Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kapralis 27 maja 2008, 14:35
aga25 napisał(a):Hej! U mnie dobrze, zresztą już od dłuższego czasu nie mam myśli typu "nie kocham". Wiem, że to byłoby największe oszustwo w moim życiu gdybym posłuchała tych obsesji (może dlatego, że to jest oszustwo z tym walczymy). Chodzi o poznanie mechanizmów, które utrudniają nam odrzucenie tych fałszywych myśli. Ważną lekcją jest nauka zaufania do siebie, wiara w siebie, (wcale nie jesteśmy beznadziejni jak nam ktoś to wmawiał, a z czasem myśmy to zaczęli robić) acha i trzeba skupiać się na teraźniejszości, na tym co robimy w danej chwili bo to dostarcza nam informacji o nas samych. Kiedy robimy coś a myślami jesteśmy gdzieś w naszym świecie tak naprawdę umyka nam wiedza o nas. Chodzi o to, że gdy dryfujemy do naszego wymyślonego świata (w myśli) nie potrafimy określić czy to co robimy w danej chwili to robimy dobrze czy źle, w którym momencie idzie nam dobrze a kiedy troszkę gorzej, czy to co robimy sprawia nam satysfakcję czy nie a to istotna informacja. Podobnie jest z uczuciami, emocjami.


Aga witaj,

Fajnie, że jesteś :-) A powiedz mi czy jak walczyłaś z tymi myślami to miałaś w głębi siebie tez w zwiazku z tym jakies takie dziwne uczucie, odczucie, nie wiem jak to nazwac, w głębi Ciebie w środku, że musisz się sz nim rozstać bo nie wytrzymasz? Czy było coś takiego, że np. złapał cię lęk albo panika i chciałaś już zadzwonić do swojego chłopaka i się z nim rozstać? Pytam z ciekawości bo nie pamiętam początku twoich postów na forum ;-) Pozdrawiam Cię serdecznie i życze dużo szczęścia.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 27 maja 2008, 16:22
kapralis, ja tak mam... :( to straszne. potem przychodza wyrzuty sumienia ehhh...
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 27 maja 2008, 17:37
znalazlam cudowny wiersz, może Wam tez da siłę:)

Poprosiłem Pana Boga, aby odebrał mi mój ból.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
ból nie jest dla mnie abym go odbierał, ale dla Ciebie abyś go oddał.


Poprosiłem Pana Boga, by moje ułomne dziecko stało się zdrowe.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
jego duch jest zdrowy, a ciało jedynie tymczasowe.


Poprosiłem Pana Boga by dał mi cierpliwość.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Cierpliwość jest owocem ciężkiej próby, nie jest przydzielana ale wypracowana.


Poprosiłem Pana Boga by dał mi radość.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
daje Ci Łaskę, a radość zależy od Ciebie.


Poprosiłem Pana Boga by oszczędził mi cierpienia.
Pan Bóg odpowiedział - nie...
Cierpienie odrywa Cię od rzeczy przyziemnych i przyprowadza bliżej do mnie.


Poprosiłem Pana Boga by dał mi duchowy wzrost.
Pan Bóg powiedział - nie...
wzrastać musisz sam, ja będę dbał o Ciebie, pielęgnował Cię byś stał się drzewem przynoszącym obfity owoc.


Poprosiłem Pana Boga o wszystko, czym mógłbym się cieszyć w życiu.
Pan Bóg powiedział - nie...
daje Ci życie, byś mógł się cieszyć wszystkim.


Poprosiłem Pana Boga by pomógł mi kochać innych ludzi, tak jak ON MNIE KOCHA.
Pan Bóg powiedział - no wreszcie pojąłeś o co chodzi.


Gdyby Bóg miał portfel, to nosiłby w nim Twoje zdjęcie.
Gdyby miał lodówkę, to też byłoby na niej. On przysyła Ci kwiaty każdej wiosny i wschód słońca każdego poranka. Kiedy chcesz mówić on słucha; a mówi do Ciebie nieustannie choć Ty nie zawsze słuchasz. Mógłby mieszkać gdziekolwiek, w całym wszechświecie, a wybrał Twoje serce.


