Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 05 sty 2011, 18:11
jak miałam tą obsesję to mnie wręcz roznosiło żeby z nim zerwać, czułam taki ogromny lęk, parę razy próbowałam mu powiedzieć że muszę odejść, nawet go zawezwałam do siebie do domu na rozmowę tą ostateczną, oboje płakaliśmy, nie pozwolił mi odejść powiedział żebym w chorobie nie podejmowała takiej decyzji, dzięki Bogu, teraz jak na to patrzę to aż ciężko mi uwierzyć że tak wtedy myślałam, czułam się jak wariatka wtedy, nawet zaczęłam się wtedy obawiać czy faktycznie nie zwariowałam (kolejny lęk, przed zwariowaniem niektórym dobrze znany)

[Dodane po edycji:]

wojtek26 napisał(a):Teraz juz jestem na tyle zdecydowany ze nic mnie nie zatrzyma . a podobno u mnie w miescie jest naprawde super psycholog-psychoterapeuta takze mam nadzieje ze jakos to wszytko sie ulozy . !

pewnie się że się ułoży, ważne że masz motywację, chęć do zmiany
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wojtek26 05 sty 2011, 18:19
zalamka87, Dzieki wielkie za Twoje wypowiedzi :) Wychodzenie z domu z dziewczyna chyba daje wieksza swobode prawda ?? Byle nie siedziec w domu i tylko sie zadreczac ??
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sty 2011, 19:57

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 05 sty 2011, 18:23
siedzenie i myślenie to bardzo zły pomysł, najlepiej wychodzić coś robić nawet jak się nie chce, trzeba się czymś zająć i nie dać się wciągnąć w wir rozmyślań, które dają jedynie to że uciekasz przed realnością ,rzeczywistością, przed życiem, dorosłością, odpowiedzialnością za siebie - taki jest cel tych myśli, one zazwyczaj pojawiają się wtedy gdy mamy jakiś problem w prawdziwym życiu, który odsuwamy od siebie, a w jego miejsce przychodzą jałowe myśli, które nas w jakiś patologiczny sposób chronią przed zderzeniem z życiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wojtek26 05 sty 2011, 18:30
dobrze posluchac takich rad ;) a powiedz mi jakie leki bralas ?? jakies bezpieczne ??
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sty 2011, 19:57

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 05 sty 2011, 18:30
przez pewien czas ja w ogóle nie wychodziłam bo całymi dniami spałam, nie miałam siły na nic, tylko czasem na uczelnie sunęłam jak cień płacząc ciągle, potem nie ważne o której godzinie padałam na łózko i spałam, od faceta mnie odrzucało, chciało mi sie wymiotować przy nim, dusiłam się, nie odbierałam telefonów, nie mogłam go oglądać ale jak już udało mu się gdzieś mnie wyciągnąć to były przebłyski że jednak mi lepiej tak niż samej

[Dodane po edycji:]

brałam mianserin na noc, do tego doszedł citabax, a potem już sam citabax, pomogły mi, wyciągnęły z doła, nic strasznego po nich nie działo się ze mną

[Dodane po edycji:]

ciesze się że mogę pomóc, mam w pamięci jak bardzo ja potrzebowałam tej pomocy wcześniej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wojtek26 05 sty 2011, 18:51
Naprawde sie ciesze ze moglem trafic na Ciebie na tym forum . Zaraz wychodzimy z dziewczyna do znajomych mam nadzieje ze bedzie dobrze ;) kurde jeszcze tydzien temu jak bylem sam dawalem rady a teraz tak ciezko . Przynajmniej jest plus ze dalo mi to impuls pojscia do specjalisty .



Mam jeszcze jeden plan moze powiedziec o tym siostrze ?? Jak myslisz ?? jest 3 lata mlodsza odemnie ale tez mamy swietny kontakt .
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 sty 2011, 19:57

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 05 sty 2011, 18:57
zalamka87, a możesz powiedzieć,bo pisałaś, że miałaś objawy nerwicowe dużo wcześniej. ja np... no nie wiem. mam wrażenie, że nie. tzn może raz było coś,choć sama nie wiem czy to była nerwica czy co. Jakoś w podstawówce, 1-3, ciągle się martwiłam że mi bądź moim bliskim coś się stanie, że ktoś umrze, ciężko zachoruje i non stop o tym myślałam i musiałam sobie powtarzać 'wszystko będzie dobrze'. mniej więcej tak to było, dokładniej nie pamiętam, bo trochę czasu minęło. w każdym razie dręczyło mnie dłuższy czas, a potem jakoś przeszło. ale poza tym, chyba nic. więc może to wcale nie choroba? z drugiej strony, jak czytam Twoje, czy innych posty i jest tam dokładnie to, co sama bym napisała, wraca nadzieja, że jednak. ostatnio zresztą jest bardzo dobrze (odpukać), ale boję się, że prędzej czy później znowu to wróci-zawsze wraca. a wsparcie...tak...bardzo jest potrzebne :) fajnie, że tak tu pomagasz wszystkim, jednak jak tłumaczy coś osoba, która z tego wyszła, jest jakoś łatwiej i nabiera się większej wiary w samo to, że to jednak choroba i że da radę z tego wyjść :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Strach przed utratą uczucia

Avatar użytkownika
przez Lady_Makbet 06 sty 2011, 00:24
Darek9011 napisał(a):
Kocham swoją dziewczynę nad życie, jest tym kogo zawsze chciałem, spędzam z Nią mnóstwo czasu, chcę z Nią ułożyć sobie przyszłość, jednak czasem nachodzi mnie straszny stan, zazwyczaj jest to wtedy gdy jestem bardzo zmęczony, nie śpię bo muszę coś zrobić, non stop mam coś do zrobienia i organizm odmawia posłuszeństwa, wpadam w apatię, non stop boję się że ją stracę.
Prawie zawsze o niej myślę, tęsknię itd. jednak czasem w takiej sytuacji jak wyżej zaczynam bać się że Jej nie kocham, boję się tak, że to się urzeczywistnia(choć wystarczy jeden silny impuls by znowu we mnie wszystko zaskoczyło, pobudza się organizm, ale w końcu znowu dopada mnie zmęczenie, zastanawiam się czy to nie jest po prostu mechanizm obronny, wołanie o odpoczynek od nauki, latania non stop itd.), raz mi się zdarzyło niemal płakać z tego powodu, że ja nie chcę Jej nie kochać... totalna sprzeczność, a przecież jestem z Nią niesamowicie szczęśliwy, jest moim sensem.

