak się zachowywałem. To są wielkie emocje, które mną szarpią i chociaż są negatywne, to w tym momencie by mnie uradowały, bo dałyby mi znak, że mi zależy. Powiem wam jednak, że przy takim zachowaniu moja odeszłaby ode mnie po połowie roku, tak jak zrobiła to dziewczyna przed nią, bo nie wytrzymywała moich złości ( wiecznie kłótnie ). Potrafiłem się wyżyć na byłej nawet za to, że nie napisała do mnie na GG jak była już 2 minuty dostępna i zmieniła tylko opis. Wiedziałem, że teraz tak być nie może i udało mi się to teraz przegnać... a i tak coś nie gra.

Tak jak i na początku lękały mnie te "psychiczne zdrady", o fantazjach na temat innych partnerek, tak teraz mnie nie głównie smucą... Miałem raz sen, że zdradziłem i obudziłem się z wyrzutami sumienia dopóki sobie nie uświadomiłem, że to sen. Ostatnio miałem sen z intencjami o zdradzie i już tak źle się nie czułem, i to mnie wkurza, że się nie martwiłem. Cała głupota polega na tym, że się nie martwiłem i jest źle, bo niby obojętność, a jakbym się martwił to też źle, bo niby nie kocham. :bezradny: no debil normalnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 09 sty 2011, 13:49
carlos, to chyba normalne że są ludzie bardziej atrakcyjni fizycznie niż nasi partnerzy i że nam się podobają, a co ma powiedzieć np kobieta czy facet kiedy jego partner/ka jest np otyły i ogólnie nieatrakcyjny fizycznie? to normalne że mogą pojawić się fantazje gdy zobaczy się kogoś atrakcyjnego, grunt żeby nie iść za fantazją nie zdradzać..., moim zdaniem nie ma tak że przez całe życie widzi się tylko i wyłącznie jedną osobę, tylko i wyłącznie z nią ma się fantazję, ba! sny wkoło jest mnóstwo ludzi - pięknych, kuszących... chodzi tylko o to żeby nie ulec, a jeśli ktoś mówi że nigdy nie spodobała mu sie inna osoba, nawet przez chwilę, nie pomyślał o niej jako o atrakcyjnej, pociągającej to chyba nie jest do końca szczery przed samym sobą, a Tobą najwyraźniej rządzi superego- nakazy, zakazy, normy moralne, stąd to przerażenie i doszukiwanie się zdrad, nieczystych myśli, próba wytłumienia id - popędu, fantazji a on jest i zawsze będzie, oni dwaj muszą zostać pogodzeni prze ciebie dorosłego czyli - ego, które powie spoko spoko dajcie na luz, wypracujemy jakiś kompromis :smile: , przy braku zgody jest nerwica, wywalanie natręctw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 09 sty 2011, 16:35
Ja nie cierpię ,gdy moj mówi i oczekuje tego samego ode mnie...'kocham cię,chce byc z tobą zawsze,nie wyobrazam sobie bez ciebie zycia(to jest straszne)' a nawet zwykłe 'dziękuję Ci za ten wieczór...' jednym słowem...zatraciłam jakąkolwiek czułość...:(
Dziś kumpela do mnie napisała 'ze lezy w łóżku,obzera się i ogląda filmy..i cały dzien tak' a ja sobie pomyślałam 'Fajnie nie masz chłopaka możęsz tak robić,a ja jestem zobowiązana do chociażby jednego telefonu do niego..' O matko...i w tym momencie myśl,ze zazdroszcze samotnym.. Nie potrafie odmówić spotkania z moim...czuje wtedy ,ze po prostu nie chce się z nim spotkać..bo mam go dość..
Nie słucham muzyki,bo chce mi się ryczeć.
Wymiotuje codziennością...
Nie daje rady.
Dziś w nocy się obudziłam,bo mi się snilo,ze zpaomnialam wziąśc wczoraj tabletki..jaki stres..całe szczęście jak obliczyłam..okazało się,ze nie zapomniałam.
Wydaje mi się,ze jedynym wyjściem jest rozstanie... JEZU,co ja piszę .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do