Nie widzisz jeszcze?!? Zrozum to: ON ZA TOBĄ SZALEJE!!!
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 28 maja 2008, 08:14
witajcie:))) lucy milo cie widziec z dobrymi wiesciami:) chyba nie musze jzu wiecej nic dodawac bo jak widzisz przybylo nam kilka madrych osob:) trzymaj sie cieplutko! wiesz co ja mam taki sposob ostatnio ze przeczekuje zle mysli i staram sie potem ich nie pamietac jak juz jest dobrze, trwa to juz 4 dni! :) jeszcze tak dlugo nie mialam dobrego humoru:)


vesna piekne te slowa.... warto w zlych chwilach spoglodac na nie..... pamietam tez takie zdanie: ze jesli chcesz podniesc gore musisz wierzyc i ufac a wtedy gdy nie bedzie w tobie cienia zwatpienia uniesiesz ja....
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 28 maja 2008, 08:39
Próbowałam podnieść górę, wierzyć i ufać, ale widać Bóg miał inny plan.

Wczoraj mój Narzeczony powiedział, że stracił siły, że umarło w Nim uczucie.. I widocznie nie dane nam jest być razem. Powiedział, że skoro trwa blokada, to jest to wyrażny znak, że Bóg nie przeznaczył nas sobie. W miłości i planach ślubnych nie może być miejsca na wątpliwości..

Moja gwiazda zgasła, ktoś dał mi najpiękniejszą obietnicę życia u boku wymarzonego Mężczyzny i to zabrał. Dał spełnienie marzeń i wielką szansę na szczęście, by powiedzieć, że to jednak nie dla mnie...

Pozostaje mi wrócić tam, skąd przyjechałam, spróbować ułożyć sobie życie na nową i żyć wspomnieniem tego, co mogłobyć dla mnie bajką. Czułam się jakbym dostała Gwiazdkę z nieba, a teraz jedna wielka pustka i brak pomysłu na dalsze życie...

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i ciepłe słowa w najtrudniejszych chwilach. Wierzę, że będzie Wam dane wreszcie szczęście, o którym tak wszyscy marzycie. Trzymam za Was wszystkich mocno kciuki, choć dla mnie samej skończyło się już wszystko. Nie ma już sensu, nie ma już nic...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez vesna84 28 maja 2008, 09:02
Marta, czy to rozstanie jest już przesądzone?? może dajcie sobie czas... skoro piszesz że już nie ma sesnsu nic dla Ciebie, i wogóle nie ma nic...to znaczy, że ten człowiek był Twoim sensem i wszystkim...a to znaczy, ze bardzo kochasz...
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 28 maja 2008, 09:09
Był dla mnie wszystkim.. i nie wyobrażam sobie bym mogła kiedykolwiek z kimś innym się związać. Nie mówię tego pod wpływme chwili, ale z pełnym przekonaniem, bo już nigdy żaden facet nie będzie Nim... To była moja jedyna i najwieksza miłość, taka jaką spotyka się w życiu tylko raz...

