Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 02 lis 2008, 11:41
apropos Twojej wypowiedzi: jeśli wszystkie inne będą się kochały w Andrzeju to i tak nic nie zmieni w Twoim postrzeganiu. Musimy zmienić siebie i tylko siebie.
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 02 lis 2008, 13:19
amandia mam podobnie jak z Ty z tematami myśli. Kiedy się uporam z jednym, pojawia się następny. Albo tak jak wczoraj - byliśmy na cmentarzu, świadomie nie przejęłam się tym psychicznie, ale nieświadomie coś musiało zaskoczyć, bo nie mogłam wieczorem zasnąć i myślałam cały czas o śmierci. Dzisiaj rano wstałam i chciałam coś sobie zrobić. Ale mój facet mnie uspokoił, zajęłam się czymś i przeszło. To znowu wróciły myśli, że nie mamy jak razem spędzać czasu. I tak w kółko :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 02 lis 2008, 19:41
Andrzej był u mnie. No cóż... Naszła mnie mysl, ze skoro zawsze bylam chora, to musialam byc rowniez zakoch.ując sie w Andrzeju. Czyli stan zakochania byl wmówiony. Do tego dochodzi analizowanie jego wyglądu i patrzenie na niego przez pryzmat "co ludzie powiedzą o jego wygladzie", mimo ze mi sie podoba. Przeciez jak bylam jeszcze 'normalna' to mi sie bardzo podobał. Jest mi tak cięzko... Tak bardzo... A on jest kochany, troskliwy, uwielbiam go. Mimo ze dzisaij mialam mysli ze moze wcale nie pasujemy do siebie, nie umiemy spedzac razem czasu i nie mamy o czym rozmawiac. [chyba zaczynam rozumiec, Droga Lucy o co Ci chodzi...]. i wiecie co. tak naprawde to co mnie w nim drazni, cech.uje rowniez mnie - np bezpośredniość. Nie wiem, nie wiem. Oddalam od siebie mysl o rozstaniu i pewnie nigdy sie na to nie odważe. :(
konewkaa
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez amandia 02 lis 2008, 21:47
Konewko nie zawsze byłaś chora. Ja mam swoje myśli od około 2 lat, wcześniej nad wieloma rzeczami się nie zastanawiałam, nawet bym nie pomyślała że kiedyś mogłabym coś takiego wymyślić. Owszem jako dziecko miałam lęki (głównie przed śmiercią oraz utratą rodziny), od kiedy pamiętam bałam się chorób, ale nigdy nie miałam takich rozważań jak teraz. Wiem że to nerwica, choć czasem sama podważam swoje zdanie, zaczynam zastanawiać się co jest wytworem NN a co prawdą i czasem sama się w tym gubię. No ale to też objaw nerwicy. Ja oprócz zaburzeń emocjonalnych, mam niską samoocene, nie ufam sobie, nie wierze w siebie, trudno mi dokonywać wyborów, nawet jeśli chodzi o zakup bluzki, nie mówiąc już o życiowych decyzjach.
A co do miłości, to ja kiedyś rozmawiałam o tym z księdzem, że mam takie dylematy. Zapytał mnie czy chciałabym mieć dziecko z narzeczonym, powiedziałam że tak, potem dodałam 'niewiem'. Pierwsza odpowiedź jest spontaniczna, udzieliłam jej zanim zaczęłam swoje analizy. Ksiądz powiedział wtedy z uśmiechem że wszystko jasne. To mi pomaga, nadal mam jak widzisz nerwice, wcale nie odzrowiałam od tego, a myśli nie minęły, ale czasem przypominam sobie to zdarzenie i jakoś mi lżej, choćby na chwilkę :)
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez apsik84 02 lis 2008, 22:38
Witam moi Drodzy!

Dawno mnie tu nie było, ale przeczytałam nowe posty i jedną rzecz chciałam napisać:
konewka miałam dokładnie tak jak ty z tymi facetami: zawsze musiałam być naj i każdy musiał o mnie zabiegać itp itd.
Takie próżniactwo okropne, ale tego do końca chyba się nie da wyzbyć - jest to wynik braku wiary w siebie i dowartościowywania się poprzez uwagi i sugestie innych... Ale to co było przełomowym momentem w moich zmaganiach ze sobą to, pomimo tego, że nie wiedziałam czy to nerwica czy nie, powiedziałam sobie pewnego dnia, że to nerwica na 100% (jeśli nie to i tak się tego nie dowiem, bo moje założenie jest że mam NN!) i dopiero to, pozwoliło mi walczyć! I jestem dumna z tego założenia, bo dzięki temu, że przyznałam się sama przed sobą, ze jestem chora - czy też wmówiłam sobie chorobę - zaczęłam nad sobą pracować i nie ważne było dla mnie czy to założenie jest słuszne czy nie... ważne było, że daje efekt. Powiem Ci szczerze, że dopóki sama sobie tego nie uświadomisz, to nawet jeśli lekarz Ci to potwierdzi to i tak znajdziesz setki możliwości, że "a może jednak nie jestem chora..." - tak było ze mną - jednego dnia moja psychiatra mowi ze to NN, a drugiego zaczęłam wymyślać, ze na pewno ja jej źle przedstawiłam całą sytuację... tak już z nami bywa...

