Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 21 kwi 2010, 21:02
Dokładnie raz lepiej raz gorzej. Mój znowu na delegacji:( na szczęście jutro wraca...

A jak się dziś czuliście?? bo ja już niekiedy nie wiem czy to nerwica czy pogoda mnie dobija niby dobrze cały dzień ale jakoś tak dziwnie i śpiąco

Pozdrawiam
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 21 kwi 2010, 22:13
U mnie dziś nie tylko śpiąco. Chandra jakaś... Nie wiem,najpierw sobie wkręcałam przez pół dnia że mam HIV, a przecież tak bardzo chcę żyć dla mojego Miśka. A potem jak przestałam sobie wmawiać choroby,to znów przerzuciło się na wątpliwości typu "kocham czy nie". A wszystko przez to że nie miałam ochoty na czułości.
Ech, chyba mi neurony nie stykają :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 22 kwi 2010, 13:28
u mnie dzis bardzo śpiąco.. codziennie mam jakies watpliwości czy tez myśli... i dziwne lęki. Gdy myśle o moim to czasem jest normalnie a czasem tak dziwnie... osatnio nagle myśl ze nie chce z nim być... rowniez często rozmawiamy o przyszlości maleznstwie..zareczynach.. to niby sie ciesze.. ale jakis taki stach.. blokada.. nie wiem no..!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 25 kwi 2010, 12:01
myślę że my jesteśmy wrażliwe na wzystko nie wspomne już o pms :smile: u mnie jest dobrze, a jak pomyśle o tych natręctwach że musze zerwać to nie wiem jak mogło mi aż tak odbić teraz ich nie mam, terapia naprawde działa cuda :smile: :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 27 kwi 2010, 19:57
Ciesze sie ze Ci przeszło;) U mnie lepiej niz bylo.. ale często czuje sie tak dziwnie jak na niego patrze.. watpliwości.. wyszukiwanie jakis wad.. Ciagle zastanawianie sie nad czymś.. a jak jest normalnie to pozniej sobie wmawiam ze jednak nie bylo okej .. i to tak w kółko ;) ale ogolnie to leci ;D Nie jest zle.. juz tego tak nie przezywam no i nie jest to w takim stopniu jak kiedys. BOje sie ze naprawde coś mogło wygasnąć..
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 27 kwi 2010, 21:29
agucha, mam dokładnie tak samo!! Nie wspominając że ostatnio psychiatra zwiększył mi dawkę leku o 100% bo (uwaga!) uskarżyłam się że nie mam popędu seksualnego Ogólnie mój stan zaczął się stabilizować. Więc teraz mam co chciałam i zamiast 50mg biorę setkę :bezradny: Ledwo się przyzwyczaiłam do tamtej dawki a już mi "chlasnęła" większą. No i zaostrzyły się objawy. Bo popęd JESZCZE MNIEJSZY,brak motywacji... Nawet marzenia wydają się "wyblakłe".
Oto przez co przechodzę (wymienię w podpunktach,bo będzie łatwiej:
- myślę,że moje uczucie wygasa
- boję się ślubu (nagle mi się odechciało!!)
- myśli na temat tego,że życie razem w jednym mieszkaniu (choć to dość odległa przyszłość) będzie mnie NUDZIĆ ( reakcja = silny lęk,brak koncentracji,spocone dłonie,przyspieszone bicie serca)
- myśl o tym,że nie potrafię budować stałego związku z powodu mojego ciężkiego dzieciństwa
- doszukiwanie się w nim wad
- dręczące przeczucie, że moje dążenia do stałego związku kłócą się z moimi prawdziwymi (?) odczuciami,które podpowiadają mi że on nie jest dla mnie
- reagowanie niechęcią,bądź zdenerwowaniem kiedy on jest dla mnie miły, daje mi prezent itp. 9czyli reakcja zupełnie przeciwstawna do tej,która powinna wystąpić w takich momentach (to mnie dołuje najbardziej :/ )
- lęk przed jakimkolwiek kontaktem z nim (a kiedy już przyjdzie,okazuje się że nie jest aż tak źle)
- uczucie,że ja tylko odgrywam przed nim emocje
- i nasz ulubiony, wciąż powracający koszmar: Myśl o tym,że to może nie być nerwica (występuje w chwilach,kiedy usiłuję poukładać sobie w głowie i poprawia mi się samopoczucie).

