Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 28 maja 2008, 20:50
Wyrzuce z siebie jeszcze jedna rzecz...

Wczesniej, przed poznaniem mojego Narzeczonego, bylam w dluzszym zwiazku. Mocno zaangazowana i szczesliwa. Pewnego dnia, zupelnie niespodziewanie, moj owczesny chlopak odszedl. Po wspolnie spedzonych u moich rodzicow Swiat, w milej atmosferze, pocalowal mnie na dowidzenia w czolo i powiedzial: zyj sobie swoim zyciem i wyszedl. Od tego czasu z nim nie rozmawialam, nie spotkalam... Nie wytlumaczyl mi dlaczego odszedl, a mnie wydawalo sie ze wszystko w naszym zwiazku gra i nie zapowiadalo tragedii... Probowalam sie z nim kontaktowac by uslyszec slowo wyjasnienia, ale nigdy wiecej nie chcial zamienic ze mna ani slowa. Do dzisiaj nie wiem dlaczego zostawil mnie z dnia na dzien. Zamknelam w sobie ta tragedie, byleby nie czuc... Plakalam przez dwa tygodnie, potem powiedzialam sobie nigdy wiecej...

Kto wie, ze nie wmowilam sobie, ze kolejny zwiazek nie moze sie udac, ze juz nigdy nie moge byc szczesliwa. Moze stad ta blokada..

Pamietam tylko tyle, ze na poczatku znajomosci z moim Narzeczonym ciagle pytalam Go czy mnie przypadkiem nie zostawi...

Ach, musialam sie wygadac...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez apsik84 28 maja 2008, 23:08
no to Marta masz odpowiedź dlaczego... mówiłaś o tym swojemu narzeczonemu?
ta tragedia wciąż w Tobie śpi... ja miałam też dziwne przeżycia z byłym chłopakiem i dopiero gdy je rozwiązałam (2 lata po rozstaniu się - w czasie leczenia nerwicy, gdy byłam już z moim ukochanym), koszmary odeszły i przestałam się bać przeszłości... no i przyszłości:)

Wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki. Zostawiłaś dla niego wszystko, widać jak bardzo go kochasz. Jeśli on Cię kocha, to nie może być tak, że uczucie sie wypaliło. Może potrzebuje trochę czasu. Jaka jest wasza sytuacja? Rozmawiacie ze sobą czy już definitywny koniec? Czy on wie, że masz nerwicę?

Trzymaj się mocno. Jesteśmy z Tobą.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 29 maja 2008, 10:59
martusia pomyslalam to samo co apsik... gdzie lezy źrodlo twoich natręctw.... dolaczal sie do pytan apsik i trzymaj sie mocno! prawdziwa milosc wczesniej czy pozniej wygra!!!!


