Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 06 kwi 2010, 08:59
mnie jak zaczęło brać i mój Skarb przyszedł akurat na obiad w niedziele i siedzieliśmy przy stole ja on i mama to ja nie wiedziałam co sie dzieje w ogóle, czułam sie całkowiecie nieswobodnie! na widok jedzenia mdliło mnie, ręka mi się trzęsła, bałam sie że zwymiotuje na stół oczywiście wszystko z jego powodu tzn wtedy sobie wmówiłam że mam z nim zerwać i nie kocham... Jak dobrze że tego nie zrobiłam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 08 kwi 2010, 10:14
Usagi87, też bym się chętnie zaręczyła ale jakbym o tym pomyślała kilka miesięcy temu to bym umarła z lęku :smile:

[Dodane po edycji:]

jak porównam swoje myśli z przed pół roku z tymi teraz to zupełnie nie wiem jak mogło mi sie tak wszystko pokręcić :shock: , zresztą jak tylko weszłam na to forum, to postanowiłam że ja tu niedługo napisze że mi się udało, pokonam to i koniec! i udało się choć nie jestem jeszcze w pełni zdrowa, ale jest o niebo lepiej :smile: gdyby nie to forum to nie wiem co bym zrobiła, posty które tu czytałam utwierdzały mnie w przekonaniu (tak jak i słowa mojej terapeutki) że to natręctwo :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aankap 12 kwi 2010, 20:23
hej ja jestem tu nowa i w sumie moj problem wiaże sie z kochaniem i nie kochaniem.... ja np juz drugi raz w zyciu mam mysl ze moglabym byc lesbijka.pierwszy raz to bylo w wieku 15 lat po przeczytaniu glupiego artykulu w gazecie o kolezance ktora zakochala sie z przyjaciolce, wtedy mialam jako malolatka juz mialam chlopaka i dlatego taka perspektywa mysli wydawala mi sie straszna plakalam nie wychodzilam z domu.oczywiscie moje mysli tyczyly sie analizy co by bylo gdybym ja sie zakochala w swojej przyjaciolce. po jakims czasie przeszlo mialam tez leki ze umieram ze jestem na cos chora balam sie opetania i takie tam. ale wtedy nie wiedzialam ze to nerwica. przez 4 lata mialam spokoj:D teraz mam 20 lat odponad roku jestem z wspanialym chlopakiem najcudowniejszym na swiecie...a miesiac tamu znowu dopadly mnie mysli dotyczace mojej orientacji!!! i nie moge sobie poradzic bylam u psychologa i 2 psychiatrow stwierdzili wszyscy ze to NN. ale kurcze nie moge sie pogodzic z tymi myslami i kiedy czytam wasze posty to wiem ze glupio mysle ale mysle ze juz wolalabym myslec ze nie kocham mojego chlopaka niz to ze jestem lesbijka... wyobrazcie sobie moja rozterke... przez caly rok nie mialam nigdy zadnej watpliwosci co do Niego zawsze czekalam na nasze spotkania kiedy mnie calowal to czulam sie w 7 niebie moglam z nim spedzac cale dnie... panietam chwile w korych z niecierpliwoscia czekalam az powie mi ze mnie kocha nasza rocznice no i wszystkie takie momenty...a tutaj TAKIE mysli. kiedy one powrocily dokladnie z takim samym schematem to zalamalam sie.. placz ciagle siedzenie w domu zawalilam egzamin przez to mam warunek... nie chce mi sie spotykac ze znajomymi no i nic.. nie chce mi sie zyc momentami... wyobrazam sobie ze jesli to co mysle to prawda to bede musiala przekreslic piekne momenty mojego zycia z nim i to wszystko sie skonczy ja zlamie mu serce sobie pewnie tez. wtedy jest mysl ze jednak musze z nim zerwac...i ze moje mysli pewnie sa prawdziwe i nie moge z nim byc jesli caly czas bede takmyslec bo mysle ze mi to nigdy juz nie przejdzie!. i jeszcze mysli ze moze ja bym tylko chciala to wszystko zwalic na nerwice a moze tak naprawde moje mysli to prawdziwa JA. i juz nei wiem kim jestem nie wiem co myslec normalna zakochana dziewczyna tak nie mysli!! a ja bylam i pewnie jestem zakochana po uszy... bo mimo wszystko wciaz czuje potrzebe spotykania sie z nim codziennie , caly czas do niego dzwonie ehh... jeszcze ponad miesiac temu myslalam o naszym wspolnym przyszlym zyciu o dziecku o wszystkim. i co wy na to??

przepraszam za pisownie ale szybko pislalam...

[Dodane po edycji:]