Może któraś z Was miała podobne problemy. Niby małe, nic nie znaczące myśli, a potrafią nieźle namieszać. :(
To chyba tyle. Przepraszam za długi post,ale musiałam to z siebie wyrzucić. Poza tym jutro mam wizytę u psychologa i odczuwam potrzebę poukładania sobie wszystkiego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 28 kwi 2010, 08:44
Usagi87 mam to samo.. te same myśli.. i boje sie ze to nie nerwica tylko prawda przed która uciekam. Gdy mowie z nim o zaręczynach bądź o mieszkaniu w środku czuje taki lęk.. tak dziwnie. Nie umiem opisać tego uczucia. Gdy dostałam prezent na walentynki chciało mi się ryczeć.. nie wiem czy ze szczęscia.. Trzymaj sie Usagi i pisz od tego tu jest to forum i My :) Ja nie potrafie być szczęsliwa tak jak kiedyś.. Najgorsza jest myśl ze może jednak kiedyś tez nie było mi dobrze.. BZDURY!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 28 kwi 2010, 12:33
moim zdaniem to są obsesje ja też byłam pewna że to nie nerwica tylko że mam zerwać i już na myśl o odebraniu telefonu od niego mdlałam ze strachu, jak jechaliśmy razem w samochodzie to sie dusiłam nie mogłam złapać oddechu, moim zdaniem macie problem ale nie ze swoim związkiem, na tym po prostu wasze myśli sie wyładowują, znajdują ujście akurat w tej rzeczy, moja terapeutka mi mówiła: jak ktoś jest głodny to zje byle co :smile: i tak jest z naszymi głowami trzeba je czymś zapchać żeby lęk znalazł sobie ujście dlatego wyszukujemy jakąś rzecz i całą uwagę kierujemy na nią
dziewczyny miałam to samo co wy! ja też uważałam np że nie moge być tylko z nim do końca życia bo ja chce sie wyjść bawić na disco i wyrywać chłopaków, ale te myśli były chore bo to po prostu sprzeczne z moją naturą, ech jakbym czytała o sobie
mi dużo pomogło zrozumienie tego że nie będe wiecznie cała w skowronkach, że zakochanie się kończy różowe brylki się zdejmuje i wtedy dopiero jest prawdziwe życie :smile: i prawdziwa miłość to po prostu wola bycia z drugą osobą, wybieranie jej mimo że nawet zauroczymy się kimś innym... po prostu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 02 maja 2010, 09:48
Załamka.. masz racje! Ciesze sie ze uwolniłaś się od tego świństwa! JA walcze i jest okej .. myśli sa.. ale co z tego.. czasem towarzyszy im lęk.. A jak nie mam innych objawów fizycznych tzn ze to nie nerwica ? Co tam Usagi i inni ?:)))
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 02 maja 2010, 10:24
czytałam, że to najczęściej nieuświadomiony lęk przemieszcza się w postać somatyczną :smile: ja miałam takie objawy tylko przy wielkim nasileniu choroby tj drętwienie rąk, walenie serca, duszności, bóle głowy w miare poprawy ustępowały
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 02 maja 2010, 12:10
a to ze jakis inny koleś pokazuje mi sie w myślach?;/ od tak. Np. tweirdze ze cos jest fajne lub ktos to zaraz widze jego. Czasem mam przemyślenia co do jego osoby. PRaktycznie to go nie znam. Nie wiem z czego to wynika. PRzed choroba to nie myslalam o nim wogole.. wrecz miałam nawet negatywne zdanie na jego temat.
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 02 maja 2010, 23:36
Hej!
Właśnie wróciłam z małego wypadu. Pojechałam z moim narzeczonym do znajomych na działkę. Było nas tam w sumie 11 osób. Najpierw czułam się bardzo wyobcowana. Patrzyłam na tych wszystkich ludzi i myślałam sobie że każdy z nich ma takie wspaniałe, ekscytujące życie...tylko ja jestem jakaś inna,bo się nie cieszę z otaczającego mnie świata. Brak mi radości i woli życia. Doszło nawet do tego,że kiedy wszyscy siedzieli w ogródku, ja schowałam się w domku z butelką piwa w ręku i płakałam przy kominku.
Czuję się jakbym jakiejś deprechy dostała. Każda wizja mojej przyszłości,którą buduję w swojej głowie, kończy się katastrofą! Nigdy nie mam tak,żeby pomyśleć sobie: Wyluzuj, będziesz mieć za**biste życie i będziesz bardzo szczęśliwa. Zawsze jest jakieś "ale". Dziś doszłam do wniosku,że do tej pory w moim życiu miałam jeden jasno określony cel: sprawić, by gdzieś na horyzoncie pojawił się mój wymarzony facet.
I co? W momencie kiedy już to mam, brakuje mi innego celu do którego mogłabym dążyć. Wiecie, mój umysł zawsze wypełniało marzenie o prawdziwej miłości.
Więc wmawiam sobie,że będę musiała tak całe życie gonić za facetami, ciągle na nowo się w kimś zakochując i nigdy nie zaznam szczęścia,bo ja nie jestem tak naprawdę stworzona do stałego związku. Strasznie się boję. Wszystkiego!! Boję się też,że na zawsze już pozostanę w tym beznadziejnym stanie.Wczoraj wieczorem,kiedy leżałam w ramionach mojego chłopaka,łzy płynęły mi z oczu.Zdawało mi się że ogarnia mnie kompletna znieczulica i wtedy pomyślałam: "Teraz byłoby dobrze,gdybyś zamknęła oczy i po prostu umarła... Jeszcze zanim przestaniesz Go kochać do reszty." To było...dziwne :/ Już sama nie wiem czy to znów mnie jakieś schizy biorą, czy te wszystkie wnioski w mojej głowie są najprawdziwszą prawdą :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 03 maja 2010, 08:35
Też miałam takie stany... leżalam obok Niego i płakałam.. nie wiadomo czemu! Najgorsze jest to ze nie wiemy co z tego jest prawda a co chorobą.. Powiem Ci ze ja czuje ze te myśli są takie inne niz pozostałe.. Wiem co czujesz.. naprawde rozumiem Cie! Pamiętam ze był niedawno u CIebie taki okres, że byłas pełna optymizmu! Kochasz go napewno.. ludzie którzy nie kochają nie wmawiają sobie nn;) tylko kończą związki bo wiedza ze ranią tym i siebie i druga osobe, a my jestesmy z Nimi mimo naszych dziwnych i durnych myśli..!

