Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez marciatka 25 sie 2010, 20:57
kochani,

ogarnijcie w końcu, że każdy człowiek:

przeżywa emocje, często też negatywne,
ma prawo do wątpliwości,
nigdy nie będzie kochał idealnie,
może zdradzić, ale zazwyczaj wcale nie ma na to ochoty,
ma czasem gorszy dzień, gorszy tydzień albo nawet gorszy miesiąc, bo akurat tak ma i już.

Dlaczego analizujecie swoje uczucia? Rety, mam wrażenie, że siedzi tu tłumek tylko i wyłącznie piętnastolatek. W tym wieku uważa się, że analizowanie tego, co czuje się do danej osoby to bardzo dojrzałe podejście do miłości.
A tu figa.
Trzeba po prostu czuć to, co się czuje, spędzać dużo czasu razem i, co najważniejsze, skupić się na TEJ OSOBIE w końcu, a nie cały czas dłubać w swoim wnętrzu. Ludzie z nerwicą są strasznie skupieni na tym, co odczuwają. I nie pławmy się w swoich problemach z psychiką, tylko próbujmy żyć w miarę normalnie.

Oj, będzie lanie od cioci za takie myślenie tylko o tym, jacy biedni jesteśmy.

Ciocia Marciatka 8)
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez wrazliwy 25 sie 2010, 21:23
marciatka, zgadzam się z tym co napisałaś. To są mądre słowa.

marciatka napisał(a):Dlaczego analizujecie swoje uczucia? Rety, mam wrażenie, że siedzi tu tłumek tylko i wyłącznie piętnastolatek. W tym wieku uważa się, że analizowanie tego, co czuje się do danej osoby to bardzo dojrzałe podejście do miłości.
A tu figa.Trzeba po prostu czuć to, co się czuje, spędzać dużo czasu razem i, co najważniejsze, skupić się na TEJ OSOBIE w końcu, a nie cały czas dłubać w swoim wnętrzu. Ludzie z nerwicą są strasznie skupieni na tym, co odczuwają. I nie pławmy się w swoich problemach z psychiką, tylko próbujmy żyć w miarę normalnie.


Tak, nawet po sobie widzę, że za szybko, za często skupiam się na tym co ja czuję, co się we mnie dzieje, także jak i czemu cierpię.
Masz rację - pora przestać "dłubać w swoim wnętrzu", skupiać się na sobie - róbmy to co chcemy robić, czujmy to co czujemy - żyjąc normalnie. Od siebie dodam, że zachowujmy przy tym zdrowy dystans.:smile:
Ludzie, którzy uchodzą za twardych są tak naprawdę dużo bardziej wrażliwi niż ci, którzy są mocno chwaleni za swoją wylewną wrażliwość. Chcą uchodzić za twardych, ponieważ ich wrażliwość, gdy się ujawnia, przysparza im tylko bólu.
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
21 lip 2010, 14:45
Lokalizacja
Stolica

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez marciatka 26 sie 2010, 15:52
agacisz3 uważaj, bo trzymam za słowo :D
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
13 sie 2010, 18:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kochanie 26 sie 2010, 16:09
OMG!! Jeszcze Wam sie nie znudził ten temat?? Nie macie inncyh problemów, być może ważniejszych..?? Zupełnie tego nie rozumiem. Wydaje mi sie, że lepiej skupić się na sobie, na własnym leczeniu i rozwoju niż wymyślać dodatkowe problemy i się nakręcać..
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez isabella_28 26 sie 2010, 16:27
Krwiopij, ojj prawda:)Tez tak sobie tlumacze:)
isabella_28
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 26 sie 2010, 18:41
ja juz sama nie wiem o co chodzi!

mam za soba 9 letni zwiazek gdzie bylam mega zakochana, kiedy rzestalam byc zakochan pojawily sie watplwosci ze juz nie kocham.....on jednak odszedl mial dosc moich dylematow czy kocham czy nie....
teraz od 5 miesiecy u mojego boku jest ktos inny.... nie jestem zakochana, nie czuje WOW i motylkow,fascynacji ale jest bardzo dobrze.... niestety ciagle mam dylemant czy to jest to, brakuje mi zakochania, ale nie chce od niego odchodzic bo jest mi z nim bardzo dobrze! kiedys jeszcze w starym zwiazku psychiatra powiedzial mi ze utozsamiam zakochanie z miloscia dlatego kiedy zakochanie mija zaczynam powatpiewac....w obecnym zwiazku nie ma zakochania wiec byc moze dlatego od poczatku byly watpliwosci.....
K jest najlepsxym czlowiekim pod sloncem i kiedy powiedzial mi ze nie chce mnie uszczesliwiac na sile i jesli sie mecze zebym odeszla wybuchlam placzem! nie chce odchodzic! chce sie przy nim budzić i byc z nim!!!! jak to ogarnać?
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez linka 26 sie 2010, 18:46
Ana24 napisał(a):.....on jednak odszedl mial dosc moich dylematow czy kocham czy nie....