I popieram to, co mówiła amandia - gdy czułam że nadchodzi kolejny "atak" myśli, w momencie, gdy już wiedziałam, że mam NN, to bardzo pomagały mi słowa: "to tylko choroba, ja jestem inna".

Życzę Wam wytrwałości - wierzcie, że da się z tego wyjść! Ja już odczuwam ulgę od bardzo dawna :)
Pozdrawiam!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez bibusia2 03 lis 2008, 07:10
ja mam od ok dwóch tygodni to samo.. nie umiem sobie dać z tym rady:(( wiem ze go kocham jednocześnie myśle że to nie prawda.. zaraz zwariuje... nie mam na to siły..:(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 paź 2008, 09:51

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 03 lis 2008, 10:03
Zastanówmy się nad jednym. Dopóki nasze myśli będą sugerowały, że to nasz partner jest naszym problemem - tak będzie. To w naszym umyśle siedzi, że nie będziemy szczęśliwi dopóty się nie rozstaniemy. Pomyślcie dobrze i wsłuchajcie się w siebie. Jeśli tego nie zmienimy to będzie to walka z wiatrakami - z samym sobą...
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 03 lis 2008, 10:37
Mi terapeutka powiedziała, że żebym zaczęła być szczęśliwa w tym związku, muszę zmienić najpierw SIEBIE. Bo to we mnie tkwi problem, to ja wymyślam setki dylematów, to ja znajduję wszędzie jakieś wątpliwości i doszukuję się czegoś, czego nie ma. No tak, tylko że świadomość tego mnie nie zmieni...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 03 lis 2008, 14:37
Jejku, jak to dobrze że odwiedziłaś nas Apsik.:) często jak jest mi bardzo źle, to czytam Twoje posty... Zamatwiam się że sobie wmówiłam na to forum, ale wiecie co... nie każdy tutaj trafia. Skoro tu jestem, skoro już prawie pół roku wstaję z tą samą myślą, a ciągle jestem z Andrzejem i ciągle wierzę w to że poczuje do niego miłośc pozbawioną lęków. Kurcze, nawet jeśli wmawiam sobie nerwice... On na to zasługuje, to dowód na to, że naprawde mi na nim zależy. Mój umysł wyczerpał już chyba wszystkei argumenty by złamac mnie i doprowadzic do rozstania, a ja w ostatniej chwili krzyczałam "Nie! nie pozwole sobie rozstac sie z Andrzejem". Apsik, masz racje. Musze przestac zastanawiac sie czy to nerwica czy nie. Nie wyobrazam sobie rozstania z Andrzejem, tzn moze i wyobrazam ale od razu łapie mnie pania, ja po prostu nie chce sie z nim rozstawac.
Bibusia2. to co Ci moge doradzic to natychmiastowe pojscie do psychologa, ja zwlekalam bardzo dlugo, ide dopiero jutro [mam nadzieje ze wreszcie nic nie stanie na przeszkodzie!] i wiem ze gdybym poszla wczesniej, nie byloby az tak zle... ! a mi sie wydawalo ze sama dam rade, ze moze to nie nerwica a ja bede psychologowi glowe zawracać. Po prostu idź, skoro tutaj jestes - masz to samo co my. a im dluzej bedziesz zwlekąc, tym wiecej durnych mysli zacznei podsuwac Ci glowa. A wtedy pogubić się i załamać bardzo łatwo.
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 03 lis 2008, 16:22
Dokładnie tak jak mówisz konewko. Nie liczy się czy i w jakim stopniu to jest nerwica, liczy się tylko to co Ty chcesz. Pomimo, że jesteśmy pewni tego że chcemy być z naszymi połówkami to gdzieś muszą istnieć jakieś wątpliwości. Trzeba je znaleźć i "zrozumieć" jako zwykłe wątpliwości, które zawsze towarzyszą człowiekowi przy bardzo wielu wyborach ( tylko większość ludzi ich nie rozkłada na czynniki pierwsze ) albo wyplenić. Wierzę, że jest to do zrobienia. Powodzonka wam i sobie
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez apsik84 03 lis 2008, 19:25
No i własnie o to chodzi moi drodzy!
Przyjmijcie jako aksjomat (czyli coś czego się nie podważa!!) to, że macie nerwice. To pierwszy krok.
Ważne jest to, czego chcecie. A skoro przez tyle czasu krzyczycie w sobie, że chcecie być z waszymi połówkami to musi coś znaczyć...
Miałam tak samo - codziennie kłóciłam sie z tymi myślami i jakby wbrew sobie mówiłam, że wolę zwariować przy Nim niż żyć bez Niego... jakby paradoksalnie, ale tego zdania się trzymałam przez całą chorobę. Prawdopodobnie, gdybym wtedy odeszła od mojego ukochanego, w pierwszym momencie odczułabym ogromną ulgę. Ale myślę, że nie na długo... Teraz jestem szczęśliwa i bardzo dumna z wcześniejszych moich decyzji, a nerwice traktuję, jak ścieżkę mojego dojrzewania do miłości... Nie uważam, że juz jestem w pełni dojrzała ;) ale na pewno wiele zrozumiałam i teraz dalszy etap jest już mniej emocjonalno-wykańczający - jest po prostu normalnie :)