no wlasnie....;/ wiecie co mam maly wielki problem ;/ moze usmiejecei sie z niego ale on przyspozyl mi kolejnych natręctw..... pozarlam sie z chlopakiem o.... ubrania..... otoz lubie oryginalne rzeczy w sensie nietypowe, jakies odjechane kolory i tak dalej..... jak tylko pokazuje mu co mi sie podoba mowi : nie! nie ma mowy, brzydkie, nie kupuj tego i sie zaczyna;/ kilka razy bylo tak ze wbrew jego gadkom kupilam sobie rzeczy ktore MI sie podobaly i o dziwo zaakceptowa je a nawet jemu sie podobaly...... ale to tylko epizody... teraz chce sobie kupic torebke, poklocilismy sie jak osy, powiedzialam mu zejak mnie nie akceptuje to niech mnie zostawi ;( i co? znowu przyszly natrectwa ze nie pasujemy do siebie przez ten moj durny styl.... ktorego nie zmienie ! ;(()( co tu robic?:((((( moze rzeczywiscie do siebie nie pasujemy:((((((((((( pomozcie :(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 29 maja 2008, 12:21
Pikpokis masz prawo ubierać się tak jak chcesz za to twój chłopak powinien to zrozumieć różne style to nic złego nawet jeśli powodują spięcia ale od Ciebie i od Twojego chłopaka zależeć będzie czy chcecie pielęgnować spięcia czy pogadacie i wyjaśnicie sobie co wam się podoba a co nie i dlaczego. Pisałam o tym wczoraj jeżeli w związku będzie pielęgnować się urazy, kłótnie itp to prędzej czy później nawet najzdrowszy związek się rozleci. Pikpokis po prostu porozmawiaj o tym z chłopakiem, powiedz mu, że nie czujesz się najlepiej kiedy narzuca ci swój sposób ubierania i zapytaj się go czy byłoby mu miło jeśli Ty byś mu kazała chodzić w tym co Ty chcesz a on nie chce. Poza tym nie ma sensu kłócić się o takie sprawy, zrób po swojemu akurat jeśli chodzi o ciuchy nie musisz konsultować się z nim. On też musi zaakceptować cię taką jaką jesteś. Mój Michał często przy zakupie ciuchu mi powtarza, "najważniejsze żeby mi się podobał" a nie jemu (i w odwrotnym kierunku to też działa). U mnie już od dłuższego czasu dobrze, myśli nie wracają jest chyba zwykły mały lęk o przyszłość (jak u każdego człowieka) ale zaczynam z życia wiele rozumieć i wreszcie czuję się zrelaksowana. Polecam to naprawdę fajne uczucie patrzeć na ludzi i świat który mnie otacza i akceptować go takim jakim jest bo to daje wolność.
Marto skoncentruj się właśnie na tym zdarzeniu. Spróbuj wywołać uczucia i emocje, które cię wówczas ogarnęły. W nich znajdziesz odpowiedź na twoja blokadę. Wyrzuć je z siebie. Wiesz czego nie wolno robić, spychać bólu w nieświadomość bo on właśnie potem uaktywnia się w postaci obsesji. Niestety moja przyjaciółka też miała prawie identyczną sytuację co Ty. Facet ją zostawił po 3 latach wspólnego życia. Wiem, że był to dla niej koszmar. Długo nie mogła się otrząsnąć. Wiesz nigdy na 100% nie możesz być pewna, że sytuacja się nie powtórzy ale trzeba zaryzykować, żeby coś osiągnąć. Widzisz ta blokada spowodowana lękiem sprawiła, że nieświadomie wywołałaś powtórkę tej sytuacji z poprzedniego związku znów facet od Ciebie odchodzi (myślę jednak, że się wam ułoży i będziecie szczęśliwym małżeństwem ale teraz wszystko zależy od Ciebie, skoro kochasz twojego partnera i chcesz z nim być pokaż mu że Ci zależy, jeśli nawet przez chwilę nie będziecie razem nie trać nadziei, nie daj mu o sobie zapomnieć)
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 29 maja 2008, 13:43
Piko powiem, Ci tak jak powiedziała Aga, że masz prawo ubierać się w to co chcesz, a Twój chłopak musi to zaakceptować, i to, że jemu sie nie podobasz w tej bluzce czy w tamtej, to wcale nie oznacza, że do siebie nie pasujecie....
Ja ostatnio miałam taką głupią sytuacje, bo znalazłam w jednym Horoskopie partnerskim,( ja jestem panną a on Bliźniakiem) , że te znaki zodiaku nie pasują do siebie, bo mają bardzo rożne charaktery i odmienne zdania (to fakt jeśli chodzi o to, że jesteśmy różni) i zaczęły się myśli, że skoro w horoskopie tak pisze, to nie pasujemy do siebie..., a na innej stronie w internecie znalazłam później, że te znaki bardzo do siebie pasują, bo równają się itd....ehh i dlatego nie należy ufać horoskopom, bo to bzdury:P
Martusia jestem tego samego zdania co Aga, pokasz swojemu facetowi że Ci na nim bardzo zależy!! myślę, że się wszystko ułoży!! Głowa do góry, nie stracisz go!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kapralis 29 maja 2008, 15:24
Witajcie,

Ponowie pytanie do Agi bo niestety mi nie odpowiedziała :D Pewnie nie zauważyła na 128 stronie :D

"Aga witaj,

Fajnie, że jesteś :-) A powiedz mi czy jak walczyłaś z tymi myślami to miałaś w głębi siebie tez w związku z tym jakieś takie dziwne uczucie, odczucie, nie wiem jak to nazwać, w głębi Ciebie w środku, że musisz się z nim rozstać bo nie wytrzymasz? Czy było coś takiego, że np. złapał cię lęk albo panika i chciałaś już zadzwonić do swojego chłopaka i się z nim rozstać? Pytam z ciekawości bo nie pamiętam początku twoich postów na forum ;-) Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo szczęścia."