Darek9011 napisał(a): Jest dla mnie jak narkotyk, to źle, bo paru dniach na głodzie odpierdala mi

Nie, to nie NN. Po prostu jesteś zmęczony ale nie dziewczyną.

człowiek nerwica napisał(a):Wmawiasz sobie,że jej nie kochasz to normalne przy nn

Ale on nie wmawia sobie, że jej nie kocha, nie analizuje. Czasem gdy jest zmęczony boi się, że może kiedyś przestać kochać dziewczyne. To nie NN.
Gdyby miał NN "uciekałby" przez dziewczyną ponieważ wtedy nasz partner = lęk. Wszyscy tu doskonale znamy uczucie które często ogarnia nas przed spotkaniem z partnerem...

[Dodane po edycji:]

mia666 Powiedz mi, leczysz się? chodzi o leki + psychoterapię. Masz identyczne objawy jak X osób w tym wątku więc się nie przejmuj :) Pamiętaj - Twój facet nie jest Twoim prawdziwym problemem! To tylko problem zastępczy. Na psychoterapii dowiesz się o co tak naprawdę chodzi.
Wiem, jak zimno potrafi być, gdy wszystko jest ze szkła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
20 gru 2010, 13:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 06 sty 2011, 12:03
aussie, tak miałam takie objawy od dziecka np częste uczucie guli w gardle, miałam wrażenie często że coś mi tam siedzi, zbyt częste siusianie (rodzice myśleli że mam problem z pęcherzem), obgryzanie skórek przy paznokciach, hipohondria, lęki nocne, bałam się sama spać, natrętne myśli - wtedy były to obraźliwe myśli na różne osoby bliskie szczególnie dręczyły mnie gdy miałam iść do spowiedzi, bo ja uważałam że to wszystko skoro jest w mojej głowie to ja naprawdę jestem zła

[Dodane po edycji:]

hipochondria przez ch w środku oczywiście :D

[Dodane po edycji:]

myśle że to twoje zamartwianie też bo to lęk irracjonalny czyli nie przed konkretnym pewnym zdarzeniem które się wydarza bądź jest przesądzone że na bank się zdarzy

[Dodane po edycji:]

wojtek26, jeśli czujesz taką potrzebę to możesz pogadać z siostrą, to zależy tylko od ciebie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 06 sty 2011, 12:39
dziękuję :) może ta konkretna sytuacja pasuje, ale czy inne? raczej byłam radosnym, pełnym życia dzieckiem :D chociaż hipochondryczką pewnie i też trochę byłam. no nie wiem. zresztą, może to nie ma znaczenia. i pewnie powinnam pójść do lekarza zamiast myśleć czy moje objawy pasują do Twoich. ale dzięki za odpowiedź :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 06 sty 2011, 13:20
wiesz ja też byłam ulubienicą pani, zawsze aktywna na lekcji, wygadana, roześmiana, lubiłam być w centrum uwagi, brałam udział w każdej akademii szkolnej, uwielbiałam opowiadać dowcipy... ale była i druga część znerwicowana, potem ona wzięła górę i nie mogę powiedzieć że jestem zdrowa, też mam jakieś rozkminy czasem ale wtedy sobie myśle: zaraz zaraz o co mi tak naprawdę chodzi, co mnie zdenerwowało? no i dalej a no tak praca mgr wisi nade mną, egzamin, co po studiach? - to jest real a nie jakieś czy dobrze postąpiłam czy nie, czy powinnam to powiedzieć czy nie ble ble ble, nauczyłam się radzić sobie z tym i wiem że nie wolno tłumić emocji w sobie, bo wtedy natręctwa wywalają
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 06 sty 2011, 14:28
Może i coś w tym jest. Ja zawsze byłam bardzo wrażliwa i na swój sposób może też nieśmiała. Zawsze się bałam co o mnie pomyślą inni. No nie wiem. Pomyślałam, że może zapytam rodziców co ja takiego robiłam jak byłam mała, lepiej mi powiedzą xD wiem, że ciągle sprawdzali czy z moim wyrostkiem wszystko gra bo byłam pewna, że powinnam mieć operację ;) Chyba będę musiała usiąść i zrobić rachunek sumienia z całęgo życia ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 06 sty 2011, 16:05
aussie napisał(a):dziękuję :) mi pewnie powinnam pójść do lekarza zamiast myśleć czy moje objawy pasują do Twoich.

tak! a do psychologa chodzisz? jeśli gdzieś o tym pisałaś to sorki, ale jestem w tyle ze wszystkimi historiami
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez aussie 06 sty 2011, 16:12
Nie chodzę, ale chyba powinnam zacząć. Choć na razie czuję się dobrze, ale już nie raz tak było i wracało ze zdwojoną siłą. I nie ma sprawy, tyle ludzi pisze,nie musisz pamiętać wszystkiego ;))
Avatar użytkownika
Offline
Posty
156
Dołączył(a)
17 gru 2010, 17:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do