Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 19 sty 2010, 20:04
po leczeniu zazwyczaj wszystko wraca do normy, przynajmniej powinno... :) czasem zastanawiamy sie czy to napewno choroba, ale skoro mamy nerwice i pojawia sie zamieszanie w emocjach i uczuciach to jestem pewna, że ona jest za to odpowiedzialna, zresztą każdy psycholog, psychiatra Ci powie żeby nie podejmować ważnych decyzji w tym czasie bo będą one zakłamane depresją albo nerwicą, jak byłam w najgorszym stanie ( miałam wrażenie że zwariowałam ) i pytałam wyjąc psychologa: a jak bardzo będę chciała odejść, zerwać to moge to zrobić? a ona : ma pani powiedzić chłopakowi: słuchaj jak będę bredziła o zerwaniu to nie słuchaj tego, ja na to: że czuje taki przymus i co jakbym to zrobiła? ona: bzdura totalna! niech pani nie zrywa!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agucha 19 sty 2010, 20:15
Ale Zalamka i inni macie tylko te uczucie i mysli ze nie kochacie czy jeszcze cos innego zwiaznego z Waszymi drugimi polowkami ? Wielkie dzieki:)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez VasqueS 19 sty 2010, 21:01
Szkoda że nie wiedziałem tego kilka dni temu bym uprzedził Asie żeby nie słuchała jak zerwe boteraz juz jest za późno bo zerwałem ale mam nadzieje że ją odzyskam...
VasqueS
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 19 sty 2010, 21:10
no czasem różne dziwne odczucia, że dziwnie mówi, chodzi wygląda chociaż wiem że jest sliczny , że nie chce mi sie czasem gadać przez telefon ale uwielbiam jego głos, że mnie denerwuje a to że coś tam... takie rózne bzdury,podobnie mam z mamą czuje do niej skrajne emocje, ogólnie czuje sie rozdrażniona i przelewam to na nich

[Dodane po edycji:]

wiesz... ja mówie tylko jak było u mnie, nie u każdego musi być tak samo, ale jeśli jesteś w złym stanie i zrywasz to myśle że nerwica jest złym doradcą
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez VasqueS 19 sty 2010, 21:17
no tak nerwica zlym doradcom i bede madry juz po...
VasqueS
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 19 sty 2010, 21:25
Jeszcze dziś rano pisałeś że tęsknisz i że Ci na niej zależy ale mimo to zdecydowałeś się zerwać... zastanawiam sie co naprawdę tobą kierowało czy lęk czy coś innego... nie wiem jak to jest między wami ale może jeszcze nie wszystko stracone..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez VasqueS 19 sty 2010, 21:27
Ja zerwałem wczoraj...

[Dodane po edycji:]

A mam nadzieje ze nei wszystko
VasqueS
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 19 sty 2010, 21:33
jeśli zależy ci na niej to walcz! :smile:
heh wiem ze łatwo sie mówi, jakby mi ktoś powiedział to 3 miesiące temu to bym gapiła się tępym wzrokiem w ściane i wyła i nie wiedziała co robić, ale teraz wiem co chce robić, wiem ze chce z nim być, najważniejsze że robisz coś żeby wyzdrowieć, ja gdybym nie wróciłą do leków i nie podjęła terapii to nie wiem co by sie ze mną teraz działo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez VasqueS 19 sty 2010, 21:36
Caly czas walcze o nią...
VasqueS
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 19 sty 2010, 21:45
trzeba wierzyć że sie uda :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 19 sty 2010, 22:52
Witajcie!! Dzisiaj rano znowu obudziłam się zestresowana i z głupimi myślami. Ale potem w pracy było lepiej. Jestem już po wizycie u psychoterapeuty
Powiedziałam jej o wszystkoch moich obawach i lękach i głupich myślach, ona mi w pewnym momencie przerwała i powiedziała tak:
Czy ma pani objawy ( i zaczęła wymieniać)
- budzi się pani o 5-6 i jest znerwicowana
- boi się pani tego i tamtego
- czuje się pani jakby była w matriksie
- nie może Pani jeść
- wieczorem pada pani na pysk i zasypia odrazu
- myśli pani że nikogo nie kocha
- nie chce się iść do pracy itp itp itp
ja na to, że tak i skąd ona zna wszyskie moje objawy jeśli jeszcze o nich nie opowiedziałam, a ona na to, że to są wszystkie typowe objawy nerwicy i że to normalne i że przejdzie jak przestane się tego bać.
Powiedziała też, że jeśli najdą mnie głupie natrętne myśli mam sobie powiedzieć na głos albo po cichu " pomyśle o tym jutro " - dzisiaj nie mam na to czasu i myśleć tylko o tym, że teraz jest jak jest ale to jest stan przejściowy i z dnia na dzień będzie lepiej
Bo lęk jest jak parabola - dochodzi do pewnego momentu że myślimy, że już nie damy rady, że zaraz zwariujemy i potem opada i jest lepiej.