P.S.: Wieczorkiem napisze co u mnie i podziele się nowymi przemyśleniami - może komuś to pomoże.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 30 maja 2008, 10:58
witajcie :) bardzo jestem wdzieczna za rady :) wiecie co dobrze jest traktowac niektore wazne sprawy jako zartobliwe i tak ta moja sprawe potraktowalam..... kurcze niestety nadal mam lęki i mysli jak tylko sie przytulamy, czasami sa takie epizody kiedy to ja "rzucam" sie na niego i tule go mocno- wtedy jakos wylacza sie moje myslenie.... co innego jak on do mnie podchodzi przytula i mowi ze mnie kocha....:( wtedy te pieprzone obawy i mysli..... wiecie co kiedys to wlasnie ciagle bym sie tylko z nim przytulala, obejmowala i calowala.... teraz nasz zwiazek jest bardzo kumpelski, smieszny i nawet potrafimy specjalnie dla zartu sie droczyc i tak dalej...... wiecie co kiedys nie bylo mowy zeby nie trzymalismy sie za rece podczas spaceru teraz czuje sie swobodniej idac obok niego ale nie za reke, jestem jakos bardziej wtedy spontaniczna do niego, weselsza.... dziwie sie samej sobie bo kiedys mialam takie fochy jak mnie za ta nieszczesna reke nie trzymal..... ostatnio uwielbiam jak on jest na komputerze a ja cos sobie ogladam w tv, widzimy sie, smiejemy i komentujemy cos, jest fajnie... kurcze juz nie jestem taka przylepa jak kiedys, ze ciagle musial mnie co chwile przytulac i dawac na raz 50 calusow jaaaaa,,,,, do jakich wnioskow ja doszlam... sama sie sobie dziwie,,,, blagam kochani napiszcie co o tym myslicie......kocham go on jest moim najlepszym kumplem i przyjacielem kurcze tylko gdzie sie podzialam ja sprzed 2 lat.... przylepa, sfochowana jesli nie mam czulosci w brut.....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 30 maja 2008, 14:54
Piko człowiek zmienia się z dnia na dzień, staje się coraz bardziej dojrzalszy, nie musicie sie non stop przytulać, nie musicie się cały czas całować itp... w ogóle wczoraj mnie trochę załamało to, że rok temu miałam nasilone myśli, cały czas płakałam i mowilam mu, że nie wiem czy go kocham itp, a on mi wczoraj napisał na gg, że miał takie myśli, że on tak długo nie pociągnie ze mną... jejj.,.. załamało mnie to, nie dziwie mu się z jednej strony, sam mi powiedział, że nie jest łatwo żyć z dziewczyną, która ma nerwice... ale mimo wszystko został ze mną, bo mnie bardzo kocha!! Teraz jest już wspaniale, w porównaniu do tego co się działo ze mną rok temu, co prawda teraz już nie ma czegoś takiego, że siedzimy, panuje grobowa atmosfera i przytulam się do niego płacząc... ehh...
Najważniejsze, ze najgorsze już jest za mną...:) tylko że po tym jak mi tak wczoraj powiedział troche sie przejęłam... cały czas skupiałam na siebie uwage, a nie patrzyłam, ze on cierpi przeze mnie...warto się otrząsnąć!! :P Kochani walczmy do końca, nie traćmy tak wspaniałej szansy na cudowne życie! Wspierajmy siebie nawzajem, wyjdziemy z tego, na pewno :)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 30 maja 2008, 15:14
piko, ja też kiedys byłam wlaśnie taka przylepa...a teraz wystarczy mi jak siedzimy obok siebie i gadamy...mysle, ze jest to spowodowane tym, iż w chwilach zbliżeń ja mam najwieksze myslenice..tzn.pocałował mnie- a ja od razu, podoba mi sie to czy nie??poczułam cos czy nie?może wolalabym żeby calowal mnie ktoś inny??inny chłopak a moze dziewczyna?/(!!)masakra.dlatego unikam zbliżeń, a przedtem ja je inicjowalam, dlatego tez pojawiaja sie myśli, jak go nie przytule to znaczy że go niekocham, niedaj boże jestem jednak tą lesbijką?? :shock: ehh to takie trudne. ja sama ze sobą już nie moge sobie poradzić, mój chłopak jest biedny ze mną.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 30 maja 2008, 22:12
Witajcie Kochani, jestem z powrotem, te dwa dni szkolenia w Warszawie nastawily mnie niezwykle pozytywnie.. Spotkalam tylu fajnych ludzi, smialam sie i wyglupialam...

A moj Narzeczony napisal mi, ze juz nam sie nie uda. Odezwal sie raz podczas tych dwoch dni i dodal jeszcze, ze wiele razy go odrzucalam i wtedy sie wszystko rozstrzygnelo... A ja dzisiaj prowadzac samochod doznalam olsnienia... Wiem skad ta blokada.. Wmowilam sobie, ze Go nie chce.. Bo szybko sie dzialo, wszysyc mi odradzali wyjazd nad morze i porzucenie wszystkiego i ten nieszczesny list, w ktorym pisalo, ze Pan Bog przeznaczyl mi kogos innego niz moj Narzeczony... Myslalam, ze z wrazenia wjade w drzewo. Przeciez wiem, czego chce, chce Jego i tylko te mysli, ze nie chce... Ta mysl o wmowieniu wprowadzila mnie w cudowny nastroj. Przeciez nikt nie meczy sie, placze caly rok, walczy jesli naprawde kogos nie chce.. A ja przeciez wiem, ze tylko On. Jutro pogadam o tym z moja psychoterapeutka, bo mam wizyte, dlaczego sobie wmowilam.. Czy wolalam sie wycofac, bo wszyscy mi tak radzili, ze za szybko chcemy wziac slub.. wiec sobie podswiadomie wmowilam sobie, ze mnie nie wolno kochac.. Tak !! To jest to.. A niech ona rozwiaze ze mna ten problem...

