Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 12:46
Kolejna przykra historia..! Moj zwiazek też był idealny tzn jest! Az pewnego dnia wszytsko sie zapsulo! Zawsze balam sie ze on mnie zostawi, ze go nie bedzie.. bo kocham go nad zycie!! Teraz boje sie ze ja go zostawie zego nie kocham...! Np myslę ze jest przystojny itp to w myslach pojawia mi sie inny chlopak.. to takie okropne uczucie...!! Mam to juz 5 miesiecy beez tabletek bylo gorzej teraz widze llekka poprawe.. Nie reygnujmy z milosc to tylko choroba.. przciez nie moze sie odkochac bez powodu.. z sekundy na sekunde..! Ja wiem ze nie zerwe z moim chlopakiem! Raz probowalam i mi nie wyszlo.. Tylko boje sie ze np uadje przed nim uczucia czy cos.. Masz też tak ? BEdzie dobrze ;*
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 gru 2009, 12:54
oczywiście że tak to samo, ja też wiem że nie odejde bo nie chce i podpisuje sie pod twoim postem

[Dodane po edycji:]

no i przekopywałam cały internet żeby znaleźć jakieś słowa otuchy no i sie dokopałam, oczywiście też cały czas czuje sie nie fair wobec niego... ale leki hmmm włączyła mi sie po nich lekka olewka, a znalazłam fajny artukuł na temat ssri np antydepresanty zabijają miłość, no i tak w kółko próbuje znaleźć jakieś wytłumaczenie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 12:58
Czasem boje sie ze to nie choroba.. ale wiem ze to jest nerwica natrectw! To takie przykre bo dotyka to osob ktore tak bardzo kochamy! Chcesz to przeczytaj sobie moje posty tam jest opisana cala moje historia od poczatku! Moze mi cos doradzisz:) Nie zalamuj sie!! JEstesmy silne :);*

[Dodane po edycji:]

agucha napisał(a):Czasem boje sie ze to nie choroba.. ale wiem ze to jest nerwica natrectw! To takie przykre bo dotyka to osob ktore tak bardzo kochamy! Chcesz to przeczytaj sobie moje posty tam jest opisana cala moje historia od poczatku! Moze mi cos doradzisz:) Nie zalamuj sie!! JEstesmy silne :);*

No tez tak mam.. po antydepresantach np nie ma zbytnio ochoty na seks czy cos.. i wmawialam sobie ze to dlaego ze juz go nie kocham i tego nie chce a wiem ze to przez tabletki...!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 gru 2009, 13:06
tzn. racjonalnie wiem że moj umysł jest chory, ale wiadomo mysli od rana do wieczora robią swoje, ale próbuje je olewać, one są ale nie wchodzę w dialog z nimi, moja wcześniejsza terapeutka mówiła że nie wolno z nimi dyskutować, bo to bardzo silna strona i ona zawsze ma jakąś ripostę która Cię zaboli, więc albo pozwolić im biegnąć albo mówić sobie np. jestem szczęśliwa, jeszcze miałam taką metodę pisania tego na karteczce, (bazgrałam tony karteczek) czytania na głos i wyżywania sie na karteczce darcie deptanie spuszczanie w kiblu, w sumie to takie troche o dupe potłuc ale raz te karteczki pozwoliły mi spać pół godziny dłużej a nie do 4 rano :) ale jak mówie jest lepiej :) np mamy kila wesel w lipcu wrześniu no i nie mysle sobie automatycznie i tak z nim nie będziesz (tak było wcześniej). Nie damy sie! :D

[Dodane po edycji:]

czytałam twoje posty, tak po łebkach na razie, ale pewnie sie zapoznam wnikliwiej :) ja zawsze radze i radziłam wszystkim znaleźć dobrego terapeutę, bo nerwica siedzi w nas głęboko, jakieś tłumione emocje uczucia często nieuświadomione i myśle że jakaś kompetentna osoba może pomóc wywlec to na wierzch i zmierzyć sie z tym, to moja terapeutka mi uświadomiła że to ja mam problem ze sobą, a problem z niekochaniem stworzyłam w swoim łbie w zastępstwie i powedziałą że jak sie uporam z tymi podstawowymi strachami, lękami jak porozplątuje swoją walniętą psychikę to problem zastępczy zniknie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 13:12
Tez mam wesela.. tylko np jak bylismy osatnio na weselu to mialam myśli ze nie wezniemy slubu itp.. ze sie nie uda.. ze ja nie jestem taka szczęsliwa! Ta chora jest durna co nie :P?aha rozumiem. Ja tez czytalam Twoje posty.. Mamy podobny problem.. To moze glupie ale ciesze sie ze nie jestem sama. Jednak troche nasze problemy sie roznia ale tematyke mamy taka sama:P i co najgorsze bardzo cierpimy!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 gru 2009, 13:18
i mi ulżyło :) no durna durna nie miała sie czego czepić tylko naszych biednych facetów, już bym chyba wolała tak jak wcześniej se wmawiać choroby
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 13:21
a ja wczesniej nic nie mialam.. Moja nerwica zaczela sie wlasnie od tych mysli.. Pamietam tez dzis jak dzis.. kolacja milo i przyjemnie az nagle w myslach twarz innego chlopaka.... pozniej tylko sie to rozwijalo. Damy rade;d
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 gru 2009, 13:26
no ja sobie rózne rzeczy wsadzałam do głowy ale tak po kilku dniach to przechodziło zazwyczaj a to wlazło i siedzi choć powoli wykopuje to, ja już sie zmagam z tym ze 4 lata, nie jest łatwo ale jestem na dobrej drodze, w końcu porządnie wzięłam sie za siebie, właśnie te durne myśli mnie zmotywowały do tego! bo nikt mną rządzić nie będzie!!

