Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Salomea 24 lis 2010, 19:30
Ana, wiem, że to żadne pocieszenie, ale życie lubi płatać figle - innym mniej, drugim bardziej. Trzeba żyć dalej i się nie poddawać, wierzyć w siebie i w to, że gdzieś tam dalej jest prosta droga i problemy kiedyś miną. Zawsze łatwiej dawać rady, ale wiem z doświadczenia, że każdy problem ma dwie strony, tą negatywną, ale też i pozytywną. Grunt w tym, by nauczyć się zauważać pozytywy danej sytuacji. ;)
Salomea
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez carlos 25 lis 2010, 02:30
U mnie negatywnie ostatnio dziewczyny. Znów ostatnio oczytałem się trochę o problemach ludzi takich jak my, z tymi rozterkami, brakiem pewnych uczuć/pożądania itp. Skończyło się okropnie, płakałem... Dziś i również. Teraz na dodatek po tym zajściu, doszła rzecz następna. Gdy patrzę na zdjęcia swojej dziewczyny, czuję LĘK. Gdy się całujemy również czuję lęk. Kręci mnie to tak w brzuchu, takie nie miłe uczucie, albo z parciem na stolec, czyli zupełnie tak jak miałem kiedyś z inną obsesją. To jednak niczego nie usprawiedliwia. Ja jej chyba po prostu nie kocham i uciekam... Powiem wam, że wymiękam i nie wiem jak to się skończy, ale jeżeli nie tak jak proszę pana Boga, to nigdy w życiu nie uwierzę w coś takiego jak miłość. Po prostu nie będzie to dla mnie miało sensu, bo skoro dla kogoś robiłem tak dużo, tak wiele, tak się starałem, tyle przecierpiałem a i tak bez rezultatu, to gdzie owoce miłości, w której trzeba wiele pracy... Po prostu nie uwierzę w coś takiego, nie zwiążę się już z nikim, skoro nikomu nigdy nie będę mógł zagwarantować żadnego uczucia, bo przecież może trysnąć w każdej chwili. Przed ślubem, 15 lat po, no nie wiem. Tak czy owak jeżeli nie będę potrafił stworzyć żadnego stałego związku i zagwarantować komuś "miłości", to lepiej chyba będzie zostać samemu i nie krzywdzić innych ludzi i samego siebie. Samotność dobija również, ale nie bardziej niż to. Ponad to niejednokrotnie zdradziłem psychicznie już swoją narzeczoną, co jest niedobre. Myślałem już jakiś czas temu, by wybrać się na rozmowę z księdzem do kościoła, tylko nie mogę się do tego zabrać jakoś. Może źle kojarzę istotę miłości, bo to nie jest ciągłe za przeproszeniem "sranie w gacie" za kimś. Dobrze o tym wiem, ale mi tego brakuje... Brakuje mi tego, że kiedy zobaczę, że czegoś potrzebuję, to lecę jak poje**** to zrobić, napędzany przez euforię. Że nie robię tego zmuszając się, tylko euforia mnie niesie, jak na skrzydłach... No ale to uczucie podobno zawsze znika i dalej jestem w kropce. Wóz czy przewóz... Już i tak jestem po przewozie, że tak powiem.
Czuję się chyba nie spełniony, pożądam innych kobiet, a seks z moją mnie nie podnieca już. I to jest problem, na którego nie potrafię sobie wyobrazić nawet rozwiązania.Cierpię i nie wiem,nie wiem jak to się dalej potoczy, ale jestem bliski ku upadkowi. Jak to wszystko nie daj Bóg się zakończy, to z nikim się już nie zwiążę. Nawet stracę na wartości w oczach mojej rodziny... Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że to cała ta sytuacja nie powoduje u mnie takiego zwyczajnego przygnębienia, tylko naprawdę mocne cierpienie, ze łzami, co nie jest chyba naturalne w związkach, gdzie już totalnie uczuć nie ma. Gdyby jeszcze odszedł ode mnie ten lęk, kiedy mnie całuje lub na mnie patrzy...
Nie mam pojęcia co robić, nie chcę odejść, nie chcę się męczyć. Chcę ją kochać i już niczym nigdy się nie dręczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 25 lis 2010, 13:39
Carlos te nasze obsesje byly by w kazdym innym zwiazku.. to siedzi gdzies gleboko w podswiadomosci. Tez czesto nie mam ochoty na pieszczoty i seks.. mowie trudno.. Nie tylko liczy sie tylko milosc fizyczna.. JA marze by zamieszkac ze swoim juz.. i zyc normalnie. Wiem ze bede z Nim juz zawsze mimo tego ze czasem mam rozne mysli ale pamietam jak kiedys bylo zle i przezylam.. Moim zdaniem milosc to tylko slowo.. a wszytsko zalezne jest od nas tak naprawde kazdego mozna pokochac to dzieje sie w naszej glowie to hormony i instynkty. To chec bycia na dobre i na zle z druga osoba. Mysle ze my tak bardzo kochamy te drugie polowki ze przez to mamy jakies obsesje i watpliwosci bo jap rzed choroba panicznie sie balam ze on mnie zostawi a ja sie przez to zabije. Teraz ciagle mysle o tym ze on jest juz po studiach a ja jeszcze nie zaczelam i on musi na mnie czekac.. slub itp. JA jestem szczesliwa :) I uwierzcie mi ze mozna.. trzeba tylko znalezc sposob i nie rozmyslac.. Kazdy czlowiek ma jakies ukryte pragnienia fantazje Carlos wiec to nie znaczy ze chcesz ja zdradzic czy cos. Pozdrawiam i przepraszam za chaos.