czuje sie nienormalna....:(:(:(:( przez to tez nie chce przebywac z przyjaciółką bo boje sie ze jak ja widze to mysli sie nasila bo jednak sa krotkie chwile kiedy znikaja . To nie do zniesienia. Kim ja jestem!!
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
28 mar 2010, 13:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez powder 13 kwi 2010, 11:53
Witam serdecznie.Jestem tutaj nowa wczoraj jak weszlam poraz pierwszy na te forum niemal oslupialam ze nie tylko ja mam takie lęki.Bylam wczoraj u psychoterapeuty ktory stwierdzil nerwice i przepisal lekarstwa.Opowiem po krotce o co chodzi w moim przypadku :P chociaz juz sie boje nawet ze ktos mi napisze ze ja go nie kocham.Ale zacznijmy od poczatku jestem z przecudownym mezczyzna ok 6 lat zawsze bylo wrecz idealnie jak w bajce od ostaniego roku zaczelismy poprostu zyc codziennoscia tzn nic zlego sie nie dzialo on pracowal byl przemeczony a ja zaczynalam w glowie tlumaczyc sobie ze sie wypalilo z jego strony i mnie nie kocha dlatego tak malo ze mna gada. Zaprzeczal mowil ze jakby byl nieszczesliwy to zostawil by mnie. W koncu uwierzylam tymbardziej ze koles naskakiwal mi tak bardzo ze nie dalo sie nie uwierzyc ,z milosci potrafil nawet zmeczony cieszyc sie zebym tylko glupio nie myslala...zachowywalam sie jak rozkapryszona ksiezniczka;/tak mam wyrzuty ;/ najgorsze ze jeden lęk jak ustal <nie dawno> zaczelam sobie tlumaczyc ze skoro mi bylo jakos tak nie do konca dobrze ze chcialam cos zmieniac to moze go nie kocham..az mnie mdli na sama mysl...nienawidze takisch stanow umyslu .Bo wiem ze za nic w swiecie go nie zostawie .Nie umiem sobie wyobrazic bycia z kims innym.Jak jest mega fajnie pojawiaja sie glupie mysli ktore psuja a co najgorsze wmawiam sobie ze nie moge byc szczesliwa bo nie zasluguje na tak wspanialego faceta;( kilka dni temu rozmawialismy cieszylismy sie soba i bylo ekstra po czym znowu mysli i bum:( Prosze nie krytkujcie mnie tylko.Bo jestem tak wrazliwa ze znowu cos sobie wkrece. Potrzebuje pomocy a widze ze wy swietnie sie wspieracie.Moze faktycznie mialam za dobrzez w zyciu ze wymyslam,.ale nikt nie zasluguje na tak okrutne napady lękowe.Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 kwi 2010, 11:19

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 14 kwi 2010, 10:51
Masz rację. Nikt nie zasługuje na taką chorobę. Zauważ,że Twoje problemy i rozterki są bardzo podobne do tych,które my tutaj opisywałyśmy wcześniej. To powinno dać Ci do myślenia ;)
Ja sama borykam się już z tymi myślami od 2 miesięcy. Raz jest lepiej,raz gorzej.
Najgorsze są momenty,kiedy myślę że już zaczynam zdrowieć,bo spędzanie czasu z moim chłopakiem zaczyna znów sprawiać mi radość, a następnego dnia SRU! Znów czuję że coś jest nie tak,a mając na względzie poprzedzające dobre dni, wydaje mi się że tym razem to już na pewno nie nerwica atakuje,tylko ja sama chcę się rozstać/ nie kocham.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 15 kwi 2010, 12:44
Jakie to jest przykre :( No a ja w złe dni ciągle wynajduje negatywne cechy u mojego i nawet analizuje to co mowie.. tak jakby wsyztsko mnie irytuje..a Normalnie to nie zwracam na to uwagi :)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 15 kwi 2010, 18:12
Powiedz, czy my każdy najmniejszy problem musimy analizować na 200 różnych sposobów ?! To takie absurdalne i głupie!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 16 kwi 2010, 11:38
Widocznie na tym to polega ;| A z tego co kojarze to Ty sie niedawno zaręczyłas;>? Szczęśliwa?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 16 kwi 2010, 17:28
Tak,zaręczyłam się ale to nie zlikwidowało mojej nerwicy :D Ja to po prostu zrobiłam wbrew jej "zachciankom". Czuję się jakbym miałam rozdwojenie jaźni :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 17 kwi 2010, 14:10
a miałaś jakieś wątpliwości jak sie zareczałas? JA od paru dni mam straszny mętlik... myśli ze mi juz nie zależy.. ze to nie to.. :(
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Usagi87 18 kwi 2010, 11:49
agucha, nie. w momencie zaręczyn nie miałam wątpliwości ale następnego dnia rano zaczął się hardkor ! @_@ inka87, cieszę się że u Ciebie się trochę układa. Jak będziesz mieć ochotę napisz na gg :*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
03 mar 2010, 12:35

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez neverendingstory 19 kwi 2010, 00:21
Przepraszam, że wtrącam się do rozmowy...
niedawno miałam taką sytuację, powiedziałam mojemu chłopakowi bardzo złe rzeczy..o nim i o sobie (że nie traktuje go poważnie). Wiem, że było mu bardzo ciężko.. mimo, że zrozumiał, że to.. przez moją przypadłość. Powiedziałam mu to bo chciałam żeby mnie zostawił, żebym została sama bo jestem taka beznadziejna.. została sama i umarła. Już mi przeszło.. złe dni minęły.. Nie chce żeby to się powtórzyło ale nie wiem jak tego uniknąć :(
chciałam się po prostu komuś wygadać.. nie mam przyjaciół, wszystkich się już pozbyłam... mam tylko mojego chłopaka.
Każdy ma niezbywalne prawo do zmarnowania sobie życia.
Posty
4
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 00:03

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 21 kwi 2010, 20:36
No mam nadzieje ze to Ci juz nie wroci ;) Najlepiej nie myśl o tym.. porpstu mialaś zły dzien? Na jakiego rodzaju nerwice chorujesz? Co u Was :)? U mnie raz pod wozem raz na wozie..
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Lubomir 21 kwi 2010, 20:43
U mnie raz pod wozem raz na wozie..

Chyba jak u większości. Raz lepiej, raz gorzej. ;)
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
16 kwi 2010, 15:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do