Poprostu musimy przestać się bać i starać się żyć normalnie a jeśli nic nas nie cieszy i nie możemy znaleźć nic pozytywnego to pomyślmy o tym, że jutro będzie lepiej... i że każda nerwica nawrót i inne takie coś nam zawsze dają... wiem, że to głupie że coś możemy przez nerwice zyskać ale może coś w tym jest może przez nią staniemy się kiedyś odważniejsi, będziemy bardziej doceniali to co mamy jak jest dobrze...

Sama nie wiem czy jest mi lepiej. Narazie nie mam siły. Boje się jutra że będzie tak samo jak dzisiaj!!
ale to tylko lęk i stres... tylko i wyłącznie nasza wyobraźnia i tylko od nas zależy jak będzie jutro.

A co mówią Wasi psychoterapeuci?? Jakie dają rady?? O czym rozmawiacie. Czy dają wam jakieś gotowe recepty na poprawe??

[Dodane po edycji:]

Hehe jak to teraz czytam co napisałam to to jest takie proste, ale takie trudne do zrealizowania!!!
Powiedziałam jej tez o obawach związanych ze ślubem.... A ona mi powiedziała to co już ktoś napisał tutaj, że nerwica to zły doradca i że jeśli odwołam ślub to dam przyzwolenie na to żeby lęk decydował o moim życiu i będę żyła pod jego dyktando a to lęk ma żyć pod nasze i to my mamy o nim decydować nie on za nas..... Pozdrawiam i życzę samych pozytywnych myśli
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agucha 20 sty 2010, 09:00
Kolejny raz kiedy budze sie rano... i czuje ten dziwny stan... te dziwne myśli. Na codzien mam maskę i udaje, że jestem super szczęsliwa. Nic nie jest normalne w tym stanie.. wszytsko jest dziwne.. wlasnie tak jak z matrixa. Ja np wiem ze nawet gdbym zerwała z Moim to bylo by gorzej ze mna.. a myśli by zostały w głowie. Walcz o nia! Nie daj sie kierować tymi oszukanymi emocjami.. pomyśl jak bylo zanim nie miałes nerwicy! Mnie to pomaga, bo wiem ze kocham i kochalam naprawde, ze bylo mi super z Nim.. i jest tylko ze teraz do konca nie jestem sobą, bo coś siedzi we mnie! Chciałabym chodzić na psychoteriapie.. niestety indywidualna jest płatna tak ?Bo wizyty u zwykłego psychologa doprowadzaly mnie do depresji.. Pozdrawiam. Trzymajcie sie :)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez VasqueS 20 sty 2010, 10:06
Twoje mysli przy nerwicy sa normalne bede walczyc o Asie ale ona powiedziala mi ze jestem egoistom i ze czlowiek z zasadami tak nie robi ze mowi ze ma wrazenie ze jego uczucie sie skonczylo a ja nie mam pojecia jak inaczej moglbym to zrobic i dochodze do wniosku do ktorego dochodzilem wczesniej ze jestem zlym czlowiekiem i potworem...P.s Przed nerwicom z nia nie bylem...
VasqueS
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 20 sty 2010, 11:22
Obudziłam się dzisiaj rano i jest gorzej niż wczoraj. Wieczorem miałam jakąś werwe do działania a dzisiaj znowu to samo. Siedzę w pracy i mam tego dosyć...
Nie mogę znaleźć nic pozytywnego w głowie. Nie mam siły walczyć...
Co robić w takich chwilach o czym myśleć???
Napiszcie coś...

[Dodane po edycji:]

Mam takie myśli, że to już nigdy nie przejdzie... że nigdy nie będzie już dobrze....

[Dodane po edycji:]

Agucha najgorsze jest właśnie to, że siedze w pracy i udaje że wszystko jest dobrze. Uśmiecham się a w środku łzy... Jest mi wstyd!! Trzeba udawać, że się daje radę ukrywać się, jest mi bardzo ciężko:(:(;(
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do