Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 24 lis 2009, 21:19
Przeczytaj posty od poczatku.. mi bardzo pomogly.. wiedze ze nei tylko ja mam takie problemy.. i ze to wszytsko jest sztuczne i w mojej glolwie..a nie realne
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez teska03 24 lis 2009, 21:46
czytałam- w zasadzie cały czas czytam, ale co to mi da...kiedy mi sie juz nie chce; to co bylo juz się wypaliło, jemu nie chce sie starać, uważa, że za długo jesteśmy razem by znowu sie przytulać, przeciez to ju zjest głupie; a mi tego brakuje, wiec tak do końca to nie jest tylko w mojej glowie...tylko mam nadzieję, że ta depresja sie skończy gdy tylko pojawi sie znowu słońce...
"Wehikuł czasu, no to byłby cud"-Dżem
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 paź 2009, 19:42

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 24 lis 2009, 21:59
Ja mam inaczej.. Kochamy sie z chlopakiem.. zawsze byla mz nim taka szczesliwa przez dwa lata.. Nie wyobrazalam sobie chwili bez niego.. do poki nie pojawila sie nerwica.. mysli.. ktore chca zabic moj zwiazek:) nie pozwole im na to!! Kto sie z tego wyleczyl? pisac bo to daje Nam otuchy!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Karmann Ghia 25 lis 2009, 01:31
Widać człowiek z którym jesteś nie ma zbytnio pojęcia o byciu razem. Jeśli dobrze mi jest z ukochaną kobietą to najchętniej nie wypuszczałbym jej z rąk ;) Jak widzę czasem jak traktują sie młodzi ludzie na wzajem , to przykro na to patrzeć :shock:

[Dodane po edycji:]

teska03 napisał(a):czytałam- w zasadzie cały czas czytam, ale co to mi da...kiedy mi sie juz nie chce; to co bylo juz się wypaliło, jemu nie chce sie starać, uważa, że za długo jesteśmy razem by znowu sie przytulać, przeciez to ju zjest głupie; a mi tego brakuje, wiec tak do końca to nie jest tylko w mojej glowie...tylko mam nadzieję, że ta depresja sie skończy gdy tylko pojawi sie znowu słońce...


Widać człowiek z którym jesteś nie ma zbytnio pojęcia o byciu razem. Jeśli dobrze mi jest z ukochaną kobietą to najchętniej nie wypuszczałbym jej z rąk Jak widzę czasem jak traktują sie młodzi ludzie na wzajem , to przykro na to patrzeć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
13 cze 2007, 11:05

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 26 lis 2009, 15:08
Piszcie, wypowiadajcie sie :) Jak sobie radzicie z tymi okropnymi myslami dotyczacymi naszych drugich polowek? ;)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cyc454 26 lis 2009, 20:17
Witam wszystkich. Odwiedziłem tę stronę dzięki sugestii mojej dziewczyny (którą serdecznie pozdrawiam i dziękuję za to, że potrafi wierzyć w nasz związek gdy ja już nie daję rady). Trzeba przyznać, że temat ten dodaje otuchy. Z nerwicą walczę już (albo dopiero) rok. Oczywiście myśli, natręctwa itd skupiły się na mojej Drugiej Połówce. Najpierw były myśli, w których wyzywałem Ją, przeklinałem, czyli wszystko co złe to szło na Nią, ale najgorsze miało dopiero nadejść. I stało się, wmówiłem sobie, że nie kocham Jej, ba, wmówiłem sobie że kocham inną, a najgorsze było w tym to że musiałem Jej o tym mówić bo inaczej sumienie nie pozwalałoby mi normalnie funkcjonować. Czas leciał, a ze mną było coraz gorzej. Zacząłem dostrzegać jakieś detale w Jej wyglądzie, które nie dawały mi spokoju. zacząłem uważać, że mi się nie podoba i w dodatku nie wiedziałem czy Ją jeszcze kocham.. chodziłem na wizyty (nadal chodzę) do psychiatry i psychologa (którym również dziękuję za pomoc). Z czasem przestałem przejmować się myślami, pierwszym powodem było to, że dwie tabletki arketisu wyciszały mój umysł, drugim natomiast to, że po prostu miałem tego dość (inaczej mówiąc tak się zdenerwowałem na samego siebie, że na siłę przestałem się nimi zamartwiać ( nie miałem żadnych argumentów, może poza jednym: po prostu powiedziałem sobie, że skoro mnie one męczą to znaczy, że są chorobą, a skoro tak to nie muszę się tym przejmować). Ale problem z detalami w wyglądzie dziewczyny pozostał. Gdy na nią patrzyłem nachodziły mnie myśli, że mnie się nie podoba (oczywiście nie zawsze bo szczerze powiedziawszy to laska z niej niesamowita, tylko że malutkie szczegóły zawsze potrafiły wytrącić mnie z dobrego nastroju). Poza tym fakt, że często musiałem o niej myśleć i to, że widzieliśmy się prawie codziennie sprawiał, że zaczęła mnie denerwować (a to przemawiało za zakończeniem naszego wspólnego życia). Każdego miesiąca był dzień kiedy nasz związek wisiał na włosku, już prawie zrywaliśmy ze sobą ale zawsze coś kazało spróbować, ten ostatni raz... Tych ostatnich razy było, z 8 może więcej może mniej. Ale człowiek nie może tak żyć więc kiedyś musi przejśc na którąś z szal wagi. zerwaliśmy trochę ponad tydzień temu. rozstanie było straszne. ale zauważyłem, że po tym wszystkim myśli zniknęły, odzyskałem spokój, lecz straciłem "coś więcej", moje "coś więcej". Jednak moje "coś więcej" nie potrafiło żyć beze mnie więc wróciło do mnie (na tak zwany okres próbny albo inaczej mówiąc na "ten ostatni raz") i zaczęło szukać, szperać po necie szukając czegoś co otworzy jej czy i pomoże zrozumieć co tak naprawdę w mojej głowie siedzi. No i znalazła was, wasze forum (teraz to już właściwie nasze) i uwierzyła, że to co było powodem naszych kłótni to tylko choroba i, że będzie potrafiła mi pomóc, i że razem to zwalczymy. Jestem dziś tutaj pierwszy raz ale to co przeczytałem na pierwszej stronie tego tematu dało mi do myślenia. dokładnie taki sam problem jak mój.. 140 stron podobnych problemów.. Chyba też zaczynam wierzyć..
odezwę się na pewno jeszcze. Chociażby po to aby dokończyć to co napisałem. Oby to był HAPPY END :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 lis 2009, 19:25