Nie ma się czemu dziwić...... :-|

Ana24 napisał(a):nie chce odchodzic! chce sie przy nim budzić i byc z nim!!!! jak to ogarnać?

To nie odchodź i tyle, przestań szukać, ze tak się wyrażę miodu w pupie. Sugerowałabym terapię :smile:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ana24 26 sie 2010, 18:50
jestem po....rok indywidualnej, 4 miesiace na oddziale psychiatrycznym dziennym i znowu 4 podtrzymujacej.............
Epikryza mowi...pacjentka wypisana z niewielka poprawa.............
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez alibabka 26 sie 2010, 21:28
za bardzo bierzesz do siebie to,zamaist zyc ,to wiercisz w sobie. zastanaiwasz sie co to znaczy a co znaczy tamto. zacnzij zyc. nie dziw sie,ze jak bylas 9 lat z facetem, powazny dlugi zwiazek,to koljengo nie bedziesz juz tak przezywac!! pierwsza powazna milosc przezywaz sie strasznie intensywnie,to udowodnione,kazdy tak ma kiedy trafi na prawidlowa osobe..
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
26 sie 2010, 21:18

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 27 sie 2010, 10:29
Witam;) Od razu mowie ze nie mam zamiaru sie żalić. Pisze tylko bo prosze o porade. Ostatnio od jakiego czasu moze ponad miesiac czy wieceej nie mam ochoty na zbilizenia z moim chłopakim. On sie klei a ja nie umiem sie przełamać i ciągle odmawiam jest mi aż głupio. Zawsze mialam ochote na seks i zblizenia a teraz bardzo rzadko mam ochote. Jak juz dojdzie do zbliżenia to jest super. Tylko nie umiem sie zmusić. Denerwuje mnie to.
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kochanie 27 sie 2010, 13:41
To świetnie, może Twój chłopak nareszcie pokocha Ciebie, a nie Twoje ciało. Głupio Ci, że mu nie dajesz?? ejj, no nie schodź już aż tak nisko...
Jesli chodzi o to, że nie masz ochoty, może być tego cała masa przyczyn. Hormonalne, psychologiczne, może masz anemie albo po prostu powoli dociera do Ciebie, że ten związek wcale nie jest taki fajny..Jeśli trwa to miesiąc, to myśle, że nie dramatyzuj, poczekaj jeszcze troche..
A jak juz bardzo bedziesz sie tym martwic to sie przebadaj, no i idź do psychologa - razem łatwiej odnaleźć przyczyne.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 27 sie 2010, 13:49
MOJ chlapak Kocham mnei a nie moje cialo!!!! Moj związek jest piekny i nie ma co do mnei dochodzić. Raczej mi nie pomoglaś a raczej zdolowalas ;/
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kochanie 27 sie 2010, 15:53
skoro Cię zdołowały moje słowa, to znaczy, że być może coś w nich jest.. Inaczej byś sie wściekła albo to olała.. Przekonaj sie sama - np powiedz chłopakowi, że pól roku bedzie bez sexu, no i sie okaże wtedy, co zrobi..
Poza tym piszesz że masz ochotę rzadko. A kto Ci powiedział, że to nienormalne? Ja bym predzej traktowała za zaburzenie kogoś kto ma ochote zbyt czesto. Poza tym jeśli podczas zbliżenia jest super, to wątpie byś miała jakieś zaburzenia hormonalne czy inne tego typu. Predzej szukałabym przyczyn psychologicznych.. Ale naprawde uważam, że to, że rzadko masz ochote, ale jednak czasami masz, jest calkowicie normalne.
Być może Twój chłopak Cie naprawde kocha, w takim razie w czym leży problem?? W miłość prawdziwej sex nie ma aż tak wielkiego znaczenia, są wieksze wartości.

P.S. nie chciałam Cie urazić, po prostu takie mam zdanie na ten temat.
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
26 sie 2010, 15:02

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Migotka84 27 sie 2010, 15:59
Nie przejmuj się. Myślę, że po prostu masz gorszy okres, bardziej potrzebujesz czułości, przytulenia i dotyku niż samego sexu. A może przyczyna jest zupełnie błaha i nie ma nic wspólnego z naszymi problemami, nerwicą? Może po prostu nie macie odpowiednich warunków do zbliżeń, może podświadomie boisz sie ze ktos wam przeszkodzi-np. zadzwoni tel. , albo moment jest nie odpowiedni,bo gdzies wychodzicie i zamiast myślec o sexie chcesz sie przygotować? to strasznie wkurza i odbiera całkiem ochotę na cokolwiek, tym bardziej jesli potrzebujesz czułości i troski(a każda kobieta potrzebuje-tym bardziej nerwicowiec).
Pomyśl o tym, może wystarczy tylko odpowiednia chwila i trochę więcej czasu na miłóść.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
21 maja 2010, 17:45

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do