Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 29 sty 2010, 16:59
a co tam u Ciebie ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agucha 31 sty 2010, 09:38
U mnie ? A dobrze ;D Wczoraj byliśmy sobie na nartach i bylo milo ;) Ostatnio nawet sa chwile kiedy czuje sie normlanie tak jak kiedys ;D Jak tam :)?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 31 sty 2010, 13:32
to superowsko u mnie tez nieźle kolacyjka sie udała :D mam w sobie troche lęku i mysli ale wiadomo nie od razu Rzym zbudowano :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agucha 01 lut 2010, 16:09
No dokładnie :P Wiesz ja ciagle rozmyślam nad uczuciami ale juz sie tym nie przejmuje! Cos cicho tu :D
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 06 lut 2010, 12:13
Trzymajcie się kochani !!
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 06 lut 2010, 12:45
Mieciu widze ze tez miales ten problem? Czy nadal go masz? :) Jak dlugo? Jakie objawy!? Pozdrawiam
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 06 lut 2010, 17:18
Witaj. Tak mam go od wielu lat. Teraz jest dużo lepiej niż kiedyś, myślę, że głównie dzięki lekom (w końcu trafiłem na ten odpowiedni). Objawy już wiele razy opisywałem na początku założenia tematu, więc można poczytać:). Dla uproszczenia powiem, że zapewne mam takie same objawy jak reszta "szczęściarzy" na tym forum... Ale powiem wam, że warto walczyć o piękne chwile, bo zdarzają się i takie. Teraz niestety dzięki swojemu idiotycznemu zachowaniu chyba straciłem swoją drugą połówkę... zapewne nerwica trochę w tym pomogła ale nie chcę zwalać na nią całej winy.
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 06 lut 2010, 17:24
Straciles :(? Oj.. Przykro mi bardzo.. Chcialbys być z nia jeszcze? Moze warto walczyc! Przerazaja mnie takie scenariusze.. Ty zerwales czy Ona?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 07 lut 2010, 17:11
Witam :smile: nie mam czasu nic pisać przez tą sesje, w następnym tygodniu jade z moim Słonkiem na mały wypadzik, nie moge sie już doczekać ostatnio byłam troche chora i zauważyłam że podczas osłabienia natręty bardziej przesladują... a moja psych powiedziała żebym do kwietnia powoli zeszła z leków bo mój stan sie stabilizuje :D, bede sie uczyć technik relaksacji i innych takich, no i zacznę taką prawdziwą głęboką terapię ( nie wiem jak to przeżyje!!! :D ) , bo na razie to było takie tam sobie uspokajanie, no i bardzo dobrze bo mam w d... te tabletki
przesyłam wam buziaki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agataaaa 07 lut 2010, 22:02
Witajcie Kochani...
Jestem tu nowa, z takim samym problemem co Wy.
Do rejestracji zmobilizowały mnie wypowiedzi INKI87. Otóż jeszcze 2,5 roku temu przed ślubem miałam te same objawy co Inka. Dzięki Bogu nie posluchałam się tej paskudnej zołzy nerwicy i dzis jestem szcześliwą meżatką kochającego męża (mam nadzieje, ze co by sie nie wydarzylo tak juz zostanie). Mysli o tym, ze nie kocham swojego meza miewam do dzis ostatni atak mialm przedwczoraj, porazka.
Inka trzymam za Ciebie kciuki, dasz rade!!!!
Wszyscy damy.
Ja w srode zaczynam leczenie, nerwice mam od dawna jak analizuje sowoja przeszlosc, niestety mialam trudne dosc dziecinstwo i wtedy nie umialam tego zdiagnozowac, myslalam, ze taka juz jestem ze taka moja dola. Dzis wiem ze nerwica nie raz zawladnela mna, podjelam pod jej wplywem jak sie okazuje wiele glupich decyzji. [Moj atak obecnie trwa 2,5 roku zaczol sie tuz przed zareczynami. Po zareczynach na maksa sie rozkrecil. Na sam slub bylo ok. I byl to naprawde najpiekniejszy moment mojego zycia. Pozniej bylo doslownie jak na paraboli raz lepiej raz gorzej za kazdym razem jakbylo lepiej oszukiwalam sama siebie ze odeszlo juz na zawsze, no ale teraz chialabym powiekszyc rodzinke. No i wlasnie tu tkiw problem bo nerwica zaatakowal rowniez te moje plany... Zaczynam leczenie, glownie dlatego chcialbym by chociaz okresu ciazy to straszne chorobsko mi nie zepsolo....
pozdrawiam wsyzstkich znerwicowanych bardzo goraco
p.s
pomyslcie jesli nasze zwiazki sa w stanie przetrwac te nasze paskudne ataki to jakie piekne i glebokie musi byc to nasze uczucie, przyslowie prawdziwa milosc przetrwa wszystko pasuje tu bez watpienia
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lut 2010, 21:39