Wlasnie napisal moj Narzeczony esemesa czy bezpiecznie dojechalam juz do domu.. Chyba jednak szuka kontaktu...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 30 maja 2008, 22:26
Marto wierze, że wy jeszcze do siebie wrócicie!! Widzisz on się martwi o Ciebie! Pogadaj z lekarzem tak jak napisałaś!!
A mi mój ukochany dziś powiedział, że zawsze ze mną będzie, i że nigdy mnie nie zostawi!!:):) tylko, ze mam taką myśl, żeby nie mowić nigdy , bo "nigdy nie mow nigdy"...i dlatego unikam tego słowa i zastępuje innym, i wtedy jest zupełnie ok! :) Kocham mojego chłopaka! jest taki cudowny!! :)
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 31 maja 2008, 09:16
gratuluję Wam dziewczyny, wszystko się napewno Wam ułozy.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 31 maja 2008, 22:40
Kochani... Dzisiaj mam myśli, że ja Go wcale nie chcę... Wykończę się :((((((
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 02 cze 2008, 09:36
Hej! Kapralis nie miałam tak nigdy raz tylko pamiętam, że dopadła mnie taka wręcz nienawiść (zupełnie niczym nieuzasadniona) do mojego Miśka, że myślałam, że zwariuję ale tak się zawzięłam, że taka sytuacja już się nie powtórzyła. W moim przypadku kiedy pojawiał się lęk i niechęć do Michała w czasie trwania choroby robiłam właśnie przeciwnie (to się chyba nazywa metodą behawioralna) niż ona chciała. Bo to jest tak, nerwica dąży do tego aby zniszczyć nam życie (wynika to z nabytego przez nas poglądu, że nie zasługujemy na szczęście) a niechęć do waszego partnera/partnerki jest jednym z kluczowych zadań jakie sobie choroba stawia. Bardzo ważnej lekcji nauczyłam się niedawno i to faktycznie skutkuje trzeba sobie powtarzać i to jest prawda, że ma się wpływ na to co się robi i co się czuje a miłość to nie jest żadna magia to po prostu zgoda na wspólne życie ze swoim partnerem i wspólne codzienne sprawy i relacje i może o to właśnie też chodzi, że zapewne wielu z nas tutaj na forum to codzienne życie bardzo źle wspomina i dlatego tak bardzo chce od niego uciec jednocześnie bardzo mocno kochając partnera z którym się jest. Pisałam o tym, że trzeba się wyrwać przede wszystkim ze szpon wiecznej krytyki siebie (wiem, że to bardzo trudne ale naprawdę trzeba siebie zaakceptować aby móc ze spokojem patrzeć na innych i na świat). Człowiek nie jest idealny zawsze będzie z czegoś niezadowolony jednak karygodne jest ocenianie całej swojej istoty, całej swojej osoby. Człowiek, życie ludzkie jest wartością samą w sobie i swojego człowieczeństwa nie wolno negować natomiast zachowanie można oceniać pozytywnie bądź negatywnie oczywiście jeśli jest uzasadniona zarówno pochwała jak i negacja. Bezkrytycyzm jak i nadmierny krytycyzm jest niezdrowy.
Marto niestety w nerwicy o to chodzi, żeby wycofywać się z tego co jest dla nas dobre, przyjemne, bezpieczne, radosne, spokojne. Poza tym jak pisałam wcześniej natręctwa to temat zastępczy problem tkwi w Tobie musisz posłuchać siebie. Ja np zadawałam sobie pytanie: Dlaczego to niby nie kocham Michała? Od samego początku ta myśl wywołała u mnie silny konflikt (o to chodzi natręctwom - są totalnie nieprawdziwe i obrzydliwe ale koncentracja na nich umożliwia nam odsuwanie się od naszych autentycznych problemów, uciekając w obsesje (natręctwa) uciekamy przed samym sobą).
Bardzo ważnego odkrycia już jakiś czas temu dokonałam, okazało się, że ja mam problem z odczuwaniem spokoju i stanu zrelaksowania właśnie z powodu tych dziwnych wyobrażeń (obsesji), które wcale się nie muszą wydarzyć, a myślę o nich boję się jakby na zapas co jest totalnie bezsensu. Wyszukuję, tworzę jakieś historyjki, które nijak dotyczą rzeczywistości. Często teraz jestem sama i mam wiele czasu do rozmyślania jednak od jakiegoś już czasu powtarzam sobie, żeby koncentrować się na tym co się dzieje tu i teraz. Muszę nauczyć się życia tu i teraz, a nie żyć tym co wymyśliłam sobie w mojej głowie.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do