Wiem, że wam się uda! Trzymajcie się!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 03 lis 2008, 20:23
czy od razu mozna sobie to wmowic? bo mi sie nie udaje. taka jestem spraralizowana myslami, ze nie umiem. wydaje mi sie ze Andrzej to obca osoba... Nawet wspomnienia czasow kiedy nie bylo tych glupich mysli, mi nie pomagają. Wczoraj byl u mnie a ja pomyslalam sobie ze on mi sie juz wcale z wygladu nie podoba, bo wiele mu brakuje do ideału. I ze przeciez nie byl moim wymarzonym mezczyzna, bo nie zakochalam sie od razu i nie byl w moim typie od pierwszego wejrzenia. I ciagle zamartwiam sie ze wmowilam sobie zakochanie. :( i co jesli tak jest?
macie podobne mysli?

ale wiecie co. nie obchodzi mnie to i tak... nie zostawie go, bo on mnie bardzo kocha i zasluguje na milosc. a ja i tak nie daję po sobie poznac ze nadal choruje. kiedys jak sie to zaczynalo to mialam wybuchy płaczu i paniki przy nim. a teraz juz to jest dla mnie normalne.
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 04 lis 2008, 08:39
Konewko pewnie, że "mamy tak". Pamiętaj, że tak naprawdę to nie jesteśmy z nimi bo oni zasługują na miłość czy są fajni czy jeszcze coś innego. Jesteśmy z nimi bo tego chcemy i robimy to głównie dla siebie, choć czasem z wycieńczenia przerzucamy "odpowiedzialność" na tę drugą osobę.
aspik jesteśmy z Ciebie dumni:). jesteś wielka.
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez bibusia2 04 lis 2008, 09:04
konewkaa dzięki bardzo za radę.. byłam wczoraj u psychologa i troche mi ta wizyta pomogła.. z tym że moja psycholog twierdzi że zmarnuje sobie życie z moim chłopakiem, ja tak nie uważam.. on ma problem z narkotykami;/ i cały czas mi mówi że mogłabym mieć każdego i takie tam.. w końcu powiedziałam jej że nie chcę już tego słuchać.. mówiła mi też że jestem dla niego nie ważna, a to ja to wiem najlepiej bo wiem że on mnie bardzo kocha i mu na mnie zależy. dlatego go nie zostawie z powodu jej gadania.. nigdy w życiu on jest sensem mojego życia!! w końcu psycholog mi powiedziała że jesli go kocham to dla jego dobra mam mu pomóc wyjść z nałogu, bo do tej pory to akceptowałam i taki mam zamiar..

konewkaa ja też tak miałam że nie zakochałam sie od razu tylko dopiero po jakimś czasie znajomości stwierdziłam że go kocham, potem byłam zakochana masakrycznie mocno.. nie umiałam sie nie spotykać z moim chłopakiem przez dwa dni, normalnie byłam cała załamana, a ja jak wyjeżdżał na 5 dni do pracy leżałam cały czas w łóżku i płakałam.. nigdy nie sądziłam że zakocham sie akurat w nim skoro podobali mi sie zupełnie inni faceci, a tu jednak.. no i własnie od jakiegoś czasu przez gadanie mojej psycholog zaczęłam sie zastanawiać cz aby na pewno go kocham i to było straszne.. jak mogłabym go przestać kochać!! nie rozumiem... aż w końcu gdy przeczytałam to forum to sie troche uspokoiłam, że nie tylko ja mam takie głupie mysli.. wczoraj gdy spędziłam pół dnia z moim chłopakiem to rozwiało w jakimś stopniu moje wątpliwości co do moich uczuć..
ja sie juz zaczełam zastanawiać w jaki sposób z nim zerwać a jednocześnie wiedziałam że nie dałabym rady tego zrobić bo za bardzo go kocham..
czasami sama nie wiem co czuje, co mysle, po prostu sie w tym gubie.. ale jakoś sobie staram z tym radzić..
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 paź 2008, 09:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do