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kapralis 08 lut 2010, 09:27
Trzymajcie się dzielnie! Dobrze będzie.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 08 lut 2010, 13:09
Tak mi przykro :( Ja na sama mysl o zareczynach czy o slubie sie boje.. ze to nie bedzie dobra decyzja.. ze nie bedę szczęśliwa, ale pamiętajmy to tylko NERWICA!!

[Dodane po edycji:]

Agataaa a jakie jeszcze masz lub miałas myśli dotyczące Twojej polowki ;>? no i inni tez oczywiscie ;)?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 08 lut 2010, 20:36
cześć dziewczynki :smile: wiecie co damy rade wszystkie co do jednej, ja jade jutro z moim kochaniem na mały wypadzik i nie pozwole żebuy nerwica to zepsuła o nie! mówie wam nie dajcie sie natrętom bo one działają przeciwko nam, one nie są zgodne z nami choć czasem wydają się takie być, a to tylko maska, pracujcie na terapii tak jak ja i powolutku czekajcie na poprawe, te natręctwa to po prostu kolejny objaw, trzeba z nim walczyć a wkrótce niedługo sam zniknie ja mam mniej myśli a myśl o ślubie mnie nie przeraża ;) myślę że to bardziej lęk przed dorosłością, odpowiedzialnością za własne i czyjes życie, lęk przed zmianami i takie tam moim zdaniem przyczyny tkwią gdzie indziej moze podświadomie nie dajemy sobie prawa do szczęścia? może dążymy do izolacji bo tak bezpieczniej?, a neurotyk zawsze widzi przysżłość w czarnych barwach, więc nasza nerwica będzie sobie tak gdybać i gdybać, a co jak spodoba mi sie inny a co jak nie będe szczęśliwa a co jak...? ale ja wierze że nam to minie i trzymam za was wszystkie kciuki :smile:
inka87 wiesz... musisz troche wrzucić na luz, spróbować sie wyciszyć i spokojnie pracować nad sobą na terapii, ja też miałam/mam te lęki że nie kocham, ale myśle że z drugiej strony wiem, że cudowniejszego faceta bym sobie nie wymarzyła, że on jest dla mnie a ja dla niego i nie musze sprawdzać co chwila siebie, jak on na mnie działa (choć niestety jeszcze mi sie to zdarza) , zresztą przed ślubem pewnie każdy ma stresa ;) nerwicowiec jest jednak w gorszej sytuacji bo włącza sie analiza, ale pamiętaj jednak że jesteś w stanie chorobowym i twoje myślenie i emocje są niestety niezdrowe, więc nie poddawaj się im trzymam kciuki za ciebie

agataaaa napisał(a):pomyslcie jesli nasze zwiazki sa w stanie przetrwac te nasze paskudne ataki to jakie piekne i glebokie musi byc to nasze uczucie, przyslowie prawdziwa milosc przetrwa wszystko pasuje tu bez watpienia
dokładnie tak jest
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 09 lut 2010, 09:50
Witam od rana!!
Dzisiaj znowu to samo. Załamka wiem, że muszę się uspokoić ale jestem straszną panikarą i nie umiem się uspokoić. Jest ostatnio znowu gorzej... Kilka dni było troszeczkę lepiej a teraz znowu te głupie myśli które nie dają żyć.
Ech nawet nie wiem co mam Wam napisać.
Jesteście pewni, że to kiedyś przejdzie?? i będzie znowu normalnie?? Ja już nie pamiętam jak to było normalnie. Już ponad miesiąc się męczę od 24 grudnia:( a to już 3 nawrót... Kiedy się to skończy...??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 4 gości

Przeskocz do