Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 03 wrz 2008, 16:14
Mnie najbardziej przeraża, że nigdy nie będę szczęśliwa i normalna, bo te zaburzenia zawsze wracają. Teraz weszłam w kolejną fazę, że problemem jest mój ukochany i jak się z nim rozstanę, miną. I jak tu nie zwariować? Już nie mam siły sobie tłumaczyć, że to bzdura.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Izichristina 04 wrz 2008, 16:55
Cześć Wszystkim:)

100 lat mnie nie było. Powiem Wam krótko: przeczytajcie książkę "Przebudzenie" De Mello. Mi dała strasznie dużo. Przede wszystkim dystansu.
W moim przypadku chodzi o to że sama przed sobą udaję kogoś innego. Wyszłam z tego świństwa. Mój facet to wspaniały człowiek ale ja potrzebuję swojej przestrzeni. Są sprawy które mi nie leżą w nim i kiedyś chciałam ich nie widzieć i bałam się że jak zobaczę to będzie rzeź;)) Juz się nie boję. Liczy się tylko to co we mnie, to czego pragnę. Są we mnie chyba co najmniej 2 osoby: matka i ja. Mama zawsze była dla wszystkich dobra, kochana, poświęciła swoje życie by innym zrobić dobrze. Ja jestem kompletnie inna, a cały czas coś we mnie mówiło mi że mam być dobra i bla bla bla i jak się nie poświęcam to jestem be. Ja nie jestem nikim innym poza sobą i szczerze mówiąc dobrze mi z tym.....w końcu;)

Zaufać sobie, dostrzec siebie - kiedyś myślałam że to głupi slogan ale to był mój klucz do wyrwania się z tej matni.

Pozdrawiam Was!!!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Izichristina 04 wrz 2008, 16:55
Cześć Wszystkim:)

100 lat mnie nie było. Powiem Wam krótko: przeczytajcie książkę "Przebudzenie" De Mello. Mi dała strasznie dużo. Przede wszystkim dystansu.
W moim przypadku chodzi o to że sama przed sobą udaję kogoś innego. Wyszłam z tego świństwa. Mój facet to wspaniały człowiek ale ja potrzebuję swojej przestrzeni. Są sprawy które mi nie leżą w nim i kiedyś chciałam ich nie widzieć i bałam się że jak zobaczę to będzie rzeź;)) Juz się nie boję. Liczy się tylko to co we mnie, to czego pragnę. Są we mnie chyba co najmniej 2 osoby: matka i ja. Mama zawsze była dla wszystkich dobra, kochana, poświęciła swoje życie by innym zrobić dobrze. Ja jestem kompletnie inna, a cały czas coś we mnie mówiło mi że mam być dobra i bla bla bla i jak się nie poświęcam to jestem be. Ja nie jestem nikim innym poza sobą i szczerze mówiąc dobrze mi z tym.....w końcu;)

Zaufać sobie, dostrzec siebie - kiedyś myślałam że to głupi slogan ale to był mój klucz do wyrwania się z tej matni.

Pozdrawiam Was!!!
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
13 lut 2008, 16:39
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 04 wrz 2008, 17:53
Izichristina, mi psychiatra dzisiaj powiedziała, że jeśli nie przejdę psychoterapii związanej z problemem separacji, to nigdy nie wyzdrowieję. Krótko mówiąc, nie odcięłam pępowiny. Mam nadzieję, że wreszcie uda mi się to przepracować, a do książki chętnie zajrzę.

A tak ogólnie dostałam wreszcie lek Cital. Będę go stosować równo z antykoncepcją, mam nadzieję że będzie okej i czekam na efekty z niecierpliwością :)
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 04 wrz 2008, 21:15
czlowiek ktory kocha prawdziwie - nie zastanawia sie z jakich powodow kocha, nie potrafi tych powodow wymienic. a my?? glowkujemy nad tym. blokada opuscila mnie ponownie w 100%. przyczyna lezala w poczatkach zwiazku. jestem pieprzoną idealistką, szukalam magicznej milosci, na zawsze, po wieki. a moj zwiazek nie zaczal się zakochaniem od 1ego wejrzenia. bo milosc to proces, a nie magia. przyznaje sie [a wczesniej uciekalam od tego problemu, wymiotowalam] - mialam watpliwosci wiazac sie z Nim, zaryzykowalam. Ale dostrzeglam piekno i pokochalam. To ze odbiega to od baśni, nie przeszkadza mi w tym 'na zawsze', 'po wieki'. wręcz przeciwnie - wierze w to, dążę do tego.
PROBLEMY RODZĄ SIĘ W NASZEJ PODŚWIADOMOŚCI. SĄ BLISKO, ALE OMIJAMY JE. BOIMY SIĘ ICH. LĘKAMY SIĘ LĘKU. A WSZYSCY KOCHAMY.
mamy rozne przypadki, ale nic nie dzieje sie bez przyczyny.