Niestety nie chce już czekać, a ja z dnia na dzień nie stanę się szczęśliwą dziwczyną, pewną w 100%. Mam w swoim sercu i głowie jedną myśl, że jest blokada... i nie chce to ustąpić... Gdyby choć na chwilę udało się o tej myśli zapomnieć...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 28 maja 2008, 09:40
Nie wyobrażałam sobie, że można tak cierpieć... Że można być w takiej rozpaczy, kiedy wydaje sie, że z bólu nie przeżyje się kolejnej minuty... Przy tym cierpienie związane z nerwicą natręct było lekkie.......
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez cicha 28 maja 2008, 12:53
Marto dajcie sobie po prostu czas, żeby sobie poukładać wszystko, czasem w związku jest to potrzebne, żeby poukładać sobie wszystko. Widac, że bardzo kochasz swojego ukochanego, skoro wszystko straciło dla Ciebie sens...nie uciekaj od niego, porozmawiajcie ze sobą. Ułoży się wszystko... zapomnij o tej blokadzie i żyj chwilą, wiem, że możesz pomyśleć, że łatwo mi o tym mówić, skoro nie mam takiej blokady, ale uwierz, że ja kiedyś też coś podobnego miałam...
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 28 maja 2008, 13:04
Hej! Marto a może zaproponuj datę ślubu w ten sposób nic nie stracisz możesz tylko zyskać uwierz mi. Mogę z całą pewnością potwierdzić, że natręctwa, które mnie nękały tak naprawdę wcale nie dotyczyły mojego Michała to była tylko zasłona dymna przed pytaniem jaka jestem i jaki jest mój świat? To co dziś sobie uświadomiłam to fakt, że mam wpływ na swoje życie, to ode mnie zależy czy będzie mi się w życiu powodzić czy uczynię siebie nieszczęśliwą.
"Uszkodzony człowiek nie wie, jak żyć, gdy nie karmi się na zmianę lękiem, złością, nadzieją. Wyrwanie się z tego wzorca oznacza, że w jego miejsce powstanie pustka – musi zostać czymś zapełniona. A to oznacza konieczność podjęcia jakiejś aktywności. Człowiek, który ma dziury wewnętrzne, nie wie, jak się żyje „normalnie”. Spokój jest zagrażający. Paradoksalnie, bezpiecznie jest tylko, kiedy już jest źle. Wtedy nie ma napięcia, podświadomego oczekiwania, że nadejdzie cios. To jest charakterystyczne dla DDA, czyli dorosłych dzieci alkoholików, ale też dla wszystkich wychowanych w domach, w których panowało ciągłe napięcie.
Dużo mi ta wypowiedź uświadomiła. Przede wszystkim zrozumiałam, że to co dzieje się ze mną, to jak się zachowuję, co robię jest moją decyzją. Mam wrażenie, że my wszyscy nieświadomie wprowadzamy się w stan napięcia bo wydaje nam się, że nie mamy wpływu na bieg wydarzeń. Otóż mamy. Marto jeszcze raz porozmawiaj ze swoim narzeczonym o waszym ślubie, ustalcie datę i weźcie ten ślub. Wiesz co zrozumiałam, że kurcze mam prawo czuć się bezpiecznie, mam prawo do tego by otaczał mnie spokój i radość i wiem, że będzie tak BO JA MAM NA TO WPłYW a miłość to nic innego jak codzienne zmaganie z życiem. Proszę was przestańcie zastanawiać się czy kochacie czy nie bo to jest bezsensu. Zastanówcie się czego chcecie od życia?, jakie są wasze marzenia? co cenicie u waszych partnerów?, co cenicie u siebie?, jakiej rodziny pragniecie spokojnej i szczęśliwej czy wiecznie zdenerwowanej i pogrążającej się w nieustanne problemy?.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 28 maja 2008, 13:17
Marto masz wpływ na swoje życie, nie pozwól aby choroba zniszczyła to co jest dla Ciebie najpiękniejsze. Doświadczasz w tej chwili tego o co chodzi tej chorobie cierpienia, bólu i strachu radzę ci wziąść sprawy w twoje ręce tu chodzi o twoje życie rozumiesz, tu chodzi o twoje szczęście. Mam pytanie jaki jest twój partner? Jeśli uważasz że jest twoim przeciwieństwem to bardzo się mylisz. Jeśli tak bardzo chcesz być z nim tzn że posiada te cechy, na których ci najbardziej zależy. Usiądź spokojnie i się nad tym zastanów co jest takiego w nim co sprawia że tak ci dobrze z nim? Zrozumiałam w końcu, że faktycznie w związku dozwolone są wszystkie uczucia od nienawiści po miłość chodzi przede wszystkim o tym by tych złych emocji i uczuć nie pielęgnować zaś kłaść ogromny nacisk na rozwijanie pozytywnych emocji i uczuć.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikpokis 28 maja 2008, 14:57
martusia widzisz jaka sytuacja miala sie z lucy, tez rozstala sie z ukochanym lecz wrocili do siebie! a znam wiele takich przypadkow u osob ktore sa zdrowe. sluchaj martusia ja mysle ze twoj kochany zateskni za toba i wszystko sie ulozy... wiesz jak to jest z chlopakami:) dojzewaja troszke pozniej niz my, napewno ta sytuacja miala duzy wplyw na niego, dlatego moj chlopak o niczym nie wie.... choc wie ze mam nerwice i lęki ale nie mowie mu ciagle o nich bo wiem ze bylo by tak : jeszcze to masz? a moze mnie nie kochasz naprawde? i choc mowie mu wszystko bo jest moim przyjacielem, to zostawiam dla siebie.... martusia zreszta jeszcze jedno! ja kiedys z moim kochaniem jak jeszcze bylismy mlodsi wracalismy do siebie, rozstawalismy sie.... i czasem jest tak ze jak ktos jest z kims to nie ma takich przerw odrazu tylko troszke pozniej, sama to zaobserwowalam, a za ukochana osoba zawsze sie pojdzie...... mawia sie zeby dobrze kogos poznac zaprzyjaznic sie trzeba zjesc beczke soli.... cos w tym jest chyba:) i wazne zeby kochac nie tylko jak jest dobrze ale tymbardziej jak jest zle....