oj będe tu zaglądać jakby co to pisz agucha / piszcie śmiało pw odpowiem może coś poradze nie będe smęcić za bardzo :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 13:27
bede pisac:P ciagle pisze bo to mi nawet pomaga wiem ze nei jestemy same:) Trzymaj sie ;* a skad jestes;>
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 gru 2009, 13:31
z lubelszczyzny :)

[Dodane po edycji:]

teraz będe sie zbierać ale będe tu wpadać regularnie trzymaj sie p.s ja tez ciągle boje sie że to nie choroba ale prawda jest taka że to jest choroba i to bardzo jest
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 13:36
Ok. Ja tez tu wpadam regularnie. To bedziemy w kontakcie ;)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez natti 14 gru 2009, 18:59
agacisz napisał(a):nie,ja bardziej mam takie dziwne momenty. w filmie uslysze słowo " prawda" od razu w glowie : " kochasz go dobrze o tym wiesz" po chiwli natręt : " nie nie kochasz go" , potem klotnia mysli realnych z natretnymi .


jak ja nieznoszę takich momentów, kiedy mam wrażenie, że moje myśli się ze sobą "kłócą" :(
Czasem dopadają mnie takie myśli, słyszę je w głowie:" żeby mój chłopak zginął w wypadku." I słyszę jak to w myślach wypowiadam, ale tak naprawdę tego nie chcę!!! Czuję się wtedy jak potwór :( Wydaje mi się, że tak naprawdę jestem strasznym, złym człowiekiem, która życzy osobom, które kocha śmierci, jak modliszka. Jak tylko pojawiająs ię te myśli odrazu staram się je zaprzeczać pozytywnymi, ale to nic nie daje, bo tamte się jakby "wykłucają"
Pierwszy raz chyba o tym komuś powiedziałam :shock: Czuję się okropnie jak się do tego przyznaję. Strasznie się boję, że moje myśli się spełnią i mój chłopak zginie. Umarłabym gdyby jego zabrakło w moim zyciu, jedynaj osoby, której na mnie zależy :cry:
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
25 lis 2009, 14:26

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 22:30
to tylko natrętne myśli ;) Masz racje gdybyśmy nie kochali nie było by nas tutaj! Rani nanią nas te mysli.. bo są nieprawdziwe !! :) USMIECH! Natii tez mialam mysli ze gdby moj chlopak umrał to nie płakalabym itp.. ale to bzdury!!!!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 15 gru 2009, 00:02
Po bardzo długim czasie postanowiłam tutaj wrócić, zobaczyć jak się inni mają, i widzę tyle nowych osób z tym problemem.. Jakie to jest straszne :(. Ale i budujące zarazem, bo pokazuje, że to COŚ to nie wymysł każdego z osobna, a naprawdę jakaś chora przypadłość...

Ile ja się tutaj napłakałam, naprzeżywałam tego WSZYSTKIEGO co Wy teraz.. jak bardzo jest mi to znane. Nowe osoby mogły przeczytać moją historię sprzed 1,5 roku i dłużej. Przeżywałam wtedy koszmar :(. A dzisiaj? Jestem żoną człowieka, którego wydawało mi się, że nie kocham, do którego miałam IDENTYCZNE odczucia, jak Wy dzisiaj. A jednak nie chciałam odejść.. Mimo cierpień wyszłam za Niego za mąż, bo nie chciałam nigdy od Niego odejść. Dzisiaj jesteśmy szczęśliwymi rodzicami :))). Nie mogę powiedzieć, że jestem w 100% zdrowa, ale głupie myśli przyćmiło codzienne życie, i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że podjęłam właściwą decyzje :)))). Nie zadaję już sobie pytań vzy kocham czy nie, skupiam się na właściwym małżeńskich relacjach, na dziecku. Jestem z Nim i będę zawsze, jeśli tylko Bóg mi na to pozwoli, i nerwica słabnie. Chodzę cały czas na psychoterapię i pozbywam się tej cholernej nerwicy. I nawet jeśli pojawia się blokada, to przestaję już o niej myśleć i zwracać na nią uwagę.

Piszę to wszystko, żeby podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami, żeby powiedzieć, że z TYM cholerstwem naprawdę da się żyć i można być szczęśliwym, mimo wszystko. Oczywiście jak to piszę to pojawia się wątpliwość, a co jeśli nie kochasz? I zaraz się do siebie uśmiecham :)). Nie matwcie się tymi głupimi myślami tak bardzo !!!! To naprawdę TYLKO nerwica, gdyby Wam nie zależło, gdybyście nie kochali, to na pewno nie byłoiby Was tutaj. Spokojnie znoście to głupie cierpienie, i próbujcie rozwiązać zagadki swojego serca, rozwikłąć emocje, bo te zapomniane si głęboko schowane są przyczyną obecnych stanów. To one są odpowiedzialne za wątpliwosći co do niekochania, a nie brak miłości. Kochacie jak nikt INNY !!! I to jest piękne i prawdziwe. Życzę Wam wszystkim wyjścia z choroby i dalszej pięknej miłości, bo ona w Was jest na pewno !!!!

Ps. Z całęgo serca poelcam psychoterapię. Gdyby nie ona nie byłabym w takim stanie, jakim jestem :))))
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do