jestem z siebie dumna. ciezko walczylam. o tą milosc, pewnosc. bylo warto

powodzenia :*********
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ninfa 05 wrz 2008, 13:21
A macie niekiedy tak,ze boicie sie przyszlosci??Ja na przyklad boje sie,jak bedzie wygladal moj zwiazek po slubie,czy nie bedzie nudno...Jak tylko slysze,ze ktos sie z kims rozwiodl,to od razu zaczynam panikowac...nachodza mnie wtedy straszne mysli,od razu zaczynam wyobrazac sobie siebie w takiej sytuacji...Poza tym zdalam sobie sprawe z tego,ze po prostu nie ufam sobie,boje sie,ze przestane kochac mojego narzeczonego.Ciagle o tym mysle.Wszystko bylo dobrze do czasu pierwszego ataku nerwicy(zaraz potem zachorowalam na depresje),zawsze bylam pewna swoich uczuc,nie bylo zadnej blokady...Wiem,ze za bardzo o wszystkim mysle...zdalam tez sobie spraw z tego,iz jestem pefekcjonistka(jak wiekszosci z Was tutaj....),chce by zawsze wszystko bylo okey,najlepiej idealnie.Tak samo jest z miloscia.Najlepiej zawsze chcialabym czuc motylki w brzuchu,a tak sie po prostu nie da!Chore to wszystko jest!Wczesniej moja nerwica natrectw polegala na tym,ze obsesyjnie myslalam,iz stanie sie cos mojemu narzeczonemu,ze zginie w wypadku,ze umrze...nie moglam cieszyc sie chwila gdyz ciagle o tym myslalam,mialam lęki...I najciekawsze jest to,ze po pierwszym silnym ataku nerwicy to sie zmienilo,nie ma tych lękow ale czuje tez,ze jest mi wszystko obojetne.Wczesniej,mam wrazenie bylam bardziej troskliwa o mojego narzeczonego,o moja rodzine...Teraz mam wszystko gdzies!To tez nie jest dobre,ale to moze tez przez leki antydepresyjne...
Czy Wy jak braliscie/bierzecie leki to tez czuliscie/czujecie zobojetnienie wobec wielu spraw?

Pozdrawiam Was!!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
30 lip 2008, 13:19

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 05 wrz 2008, 22:13
witam was kochani!! nie załamujcie się tym, że nie wyjdziecie z tego! Ja z tego bagna wyszłam i nie mam zamiaru w nie z powrotem wejść! Są czasem trudne chwile, czasem też zdarzy mi się analizować, ale to nie powód do tego żeby pomyśleć, że nie kocham... oczywiście, ze kocham!!!:) Mój Tomek jest najwspanialszym człowiekiem! Zawdzięczam mu najcudowniejsze dwa lata swojego życia! (W grudniu mijają dwa lata jak jesteśmy ze sobą!) Nie dawno zapytałam się mojego ukochanego, czy jak mi lęki kiedyś wrócą to czy mnie nie zostawi..powiedział, ze on wszystko przetrwa byle być przy mnie! To jest najcudowniejszy chłopak na świecie! Każdy z nas ma najcudowniejszą osobe bez której nie wyobraża sobie żyć! Nie zastanawiajcie się dłużej nad tym czy kochacie... starajcie sie nie myśleć o tym, chodz wiem że jest trudno ale na prawde warto! Jestem z siebie dumna, ze zrobiłam takie postępy, ale zawdzięczam to przede wszystkim mojemu Tomkowi i wam, bo bez was nigdy nie dałabym sobie rady! Wiem, ze kiedyś w przyszłości wrócą mi lęki, ale w innym stopniu, ale już wiem jak sobie z tym radzić i wiem, ze też miną. Puki co nie dopuszcze do tego!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 08 wrz 2008, 09:28
Ninfa napisał(a):A macie niekiedy tak,ze boicie sie przyszlosci??Ja na przyklad boje sie,jak bedzie wygladal moj zwiazek po slubie,czy nie bedzie nudno...