Wiesz mi do tego wszytskiego dochodza myśli o jakimś innym kolesiu.. w sumie tak zaczęla sie moja choroba..

Trzymaj Się! Pisz ! zawsze starmy sie tu jakos wspierać :)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 03 maja 2010, 11:34
Witajcie!! Ja wczoraj byłam na majówce z moim facetem. Zwiedzaliśmy przepiękny zamek niedaleko Opola. Zamek w Mosznej który jest też Centrum Terapii Nerwic. Aż byłam w szoku że mnie tam zabrał widać że chce się starać... Zamek był przepiękny park wokół zamku także. Wieczorem gdy już siedzieliśmy w domu przytuleni znowu jakaś głupa myśl o niekochaniu. To jest po prostu chore i zawsze dopada wtedy kiedy jest wszystko ok. Mam do Was takie pytanie jak pracujecie na terapii właśnie z tymi myślami o niekochaniu?? Bo ja na swojej terapii nie pracuje nad tym wogóle. Moja terapeutka bardzo wiele mi pomogła z wieloma objawami i dziwactwami ale nad tym powiedziała mi że nie wie jak pracować, że mam odganiać te myśli (ale to nie pomaga) stąd też moje pytanie jak Wy nad tym pracujecie?? Sama nie umiem sobie z tym poradzić a terapeutka też nie wie jak. Może jak mi coś podpowiecie to ja podpowiem jej i będziemy teraz nad tym właśnie pracować.

Usagi nie martw się miałam tak samo jak Ty. Do tego jeszcze miałam datę ślubu na tapecie (do dziś nie mogę sobie tego darować, że go odwołałam mimo że wiem że w moim przypadku to była dobra decyzja). Też boje się tego że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś i wśród znajomych czuje się jak odludek. Jakby co to pisz o każdym problemie na pewno pomożemy. Najważniejsze jest to że CHCESZ KOCHAĆ i się nie poddajesz...

Załamka cieszę się że u Ciebie w miarę ok i podziwiam Cię za to i za Twoje pozytywne myślenie. Jak do tego wszystkiego doszłaś??

Agucha Tobie tez życzę wszystkiego naj i mam nadzieje, że będzie coraz lepiej. Mam pewien pomysł na Twoja dolegliwość ale może pogadamy na gg i wszystko Ci opowiem. Mi ta metoda pomogła z innym natręctwem dlatego może Tobie pomoże z Twoim (chodzi mi tu o pokazywanie się tego innego faceta). O ile już tego nie próbowałaś

Pozdrawiam wszystkich i czekam na odpowiedz na moje pytanie!
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do