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 27 lis 2009, 14:35
Faktycznie to pocieszajace a z drugiej strony przykre ze tylu ludzi ma te same problemy.. Musimy z tym walczyc! to choroba chce zzniszczyc nasze zwiazki :) a nie my.. bo gdby nam nie zalezalo i bysmy nie kochali to nie pisalibysmy tutaj... nie byloby placzu, zalamania.. Po porostu zerwalibysmy z druga polowka mysle bez wiekszych wyrzutow sumienia :) A My tego niegdy nie zorbimy bo ta choraba zawsze dotyka osob ktore bardzo kochamy.. Matki widza jak zabijaja swoje dzieci.. dzieci jak swoje zony..a my twierdzimy ze nasza druga polowka to nagle nie jest to.. chociaz zawsze bylo super i wogole :) Wiec to chorba:)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cyc454 03 gru 2009, 00:30
czytam sobie te ostatnie posty i widzę że wszystko dzieje się w waszych związkach podobnie jak w moim. Moja dziewczyna i ja też mieliśmy już tego dość, w końcu oboje stwierdziliśmy że trzeba się rozstać chociaż się kochamy, tak czasem jest.. ale nie zawsze. Ona stwierdziła że beze mnie nie wytrzyma, była załamana i postanowiliśmy spróbować jeszcze raz. myślę że mamy jeszcze szansę. Wy też ją macie. skoro wiecie co jest chorobą w waszym przypadku to problem jest już prawie rozwiązany. prawdopodobnie jakiś element po tak długiej walce nadal kojarzy się nam z naszymi natrętnymi myślami, cały czas o nich przypomina bo nauczyliśmy się zwracać na niego uwagę. więc rozwiązaniem jest oduczyć sie zwracania uwagi na to co nas dręczy. im ktoś dłużej miał natrętne myśli tym bardziej jakby to powiedzieć wyuczył się zwracania na nie uwagi. Musimy więc zrobić tak: powiedzmy że przedstawię to na swoim przykładzie=> zwracam uwagę na detale w wyglądzie MOjej Ukochanej. Robię to automatycznie bo sie tego nauczyłem przez ostatni rok. teraz więc zaczynam robić tak ze jak dostrzegam te detale mowię sobie: ok są i nie podobają mnie się ale właściwie jak patrzę na nie pod innym kontem to wcale nie są takie złe i nie przeszkadzają. więc nie muszę się nimi martwić bo są momenty że mi się podobają <w moim wypadku tak to wygląda, każdy z was musi zrobić to inaczej, ten sam wzór ale inne dane podstawiacie.> z czasem sprawa się odmieni i jeżeli znowu zobaczę te elementy to już automatycznie będę myślał że czsami są one ładne (albo przynajmniej nie zwracają na siebie uwagi). od tego momentu już tylko krok aż przestane w ogóle zwracać na nie uwagę i wszystko wróci do normy, będę miał znowu normalny związek, taki jak rok temu.. pytania? niejasności? wątpliwości?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 lis 2009, 19:25