To mnie uspokoiłaś, bo mam identycznie. Dla mnie przyszłość jest przerażająca, nie tylko jeśli chodzi o związek ale i o mnie. Boję się, że nigdy się nie wyleczę, nie będę szczęśliwa i że te obsesje przeniosę na swoje dziecko...

A co do dzisiaj, jest znowu gorzej. Weekend był idealny, brałam ten lek po połówce, bo po całości zasypiałam na stojąco. Nasila mi się od siedzenia w domu, więc zaczęłam już czegoś szukać tylko po to, żeby nie być sama do 18. Ale jak szukać, jak jestem totalnie zniechęcona i załamana?
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez apsik84 08 wrz 2008, 17:10
Hej,

pamiętacie mnie jeszcze? Przyszłam Wam powiedzieć, że na pewno z tego wyjdziecie :)
Od maja nie biorę lekow - jak dotąd czuję się świetnie. Miałam może jeden, dwa gorsze dni od tego czasu. Mam mnóstwo zajęć - to mi pomaga. Jestem przekonana, że gdybym nie pracowała i była cały czas w domu, to tak kolorowo by pewnie nie było, ale...

w moim życiu dużo zmian - z moim kochaniem w grudniu stuknie nam 4 latka. Wzieliśmy razem kredyt, kupujemy mieszkanie, a na dodatek chcemy się pobrać... I wiecie co? jestem szczęśliwa i nie boję się...

Wtedy gdy byłam chora nieraz miałam takie myśli, że ten stan nie minie - a jednak :)
Walczcie, bo warto!

Trzymajcie się!
Powodzenia!!
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 08 wrz 2008, 23:04
Dzięki apsik za słowa otuchy :)
Z tego co pamiętam chodziłaś na psychoterapię? Chyba się bez niej nie obędę :/
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez apsik84 09 wrz 2008, 17:08
tak chodziłam - bez niej chyba by mi się nie udało. Moim zdaniem psychoterapia + leki to idealne połączenie i jedyny sposób na wyjście z tego świństwa.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 09 wrz 2008, 17:37
Byłam dziś na pierwszym spotkaniu z terapeutką - robi miłe wrażenie. I jakoś tak się pozytywnie nastawiłam. Leki będę musiała chyba odstawić, bo mam po nich napady paniki, a wyniki badań krwi są tragiczne. Mam za słaby organizm obecnie na leki, ale terapia mi bardzo odpowiada.

Mam pytanie: któraś z Was brała jednocześnie antydepresanty i antykoncepcję? Na sąsiednim forum o lekach mówią, że tak można i lekarz też mi pozwolił, ale mam wrażenie, że się czuję gorzej w wyniku interakcji tych leków :(
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ninfa 11 wrz 2008, 18:08
A macie tak,ze jak nie jestescie ze swoimi ukochanymi to od razu nachodza Was mysli,watpliwosci,"czy rzyczywiscie ja go kocham??"A pozniej spotykacie sie z nimi i wszystko jest okey??Tego przed pierwszym atakiem nerwicy nie mialam!Od tamtego czasu juz sobie nie ufam.Kiedys balam sie,ze strace mojego narzeczonego.Mimo to bylo okey,bo swoich uczuc bylam pewna.

Niestety nerwica uderzyla w to co najbardziej kocham.Okradla mnie z wrazliwosci,nie jestem juz taka romantyczna jak to bylo kiedys...Boje sie,ze zawsze tak juz bedzie:((
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
30 lip 2008, 13:19

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez evelina 12 wrz 2008, 13:12
Kiedys mialam takie dylematy... i poszlam do spowiednika pogadac..
wiecie i powiedzial mi ze nie nalezy w dluzszym zwiazku doszukiwac sie tego ze bedzie tak jak bylo na poczatku- zauroczenie fascynacja itp z czasem przychodzi codziennosc szare zwyczajne dni..
to w zakochaniu jest tak ze czlowiek mysli inaczej a gdy dojrzewa PRAWDZIWA MILOSC to dostrzega sie wady zalety ograniczenia i powiedzial mi ze nawet jako ks moze sie zakochac i to nie grzech ale wtedy pamieta komu przysiegal - to tez kwestia decyzji a watpliwosci są.. czasami..i to takie ludzkie..
evelina
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do