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 25 lis 2010, 20:37
kurcze czytam te wszystkie nasze historie...moja jest podobna i bardzo bym chciala wiedziec ze jestem chora a nie poprostu taka porąbana.......chciałabym wszystko zrzucic na chorobe...osatnio wynalazlam nowy problem w moim bylym J ( musze zaznaczyc ze czasem sie widujemy na herbatce ,pogadac tylko bez seksu bo na niego to nie mam ochoty) i tak jak moco sie czepialam jego wygldu tak teraz przerzucilam sie na nowy problem a mianowicie dowalilam sie do jego charakteru ze jest sztuczny ze dziwnie mowi ze to nie on ze sie zachowuje nienaturalniie itp.. noi stwierdzil ze traktuje go jak przyjaciela bo lubie sie tylko przytulac do niego a jak mnie by chcial gdzies dotknac np za akolano to uciekam i wyzywam go od zboczenców....sama juz nie wiem jak ja go traktuje przeciez jakby bym go traktowala jak przyjaciela to nie robilabym mu ciagle uwag co do wygladu, zachowania...zwisaloby mi to bo bym go akceptowala takim jakim jest.....i zrozumcie tu mnie..masakra
ccialabymc na wspolna terapie ale czy to ma sens???????????
ja juz z tym wszytskim mecze sie rok i junie mam sily
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 26 lis 2010, 11:12
tez sie czepialam charakteru strasznie przez jakis czas ale teraz juz przeszlo mi :) Wszytsko to kwestia czasu. Przez chorobe mozesz nie miec ochoty na seks. JA czesto nie mam.. ale sa okresy ze mam wielka i jest mi dobrze.. Warto sie leczyc napewno :)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 02 gru 2010, 15:40
Witam wszystkich..
Dawno mnie tu nie było..nie wiem czemu,ale balam się tu wejść...Brałam Zoloft przez miesiąc...powiem,ze bylo lepiej,albo sobie tak wmawiałam...Przerwałam.. i to był najgorszy błąd...Zaczynam sie czuć strasznie..Mam ochote powiedziec mojemu M,ze to koniec..ze nic nie ma,ze nic nie czuje...ale nie mogę! nie wiem czy to dlatego,ze boje sie jego reakcji..czy boje sie samotnosci...czy tez naprawde nie chce bez niego zyc..Dobre pytanie.. Nie byłam też 2 raz u psychiatry..u psychologa tez nie.. nie wiem czemu..ale chyba nie chce tam isc.. boje sie co mi powie..boje sie ,ze ja nie bede potrafiła czegos powiedziec..opisac co czuje..bo wlasciwie nie wiem.. W tym czasie miałam przeprowadzke..w sumie sie nie ciesze.. amma nowe ladnne mieszkanko..ale jakos.. Eh.. Wczoraj i dzis pierwszy raz plakałam chyba od miesiaca.. nie umiem rozmawiac o tym z moim M...Tak sie boje...ze to jest koniec.. ze to po prostu przyczyna tego,ze sie znim mecze..;(Do tego dołuje mnie pogoda...zimno..krótkie dni.. w niczym nie widze sensu..powiem szczerze ,ze mam znowu mysli samobojcze..robie sie wredna..znowu wyszukuje wad u M..brak pociągu jakiegokolwiek..mieszane uczucia..I jeszcze jedna dziwna rzecz..nie umiem..nie potrafie patrzec na jego zdj.. i nasze wspolne.. Mam takie wielkie w antyramie w pokoju.. i dziwnie sie czuje..patrzac na nie.. Tak smao jak patrze na zdjęcie nasze wspolne... Dodam,ze mam straszne sny..potwornie głupkowate..nie wiem o co w nich chodzi..ale mnie przerazaja...Denerwuje mnie i nie moge sobie tego wybaczyc,ze zwracam uwage na innych chlopakow w szkole..Chodza mi jakos dziwnie po głowie..To straszne...