martusia ostatnia rzecz widzisz u mnie to cale bagno trwa juz poltora roku..... i takie hustawki mialam..... blokady, analizy.... przez dwa miesiace mialam takie nerwy jak zakladal swoja ulubiona koszule.... normalnie szlag mnie trafial jak go widzialam w niej i multum innych przykladow,,,,, nie moge sie jeszcze pozbyc analiz przy przytulaniu i tak dalej...... dzis sie tak do mnie przytulil jak male dziecko a ja nic .... kiedys to chybva bym go tak wytulala...... ale wieze ze w Bogu sila i on nam daje to cierpienie zebysmy poznali siebie i zeby nasze milosci nie byly takie zwykle, beztroskie ale dojzale i gleboko zakorzenione
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez aga25 28 maja 2008, 16:08
Pikpokis masz rację nasze uczucia są prawdziwe bo wypływają z naszego wnętrza tylko właśnie wiele niewyjaśnionych spraw, które co jakiś czas dają o sobie znać, nasze własne ogromne wymagania wobec siebie, których nie jesteśmy w stanie urzeczywistnić (np bycie ciągle szczęśliwym w związku) ta ciągła krytyka świata i ludzi, próby poprawiania innych i świata a nie siebie, uciekanie do świata nierealnego, który oddala nas od nas samych, wieczne użalanie się nad sobą (dobrze mi to wychodziło i rozumiem że było wynikiem przekonania, że ja nie jestem w stanie decydować o sobie i swoim otoczeniu i tu bingo właśnie wpadłam skąd to przekonanie się u mnie utrwaliło, otóż cały czas chciałam zmieniać swoją rodzinę i mi się nie udało, ojciec jaki był taki jest, mama jaka była taka jest itp a potem przeniosłam to na wszystko inne - i widzicie wystarczy poszukać w sobie źródeł natręctw). Mam bardzo dobrą informację z tego da się wyjść tylko trzeba drążyć i szukać przyczyn u siebie. Obsesje to temat zastępczy i nijak odnoszę się do rzeczywistości. Potwornie psują nastrój i porządnie wkurzają. To czego najbardziej się boimy to stanąć twarzą w twarz z samym sobą dlatego obsesje pomagają nam ten problem rozwiązać i angażują nas w jakieś chore analizy. Trudno nam się ich pozbyć ponieważ nie potrafimy albo nie ufamy naszym argumentom, które skutecznie by je obaliły dlatego powtarzajcie sobie że ufacie swoim decyzjom, wierzycie swoim uczuciom, potraficie zadbać o siebie, macie wpływ na wasze uczucia i wszystko czego chcecie czego pragniecie jak najbardziej wam się należy. Nie oglądajcie się na innych, brońcie swojego zdania, postępujcie zgodnie z waszym przekonaniem pomóc możecie sobie przede wszystkim sami.
głowa do góry wszystko jest i będzie ok
Offline
Posty
137
Dołączył(a)
11 gru 2007, 16:34

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 28 maja 2008, 19:03
Dziekuje Wam dziewczyny... jestescie kochane...

Cicha, nie mozemy dac sobie czasu, juz Go nie dostalam, moj Narzeczony zwatpil, wypalilo sie w Nim uczucie...

Agus, nawet nie moge zdecydowac sie na slub, bo On juz Go nie chce.. Juz nie jestem partnerka, z ktora chcialby spedzic cale zycie. I tak jestem mu wdzieczna, ze wytrzymal ze mna w tym koszmarze rok - wy macie jakies chwile lepsze, ja przez caly czas bylam zalekniona, na kazda mysl o Nim, spotkanie odczuwalam panike i zero przyjemnosci. On w tym trwal...

Piko, nie bedzie juz drugiej szansy. To bardzo madry, wierzacy i kochany chlopak. Majac 30 lat marzy o rodzinie... A nie o kobiecie, ktora ma wszystkie zablokowane uczucia wzgledem Niego..

Nie wiem skad wziela sie ta blokada, czego tak bardzo sie przestraszylam w milosci, dlaczego zatrzymalam swoje uczucia na uwiezi. Tak bardzo chcialam, tak walczylam, robilam wszystko by uczucia uwolnic. Ciagle ta blokada i mysli, ze nic nie czuje, ze znowu blokada i tak w kolko...

Nie wiem jak bedzie wygladalo moje zycie, nie wyobrazam sobie ani sekundy bez Niego... W calym swoim dwudziestoosmioletnim zyciu nie wiedzialam, ze mozna cierpiec tak jak teraz.. I nawet wizyta w hospicjum ( w ktorym zostalam wolontariuszem) nie pomogla.. Moze i bluznie, ale zamiast skupic sie na cierpieniu innych mowilam Bogu, z chetnie bym sie zaminila.. Byle nie czuc, nie oddychac bez Niego...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do