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 06 gru 2009, 11:54
Ja mam rożne mysli.. Nie mam sily kolejny raz o tym pisac wiec wsztsko znajdziecie w moich innych postach nie tylko w tym temacie. Moze ktoś mi coś doradzi? Pomoze ? ;) Dzieki:)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 09 gru 2009, 07:03
musi sie udać:)! Jesteś z dziewczyna? Chociaż mi psycholog nie pomaga.. biore Asertin! Wiem te mysli to porazka.. ale to dlatego ze tak bardzo kochamy swoje drugie polowki!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 11 gru 2009, 16:04
poprostu chce zeby bylo normalnie.. zapomnialam jzu jak wyglada normalmosc
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 13 gru 2009, 20:52
przykro. a macie tez tak ze jak slyszycie ze ktoś z kims zerwal czy cos bo np przestał kochac czy sie znudzil to zaraz myślicie że Wy też tak macie? Lub np myślicie ze udajecie uczucia przed chłopakiem ? i ze wszytsko jest sztuczne to co robicie ;>? to jest straszne!!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 14 gru 2009, 10:44
Jeśli chodzi o filmy to też mam rozne odczucia. Myślisz że to co opisałam wyżej to tez natręctwa? Bo ja sie boje ze to wszytsko prawda jest :(
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 14 gru 2009, 12:27
Boże... jakbym czytała o sobie też to mam :( w pierwszym związku też miałam takie mysli po 3 latach odeszłam i mysle że to była dobra decyzja fecet był w sumie do kitu nie rozumiał mnie, mojej choroby i nie starał się mi pomóc, jak odeszłam poczułam się "zdrowa" tzn byłam też na citabaxie. problem zaczał się jak związałam się z facetem z ktorym zawsze chciałam być, nie wierzyłam własnemu szczesciu, nie wierzyłam że moge spotkać kogoś tak cudownego, bylismy tacy szczęśliwi, nierozłączni byłam i jestem że to ten jedyny, mój wymarzony, po roku bycia razem (najcudowniejszy czas w moim życiu) zdecydowaliśmy że czas odstawić leki trochę się bałam ale co mogło sie nie udać miałam wsparcie byłam w najfajniejszym momencie życia z mężczyzną ktorego kochałam i pragnęłam nad życie, już po tygodniu odstawienia zaczęło mi sie pogarszać mówiłam sobie że to tylko tak organizm musi sie przestawić, mój kochany był przy mnie zapewnial o miłości i wsparciu, było coraz gorzej płakałam że nie zasługuje na niego że on może umrzeć itd wkręcałam sobie rozne rzeczy, no i nagle dosłownie nagle : NIE KOCHASZ GO MUSISZ ODEJSC! tak po prostu bez powodu załamałam się totalnie poczułam sie jak wariatka bo to naprawdę było jakieś chore, czułam że to jakieś kretyństwo, ale te mysli były silniejsze, o tak oplątały mój mózg doszczętnie, przestałam jeść myć się, tylko płakałam, nie mogłam oddychać, bałam się nawet do niego odezwać, to był istny koszmar i wtedy poczułam że naprawdę mam poważny problem ale ze sobą no bo jak do cholery coś tak cudownego, coś najlepszego w moim życiu coś co dawało mi siłę i energię mogło nagle obrócić się przeciwko mnie! stwierdziłam że musze sie ratować od razu wróciłam do leków, znalazłam nowego terapeutę bo nie pozwolę żeby jakaś porąbana choroba wydarła mi to co najlepsze w moim życiu!! cały czas w głowie powtarzaja mi sie słowa piosenek o odejsćiu, wszystkie w telewizji rzeczy też mi sie z tym kojarzą, patrze na niego i tysiąc myśli zę go nie kocham, czy on mi sie podoba, co w nim ładnego aż w końcu stwierdzam że jest śliczny :) tzn teraz jest już troche lepiej bo terapeutka mówi że to jest tylko problem zastępczy bo problem ja mam ze sobą a w moim zwiazku go nie ma, to trwa już dwa miesiące czekam cierpliwie już jest trochę lepiej tzn nie mam odruchów wymiotnych i złapać przy nim oddech i normalnie z nim rozmawiać, całować przytulać on wie o wszystkim, jak byłam w takim stanie że wyłam i kazałam mu odejść on sie nie zgodził, powiedział ze w tym stanie nie moge decydować że wyjdziemy z tego i będzie jeszcze lepiej niz było :)... nawet ostatnio odważyłam sie napisać mu ze go kocham, jest lepiej ale napewno nie tak jak wcześniej, często wole zostać sama w domu itd ale wierze w to że to minie... nie poddam się
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do