I ostatnia moja udręka.. Moj były.. Byłam z nim poniewaz ja i moj M mielismy przerwe..2 lata temu..nie bylam z nim szczesliwa..udawalam.. nie podobal mi sie.. nie cierpialam go..w koncu z nim skonczylam..i wrocilismy do siebie z M..bylo pięknie..a teraz.. Na kazdym kroku o nim mysle po 897438758642804708907 razy mam do niego obrzydzenie,wstręt...i porownuje ta cala sytuacje..kiedy bylam z nim tak nieszczesliwa z terazniejsza..to straszne.. :(Siedzi mi ten idiota w głowie..nie moge przestac o nim myslec..nie chce tego...sprawdzam sama siebie czy reaguje na niego tak smao jak z moim bylym.. I te mysli.. "Jak mozesz kochac takiego brzydala'' :((((((((((((((((((((.Przeciez byl dla mnie idealem.. to nie moze byc po prostu wypalenie uczuc...tak po prostu.. Chce byc szczesliwa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 03 gru 2010, 12:01
Mia66 mialam indentycznie to samo.. przez ok rok myslalam o innym na kazdym kroku nie wiadomo czemu. Patrzylam na mojego Kochanego i widzialam tamtego.. Rowniez patrzac na nasze zdejcia czulam strach to bylo uczucie nie do opisania. NIe poddawaj sie:) u mnie juz jest super... teraz marze tylko o slubie i zareczynach! Bedzie dobrze!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 03 gru 2010, 17:32
Agucha,nawet nie wiesz jak mi pomagasz...oby to była ta nerwica...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 03 gru 2010, 21:12
mia666, popełniłaś wielki błąd nie można sobie samemu nagle odstawiać leku, bo na 99% fundujesz sobie jeszcze gorszy stan niż wcześniej, wszystko wraca jeszcze silniej, miesiąc to krótko wróć do leków, idź do psychiatry i do psychologa tylko tak możesz sobie pomóc, wiem coś o tym mi mi mój genialny psychiatra kazał przestać brać lek z dnia na dzień no i sie zaczeło wesoło ja nawet nie mogłam rozmawiać przez tel z moim facetem, a jak z nim jechałam samochodem to sie dusiłam, chciało mi się wymiotować i serce mi waliło jak głupie, jak sie odstawia to bezpieczniej stopniowo, ale przez miesiąc on nie zrobił swojego jeszcze nawet...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 04 gru 2010, 09:36
No zalamka masz racje z tymi lekami. Widzisz ja bralam prawie rok tebletki regularnie. Odstawialam stopniowo. No i pomoglo :)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 04 gru 2010, 22:23
jak drugi raz odstawiałam mądrze... czyli przez dwa miesiące to po pół to co drugi dzień to raz na kilka dni, no i jest OK żadnych lęków ani natręctw nie ma już od ponad 8 miesięcy, jak coś mnie zaczyna wkurzać to piszę sobie w zeszycie wszystko opisuje co czuje i dlaczego potem to rwę na kawałki i wyrzucam :) oczyszcza :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 04 gru 2010, 23:13
Dlaczego mnie dręczy to tak sztrasznie.. amma ochote nawet sciagnac jego zdjecie z sciany.. :((((lub mama wrazenie ,ze jestem z nim z litosci..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez anq24 05 gru 2010, 19:55
mia666
jabym czytala o sobie.....ja pochowalam wszytskie zdjecia mojego J wszytskie te na ktorych wedlug mnie wygladal ochydnie....patrze tylko na te gdzie mi sie podoba masakra...nieawidze siebie za to i jego tez za to zemi si przestal podobac....zastanawiam sie czy on mi sie kiedykolwiek podobal wogole...zwrocilam na niego uwage dopiero po tym jak kumpela mi pow. patrz jaki przystojniak...i nie wiem do dzis czy podobal mi sie on czy poprostu bylamz nimi zwrocilam na niego uwage bo potobal sie mojej kolezance..( zaznacze ze dla mnie strasznie liczy sie opinia innych )jestem zagubiona.to chore wszystko...

[Dodane po edycji:]

najgorsze ze u mnie to cos to nastawienie anty na mojego bylego J przyszlo z dnia na dzien jkaby mnie ktos zaczarowal...dzisiaj nie jestesmy juz razem...meczylam sie z tym przez pol roku....a wciaz nie mam odwagi pojsc do psychologa bo uwazam ze nie jestem chora tylko poprostu to nie byl ten
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
06 wrz 2010, 12:33

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez mia666 05 gru 2010, 20:31
Mi Maciej zawsze się podobał..jest przystojny..nawet bardzo..wysportowany itp.. Ale ja moge sobie tak mowic,ze jest taki fajny.. a cos i tak mi podpowiada 'Okropnosc',....albo teraz...,ze moze jestem z nim bo jest ladny... A i przyczepilam sie jego duzego pokoju.. nie podoba mi sie jak ma urzadzone.. to chore... MOZE DO CHOLERY JESTEM MATERIALISTKA!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
07 wrz 2010, 17:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do